Mam pytanie, czy któraś z Was była u psychologa kiedyś? Nie daje sobie chyba już rady po rozstaniu z Nim. Najgorzej w pracy bo ciągle płaczę, nie mogę się skoncentrować a inni pracownicy patrzą na mnie skonsternowani. Razem pracujemy na moje nieszczęście, nie mam już ani dani urlopu. Nie wiem co mam robić i nie umiem się pozbierać. Może ktoś ma sposób na to chociaż żeby przestać płakać?
Podobne tematy
Jeśli pracujecie razem to moim zdaniem tymbardziej nie powinnaś pokazywać jak bardzo Cie zranił. A jak ON reaguje widząc Cie taka zapłakaną w pracy ???
No nie stety, swoje musisz przepłakać. Po prostu jesteś bardzo wrazliwą osobą i nie potrafisz ukryć swoich emocji.
karola81..nie daj mu tej satysfakcji, ze był dla Ciebie wszystkim...bo skoro Cie zostawił tzn, ze Cie nie kocha, myślisz, ze na Niego działają Twoje łzy..niełam sie
A w pracy..zajmij sie pracą....nie rozmyślaj w wolnych chwilach jak to było miedzy Wami kiedyś, bo sie tylko nakrecasz i przez to płakać Ci sie chce...
Kochana musisz byc silna,wiem ze to tylko slowa,bo sama ostatnio przez to przechodzilam...jednak kazde slowo otuchy dodaje jakiejs nadzieii ze bedzie jeszcze dobrze
wiec Kochana wierze w Ciebie :*
Ja chodziłam długo do psychologa, także po rozstaniu - bardzo mi to pomogło. Nie męcz się, pójdź po pomoc - psycholog po to przecież jest, żeby pomóc. Trzeba tylko trafić na takiego "z jajami" - w razie potrzeby możesz pochodzić do kilku i wybrać, kto Ci najbardziej odpowiada.
ale ja płaczę nawet jak nie myślę o niczym. Po prostu lecą mi łzy i zaczynam płakać. nie daję rady być silna ani żadne takie. jemu jest przykro, ale ja mnie przytulił nie mogłam wyjść od niego z pokoju bo byłam tak zapłakana, że nie widziałam nic na oczy. Już przestałam kontrolować ten płacz.
Ja po rozstaniu miałam dokładnie tak samo - nawet nie płakałam w typowym tego słowa znaczeniu, tylko miałam czerwone, spuchnięte oczy 24h na dobę i nie umiałam normalnie funkcjonować. Mogę tylko powiedzieć, że czas leczy rany, choć zostawia blizny, ale na pewno psycholog sporo mi w tym czasie pomógł, podobnie jak rozmowy z bliskimi mi osobami.
I dodam jeszcze, że przytulanie się do niego to jeden z najgorszych pomysłów - ja po rozstaniu, nawet wtedy kiedy już dałam radę spotkać się z byłym (po jakichś 3 miesiącach), nie byłam w stanie znieść jego dotyku, bo niemal fizycznie mnie to bolało.
ehhh..wiem, ze to trudne bardzo...sama przez to kiedyś przechodziłam, jakoś musisz przetrwać ten okres, a z czasem zobaczysz zal i tęsknota minią. A z tym przytuleniem to fatalnie wyszło...najpierw Cie zranił a teraz pociesza, bądz konsekwentna!!! Spróbuj spojrzeć na to z dystansu
zadbaj teraz troszke o siebie...może jakaś mała zmiana np fryzury...wiem, ze to banalnie brzmi, ale czasem takie rzeczy pomagają...poza tym jesli masz jakąś przyjaciółke, to śmiało proś ja o pomoc, dobre słowo
nie zamykaj sie w 4 ścianach...a wizyta u psychologa jak najbardziej ejst wskazana...bo bardzo to przezywasz i trudno będzie Ci sie samej z tym uporać
Kochana i jak sobie radzisz?! mam nadzieje ze z kazdym dniem jest lepiej.
