netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

Uzależnienie od.. makijażu

17 odpowiedzi6 294 wyświetleniazałożony przez mysia21, 14.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Uzależnienie od.. makijażu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Uzależnienie od.. makijażu

Jak w temacie jestem uzależniona od makijażu. Dawno jak chodziłam do szkoły to makijaż musiał być pełny czyli kredka do oczu, tusz, eyeliner, puder, brąz i prostowanie włosów codziennie. Teraz sie troszke opanowałam i jak wychodzę to daję tylko kredkę i eyeliner czasem tusz ale rzadko. Pudru nie musze dawać bo mam cere ok chyba, że czasem mi coś wyskoczy to.. Czyli jestem tylko od tych dwóch malowideł uzależniona bo moje oczy niepomalowane wyglądają fatalnie, krótkie rzadkie rzęsy i jasna oprawa oczu. Jak strach na ptaki. I dodam, że nie prostuje już włosów i chodze w takich jak mam naturalne czyli brzydkie, puszące się kręcone włosy. Czyli jakaś poprawa jest ale z tych dwóch rzeczy nie potrafie zrezygnować. Chłopakowi nie potrafię się bez tego pokazać. Zresztą wyjść bez tego też nie ma szans. Męczy mnie to strasznie. Ma któraś tak? da się to zmienić? albo zrobić tak aby wyglądać fajnie nawet bez make up. Prosze pomóżcie. .

2 Ostatnio edytowany przez Tamara90 (2014-06-14 12:27:25)

Odp: Uzależnienie od.. makijażu

Myślę, że Cię rozumiem. Ja np. mam problem z cerą naczynkową, tzn. mam tendencję do czerwonej twarzy. Nie maluję sobie tapety, używam lekkiego podkładu, a ostatnio krem BB. Ale i tak mnie to denerwuje, chciałabym się w ogóle nie malować. Tylko, że jak się nie pomaluję to czuję się bardzo niepewnie, mam świadomość, że wyglądam dużo gorzej. Chciałabym mieć cerę idealną, nie malować się i wyglądać zawsze pięknie hahaha;) ale niestety nigdy tak nie będzie. Mogę powiedzieć sobie, że mam to wszystko gdzieś i nie będę się w ogóle malowała, ale z drugiej strony czy jest coś złego w delikatnym poprawianiu urody?
Moim zdaniem powinnaś zacząć od tego, żeby nie zawsze malować się jak jesteś ze swoim chłopakiem, czyli tak właśnie w domu, wśród ludzi przy których czujesz się dobrze i swobodnie. Chodzi o to, żeby nie być makijażowym więźniem, a nie żeby sobie w ogóle zabraniać pomalowania się. Wszystko zależy od tego, co masz w głowie. Jeśli wmówisz sobie, że bez makijażu nie da się wyjść z domu, no to będziesz się bez tego źle czuła.
Jeśli chodzi o uładzenie włosów bez prostownicy, może spróbuj jedwabiu albo jakiegoś serum wygładzającego. Co do reszty, no to nie wiem za bardzo co Ci poradzić;) Naprawdę wiele kobiet ma jasną oprawę oczu i nie ma w tym nic złego. Spróbuj może nie malować się wszystkim na raz, tylko albo tym, albo tym. A może z czasem się okaże, że możesz nie użyć niczego, a i tak będziesz czuła się ok?;) Pozdrawiam!

