Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZDROWIE KOBIETY » Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie

Temat zakładam z nadzieją, że poniższa informacja może okazać się dla kogoś ważna. Oby jednak nigdy nie była potrzebna!

U wielu kobiet chorujących na nowotwory, chemioterapia wywołuje dodatkowy stres w postaci utraty włosów. Prawdopodobnie aż 8% onkologicznych pacjentek nie poddaje się tej części leczenia właśnie z obawy przed tym wyjątkowo dla nich dotkliwym doświadczeniem. Dla mężczyzn problem wydaje się nie być aż tak istotny, ale kobiety nierzadko przeżywają traumę, ta z kolei może wywołać depresję.

Okazuje się jednak, że istnieje na rynku urządzenie (w kraju jest ich 27) powstrzymujące ten przykry efekt uboczny leczenia i niektóre szpitale już nim dysponują.
Mowa o urządzeniu o nazwie Paxman, które składa się z jednostki centralnej, przewodów i podłączonych do nich czepków. Jego działanie opiera się na stosunkowo prostej zasadzie: na głowę pacjentki zakładany jest czepek neoprenowy, który zawiera sieć przewodów wypełnionych płynem chłodzącym. Jednostka schładza płyn do 4 stopni Celsjusza, a krążąc w przewodach oziębia głowę do 19-20 stopni Celsjusza, dzięki czemu przepływ krwi na czubku głowy jest ograniczony, a lek w czasie chemioterapii nie dociera do tego miejsca i w ten sposób włosy nie wypadają.
Z urządzenia mogą korzystać dwie pacjentki naraz, a same czepki są w trzech rozmiarach. Niestety noszenie czepka nie jest przyjemne, a niektóre pacjentki tego wręcz nie tolerują - z uwagi na uczucie schłodzenia głowy, tym bardziej, że musi on zostać nałożony pół godziny przed rozpoczęciem chemioterapii, a zdjęty 1,5 godziny po jej zakończeniu.

Jeśli Wy sami lub Wasi bliscy chorujecie albo chorowaliście na nowotwór (wiem, że jest to temat nieobcy wielu obecnym na forum osobom) i poddani byliście chemioterapii, to jak poradziliście sobie z utratą włosów? Okazało się to bardzo dotkliwe? Czy w Waszym odczuciu rzeczone urządzenie może pełnić istotną rolę w procesie leczenia? W końcu mówi się, że psychika może stanowić ważne ogniowo, a poddając się niemal odbieramy sobie szansę na wyleczenie.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez uzytkownik444 (2019-11-18 16:45:44)

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie

Sorry, może nie na temat, ale tytuł nie powinien łączyć nowotworu z utratą włosów, a jedynie chemioterapię, bo to ona powoduje utratę włosów, a nie nowotwór sam w sobie.

3

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie

Sądząc, że jest to dosyć oczywiste, że łysienie nie jest wynikiem samej choroby nowotworowej, ale jej leczenia, użyłam po prostu skrótu myślowego.
Na dobrą sprawę nie tylko chemioterapia wywołuje to przykre niepożądane działanie, bo przecież radioterapia także. Ponadto są takie cytostatyki, które nie wiążą się z utratą włosów (tzw. chemia jednoskładnikowa pozwala na zachowanie włosów, ale ona nie zawsze jest wystarczająca). Wydaje mi się również, że z treści samego posta dosyć jasno wynika to, o czym wspomniałaś.
Niemniej dziękuję za czujność i zwrócenie uwagi.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

4

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie

Olinka jesteś ostatnią osobą, którą można byłoby podejrzewać o spamowanie, ale temat trochę z du** (sorry, mam nadzieję, że wybaczysz).

Podejrzewam, że jak ktoś dostanie się na leczenie i zależy mu na leczeniu, to nie wybiera, nie kręci nosem, czy w tym szpitalu jest coś takiego, czy nie.
Chwała szpitalom, które dbają tak o komfort pacjentów. Są sklepy z perukami, biustonosze dla amazonek itp. Można funkcjonować dość dobrze, tak że osoby, które nie wiedzą, to się nawet nie zorientują, ale to kosztuje, refundacja to jakiś mały procent tych kosztów, więc jeśli szpital dba o to, by terapia jak najmniej szkodziła, to świetnie, ale to chyba już nie zależy od pacjenta.

