a my nie mamy zaproszeń.... iść na takie wesele?
Cześć sytuacja wygląda tak: dwa tygodnie temu mój narzeczony poszedł na wieczór kawalerski z przypadku, bo umówił się z kolegami a okazało się,że jednego z kolegów brat właśnie w tę sobotę robił wieczór kawalerski więc chłopaki pojechali ;)
Na tej imprezie przyszły Pan Młody poprosił mojego M. żeby ich zawiózł naszym samochodem do ślubu. Ok zgodziłam się. Potem kolega mojego M. (brat Pana Młodego) zadzwonił w IMIENIU Państwa Młodych,żeby nas TELEFONICZNIE zaprosić na wesele. Niby coś wspominał,że brat (pan młody) ma przyjechać z zaproszeniami i wgl. No oki powiedziałam mojemu M. że pójdziemy, zresztą to dwa tygodnie jeszcze, to dostaniemy zaproszenie.
No ale okazało się,ze to całe wesele to już za tydzień tzn. 5 lipca my nie mamy zaproszeń i taka durna sytuacja, ja powiedziałam mojemu M. wczoraj,ze to idiotycznie tak iść,żeby ich zawiózł do tego ślubu i narka szparka.
I mój M. się zgodził,ze mną bo tak się ludzi, gości nie traktuje tak mi się zdaje.
No ale, no właśnie dziś mój M. zadzwonił do tego brata Pana Młodego żeby powiedzieć mu,że my na wesele jego brata nie przyjdziemy, ale ich zawiezie mój M. \
To ten zaczął Go namawiać żebyśmy przyszli,że będzie fajnie itp. a mój M. nie jest taki bezpośredni i nie powiedział,że jak to tak bez zaproszeń jak to tak przez tel. zapraszać i wgl.
No a na dodatek mój M. nie potrafi komuś odmówić...
a ja nie chce iść bo to żadna rodzina, żadni znajomi raz ich na oczy widziałam, chcę tylko żebyśmy ich zawieźli fajną bryką tak naprawdę na nas im nie zależy, bo wypadałoby przyjechać dać nam zaproszenie jejku kultury!
Nie myślcie,że jestem jakąś księżniczką,że trzeba mi czerwonego dywanu żebym poszła na wesele ale takie ignoranckie zachowanie z ich strony to chyba lekka przesada.
A na dodatek ja mam w tą sobotę dwa egzaminy jeden o 10 i drugi o 15 to na tym weselu bym dopiero od 18 była...;/ bez sensu.
A wy dziewczyny co byście zrobiły???
Bo ja jestem gotowa puścić mojego M.samego jak jest taki uległy i niech sobie idzie. Tylko nie chce się z nim kłócić. Tylko też nie chce żeby zrobił z siebie chłopca na posyłki. Przesadzam?