Witajcie !
Zmagam się z pewnym problemem, który strasznie mi przeszkadza w życiu. Nie umiem się bronić! Oczywiście zdarzają się sytuacje, gdy czuję się pewna siebie i nie mam problemu z powiedzeniem swojego zdania i nie przejmuję się jakimiś negatywnymi opiniami na swój temat, gdy takowe się zdarzają, jednak ! Wiecej mam dni, gdzie czuję sie niepewna siebie- czy to nie czuje się atrakcyjna , badź wystarczająco atrakcyjna, czy to nie czuje ze to co robię w pracy jest dobre, miewam dużo zwątpienia w siebie, wiadomo nikt nie jest od razu w czymś dobry i trzeba dużo pracować, jednak ja mam problem gdy czuje że dużo mi brakuje do wyznaczonego przez siebie poziomu , do ktorego mam dojść i wtedy się czuje gorsza. Nie wiem skąd tak mam ale jakoś nie potrafię być pewna siebie gdy nie jestem w czymś dobra. Uzależniam pewność siebie albo od dnia kiedy dobrze wyglądam albo jak mi dobrze idzie w pracy. Pracuje z ludźmi, więc taka mieszanka gdy nie czuję sie pewna siebie a mam do przekazania jakaś wiedzę nie wychodzi mi zawsze na dobre. I nie powiem, często słyszałam ze robię to dobrze, jednak gdy sama wątpie w siebie zaraz sypią się komentarze ze coś tam jest nie tak , a ludzie niezadowoleni. Ciężko wtedy o dystans i o zdrową ocenę sytuacji, chce poprawiać coś jeśli robię coś nie tak , ale często mam wrażenie ze to jak ludzie mnie odbierają zależy od tego na ile sama w to wierze, że to co robie jest dobre.
Czasami sama siebie traktuje jak nieudacznika, głównie jeśli ludzie tak mnie traktują. Czyli ostatnimi laty zdarzyło mi się potracić mase bliskich, sami jakoś się ode mnie odsunęli. Nie mialam tak nigdy a w ciągu ostatnich dwóch lat- natłok takich sytuacji, to spowodowało , że zwątpiłam w siebie , pomyślałam sobie, że coś ze mna nie tak po prostu. Często nie mówiłam co myślę, jeśli ktoś mnie zranił - bałam się konfrontacji, przez co też na siebie wjeżdzałam , ze znowu nie potrafię tego i wydawało mi się że ludzie nie lubią takich osób i jak tam mam to kazdy sie bedzie ode mnie odsuwał. Chce nad tym pracować juz zaczęłam, - czasami mi sie udaję wyrazić zdanie normalnie , a czasami po czasie dopiero - ktoś załóżmy źle się zachowa wobec mnie to ja dopiero po czasie poruszam ten temat mówiąc co mi się nie podobało. TO poki co moj jedyny sposob na jakas probe zmiany tego . jednak myślę sobie że o Boże jaka jestem słaba skoro nie potrafię się konfrontować od razu, a z drugiej strony wspieram siebie myślac sobie ze :spokojnie, naucze się . Raz tak raz tak.
Proszę Was o radę czy ktoś pokonał coś takiego ? w jaki sposób ? A może widzicie w moim myśleniu jakies błędy które popełniam, co powoduje, że sama robie sobie szkodę.
To wszystko co pisze jest dla mnie ogromnym ciężarem, bo mam siebie samą czasem za naprawde nieudacznika i jak tu sobie pomóc ?
Najgorszę jest chyba to, ze wstydze sie że tak mam , przez co włącza mi się od razu cheć wycofania od ludzi i unikania ich - 'do czasu az bede bardziej ogarnieta"