Witajcie,
planujemy urlop (stąd późna pora
) i zastanawiamy się nad w/w kwestią. Z racji, że głównymi bohaterami są dzieciaki, bierzemy pod uwagę pół-surwiwal, czyli sanitariaty na terenie kempingu. Moja mama mi odradza taki wypad, strasząc mnie wszystkim- podmywaniem namiotów, zachorowaniem dzieci, beznadziejnymi warunkami sanitarnymi, wszelkimi pasożytami, brakiem normalnego jedzenia (tu akurat nieprawda,bo na terenie kempingu jest również budynek z pokojami i jadalnią). Tata zaś jest za, mówiąc, że to dla dzieci dobra szkoła, pozytywny rozwój i nowe doświadczenia. Muszę przyznać, że mnie mama trochę postraszyła (te pasożyty
) ale myślę, że jeśli się dobrze przygotujemy,to ten czas może być rewelacyjny. Sami uwielbiamy namioty i prawie trzy lata czekaliśmy,aż młodszy będzie na tyle duży, żeby pod namiotem wytrzymać. Nie jesteśmy też nieopierzeni, mamy już doświadczenie w wędrówkach ze starszym dzieckiem. Tyle, że nie spaliśmy pod namiotem dłużej, niż jedna noc.
Teraz planujemy 4.
Jakie jest wasze zdanie? Jechać? Nie jechać? Poszukać noclegów na stancji?
Co myślicie o dziecku w terenie?