Sam temat bardzo ważny i ciekawy, ja nie chorowałam, ale kiedyś słuchałam o seksie osób chorych. Z jednej strony wydaje się to absurdalne, bo jak Cię coś boli, źle się czujesz, to nie zawsze musisz mieć ochotę na seks, a z drugiej strony - przecież dajemy schorowanemu organizmowi dużo czułości, bliskości, czegoś co na pewno na różnych poziomach wzmacnia chorego.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

5

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie

Averyl, zdziwiłabyś się. Moja mama miała znajomą, która zmarła na nowotwór, bo powiedziała, że dla niej ważniejsze jest to jak wygląda niż to, ile będzie żyła. No i nie pożyła niestety długo, ale do końca życia miała swoje włosy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

6

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie
Lady Loka napisał/a:

Averyl, zdziwiłabyś się. Moja mama miała znajomą, która zmarła na nowotwór, bo powiedziała, że dla niej ważniejsze jest to jak wygląda niż to, ile będzie żyła. No i nie pożyła niestety długo, ale do końca życia miała swoje włosy.

Dokładnie takie osoby miałam na myśli zakładając temat - żeby szerzyć informację, która do mnie dotarła zupełnym przypadkiem i to tylko dlatego, że dla pobliskiego szpitala fundacja zakupiła dwa takie stanowiska, czym pochwaliła się w lokalnym serwisie. W Polsce to urządzenie jest jeszcze nowością, więc nie wszyscy wiedzą, że mogą poszukać oddziału, który oferuje również tego rodzaju wsparcie. Sama mam wśród znajomych i w rodzinie kilka osób, które chorowały na nowotwory i przechodziły przez chemioterapię. Siostra męża włosów nie straciła, na mojej cioci nie zrobiło to większego wrażenia, ale już teściowa brata przeżyła to niemal traumatycznie. Gdyby włosy mogła zachować, na pewno skorzystałaby z takiej możliwości.

Averyl napisał/a:

Sam temat bardzo ważny i ciekawy, ja nie chorowałam, ale kiedyś słuchałam o seksie osób chorych. Z jednej strony wydaje się to absurdalne, bo jak Cię coś boli, źle się czujesz, to nie zawsze musisz mieć ochotę na seks, a z drugiej strony - przecież dajemy schorowanemu organizmowi dużo czułości, bliskości, czegoś co na pewno na różnych poziomach wzmacnia chorego.

Dotyk, seks jest czynnikiem, który wytwarza oksytocynę, ta w sposób wyraźny przekłada się na nasze samopoczucie. Swoją drogą ludzki organizm jest niezwykły i niezmiennie zachwyca mnie jako doskonały 'układ naczyń połączonych', które w nim funkcjonują.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

7

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie
Lady Loka napisał/a:

Averyl, zdziwiłabyś się. Moja mama miała znajomą, która zmarła na nowotwór, bo powiedziała, że dla niej ważniejsze jest to jak wygląda niż to, ile będzie żyła. No i nie pożyła niestety długo, ale do końca życia miała swoje włosy.

Wiem, że jest to ważne, ta świadomość, że mimo choroby można być pięknym jest ważna. Nie chorowałam, więc nie powinnam się wypowiadać, ale zgadzam się ze zdaniem Olinki, że trzeba taką wiedzę szerzyć, być może będzie to dodatkowe źródło nacisku na szpitale, by jednak zadbali o taki sprzęt, który podnosi komfort chorego, (jednocześnie zwiększa się skuteczność terapia).

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

8

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie
Lady Loka napisał/a:

Averyl, zdziwiłabyś się. Moja mama miała znajomą, która zmarła na nowotwór, bo powiedziała, że dla niej ważniejsze jest to jak wygląda niż to, ile będzie żyła. No i nie pożyła niestety długo, ale do końca życia miała swoje włosy.