Widać, że jestes bardzo wrazliwa. To przykre, że tak sie stało, moze faktycznie powinnaś skorzystać z porady psychologa, pomoze ci ujrzeć światełko w tunelu:) ja natomiast czuje się źle. mój narzecz zmieszał mnie ostatnio z błotem, tak sobie myślę, ze to przez to, że wyjechałam tu gdzie mamy za miesiąc zamieszkać i podejmuję tu prace. wiec nie bedzie mnie przy jego przeprowadzce. zaczął wymyślać z tego powodu sto problemów na minutę. jestem zdruzgotana, bo zostawiłam wszystko i przyjechałam tu za pracą, bo i tak będziemy tu niedługo mieszkać. a on ma pretensje, mow, ze nie szanuje go i, ze nic z tego nie bedzie, ze to juz koniec i mam robic sobie co chce. kocham go, wiem ze on mnie tez. ale nie potrafie tak juz zyc. nie wspiera mnie, kpi z mojej pracy, wyzywa sie na mnie. zastanawiam sie czy nie odejsc na prawde. ale on jest dla mnie ten jedyny i szkoda mi tej miłości:(:(:(
wczoraj było wino wieczorem, całą butelkę w samotności mam na koncie... ale dzisiaj jest lepiej, mam dużo pracy i chcąc nie chcąc musiałam wziąć się w garść i to zrobić...jakoś czuję się silniejsza chociaż boję się, że to złudne..tak jak wczoraj to chyba się nie czułam jeszcze nigdy...a wczorajsze marzenie to usnąć i się nie obudzić. dzisiaj mi trochę przeszło...Fajnie, że jesteście..
13 2009-09-18 15:22:49 Ostatnio edytowany przez Blondynka (2009-09-18 15:25:30)
:)Kochana jak masz ochote to mozesz zawsze na gg sie odezwac...(podac?)
pamietasz zapewne jak niedawno ja otaralam sie o rozstanie,teraz niby jest czas jego wykazania sie,ale nadal nie wiem czy to dobry pomysl...jakos juz w to wszytsko nie wierze ![]()
Reszka nie wiem co mam Ci powiedziec...chyba Ty najlepiej wiesz co i jak sie dzieje w Twojej glowie...w sercu.ja tez jestem pelna obaw czy nadal chce tak zyc ![]()
współczuje kochana,głowa do góry są takie dni że nie chce się żyć,każda z nas takie ma,z dnia na dzień powinno być lepiej,myśl o miłych rzeczach moze będzie łatwiej
MÓJ PROBLEM JEST CHYBA NIE DO ROZWIĄZANIA. JESTEM MĘŻATKĄ OD 9 LAT MAM SYNA ALE POJAWIŁ SIĘ KTOŚ KTO ODERWAŁ MNIE OD RZECZYWISTOŚCI, PRAWIŁ KOMPLEMENTY, CZUŁE SŁÓWKA ITD TRWAŁO TO ROK CZASU AŻ PRZEDWCZORAJ OŚWIADCZYŁ ŻE TO WSZYSTKO MUSI OCHŁONĄĆ BO ZACZĘŁO ZMIERZAĆ NIE W TYM KIERUNKU, A ON NIE CHCE MI PIEPRZYĆ ŻYCIA BO SAM MA JUŻ SPIEPRZONE -DOBRE NIE!!! JA JUŻ NIE MAM SIŁY, DOPROWADZIŁAM SIĘ TĄ ZNAJOMOŚCIĄ DO OBŁĘDU, NIE UMIEM NORMALNIE FUNKCJONOWAĆ. WCZORAJ SOBIE UŚWIADOMIŁAM ŻE ROK CZASU ŻYŁAM W OBŁOKACH I DLA NIEGO!JESTEM TAK ZAŁAMANA ŻE CHYBA NIE WYJDĘ Z TEGO
Bardzo bym prosiła o zaprzestanie pisania wielkimi literami, gdyż w społeczności internetowej wyraża to krzyk. Najlepiej jest pisać normalnie- jest to wtedy też bardziej czytelne.
