Jestem z A. od półtora roku, do tej pory wszystko było ok. Przychodził do mnie normalnie, pomagał nam, bo mój ojciec nie żyje od 4 lat, rąbał drewno itp, czasem razem z moją mamą i siostrą wypili jakieś wino. Wszystko było super. Aż do 2 czerwca. Wtedy mój A. próbował popełnić samobójstwo. To przez sytuację w domu, nie dogadywał się z matką, ona nigdzie nie chce pracować, ma 37 lat a gra tylko na kompie, wszystko jest na głowie A. Tachał torby z supermarketów do pociągu i od pociągu kawał drogi a jej wciąż coś nie pasowało. Często mówiła, że mogła go zabić jak się urodził, zamykała mu drzwi od domu, zabierała jedzenie z lodówki. Okazało się, że odratowali A. Myślałam, że już nic gorszego nas nie spotka, ale teraz wcale nie jest kolorowo. Przez moją matkę nie mogę do niego pojechać, bo "gdzie będziesz do wisielca jeździć, on znów to zrobi, będziesz się z nim obchodzić jak z jajkiem, ludzie gadają że jeździsz tam jak nie rowerem to samochodem jak tak Ci na nim zależy to wy...laj do niego". Niestety on ma jeszcze 2 lata szkoły, ja zaczynam studia. Oczywiście mam sobie iść na zaoczne i do pracy. Może to i dobrze, bo jak będę miała swoją kasę to będę mogła bardziej o sobie decydować. Nic nie da się mojej matce wytłumaczyć, jest nieugięta a przecież jemu jest teraz potrzebny spokój i wsparcie. Myślałam, że moja matka okaże się inna. A wychodzi na to, że muszę wybierać pomiędzy nim a nią. W dodatku moja siostra ją buntowała, teraz niby już się z nią odzywam, ale kiedy A. przyszedł do mnie dzień po wyjściu ze szpitala ona go wyprosiła z mojego domu
. Liczymy na to że uda nam się zamieszkać razem, ale to jeszcze 2 lata dopóki nie skończy szkoły. Co robić? ![]()
Podobne tematy
Zrozumieć matkę. Martwi się, to normalne.
Krok drugi to właśnie usamodzielnienie się.
Powodzenia.
Zrozumieć matkę. Martwi się, to normalne.
Krok drugi to właśnie usamodzielnienie się.
Powodzenia.
Martwi się, ale nic złego się nie dzieje. A. chodzi do psychologa i jest wszystko w porządku. Tyle, że wcale się teraz nie spotykamy, bo ciągle są po spotkaniach awantury w domu.
Cynicznahipo napisał/a:Zrozumieć matkę. Martwi się, to normalne.
Krok drugi to właśnie usamodzielnienie się.
Powodzenia.Martwi się, ale nic złego się nie dzieje. A. chodzi do psychologa i jest wszystko w porządku. Tyle, że wcale się teraz nie spotykamy, bo ciągle są po spotkaniach awantury w domu.
Ile masz lat? Czy to nie czas, aby się zastanowić, czy dalej ulegać zmartwieniom matki czy wspierać chłopaka?
Z matką może zwyczajnie porozmawiaj, przypomnij jej, że on jej pomagał, ze wielokrotnie siedzieli i rozmawiali wesoło przy winie.
Czas stawiać granice.
No ale związek z człowiekiem słabym psychicznie i po traumach rodzinnych będzie trudny. To jest pewne. Jeśli Ty czujesz sie na tyle mocna żeby to pociagnać, to tylko pozostaje życzyć powodzenia.
sweetangel napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Zrozumieć matkę. Martwi się, to normalne.
Krok drugi to właśnie usamodzielnienie się.
Powodzenia.Martwi się, ale nic złego się nie dzieje. A. chodzi do psychologa i jest wszystko w porządku. Tyle, że wcale się teraz nie spotykamy, bo ciągle są po spotkaniach awantury w domu.
Ile masz lat? Czy to nie czas, aby się zastanowić, czy dalej ulegać zmartwieniom matki czy wspierać chłopaka?
Z matką może zwyczajnie porozmawiaj, przypomnij jej, że on jej pomagał, ze wielokrotnie siedzieli i rozmawiali wesoło przy winie.
Czas stawiać granice.
Mam 19 lat, chodzi o to, że z nią nie da sie dogadać. W ogóle nie rozmawiamy na jego temat a jak już zaczynamy to kończy się to wielką awanturą. Mojej siostrze było wszystko wolno. Mogła mieszkać z chłopakiem przez rok u nas w domu, odwołać z nim ślub 3 msc przed terminem, potem znów do niego wrócić. Wyprowadzić się w jeden dzień do Warszawy i wrócić, bo był agresywny. Mi nie wolno nic. A chyba trzeba uczyć się na SWOICH błędach.
Teo napisał/a:sweetangel napisał/a:Martwi się, ale nic złego się nie dzieje. A. chodzi do psychologa i jest wszystko w porządku. Tyle, że wcale się teraz nie spotykamy, bo ciągle są po spotkaniach awantury w domu.
Ile masz lat? Czy to nie czas, aby się zastanowić, czy dalej ulegać zmartwieniom matki czy wspierać chłopaka?
Z matką może zwyczajnie porozmawiaj, przypomnij jej, że on jej pomagał, ze wielokrotnie siedzieli i rozmawiali wesoło przy winie.
Czas stawiać granice.
Mam 19 lat, chodzi o to, że z nią nie da sie dogadać. W ogóle nie rozmawiamy na jego temat a jak już zaczynamy to kończy się to wielką awanturą. Mojej siostrze było wszystko wolno. Mogła mieszkać z chłopakiem przez rok u nas w domu, odwołać z nim ślub 3 msc przed terminem, potem znów do niego wrócić. Wyprowadzić się w jeden dzień do Warszawy i wrócić, bo był agresywny. Mi nie wolno nic. A chyba trzeba uczyć się na SWOICH błędach.