Masz rację Lady Loka.
Kiedy ja chorowałam, to włosy były dla mnie średnim problemem, ale może dlatego, że miałam dobrą perukę.
Problem był w nocy i w ogóle w domu, kiedy po ściągnięciu peruki było mi zimno w głowę na tyle, że był to duży dyskomfort, zwłaszcza podczas snu, bo nie dało się spać w czapce.
Ale było mi baaaardzo nieswojo i przykro, że inne kobiety miały rzęsy i brwi.
W tamtym okresie peruka (czyli posiadanie jakichkolwiek włosów) dawały mi poczucie normalności. Wiem, że to może głupio brzmieć, ale kiedy wychodziłam na zewnątrz w peruce i w makijażu, to byłam znowu dawną sobą.
A w domu, kiedy ją ściągałam, docierało do mnie, że - i jak bardzo - jestem chora.

Nie miałam pojęcia o istnieniu tego rodzaju wsparcia, ale gdyby było to w czasach mojej choroby, na pewno chciałabym z tego skorzystać. Wszystko co daje poczucie dotychczasowej normalności i znanego nam ładu - nawet w posiadaniu włosów - jest ważne w chorobie, bo daje nam psychiczny i emocjonalny czynnik stabilizujący.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

9

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie
IsaBella77 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Averyl, zdziwiłabyś się. Moja mama miała znajomą, która zmarła na nowotwór, bo powiedziała, że dla niej ważniejsze jest to jak wygląda niż to, ile będzie żyła. No i nie pożyła niestety długo, ale do końca życia miała swoje włosy.

Masz rację Lady Loka.
Kiedy ja chorowałam, to włosy były dla mnie średnim problemem, ale może dlatego, że miałam dobrą perukę.
Problem był w nocy i w ogóle w domu, kiedy po ściągnięciu peruki było mi zimno w głowę na tyle, że był to duży dyskomfort, zwłaszcza podczas snu, bo nie dało się spać w czapce.
Ale było mi baaaardzo nieswojo i przykro, że inne kobiety miały rzęsy i brwi.
W tamtym okresie peruka (czyli posiadanie jakichkolwiek włosów) dawały mi poczucie normalności. Wiem, że to może głupio brzmieć, ale kiedy wychodziłam na zewnątrz w peruce i w makijażu, to byłam znowu dawną sobą.
A w domu, kiedy ją ściągałam, docierało do mnie, że - i jak bardzo - jestem chora.

Nie miałam pojęcia o istnieniu tego rodzaju wsparcia, ale gdyby było to w czasach mojej choroby, na pewno chciałabym z tego skorzystać. Wszystko co daje poczucie dotychczasowej normalności i znanego nam ładu - nawet w posiadaniu włosów - jest ważne w chorobie, bo daje nam psychiczny i emocjonalny czynnik stabilizujący.

To samo mówiła moja teściowa...
Bardzo dzielnie znosiła leczenie, chemię, naświetlania. Nie złamało jej nawet usunięcie piersi.
Jeden raz tylko widziałam, jak płakała, gdy straciła włosy. Na drugi dzień pojechałyśmy po perukę i to bardzo pomogło.

Na pewno by ją zainteresowało to, o czym pisze Olinka.

10

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie

Nowotwór to naprawdę okropna choroba..

11

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie

Gdy moja przyjaciółka jezdziła na chemię na początku były 3 kobiety,które zdecydowały się *na czepek* i każda (nawet ta najbardziej zaparta) zrezygnowały z tego.Mówiły,że jest to okropne uczucie i bardzo męczące a najgorsze,że ta metoda nie daje gwarancji,że włosy nie wypadną.

12

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie

Moja mama, osoba która nigdy się nie malowała i nigdy nie przywiązywała, aż tak uwagi do wyglądu zewnętrznego pokazywała mi łyse place na głowie ze łzami w oczach. Serce w tamtej chwili krajało mi się na milion części. Mi- zdrowej i młodej osobie.
Nie chce więc nawet myśleć co w tamtej chwili czuła moja mama... Cieszę się, że taki sprzęt jest i mam nadzieję, że kobiety będą z niego korzystać i da im to w tym trudnym czasie choć odrobinę radości i uśmiechu. W końcu podczas nowotworu tak ich mało...

