Ja pani nie przyjmę bo nie ma zagrożenia życia. Nie wiem czy w odpowiednim dziale zamieszczam ten temat ale chciałam poruszyć kwestię ubezpieczenia zdrowotnego. Jeśli dział jest zły proszę o przeniesienie. Jestem szczęśliwą ?! posiadaczką ubezpieczenia zdrowotnego w pracy u męża. Tylko co z tego jak NIGDZIE nikt mi nie chciał pomoc kiedy od tygodnia chodziłam z bólem i dosłownie naćpana tabletkami. Zastanawiam się czy gdzieś nie poruszyć tego tematu bo jest to dosłownie żenujące. Ale od początku.
Około 2 tygodnie temu chciałam się wybrać do lekarza z powodu wychodzącej jak mi się wtedy wydawało ósemki konkretnie chodzi o stan zapalny dziąsła. Szczęką ruszać nie mogłam, bolała mnie cała strona twarzy z uchem i szyją włącznie. Poszłam więc do mojej przychodni gdzie jest dentysta i chirurg-stomatolog. Opowiedziałam o mojej sytuacji pani która de facto miała mnie zarejestrować lecz ona stwierdziła, że lekarz jest na urlopie. Kazała przyjść w poniedziałek. No dobra 3 dni wytrzymam jakoś. W poniedziałek przychodzę ale zostałam odprawiona z kwitkiem bo chirurg jest na L4 i że mam przyjść za kolejny tydzień. Zapłakana i zrezygnowana zadzwoniłam do ciotki która załatwiła mi przyjście o zgrozo do tej samej przychodni na drugi dzień. No w końcu znajomości... Przyszłam więc i dostałam skierowanie do innego chirurga na CITO! Dali mi namiar gdzie mam iść no i z miejsca poszłam. Po drodze z bólu robiło mi się słabo. Zachodzę do dentysty gdzie kazali mi przyjść i co... Nie mają podpisanej umowy od pół roku z chirurgiem - stomatologiem. I głupi uśmieszek recepcjonistki "to jak zapisać panią prywatnie? ". Nosz kurde! gdybym miała pieniądze prywatnie to bym od razu poszła prywatnie gdziekolwiek! Wyszłam zrezygnowana trzaskając drzwiami z bólu, ze złości i zrezygnowania. Dowiedziałam się że jest jeszcze jeden! No to targam tam z nadzieją że mi pomogą po drodze odwiedziłam ich chyba z 6 i żaden nie miał umowy z NFZ i co? Mimo iż mnie boli, rozsadza mi szczękę, mdleję z bólu TERMIN NA KONIEC SIERPNIA! No to jakaś kpina mówię. Jestem w bólem więc powinni przyjąć mnie na JUŻ. Ale nie. Znów propozycja "usunę prywatnie". Zapłakana wróciłam do domu, dzwoniliśmy po pogotowiach dentystycznych, po innych najbliższych miastach i NIC. Wszędzie tylko i wyłącznie prywatnie. Ostatni telefon mówię i jak tam się nie uda z miejsca pożyczę pieniądze i idę prywatnie bo oszaleję! I co usłyszałam? Mamy podpisaną umowę z NFZ. Ja już szczęśliwa i mówię że ja zaraz w takim razie będę a ona do mnie... Ale proszę pani ja mam terminy! No i zrezygnowana zapytałam na kiedy... Stwierdziła że na połowę lipca... No chyba że jest zagrożenie życia to panią przyjmę ale z tego co mi pani opowiedziała to zagrożenia życia nie ma... A opowiedziałam jej wszystko... o bólu, o zasłabnięciach i nic.... człowiek może się wykończyć ale nikogo to nie interesuje. Poszłam prywatnie. Okazało się że to nie przez zęba na dole robi mi się to z dziąsłem ale problem tkwi z ósemką u góry! Ósemka tak wyszła że kaleczyła mi cały czas dziąsło przez co zrobiła mi się jakby mała torbiel czy coś w tym stylu i dlatego tak bardzo boli. Po usunięciu ósemki u góry mam święty spokój! nic nie boli, nic nie haczy. Zostałam przyjęta od razu zostało zrobione zdjęcie. Odradził mi usuwania dolnej ósemki bo jest zdrowa, prosto rośnie i nie ma to najmniejszego sensu. Wyleczył mi dolne dziąsło za darmo i wiecie co... tu nasuwają się pytania.
Po co człowiek płaci ubezpieczenie zdrowotne jak tak czy siak nie ma możliwości leczyć się na NFZ? Dlaczego na całe duże miasto jest tylko 2! Chirurgów - stomatologów z podpisaną umową na NFZ? Dlaczego mimo iż przychodziłam z ogromnym bólem i skierowaniem NIKT mi nie chciał pomóc? Czy mam to gdzieś zgłosić jak tak to gdzie i czy to cokolwiek da?