netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

zakochany przyjaciel - pomocy!

9 odpowiedzi3 311 wyświetleńzałożony przez karola84, 21.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » zakochany przyjaciel - pomocy!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: zakochany przyjaciel - pomocy!

Witam wszystkich, jestem tutaj nowa I pewniej jak wiele pisze poniewaz mam problem. Jestem od kilku lat w zwiazku. Ostatnio nie ukladalo nam sie najlepiej. Emigracja zmusila nas nawet do kilku-miesiecznej rozlaki. W tym czasie poznalam kogos innego. Od poczatku swietnie sie dogadywalismy - podobne zainteresowania, poczucie humoru podjescie do zycia sprawily, ze zaczelismy sie coraz czesciej spotykac. Doszlo do tego, ze nie moglismy wytrzymac bez napisania przynajmniej sms-a do siebie w ciagu dnia. Uwielbialam z nim spedzac czas - przy nim czulam sie naprawde wyjatkowo. Pomimo, ze coraz trudniej mi bylo wyobrazic sobie egzystowanie bez niego caly czas utrzymywalam, ze to tylko przyjazn... az do momentu, kiedy powiedzial mi, ze jestem dla nego bardzo wazna, ze sam nie radzi sobie z uczuciem do mnie I chcialby czegos wieciej. Kompetnie mnie to jego wyznanie zwalilo z nog. Nie spodziewalam sie tego. Po wszystkim napisalam mu tylko krotkiego sms-a, abysmy przestali sie kontaktowac...Od kilku dni jestem w rozsypce. Caly czas o nim mysle. Nie wyobrazam sobie tego, ze juz nigdy sie nie zobaczymy. Caly czas zastanawiam sie nad tym, ze moze powinnam zaryzykowac i sprobowac z nim czegos wiecej. Dodam tylko, ze nie podoba mi fizycznie co na pewno ma wplyw na moje podejscie do sytuacji intymnych, w ktorych moglibysmy sie znalezc...Poza tym mam wrazenie, ze uczucie do mojego obecnego chlopaka kompletnie sie wypalilo...Jestem kompletnie rozbita...Dzieki za odpowiedzi.

2

Odp: zakochany przyjaciel - pomocy!

Czesc -czystam Twoj post i mam wrazenie ze mamy ten sam problem!Od kogos madrego tutaj przeczytalam ,ze kiedy kobieta zaczyna lokowac uczucia w kims innym oznacza to ze w jej zwiazku partner nie daje jej ciepla i wsparcia,bo zycie nie jest latwe.Tylko dlatego ze nie mialas tego ciepla w zwiazku,poprostu zblizylas sie z innym facetem bez swiadomosci tego co sie z Toba dzieje.
Ja osobiscie nie umiem chyba Ci poradzic co robic dalej.Moze sprobuj z aktualnym partnerem porozmawiac na temat pt:"co by bylo gdyby sie okazalo ze.." i patrz na jego reakcje.Albo jesli jestes pewna ze oziebl i nie ma uczucia miedzy Wami -mozesz porozmawiac otwarcie.Tylko faceci sa tak skonstruowani ze bedzie wsciekly i bedzie Cie winil za wszystko-bo maja cos takiego jak poczucie wlasnosci -takie samcze -ze ktos zabiera cos co jest moje -kobiete!
Musisz wszystko przemyslec zanim podejmiesz stanowcze kroki.Np czy to nie jest zwykle przyzwyczajenie ,ze ten ktorego odsunelas od siebie byl tak czesto w Twoim zyciu ze Jego brak jest dla Ciebie problemem teraz i za chwile z uplywem czasu nim nie bedzie.Dwa -czy np po rozstaniu z aktualnym odkryjesz ze to bylo cos wyjatkowego i bardzo go kochasz a ten nowy"przyjaciel"jest tylko fascynacja,ktora przeminela?
Pamietaj-w milosci nie ma litosci.Musisz myslec o sobie i o swoich uczuciach i czego naprawde chcesz.
Widzisz ja poznalam faceta lata temu kompletnie nie w moim typie-mowilam mu o tym -chcial poczekac.Zakochalam sie i nauczylam z nim zyc i to byl blad-bo potem doprawial mi rogi etc-niedawno przeszlam operacje i lekarz zajmujacy sie mna...Partner z lekcewazeniem patrzy na mnie i na to co sie ze mna dzieje na tyle ze niczego nie zauwazyl.
Ja do dzis sie zastanawiam czy mi sie wydaje ,czy moj lekarz zwraca na mnie uwage-owszem mi sie podoba-ale zle przechodze kolejne spotkania z nim -a zdarzaja sie czesto ze wzgledu na zabieg jaki byl zwiazany z choroba,ktora juz minela.Bo cos zauwazam ale wbijam sobie ze myle sie!Niewazne -wazny fakt jest ze masz ten sam dylemat-ktos Ci cieplo dal i najprawdopodobniej jesli nie jestes juz zakochana to sie zakochujesz,bo nie wierze ze z przyzwyczajenia<chociaz byc moze>.Przemysl-mozesz pisac-ja bede tutaj zagladac.Trzymam kciuki.

3

Odp: zakochany przyjaciel - pomocy!

A ja myślę, że jeżeli ciągnie Cię do drugiego, to zostaw pierwszego. Jeżeli nie macie dzieci, nie macie wszystkiego wspólnego, a z tamtym czujesz się lepiej - to może ten drugi jest facetem dla CIebie.

4

Odp: zakochany przyjaciel - pomocy!