Twojej siostrze było wolno, bo Twoja siostra robiła co chciała, a Ty się pytasz mamy i czekasz na akceptacje. Przecieć nikt Cię nie trzyma, możesz robić, co chcesz, jesteś dorosła.
sweetangel napisał/a:Teo napisał/a:Ile masz lat? Czy to nie czas, aby się zastanowić, czy dalej ulegać zmartwieniom matki czy wspierać chłopaka?
Z matką może zwyczajnie porozmawiaj, przypomnij jej, że on jej pomagał, ze wielokrotnie siedzieli i rozmawiali wesoło przy winie.
Czas stawiać granice.
Mam 19 lat, chodzi o to, że z nią nie da sie dogadać. W ogóle nie rozmawiamy na jego temat a jak już zaczynamy to kończy się to wielką awanturą. Mojej siostrze było wszystko wolno. Mogła mieszkać z chłopakiem przez rok u nas w domu, odwołać z nim ślub 3 msc przed terminem, potem znów do niego wrócić. Wyprowadzić się w jeden dzień do Warszawy i wrócić, bo był agresywny. Mi nie wolno nic. A chyba trzeba uczyć się na SWOICH błędach.
Twojej siostrze było wolno, bo Twoja siostra robiła co chciała, a Ty się pytasz mamy i czekasz na akceptacje. Przecieć nikt Cię nie trzyma, możesz robić, co chcesz, jesteś dorosła.
Tak tylko za każdym razem kiedy robię co chcę słyszę "jak Ci tak na nim zależy to wypier...laj do niego i sobie tam siedź" i co wtedy mam zrobić?
Teo napisał/a:sweetangel napisał/a:Mam 19 lat, chodzi o to, że z nią nie da sie dogadać. W ogóle nie rozmawiamy na jego temat a jak już zaczynamy to kończy się to wielką awanturą. Mojej siostrze było wszystko wolno. Mogła mieszkać z chłopakiem przez rok u nas w domu, odwołać z nim ślub 3 msc przed terminem, potem znów do niego wrócić. Wyprowadzić się w jeden dzień do Warszawy i wrócić, bo był agresywny. Mi nie wolno nic. A chyba trzeba uczyć się na SWOICH błędach.
Twojej siostrze było wolno, bo Twoja siostra robiła co chciała, a Ty się pytasz mamy i czekasz na akceptacje. Przecieć nikt Cię nie trzyma, możesz robić, co chcesz, jesteś dorosła.
Tak tylko za każdym razem kiedy robię co chcę słyszę "jak Ci tak na nim zależy to wypier...laj do niego i sobie tam siedź" i co wtedy mam zrobić?
Jak to co? Znaleźć pracę i się usamodzielnić.
Cynicznahipo napisał/a:Zrozumieć matkę. Martwi się, to normalne.
Krok drugi to właśnie usamodzielnienie się.
Powodzenia.Martwi się, ale nic złego się nie dzieje. A. chodzi do psychologa i jest wszystko w porządku. Tyle, że wcale się teraz nie spotykamy, bo ciągle są po spotkaniach awantury w domu.
To jest matka, matki się zawsze martwią i często o pierdoły. Nie zmienisz tego.
Usamodzielnij się i udowodnij matce, że sobie radzisz. Nie jesteś słaba. Nie masz innego wyjścia.
sweetangel napisał/a:Teo napisał/a:Twojej siostrze było wolno, bo Twoja siostra robiła co chciała, a Ty się pytasz mamy i czekasz na akceptacje. Przecieć nikt Cię nie trzyma, możesz robić, co chcesz, jesteś dorosła.
Tak tylko za każdym razem kiedy robię co chcę słyszę "jak Ci tak na nim zależy to wypier...laj do niego i sobie tam siedź" i co wtedy mam zrobić?
Jak to co? Znaleźć pracę i się usamodzielnić.
Tak, ale to połowa sukcesu. Dopóki będę tu mieszkać dalej będzie mną dyrygowała. Czasem nie mam już sił, myślę czy nie lepiej dać im tą satysfakcję, niech się cieszą i postawią na swoim, ale nie chcę żyć bez A. ![]()
Teo napisał/a:sweetangel napisał/a:Tak tylko za każdym razem kiedy robię co chcę słyszę "jak Ci tak na nim zależy to wypier...laj do niego i sobie tam siedź" i co wtedy mam zrobić?
Jak to co? Znaleźć pracę i się usamodzielnić.
Tak, ale to połowa sukcesu. Dopóki będę tu mieszkać dalej będzie mną dyrygowała. Czasem nie mam już sił, myślę czy nie lepiej dać im tą satysfakcję, niech się cieszą i postawią na swoim, ale nie chcę żyć bez A.
Dlaczego ma Tobą dyrygować? o.O Jak jej pozwolisz, to tak będzie. Im dać satysfakcje? Chcesz wskoczyć na główkę w bagno to skacz, ale nie myśl, że na tym się skończy
Moja droga, chcesz być dorosła, to zacznij myśleć i zachowywać się jak dorosła, a nie siedzisz i jęczysz, że świat niesprawiedliwy. A jak masz zamiar chować się za spódnicą mamy, to nie jęcz tutaj jak Ci smutno jak Ci źle.
Ale sama praca to tylko początek. Praca, potem wyprowadzka. I nikt nie będzie musiał już Tobą dyrygować.
Dorośnij, dziewczyno.
Właśnie wysyłam CV ![]()