Heeej
Jestem tutaj nowa, ale bardzo proszę Was o poradę. Kompletnie nie wiem, co zrobić. Sytuacja wygląda następująco: byłam z chłopakiem 1,5 roku, jednak w pewnym momencie on zaczął się zmieniać w stosunku do mnie, zaczął do mnie krzyczeć, zlewać mnie (np po pracy nie chciał rozmawiać, bo był zmęczony lub po prostu wolał obejrzeć mecz, a ja się martwiłam, tęskniłam, chciałam trochę uwagi...) Widywaliśmy się jedynie raz w tygodniu, czasem rzadziej, bo pochłonęła go praca, czulam się samotna, opuszczona, ale caly czas go kochalam. Jak miedzy nami bylo jeszcze dobrze, odezwal sie do mnie stary przyjaciel, z ktorym pisalam ponad 2 lata temu, bardzo chcielismy byc razem, lecz na przeszkodzie stal chlopak, ktory sie we mnie zakochal (jego przyjaciel), no i ów chlopak sobie odpuscil, nie chcial ranic wlasnego kumpla.. Jednak jego uczucie do mnie nie wygaslo.. Gdy zaczelo sie psuc miedzy mna a chlopakiem, on bardzo mnie wspieral... Widzial jak cierpię, chcial zebym odeszla od chlopaka, rodzina takze mi to mówila... W koncu zerwalam z chlopakiem, on jednak nie rozumie, ze to koniec. Teraz nagle się zmienił, jaki to on dobry nie jest, straszy, ze sobie cos zrobi, gdy sie z nim spotykam robi mi się go żal... Zaczelam natomiast czuc cos do przyjaciela, ktory sie odezwal, jego uczucie do mnie nigdy nie wygaslo, bardzo sie o mnie stara, czuje sie przy nim jak ksiezniczka (zaczelam sie z nim spotykac po zerwaniu z chlopakiem, ktory co najlepsze jest jego kolegą )
Boje się jak ,,byly'' chlopak zareagowalby na nasz ewentualny związek w przyszlosci... Wiem ze z przyjacielem bylabym szczesliwa, nie krzywdzilby mnie... Jednak moze ja cos czuje do bylego chlopaka, jezeli on mowi jak mnie kocha, to ja zaczynam płakać...Tylko czy zaufac mu, ze to jego dobre oblicze bedzie trwalo wiecznie, czy to jedynie zagrywka, zebym do niego wrocila.. spedzilam z nim wiele pieknych chwil... Co zrobilybyscie na moim miejscu, bardzo proszę o pomoc, muszę w koncu zdecydowac z kim chcę być...
Chcę, zeby ocenil to ktos obiektywnym okiem...Wieeem, albo jeden albo drugi bedzie zraniony... Gdy wybiore chlopaka, strace przyjaciela, on sie ode mnie odsunie, nie bedzie umial patrzec jak wracam do bylego chlopaka... i jak bede cierpiec.... POMOCY!
Podobne tematy
Heeej
Jestem tutaj nowa, ale bardzo proszę Was o poradę. Kompletnie nie wiem, co zrobić. Sytuacja wygląda następująco: byłam z chłopakiem 1,5 roku, jednak w pewnym momencie on zaczął się zmieniać w stosunku do mnie, zaczął do mnie krzyczeć, zlewać mnie (np po pracy nie chciał rozmawiać, bo był zmęczony lub po prostu wolał obejrzeć mecz, a ja się martwiłam, tęskniłam, chciałam trochę uwagi...) Widywaliśmy się jedynie raz w tygodniu, czasem rzadziej, bo pochłonęła go praca, czulam się samotna, opuszczona, ale caly czas go kochalam. Jak miedzy nami bylo jeszcze dobrze, odezwal sie do mnie stary przyjaciel, z ktorym pisalam ponad 2 lata temu, bardzo chcielismy byc razem, lecz na przeszkodzie stal chlopak, ktory sie we mnie zakochal (jego przyjaciel), no i ów chlopak sobie odpuscil, nie chcial ranic wlasnego kumpla.. Jednak jego uczucie do mnie nie wygaslo.. Gdy zaczelo sie psuc miedzy mna a chlopakiem, on bardzo mnie wspieral... Widzial jak cierpię, chcial zebym odeszla od chlopaka, rodzina takze mi to mówila... W koncu zerwalam z chlopakiem, on jednak nie rozumie, ze to koniec. Teraz nagle się zmienił, jaki to on dobry nie jest, straszy, ze sobie cos zrobi, gdy sie z nim spotykam robi mi się go żal... Zaczelam natomiast czuc cos do przyjaciela, ktory sie odezwal, jego uczucie do mnie nigdy nie wygaslo, bardzo sie o mnie stara, czuje sie przy nim jak ksiezniczka (zaczelam sie z nim spotykac po zerwaniu z chlopakiem, ktory co najlepsze jest jego kolegą )
Boje się jak ,,byly'' chlopak zareagowalby na nasz ewentualny związek w przyszlosci... Wiem ze z przyjacielem bylabym szczesliwa, nie krzywdzilby mnie... Jednak moze ja cos czuje do bylego chlopaka, jezeli on mowi jak mnie kocha, to ja zaczynam płakać...Tylko czy zaufac mu, ze to jego dobre oblicze bedzie trwalo wiecznie, czy to jedynie zagrywka, zebym do niego wrocila.. spedzilam z nim wiele pieknych chwil... Co zrobilybyscie na moim miejscu, bardzo proszę o pomoc, muszę w koncu zdecydowac z kim chcę być...
Chcę, zeby ocenil to ktos obiektywnym okiem...Wieeem, albo jeden albo drugi bedzie zraniony... Gdy wybiore chlopaka, strace przyjaciela, on sie ode mnie odsunie, nie bedzie umial patrzec jak wracam do bylego chlopaka... i jak bede cierpiec.... POMOCY!
To kogo w końcu kochasz? Przyjaciela, czy byłego chłopaka. Ja na Twoim miejscu pobyłbym trochę sam. Dałbym sobie trochę czasu, aby wyciszyć emocje, zdystansować się do tego wszystkiego.
Twój chłopak zachowuje się niczym pies ogrodnika, gdy między Wami wszystko wróci do normy, on znowu zacznie Cie lekceważyć. Sam fakt, że straszy Cię, że sobie cos zrobi, całkowicie go skreśla, to szantaż ponizej pasa. Nie wiem nad czym sie jeszcze zastanawiasz. Zakończ ten nieudany związek.
W takim stanie jak jesteś, to możesz tylko krzywdzić. Radze odpocząć od związków. Plasterek choć wydaje się teraz atrakcyjny, to kolejna komplikacja sytuacji.
Dlaczego mogę tylko krzywdzić w takim stanie?
Dlaczego mogę tylko krzywdzić w takim stanie?
Bo nie jesteś gotowa na nowy związek.
Nie przepracowałaś dotychczasowych emocji, sama nie wiesz, co czujesz.