oliwka900 napisał/a:Jak to bywa na początku jest pięknie potem to się psuje, starałam się i zależało mi, ale nie chciałam odrazu padac przed nim na kolana.
Na początku trochę ostro wyrażę swoją opinię i nie miej mi tego za złe - jak widać po Twoim poście padłaś przed nim na kolana. Skoro "na początku" było fajnie to nie trwało to zbyt długo sądząc po długości waszej znajomości.
oliwka900 napisał/a:Pierwsze nieporozumienie było z powodu jego ex, zaczął regularnie wspominać o swojej byłej dziewczynie, nie porównywał mnie, po prostu o niej wspominał, twierdził, ze to sentyment, to dla niej zostawił swoja zone (po tym wyznaniu trzeba bylo uciekac) potem rozmyślał jak to będzie z nami, czy moze coś z tego być.
Pozostawił dla innej kobiety swoją żonę, a kolejną kobietę też zostawił czy też się rozstał a Ty jesteś kolejną. Masz rację że raczej trzeba było zastanowić się na ewakuacją po takim wyznaniu albo obudzeniu na maksa swojej czujności choć wiadomo, jak nie doświadczysz to się nie przekonasz. Kobieta zawsze myśli że jest wyjątkiem od reguły, że z nią będzie inaczej niż z poprzednimi kobietami.
oliwka900 napisał/a:Prawie od samego początku mówił, ze mu na mnie zależy, ze jestem dobra, wrażliwa itd.
To coś czego nie wiesz sama o sobie? Czy takie wyznanie musi paść z ust faceta abyś to zobaczyła że taka jesteś? To natomiast nic nie mówi o zaangażowaniu tego faceta. Czyny liczą się bardziej niż słowa
oliwka900 napisał/a:Pojechaliśmy do jego rodziny na wesele, dobrze się bawiłam, tylko z jednym szczegółem, ze przedstawił mnie jako koleżankę...
A taka postawa już mówi sporo. Zawsze mógł przemilczeć temat kim dla niego jesteś - nie musi Cię przedstawiać jako kogoś i się tłumaczyć wszystkim, ale jeśli zrobił to w taki sposób że przedstawił Cię jako koleżankę to prawdpodobnie koleżanką dla niego jesteś.
oliwka900 napisał/a:Nie powiedziałam mu nic na ten temat i było jak dawniej aż do ubiegłego tygodnia kiedy zaczął miec dużo pracy, innych obowiązków, problemów ... chciałam sie spotkać i pogadać, ale on widocznie tego nie chce.
Moim zdaniem facet nie wie czego chce. Zauważał Twoje zaangażowanie i włączył bieg wsteczny. Im bardziej będziesz napierać na spotkanie tym bardziej będzie uciekał Jeśli z nim porozmawiasz i powiesz że chcesz związku i traktowania Cię jak kobiety - moim zdaniem jego dystans nasili się choć w stosunku do siebie będziesz uczciwa bo powiesz jakie masz oczekiwania i co Ci siedzi wewnątrz. Pytanie co jest ważniejsze dla Ciebie i czy jesteś gotowa na to aby usłyszeć prosto w twarz że on nie chce z Tobą związku? Bo najprawdopoodbniej tak właśnie jest
oliwka900 napisał/a:Czuje, ze pobawil się mną i mu się znudziłam. Żałuję tylko, ze nie stać go na szczera rozmowę ze mną. Nie pierwszy raz zachowuje się w ten sposób, tylko zwykle to mówił za dużo a teraz cisza. Nie wiem co mam robić.