3

Odp: Uzależnienie od.. makijażu

Właśnie mam tak samo jak Ty, że chciałabym sie wogóle nie malować no ale weź się nie maluj hehe big_smile
Ojj która by tak nie chciała moja kuzynka ma jeszcze gorszą cere bo ma blizny po trądziku to jak ją kiedyś sąsiad zobaczył bez pudru to sie zapytał co się jej stało haha big_smile
A no nie ma w tym nic złego ale tu chodzi np o to, że tylko czasem byśmy poprawiały urodę a nie na każdym kroku i w tym jest problem.
Ciężko mi z wszystkiego zrezygnować wczoraj nie dałam ani kredki ani eyelinera tylko samym tuszem się machnełam i tak jakoś lepiej sie poczułam, że nie muszę się martwić czy czasem się nie rozmaże smile w samym tuszu mogłabym chodzić ale tak całkiem bez niczego to ciężko bo nie dość że oczy jasne to jeszcze brzydkie włosy. Jakby włoski były ładne to może jeszcze jakoś bym się pokazała smile
No tak ale wiadome, że dla swojego faceta chce się być piękną a bez make up raczej taką się nie jest nie oszukujmy sie big_smile
Wiadome, że dużo zależy od głowy no ale jeśli popatrzysz w lusto i wyglądasz znośnie to ok ale jeśli nie to trudno sobie coś wmówić.
Pomoże coś serum? bo kurcze kręcone juz bym mogła mieć ale żeby były ładne i gładkie a nie taki dziwny skręt i puch smile
Jakiś czas właśnie tak robiłam, że schodziłam z każdego kosmetyku stopniowo i pozostałam tylko na tych 2 rzeczach i w sumie to jest dobry pomysł bo odrazu bez niczego sie pokazać na ulicy to byłaby duża zmiana a tak to smile
Rownież pozdrawiam! smile

4

Odp: Uzależnienie od.. makijażu

Hahahah, to bardzo "uprzejmy" ten sąsiad Twojej kuzynki;)
Słuchaj, uważam, że pomalowanie rzęs samym tuszem to naprawdę nic takiego i nie musisz jakoś bardzo z tym walczyć. Możesz spróbować po prostu nie malować się jak jesteś w domu, czy np. idąc tylko do sklepu. A czemu mówisz, że Twoje włosy są brzydkie? Są zniszczone? Masz fryzurę, w której źle się czujesz?
Z tego co piszesz, nie malujesz się w tej chwili 10 kosmetykami, tylko malujesz trochę oczy, no to naprawdę nie sądzę, że różnica między pomalowaniem jest tak wielka, że w makijażu wyglądasz pięknie, a bez niego okropnie;) Poza tym Twój chłopak chyba Cię kocha chociaż trochę, co?;) Kocha Ciebie, a nie Twoje pomalowane oczy:)
Przejrzyj sobie net w poszukiwaniu kosmetyków wygładzających włosy, myślę, że jest tego mnóstwo i w różnych cenach. Ja mam takie serum wzmacniające l'biotica. Tam w składzie na pierwszym miejscu jest Cyclomethicone i to chyba głównie to odpowiada za takie właśnie wygładzenie puszących się włosów. Ta firma robi też jedwab do włosów. Możesz popróbować, to nie są drogie rzeczy, a może akurat coś znajdziesz dla siebie:)

5

Odp: Uzależnienie od.. makijażu
mysia21 napisał/a:

Jakby włoski były ładne to może jeszcze jakoś bym się pokazała smile

Jaki problem iść do fryzjera, popytać o kosmetyki do kręconych włosów, zrobić sobie fajne ścięcie, zadbać o nie aby się nie puszyły. Nie rozumiem kobiet, które zamiast po prostu o siebie zadbać, wolą przykryć wszystko kosmetykami. Jeśli chcesz chodzić bez makijażu, zadbaj o włosy, cerę, zmień postrzeganie siebie w swoich oczach i będzie git smile

mysia21 napisał/a:

No tak ale wiadome, że dla swojego faceta chce się być piękną a bez make up raczej taką się nie jest nie oszukujmy sie big_smile

A jak kobieta mieszka z facetem to oznacza, że codziennie rano zanim on się obudzi powinna nakładać makijaż, po czym udawać, że to jej naturalny wygląd? Albo co tam.. od razu chodzić spać w makijażu! No nie dajmy się zwariować wink

6

Odp: Uzależnienie od.. makijażu

E tam, ja się rzadko maluję, tak już mam , facet zwykle mnie widzi bez makijażu, a dla niego jestem piękna. Nie przeszkadza mu to. Wie od początku jaka jestem i że zwykle jestem saute albo np tylko tusz do rzęs, błyszczyk i wsio, a wcale piękna nie jestem, bardzo pospolita właśnie. Chociaż fakt cerę chociaż mam ładną, tutaj mi rzadko wyskakuje. Reszta pospolite, oczy małe, niewyraziste, jasna oprawa oczu, więc owszem lepiej bym wyglądała w makijażu oka z kredką na pewno, ale po prostu nie lubię i nie maluję tak, mogę wyglądać gorzej tak, ale chociaż czuję się sobą i to dla mnie ważniejsze. Wiem, to dziwne, bo niby kobieta chce wyglądać lepiej, ale ja nie (może jestem pod tym względem wyjątkiem hehe, tak już mam) i nie przejmuję się, że jestem nieumalowana i niewyrazista. No, ale po prostu nie lubię się malować, nie czuję tego, nie chcę nic na siłę.  No więc dla mnie to takie gadanie... Jasne, chcesz się podobać facetowi, ale nie widzę sensu, bym np dla faceta miała na siłę się malować. Czasem owszem mogę, ale żeby np codziennie jeśli to nie dla mnie to nie. Warto być sobą, a jak facetowi będzie odpowiadać to i będzie mu zależeć, to nie będzie problemu.