Dziękuję, pozdrawiam
impresja
MÓJ PROBLEM JEST CHYBA NIE DO ROZWIĄZANIA. JESTEM MĘŻATKĄ OD 9 LAT MAM SYNA ALE POJAWIŁ SIĘ KTOŚ KTO ODERWAŁ MNIE OD RZECZYWISTOŚCI, PRAWIŁ KOMPLEMENTY, CZUŁE SŁÓWKA ITD TRWAŁO TO ROK CZASU AŻ PRZEDWCZORAJ OŚWIADCZYŁ ŻE TO WSZYSTKO MUSI OCHŁONĄĆ BO ZACZĘŁO ZMIERZAĆ NIE W TYM KIERUNKU, A ON NIE CHCE MI PIEPRZYĆ ŻYCIA BO SAM MA JUŻ SPIEPRZONE -DOBRE NIE!!! JA JUŻ NIE MAM SIŁY, DOPROWADZIŁAM SIĘ TĄ ZNAJOMOŚCIĄ DO OBŁĘDU, NIE UMIEM NORMALNIE FUNKCJONOWAĆ. WCZORAJ SOBIE UŚWIADOMIŁAM ŻE ROK CZASU ŻYŁAM W OBŁOKACH I DLA NIEGO!JESTEM TAK ZAŁAMANA ŻE CHYBA NIE WYJDĘ Z TEGO
Zachciało Ci sie kochana kochanka to teraz masz...masz to na własne życzenie
Wiesz chyba masz rację. Ale stwierdziłam CZEMU NIE !!! A teraz mam za swoje i nie mam pojęcia co dalej Bo ja też z nim pracuję co prawda nie codziennie ale często i rozumiem co karola81 przeżywa PORAżKA
Kochana jak samopoczucie?dajesz rade? trzymaj sie.pamietam o Tobie.:)
Co u mnie?? Weekend przeżyłam całkiem dobrze, i poniedziałek, też nie rozpoczął się najgorzej do telefonu: "cześć słonko, co robisz? pomyślałem, że może byśmy zjedli razem obiad.. papa kochanie.." Byłam na tym obiedzie a on sobie jaja chyba ze mnie robi - mówi, że dawno nie byliśmy na zakupach, że może byśmy poszli i na spacer do lasu i na plażę i w ogóle, że się stęsknił przez weekend. Coś zjadłam, pożegnałam się i wsiadłam do auta z płaczem. Po co on to robi? Co on ode mnie chce? Nie może mnie zostawić w spokoju. Siedzę w robocie i ryczę. Czyli standard.
jeju kochana współczuje no nie fajnie trzymaj sie
Karola faceci tak mają. Pewnie ci niedługo zaproponuje zebyscie zostali przyjaciolmi. Nie dociera do niego ze jak zrezygnowal z ciebie to zrezygnowal ze wszystkiego co jest z toba zwiazane. Nie chciał być w zwiazku a teraz niby chce sie spotykac? po co? dupek i tyle
Co u mnie?? Weekend przeżyłam całkiem dobrze, i poniedziałek, też nie rozpoczął się najgorzej do telefonu: "cześć słonko, co robisz? pomyślałem, że może byśmy zjedli razem obiad.. papa kochanie.." Byłam na tym obiedzie a on sobie jaja chyba ze mnie robi - mówi, że dawno nie byliśmy na zakupach, że może byśmy poszli i na spacer do lasu i na plażę i w ogóle, że się stęsknił przez weekend. Coś zjadłam, pożegnałam się i wsiadłam do auta z płaczem. Po co on to robi? Co on ode mnie chce? Nie może mnie zostawić w spokoju. Siedzę w robocie i ryczę. Czyli standard.
on toba po prostu manipuluje, widzi że cierpisz i dla twojego spokoju powinien się do ciebie nie odzywać, a tak robi Ci nie potrzebne nadzieje.
NIE ODZYWAJ SIE DO NIEGO, nie umawiaj, nie gódź sie na wspolne zakupy i takie tam. udowodnij mu że bez niego też da się życ. MI w pracy mówią , że chyba służy mi to rozstanie bo ciągle chodzę uśmiechnięta
ale ja GO strasznie kocham! Ciężko mi strasznie bez niego. Niby chcę być twarda i piszę mu, że ma mi dać spokój i się odczepić ode mnie a tak naprawdę marzę o chwili przytulenia się do niego. Mówię mu, że on już wybrał i nie chce być ze mną a on mi odp. że on nic nie wybierał nienawidzę go za to.
