Witam serdecznie,
Od jakiegoś czasu zaczęłam tu zaglądać, pomyślałam, że może tu znajdę pomysły na rozwiązanie kilku moich problemów.
Mam 25 lat i trochę pogubiłam się w życiu. Od roku mieszkam w obcym dla siebie miejscu nie mam tu przyjaciół, nikogo z kim można było by pogadać, nie mówiąc już o facecie... Starzy przyjaciele porozjeżdżali się po świecie, bądź założyli rodziny i niestety dla mnie nie ma już w ich życiu miejsca, no chyba , że czegoś akurat ode mnie potrzebują to nagle sobie o mnie przypominają. :-( Jestem skrytą osobą, bo już wiele razy zostałam zraniona nie tylko przez facetów, ale także przez pseudo przyjaciół...Stwarzam pozory silnej osoby, ale w głębi serca jestem bardzo wrażliwa i łatwo jest mnie skrzywdzić. Nie wiem co się ze mną dzieje... Nie pasuję do tego świata, to co się dzieje wokół mnie po prostu mnie przeraża i chyba przerasta... Nie wiem już czy to coś ze mną nie tak czy po prostu mam pecha???
Przykro mi, że znajomi nie mają dla mnie czasu, ale staram się ich zrozumieć w końcu mają sporo nowych obowiązków...Jedno mi natomiast nie daje spokoju mianowicie: Nie potrafię stworzyć normalnego związku w sumie to nawet można powiedzieć, że żadnego... Od 5 lat jestem sama, na horyzoncie nikogo nie widać i nie zapowiada się, żeby ktoś się pojawił. Moje znajomości z facetami kończą się bez słowa wyjaśnienia i nie wiem dlaczego tak się dzieje. Wkurza już mnie to, bo jestem niekonfliktową osobą, zawsze skorą do pomocy i naprawdę przyjaciele mogą na mnie polegać, jestem szczera i wymagam szczerości wobec siebie to chyba nie jest wiele??
Mam swoje wartości, którymi się kieruję i dbam o to by nikomu nie robić przykrości, walka szczurów nie jest dla mnie. ostatnio mój niby przyjaciel po 3 latach znajomości przestał bez powodu się do mnie odzywać, nic nie zrobiłam, jak pytałam co się dzieje to nie dostawałam żadnej odpowiedzi później okazało się, że zwyczajnie w świecie znalazł sobie kogoś i ja już mu nie jestem potrzebna. Tak to dosłownie usłyszałam, poczułam się tak jakby ktoś mi strzelił w twarz, zwłaszcza, że dawał mi sygnały, że chce czegoś więcej niż przyjaźni. Teraz wiem, że on nie był wart czasu, który mu poświęciłam, ale to nie jest jedyny przypadek. Trafiam na takie osoby, które albo mnie zdradzają na lewo i prawo, albo udają przyjaciół, albo co najgorsze chcą związku bez zobowiązań...Słyszę, jesteś świetną i porządną dziewczyną, gdzie ty się chowałaś przez tyle czasu po czym ni z gruchy ni z pietruchy :"A co powiesz na seks bez zobowiązań?". Szlag mnie wtedy trafia, zwłaszcza, gdy się okazuje, że to któryś z kolei taki przypadek.
Czasami mam wrażenie, że to ja robię coś nie tak, że takie sytuacje mi się zdarzają i chciałabym naprawić to co robię źle, ale powiedzcie jak mam to zrobić skoro zostawiają mnie bez słowa wyjaśnienia. Najgorsza prawda jest lepsza niż cisza i moje domysły...
Moja samoocena spada z zawrotną prędkością przez to wszystko
Powiedzcie co ja mam z tym zrobić???