Za to jak Ty lepiej czujesz się tak umalowana kredka tusz czy coś tam jeszcze, to rób tak. Każdemu wedle potrzeb. Ja mam inaczej niż Ty jak widzisz, prawie się nie maluję, ale rozumiem, że Ty możesz z tym czuć się lepiej. Każda z nas jest inna. Jeśli jednak chciałabyś czasem z tego zrezygnować, to oswajaj się, wyjdź bez tego raz, dwa, potem więcej i pewnie zobaczysz, że nie jest źle, że ludzi to nie szokuje, normalna rzecz, że nie każda będzie się malować. A Ty może za bardzo się przejmujesz co inni pomyślą. Co do chłopaka, to nie wiem jak jest u Was w związku i ile jesteście razem, ale jeśli się kochacie, to właśnie prędzej czy później zobaczy Cię całkiem bez makijażu rano chyba, że nie zmyjesz makijażu, co jest niezdrowe albo od razu po wstaniu go nałożysz. Według mnie wtedy jest to jednak bez sensu, jeśli jest Wam dobrze, kochacie się, to nie powinno być żadnego problemu ani nie powinno mieć to wtedy dla niego znaczenia. Na pewno wręcz by wolał, byś czasem odpoczęła od tego makijażu smile

7

Odp: Uzależnienie od.. makijażu

Chyba nie ma na to jakiegoś sposobu po prostu sama musisz zrozumieć ewentualnie ktoś cie musi utwierdzić w fakcie że jesteś równie piękna bez makijażu. Ja osobiście się nie maluje i taką pokochał mnie mój facet smile więc dlaczego uważasz że nie wyglądasz dobrze bez makijażu ? a jak już będziesz ewentualnie kiedyś ze swoim przyszłym mężem mieszkać razem to co ? po przebudzeniu będziesz od razu biec do łazienki żeby się umalować żeby broń boże cie nie zobaczył ? smile naprawdę trochę więcej wiary w siebie

8 Ostatnio edytowany przez TakaOtoJa (2014-06-18 15:41:37)

Odp: Uzależnienie od.. makijażu

Ojjj też tak kiedyś miałam...! Uwierz mi .. Musiałam wstawać co najmniej 1h wcześniej żeby "to" wszystko nałożyć na twarz.. ale w końcu tak mnie to zmęczyło że powiedziałam sobie DOŚĆ .. Pierwszym moim krokiem było pochowanie zbędnych kosmetyków.. zostawiłam sobie tylko eyeliner (tak jak Ty), tusz i fluid (ale nie używam go mocno, raczej delikatnie bo też mam popękane naczyńka i czerwoną przez to twarz) .. Do tego nakupowałam sobie kremów na poprawę cery ..
III wtedy pierwszy raz pokazałam się mojemu mężczyźnie TYLKO z delikatnymi kreskami eyel. (bo zazwyczaj robiłam grube), przyjechał po mnie, wsiadłam do auta jak nigdy niby nic.. i ? i nic. zapytałam czy coś zauważył, że coś gorzej wyglądam czy coś .. a on odparł tylko że -wyglądam piękniej.

Te 2 słowa sprawiły że nie wstydzę się już wychodzić niepomalowana.. Bo w końcu zależy mi żeby podobać się JEMU a skoro on uważa mnie za piękną to co mnie obchodzi reszta..
Po drugie nawet moja skóra jest o wiele zdrowsza i sama czuję się lepiej .. Więc się nie bój iii spróbuj smile

Pozdrawiam

9

Odp: Uzależnienie od.. makijażu

Ja uwielbiam makijaz, mam zwykle podklad, roz, eyeliner albo kredke, cienie, pomalowane brwii, szminke, tusz do rzes. bronzer. Uwielbiam nakladac makijaz, albo jak ktos mnie maluje. Nie wyobrazam sobie zrezygnowac z makijazu, tak samo jak nie wyobrazam sobie rezygnowac z czekolady.