Oj Kochana.. tak strasznie Ciebie rozumiem
sama przeżyłam niedawno rozstanie.. Chłopak mnie zostawił po koniec kwiaetnia, choć wydaję mi się jakby było to wczoraj.. Pzrez pierwsze trzy miesiące płakałam, upijałam sie i zaczęłam palić papierosy... To było straszne.. teraz też cierpie choć już tak rozpaczliwie nie płaczę.. no czasami sobie zaszlocham jak coś mi o nim przypomni. Planowaliśmy ślub, byliśmy w trakcie kupna większego mieszkania (aczkolwiek już mieszkaliśmy razem).. Jednak pewnago dnia oznajmił mi, że chemia wygasła i że się wyprowadza... To był dla mnie szok, bo go mocno kocham (nadal) Ale wtedy (tuż po zerwaniu) też myślałam, że umre.. Uwierz mi może czas nie uleczy do końca ran ale pozwoli przyzwyczaić się do niego.. Zobaczysz będzie dobrze, choć teraz w to nie wierzysz.. Ja jak płakałam w pracy, to mówiłam wszytskim, że mam alergie...
główka do góry.
Po burzy zawsze wychodzi słoneczko ( sama nie wierzę, że to piszę... ale to prawda) ![]()
Po co sie z nim spotkałas!!! Nie rozumiem Cie...nie robisz nic, by zapomnieć o tym co was łączyło. To, ze Go nadal kochasz to nic nie znaczy...NIE MOŻNA KOCHAĆ ZA DWOJE!!! Dziewczyna szanuj sie...facet Cie rzucił, a Ty jak gdyby nigdy nic idziesz z nim na obiadek. Pozwalasz mu bawić sie Tobą!!! Wiem , ze rozstanie bardzo boli, ale przestań użalać sie nad sobą i przejrzyj w końcu na oczy. Trzymam kciuki kochana!!! (PS:wiem, ze troszke ostro sie wypowiedziałąm, ale to dla Twojego dobra...:) )
Spoko. To nie on mnie zostawił tylko ja jego. Miał się rozwieść w maju ale już w czerwcu żona się rozmyśliła - on powiedział, że ze względu na dzieci nie będzie robił nic na siłę...Ja się wyprowadziłam do sobie (bo mieszkaliśmy razem) i tak od miesiąca on mówi, że mnie kocha, ale nie wie co ma zrobić a ja mu mówię, że albo się rozwodzi i jesteśmy razem albo nie. Chociaż jestem tak beznadziejna, że nie radzę sobie z sytuacją w ogóle i czasami się zastanawiam, że skoro spędziliśmy najwspanialsze chwile w swoim życiu, może ciągnąć tą chorą sytuację dalej. Chciałabym żeby mnie walną jakiś TIR w końcu.
Ojj kochana...ja myśle, ze stać Cie na kogos lepszego, a nie dzieciatego faceta w dodatku jeszcze nierozwiedzionego. Nie wierze, ze pragniesz takiej przyszłości dla siebie
Po co Ci taki "zużyty facet" ? Nawet po rozwodzie nie bedzie w 100% tylko Twój. Myśle, ze warto spalić za sobą ten most i zacząć życie od nowa
z Kimś, kto będzie Ciebie wart...a wierz mi napewno jest taki Ktoś ![]()
Ja sie zgadzam z kolezankami. Karola, facet mowi ze nic nie wybral bo tak jest mu wygodnie. Po co sie pakowac w jakies zobowiazania skoro mozna miec caly pakiet za darmo?! jestes jeszcze mloda wiec nie warto sobie zycia marnowac na oszukiwanie samej siebie ze on w koncu zachowa sie jak mezczyzna. a ból kiedyś minie.
Karolka co u Ciebie Kochana???????!!!!!!jak dajesz sobie rade???!!!!