Zniszczyć przyjaźć tylko dlatego, że ktoś się zakochał, jest jak morderstwo. Nie rozumiem tego zachowania.

Trzeba tylko otworzyć komunikację, jasno sobie powiedzieć, że poza przyjaźnią seksu nie będzie. Jedna osoba zakochała się w drugiej, więc za jakiś czas się odkocha (miną motylki). Po co zrywać znajomość? Dla kogo to jest dobre? Wg mnie dla oboje jest to niekorzystne. Pod warunkiem, że przyjaciel nie jest jak bluszcz...

5 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-06-23 13:37:22)

Odp: zakochany przyjaciel - pomocy!

karola84, uczucie się wypaliło to po co być ze swoim chłopakiem hmm ??
Gary ma rację, bez sensu kończyć z przyjaźnią, powiedz mu że nic więcej prócz przyjaźni nie będzie i tyle.
Jak fizycznie cię nie pociąga to nie wchodź w taki związek bo to nie ma sensu.

6

Odp: zakochany przyjaciel - pomocy!

Do wszystkich, którzy pytają po co zrywać przyjaźń, gdy jedno się zakochało - inaczej się nie da tongue To nie jest jak morderstwo, tylko jak wybawienie. Sama miałam taką sytuację, tyle że to ja byłam ta, która się zakochała. Bez wzajemności oczywiście. On chciał znajomość podtrzymać, bo mu było szkoda, ja tylko dlatego, żeby być obok niego. Długo biłam się z myślami żeby znajomość zakończyć lub ukrócić, aż w końcu zdecydowałam się na to, choć było mi baaardzo ciężko - on też tak twierdził, że nie jest mu z tym lekko i nie chce niczego kończyć.
I co?
I poradził sobie świetnie beze mnie. A ja, widząc go tylko wtedy gdy musiałam, poradziłam sobie jeszcze lepiej. Wyleczyłam się całkowicie z tego uczucia i miałam "czyste" serducho, gdy poznałam faceta, który mnie naprawdę kocha, z którym jestem do dziś i już wspólnie mieszkamy smile

7

Odp: zakochany przyjaciel - pomocy!

Bierz się za tego drugiego wink Jeżeli rzeczywiście go chcesz.

8

Odp: zakochany przyjaciel - pomocy!

dzieki za odpowiedzi:) Mija tydzien od ostatniego spotkania z moim kolega i powiem szczerze...ze z czasem jest coraz lepiej. Zgadzam sie z Toba tbr. To nie jest kwestia morderstwa tylko tego aby ta osoba, ktora jest zakochana mogla w koncu normalnie funkcjonowac. Tak sobie mysle, ze juz dosyc bylam samolubna i wyciagalam go na rozne spotkania podswiadomie czujac, ze moze sie podkochiwac. Swietnie sie jednak dogadywalismy i trudno bylo pprzejsc obok takiej znajomosci obojetnie. Zgadzam sie tez z Toba Inga123. Od jakiegos czasu chlopak, z ktorym jestem stal sie strasznie obojetny dlatego tez tak strasznie  lubilam spedzac czas z Tym drugim. Mysle jednak, ze aby byc z kims, ba co wiecej zrezygnowac ze starego zwiazku trzeba byc naprawde przekonanym, ze ten drugi to jest to. Ja Tego przekonania nie mialam i dlatego wole w to nie wchodzic i nie ranic wiecej tego super faceta, ktory po porostu siebie na to nie zasluzyl.

9

Odp: zakochany przyjaciel - pomocy!
tbr napisał/a:

Do wszystkich, którzy pytają po co zrywać przyjaźń, gdy jedno się zakochało - inaczej się nie da tongue To nie jest jak morderstwo, tylko jak wybawienie. Sama miałam taką sytuację, tyle że to ja byłam ta, która się zakochała. Bez wzajemności oczywiście. On chciał znajomość podtrzymać, bo mu było szkoda, ja tylko dlatego, żeby być obok niego. Długo biłam się z myślami żeby znajomość zakończyć lub ukrócić, aż w końcu zdecydowałam się na to, choć było mi baaardzo ciężko - on też tak twierdził, że nie jest mu z tym lekko i nie chce niczego kończyć.
I co?
I poradził sobie świetnie beze mnie. A ja, widząc go tylko wtedy gdy musiałam, poradziłam sobie jeszcze lepiej. Wyleczyłam się całkowicie z tego uczucia i miałam "czyste" serducho, gdy poznałam faceta, który mnie naprawdę kocha, z którym jestem do dziś i już wspólnie mieszkamy smile

Nieprawda. Często byłam/jestem w sytuacji, gdy to we mnie przyjaciel się "nagle" i "znienacka" tongue zakochuje, bo po prostu mam więcej znajomych płci męskiej i wolę z nimi spędzać czas. Raz się zdarzyło, że to ja byłam tą zakochaną biedulką. I w żadnej z tych sytuacji przyjaźni nie chciałam zrywać - ani ja, ani oni. Raz zdarzyło się ochłodzenie stosunków ze strony pana zakochanego, ale po paru miesiącach mu przeszło. I cieszę się. Wolę czuć się trochę niezręcznie czy trochę pocierpieć, a potem dalej mieć przyjaciela czy dobrego kolegę, niż zrywać całkiem znajomość. Zwłaszcza, że jak mówiłam, obracam się raczej w męskim towarzystwie i czasami takie coś się zdarza.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » zakochany przyjaciel - pomocy!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026