Postaraj się nie myśleć o tym w ten sposób, że Ty jesteś ofiarą w tej całej sytuacji bo nie jesteś. Natrafiłaś na takiego faceta (swoją drogą zapewne nie bez przyczyny). Jesteś wrażliwą kobietą która chce oddać facetowi serce na dłoni więc jego strata że on tego nie chce uszanować. Tkwienie w tej relacji spotęguje Twoje cierpienie i ucierpi na tym Twój szacunek do siebie a tego chyba nie chcesz prawda? Co zrobić? Zdystansować się, odciąć, nie proponować spotkań, pomilczeć i nie odzywać się. A jak on się odezwie szczerze z nim porozmawiać ale nie na zasadzie pretensji czy wyrzutów tylko spokojna szczera rozmowa przede wszystkim z zadniem mu pytania - kim dla niego jesteś? Niech to nazwie, wytłumaczy gdyż z jego zachowania nic nie wynika. Wtedy będziesz miała jasność sytuacji. Tylko poproś go o konkretne nazwanie relacji i jego stosunek tu i teraz (zaznacz że nie chodzi Ci o przyszłość i deklaracje) Nie pozwól aby nawijał Ci makaron na uszy że nie wie, że zobaczy, że to trudne itd. Tylko zadaj sobie pytanie czy jesteś na to gotowa - jeśli nie, tak czy inaczej sugeruję odcięcie się.
oliwka900 napisał/a:Koleżanki od początku go nie polubiły (część go poznała a część nie) mówiły, ze to facet nie dla mnie. Chciałam spróbować, zaryzykować, myślałam ze kontroluje sytuacje mimo, ze się pilnowalam to wpadłam po uszy nie wiem jak mogłam być tak naiwna i głupia.
Zależy jakie to koleżanki. Jak przyjaciółki które znasz od lat i im ufasz - proponuję na przyszłość wziąć pod uwagę ich zdanie, na bank nie chcą dla Ciebie źle i zawsze mogą zauważyć różne rzeczy którcyh Ty nie widzisz przez różowe okulary. Ale pokreślam to muszą być zaufane osoby.
oliwka900 napisał/a:Zawalilam studia, straciłam prace i jego. Wszystko się sypie.
Jego nie straciłaś gdyż go nie miałaś w sensie emocjonalnym bo on jest obok (wszystko wskazuje na to że nie było Was). Wiem że to przykre ale może jak to zrozumiesz to będzie Ci lepiej się z tego otrząsnąć. Pamiętaj na przyszłość że jakikolwiek facet by się nie zjawił w Twoim życiu nie zawalasz swojego życia dotychczasowego - dbasz o studia, relacje z rodziną i przyjaciółmi, o swoją pracę (przede wszystkim!). Żaden facet nie jest wart tego aby poświęcić najbardziej cenne dla Ciebie sprawy - swoje dotychczasowe życie. To co teraz możesz zrobić to wszystko odkręcić i stanąć mocno na nogi. Nie skupiać uwagi na nim tylko na odbudowaniu swojego życia - studiów, znalezieniu pracy i przede wszystkim po tym jak się wyleczysz - nowego faceta który będzie Cię szanował. Uda się i nie wmawiaj sobie że się nie da.
oliwka900 napisał/a:Myślę, ze on ma dobre serce, kiedyś został mocno skrzywdzony i się boi, ze to się powtórzy, boi się zaufać, ale nie moge pozbyć się myśli, ze on się tylko mną bawił. Zupełnie jak mój pierwszy chłopak, co jests ze mną nie tak, co mam robić?
Nie tłumacz go. Facet nie musi być skończonym draniem i bandytą aby tak postępować. Może być dobry, uczciwy i nawet wrażliwy a jednak do związku nie koniecznie się nadawać czy z jakichś powodów nie być się w stanie zaangażować z Tobą. Co oznacza że robi to Twoim kosztem (świadomie czy też nieświadomie). Kto zadba o Ciebie jeśli nie Ty sama? Jak wyżej - proponuję szczerą rozmowę (najlepiej przy okazji jak on będzie chciał się się spotkać/lub zadzwoni) ale postaraj się aby była ona rzeczowa i jak najmniej emocjonalna. Trzymam kciuki za Ciebie!