13

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie

Moja koleżanka również straciła włosy po chemii. Dla mnie wyglądała zjawiskowo. To sprawiło, że jej oczy wydawały się większe, kolor oczu stał się tak głęboki jak błękitna woda. Co ciekawe włosy odrosły jej dużo bardziej gęste niż miała przed chemią. Nie wiem czy to prawda, ale mówiła, że ponoć to częste.
Jeszcze jedno dla mnie ta koleżanka miała  kobiecość w sobie całej, utrata włosów jej tego nie odjęła. Nie zaprzestała dbać o siebie. Zaznaczam koleżanka się nie maluje (nie takie dbanie mam na myśli)
Ostatnio jak się spotkałyśmy okazało się, że zapuszcza włosy, mi się bardzo podobała w jeżyku smile.
Z takich innych objawów chemii to wcześniejsza menopauza.

14

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie
Ajko napisał/a:

Co ciekawe włosy odrosły jej dużo bardziej gęste niż miała przed chemią. Nie wiem czy to prawda, ale mówiła, że ponoć to częste.

Już spotkałam się z opinią, że włosy odrastają ładniejsze niż przed chemią, ale nie potrafię tego potwierdzić. Z drugiej strony w trakcie poddawania się leczeniu, wydaje się to być raczej marnym pocieszeniem, choćby z uwagi na to, o czym wspomniała IsaBella, czyli że ich utrata w sposób dotkliwy pokazuje jak bardzo jest się chorym. 

Również znam dziewczynę, która bez utraconych w wyniku leczenia włosów wyglądała zjawiskowo. Ma twarz anioła i naprawdę niczego jej to nie odjęło. Dziś ma burzę loków i wydaje się, że wszystko już będzie dobrze. Ufam, że będzie!

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

15 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-12-03 21:38:46)

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie

Przepraszam drogie Panie, że się wtrącę w dziale wybitnie kobiecym smile Powiem szczerze, że jeśli kiedykolwiek miałem wątpliwości, jak bardzo się od siebie różnimy, to tego typu historie, wspomniane wyżej, przekonują mnie o tym aż zbyt mocno..
Akurat chorowałem na nowotwór w wieku 18 lat. Jeszcze przed samą chemioterapią nasłuchałem się opowieści o jej skutkach. Porównując wypadanie włosów i wizyty w toalecie co 15 minut lub góra pół godziny, połaczone z dodatkowym osłabieniem organizmu nie dającym mi możliwość wyjścia ze szpitala lub domu, żeby nie powaliło mnie zwykłe przeziębienie, nie miałem wątpliwości, co jest gorsze. Dodatkowo inne następstwa straconego czasu, zresztą akurat w wakacje. Nie wspomnę nawet o jakimkolwiek dylemacie typu żyć i przez jakiś czas być oszpeconym niż umrzeć w stanie pełnej urody. Widząc jednocześnie, jak rodzina skakała koło mnie i chuchała żeby mi niczego nie brakawało, martwiąc się jednocześnie całą chorobą bardziej, niż ja sam wiedziałem, żę muszę walczyć i nie przejmowąć się niczym, że najwaąniejsze jest właśnie ŻYCIE.
Szanuję zupełnie przeciwne opinie, ale mi się to zwyczajnie nie mieści w głowie..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

16

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie

Uwierz, Bagienniku, że są różne podejścia, u kobiet także - dla jednych utrata włosów będzie niczym, inne z lęku przed tym doświadczeniem będą potrafiły odmówić leczenia. Na przykład kiedy zachorowała moja ciocia, to było jej dokładnie wszystko jedno jak wygląda. Ona, jak Ty, po prostu chciała ŻYĆ.
Z drugiej strony marginalizowanie problemu, kiedy powszechnie wiadomo, że komfort pacjenta i wynikające z niego nastawienie, może mieć ogromny wpływ na efekt leczenia, byłoby bezduszne. Za każdą chorobą kryje się czyjaś historia i ktoś niepowtarzalny. To jest piękne, że jesteśmy różni, nawet jeśli w pewnych okolicznościach łatwiej byłoby, gdybyśmy jednak byli tacy sami.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

17

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie

Absolutnie rozumiem, że ludzie są różni. Jednak czasami zadziwia mnie po prostu, że owa różnica dotyczy, wydawałoby się, takich kluczowych faktów, jak stawianie życia versus innym wartościom. Nie wiem dokładnie jak jest teraz, ale jakiś czas temu w opiniach na temat profilaktyki chorób nowotworowych, wspomniane były opinie typu "po co się badać jak i tak zachoruję?" A potem jest płacz i lament, bo choroba postępuje. Współczuję tym ludzom tragedii, ale trzeba zmienić nastawienie społeczne względem swojego życia i zdrowia.Mówiąc szczerze, to najlepszym skutkiem mojej choroby było to, że  teraz jestem pod stałą kontrolą lekarzy i raz na rok lub częściej poddaje się badaniom. Jak słyszę, żę ktoś nie był u lekarza na profilaktycznych badaniach przez kilka lat, to mi ręce opadają..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

18 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2019-12-07 02:33:50)

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie
bagienni_k napisał/a:

Absolutnie rozumiem, że ludzie są różni. Jednak czasami zadziwia mnie po prostu, że owa różnica dotyczy, wydawałoby się, takich kluczowych faktów, jak stawianie życia versus innym wartościom. Nie wiem dokładnie jak jest teraz, ale jakiś czas temu w opiniach na temat profilaktyki chorób nowotworowych, wspomniane były opinie typu "po co się badać jak i tak zachoruję?" A potem jest płacz i lament, bo choroba postępuje. Współczuję tym ludzom tragedii, ale trzeba zmienić nastawienie społeczne względem swojego życia i zdrowia.Mówiąc szczerze, to najlepszym skutkiem mojej choroby było to, że  teraz jestem pod stałą kontrolą lekarzy i raz na rok lub częściej poddaje się badaniom. Jak słyszę, żę ktoś nie był u lekarza na profilaktycznych badaniach przez kilka lat, to mi ręce opadają..

Mysle, ze powinienes rozumiec, ze ludzie maja inne priorytety.
Ja nie boje sie smierci. Zycie, w sensie ciagniecie zycia to nie jest moj zyciowy goal.
Sa rzeczy gorsze od smierci i rzeczy wazniejsze od zycia.
Wazniejsze jest dla mnie bycie soba, wolnosc, kontrola nad wlasnym zyciem, godnosc, dobre samopoczucie.
Majac duze szanse na wyleczenie choroby. Leczylabym sie.
Majac male szanse? Nie. Jestem osoba 'death positive'.  Wole umrzec jako ja, niz umrzec zniszczona chemia. Wole eutanazje od probowania coraz to nowych metod.
Takich ludzi jak ja jest wiecej. Mamy nawet club ze spotkaniami, gdzie rozmawiamy o smierci. O opiece nad umierajacymi, nad opcjami, nad metodami pochowku.
Smierc to tylko smierc. I tak wszyscy umrzemy. Wazniejsze jest dla mnie jak zyje, a nie jak dlugo.


Dobry kawalek ukazal sie na temat smierci w The Guardian. Tytul to: How doctors choose to die.
Polecam.
Jest tez  ksiazka 'Modern Death' napisana przez Dr Haidera Warraicha.



Co do kobiecych wlosow, to jest to tzw uwarunkowanie kulturowe.
Kobiety sa kulturowo uczuone i ciagle jest im przypominane, ze wlosy sa waznym elementem ich plci. W niektorych krajach nawet bardziej (Indie), wiec czuja sie jak gdyby tracily czesc tozsamosci plciowej w ten sposob.
Jest tez druga strona, takiej rzeczy.
Osoba moze nie dbac o wlosy, az tak bardzo, jednak chemia zdaje sie zabierac osobie wszystko.
Kiedy ludzie byli sprowadzani do obozu smierci, przechodzili charakterystyczny proces.
Byli ogladani przez lekarza, jak rzecz.
Wlosy zostaly obcinane (w niektorych wypadkach) wiec tracili swoj typowy wyglad.
Imie zostalo zmienione na numer, a ubranie na pasiak.
Osoba zostala ograbiona ze swojej tozsamosci, jako start.
Czasami doswiadczenie z rakiem jest podobne.
Czlowiek traci wlosy
Z osoby staje sie chodzacym rakiem, dla wszystkich wokolo.
Przechodzi upokarzajace czesto badania.
W lustrze nie widzi siebie, widzi lysa i chuda ofiare.
Rak ukradl tej osobie tozsamosc. Nagle te wlosy sa bardzo wazne, nie z powodow proznych... tylko dla tego, ze nagle wlosy symbolizuja utracone zycie, witalnosc, tozsamosc.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

19

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie

To jest oczywiste, że ludzie mają różne priorytety. Nie ma tutaj o czym dyskutować. Jednak przynajmniej w kulturze europejskiej(tak mi się wydaje), patrząc na innych ludzie raczej robią wszystko, żeby to życie zachować. Wiadomo, że większości ludzi zależy na tym,aby to życie przeżyć wartościowo, spełniając swoje plany i marzenia. Samorealizacja w zgodzie z własnym sumieniem, wartości jakimi się kierujesz w życiu nie muszą stać w sprzeczności z docenieniem tego, jak kruche i cenne jest życie. W mojej ocenie są pewne granice i raczej wole przeżyć 70-czy 80 lat powiedzmy na średnich obrotach niż 40 na najwyższych. Co takie "obroty" oznaczają, to już każdy możę sobie dopowiedzieć smile Większość osób tutaj zapewne nie marzy o tym,żeby całe życie leżeć i się obijać, ale dożyć do późnej starości. Każdy czasami ma ochotę zrobić coś szalonego, niezwykłego. Co nie oznacza, że od razu będę pakował się w coś, co zwiększa ryzyko wypadku dla przeżycia kilku chwil przyjemności.
Jeśli chodzi o choroby nowotworowe to akurat peroblem leży w świadomości. Nawet, kiedy ludzie słyszą diagnozę, to czasami jest dla nich automatycznie wyrok, bo nie mają pojęcia że można to wyleczyć. Pragną oczywiście żyć, ale nie są w ogóle świadome, że można sobie dać radę. Zmagania z chorobą  u niektórych osób, które znałem, są wyrazem takiej siły, wewnętrznej walki o życie, czy może bardziej o siebie samego, przezwyciężenie trudów. W moim przypadku, który tak naprawdę nie był aż taki poważny, największą satysfakcję sprawiło mi zmierzenie się z przeciwnikiem. Teraz po latach jeszcze większa radość wynika za każdym razem z tego, jak się odbiera wyniki badań.
Co do włosów, to jeśli są dzisiaj dostępne takie udogodnienia, jak chociażby paeruki, to można jakoś pogodzić.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

20

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie
bagienni_k napisał/a:

To jest oczywiste, że ludzie mają różne priorytety. Nie ma tutaj o czym dyskutować. Jednak przynajmniej w kulturze europejskiej(tak mi się wydaje), patrząc na innych ludzie raczej robią wszystko, żeby to życie zachować. Wiadomo, że większości ludzi zależy na tym,aby to życie przeżyć wartościowo, spełniając swoje plany i marzenia. Samorealizacja w zgodzie z własnym sumieniem, wartości jakimi się kierujesz w życiu nie muszą stać w sprzeczności z docenieniem tego, jak kruche i cenne jest życie. W mojej ocenie są pewne granice i raczej wole przeżyć 70-czy 80 lat powiedzmy na średnich obrotach niż 40 na najwyższych. Co takie "obroty" oznaczają, to już każdy możę sobie dopowiedzieć smile Większość osób tutaj zapewne nie marzy o tym,żeby całe życie leżeć i się obijać, ale dożyć do późnej starości. Każdy czasami ma ochotę zrobić coś szalonego, niezwykłego. Co nie oznacza, że od razu będę pakował się w coś, co zwiększa ryzyko wypadku dla przeżycia kilku chwil przyjemności.
Jeśli chodzi o choroby nowotworowe to akurat peroblem leży w świadomości. Nawet, kiedy ludzie słyszą diagnozę, to czasami jest dla nich automatycznie wyrok, bo nie mają pojęcia że można to wyleczyć. Pragną oczywiście żyć, ale nie są w ogóle świadome, że można sobie dać radę. Zmagania z chorobą  u niektórych osób, które znałem, są wyrazem takiej siły, wewnętrznej walki o życie, czy może bardziej o siebie samego, przezwyciężenie trudów. W moim przypadku, który tak naprawdę nie był aż taki poważny, największą satysfakcję sprawiło mi zmierzenie się z przeciwnikiem. Teraz po latach jeszcze większa radość wynika za każdym razem z tego, jak się odbiera wyniki badań.
Co do włosów, to jeśli są dzisiaj dostępne takie udogodnienia, jak chociażby paeruki, to można jakoś pogodzić.


Wiem, ze ja na 100% nosilabym peruke. Najchetniej taka:

https://66.media.tumblr.com/4448fcf9af4ae26faf6c5b0c98b1b9c9/tumblr_p8ljbmduhA1uw9myzo1_400.jpg

Im gorsza jest moja sytuacja tym bardziej sie stroje. Poprawia mi to nastroj. Jak mozna byc zalamanym z taka peruka na glowie? To jest tak absurdalna sytuacja, ze trzeba sie smiac.
Jezeli bylaby metoda na zatrzymanie wlosow wlasnych , to jest super opcja. Szczegolnie rzes i brwi, bo to psuje twarz.

Tez chcialabym dozyc do starosci. Jednak dla mnie bardzo wazne jest jak umre. To jest najwazniejsze. Nie wazne kiedy, ale jak.
Musi byc smierc, ktora do mnie pasuje. Smierc, ktora pasuje do reszty mojego zycia. Nie w szpitalu i z rodzina. Nie w lozku we snie.
Nie z powolnej choroby.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

21

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie
Winter.Kween napisał/a:

Jest tez druga strona, takiej rzeczy.
Osoba moze nie dbac o wlosy, az tak bardzo, jednak chemia zdaje sie zabierac osobie wszystko.
Kiedy ludzie byli sprowadzani do obozu smierci, przechodzili charakterystyczny proces.
Byli ogladani przez lekarza, jak rzecz.
Wlosy zostaly obcinane (w niektorych wypadkach) wiec tracili swoj typowy wyglad.
Imie zostalo zmienione na numer, a ubranie na pasiak.
Osoba zostala ograbiona ze swojej tozsamosci, jako start.
Czasami doswiadczenie z rakiem jest podobne.
Czlowiek traci wlosy
Z osoby staje sie chodzacym rakiem, dla wszystkich wokolo.
Przechodzi upokarzajace czesto badania.
W lustrze nie widzi siebie, widzi lysa i chuda ofiare.
Rak ukradl tej osobie tozsamosc. Nagle te wlosy sa bardzo wazne, nie z powodow proznych... tylko dla tego, ze nagle wlosy symbolizuja utracone zycie, witalnosc, tozsamosc.

Przejmujące jest to, co napisałaś, ale jakże prawdziwe. W sumie ujęłaś w słowa dokładnie to, co sama czuję.

Trochę już widziałam, a przy tym co najmniej kilkukrotnie bardzo blisko dotknęłam tematu. Jest jak napisałaś - osoba chora na raka traci swoją tożsamość, bo od momentu postawienia diagnozy jest po prostu 'osobą chorą na raka' i w tej jednej chwili wszystko inne przestaje się liczyć, a cała uwaga, w tym uwaga najbliższego otoczenia, skupiona zostaje na walce z chorobą. I przestaje mieć znaczenie wszystko inne, może poza tym, że odpowiedni status materialny i bliskie nam osoby mogą pomóc w tym trudnym zmaganiu się z przeciwnikiem.
Same włosy, a właściwie ich brak, są takim bardzo widocznym dla samego chorego, ale i dla patrzących z boku, symbolem, że dzieje się coś naprawdę niedobrego.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

22

Odp: Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie

Na pewno macie Drogie Panie rację, szczególnie w kwestii tej symboliki.
Pytanie, tylko, jak indywidualna osoba to tego podchodzi. Jak się głębiej nad tym zastanawiam, to coś w tych włosach jest. Tylko wtedy, kiedy przechodziłem chorobę, zwyczajnie się nad tym nie zastanawiałem. NIe rozstrząsałem tego jakoś, tym bardziej, kiedy wiedziałem, że mnie to czeka. Właściwie widziałem to wszystko co stoi przede mną, jako przeszkodę, liczyłem, że to tylko chwilowe, te włosy kiedyś odrosną, forma wróci, samopoczucie też smile Starałem się iść do przodu, ufając bliskim i jednoczęsnie lekarzom, żę mnie z tego wyciągną. Robiłem wszystko, żeby to znieść, patrzyłem na to wszystko, jak n astan przejściowy, że coś musi być po tym i że będzie tylko lepiej, dlatego akurat ze wszystkich objawów brania chemii, brak włosów najmniej mi przeszkadzał z tej racji, że najmniej odczułem to fizycznie..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZDROWIE KOBIETY » Gdy chorujesz na nowotwór, a utrata włosów budzi przerażenie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018