Ale Twoj problem to rzeczywiscie klopot. Bo problem w tym, ze nie akceptujesz swojego wygladu i wydaje Ci sie , ze zle Ci bez makijazu.
I tez uzywasz makijazu jak maski za ktora mozesz sie schowac a nie jako dodatkowa przyjemnosc w zyciu.

Co do wlosow,. poczytaj blogi dziewczyn 'wlosomaniaczek'
Ja sama dawno juz temu, mialam wlosy w takim stanie , ze strach po prostu.
Duzo porad ktore sa tez na tych blogach mi pomoglo ogarnac wlosy i sa naprawde ladne teraz.
Mam falowane wlosy, wiec musze odpuscic sobie czesanie i rozczesywanie bo wygladam jak czarownica bardzo szybko.

Naprawde nie ma czym sie przejmowac, szczegolnie jak nie masz wielkich problemow z cera.
Ja sama mam rzesy jak drugiki szare, proste i niczym sie ich nie da podkrecic. Do tego mam jasne oczy,  ciemne since pod oczami zawsze (taka moja natura) i blada cere. A mam ciemne wlosy , nawet bardzo ciemne wiec to sie odznacza.

Mysle, ze wydaje Ci sie, ze wygladasz az tak zle bez makijazu.
Patrzysz na siebie zbyt krytycznym okiem. To co musi sie zmienic.

10 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2014-06-18 22:30:01)

Odp: Uzależnienie od.. makijażu
mysia21 napisał/a:

Jak w temacie jestem uzależniona od makijażu. Dawno jak chodziłam do szkoły to makijaż musiał być pełny czyli kredka do oczu, tusz, eyeliner, puder, brąz i prostowanie włosów codziennie. Teraz sie troszke opanowałam i jak wychodzę to daję tylko kredkę i eyeliner czasem tusz ale rzadko. Pudru nie musze dawać bo mam cere ok chyba, że czasem mi coś wyskoczy to.. Czyli jestem tylko od tych dwóch malowideł uzależniona bo moje oczy niepomalowane wyglądają fatalnie, krótkie rzadkie rzęsy i jasna oprawa oczu. Jak strach na ptaki. I dodam, że nie prostuje już włosów i chodze w takich jak mam naturalne czyli brzydkie, puszące się kręcone włosy. Czyli jakaś poprawa jest ale z tych dwóch rzeczy nie potrafie zrezygnować. Chłopakowi nie potrafię się bez tego pokazać. Zresztą wyjść bez tego też nie ma szans. Męczy mnie to strasznie. Ma któraś tak? da się to zmienić? albo zrobić tak aby wyglądać fajnie nawet bez make up. Prosze pomóżcie. .

Jak to zmienic? Jak urodzisz dziecko, to gwarantuje Ci, ze nie bedziesz miala nawet czasu pomyslec o makijazu, wiec moze to jest sposob? wink A tak powaznie- mysle, ze jestes bardzo mloda osoba. Widze w Tobie sama siebie sprzed kilku lat. Zawsze musialam byc perfekcyjnie umalowana. Moj chlopak nie mogl mnie zobaczyc bez pelnego make-up'u. Teraz to juz moj maz i chcac nie chca, widzi mnie co rano bez makijazu. Jakos na zawal do tej pory nie zszedl, wiec chyba takiej tragedii nie ma. Teraz, nawet gdy gdzies wychodze to rzadko sie maluje. Odbijam to sobie w weekend. Wtedy jest moj czas na poprawianie urody, a malzonek zamienia sie na ta godzinke w pelnoetatowa nianie. Nawet zafajdana pieluche zmieni, choc od zawsze ma odruch wymiotny, bo wie, ze nie wolno mi przeszkadzac smile. Tak zeby juz calkiem z wprawy nie wyjsc i z jako takiego "obiegu" nie wypasc maluje sie w weekendy. A no i na zakupy do marketu wink. Spokojnie, mysle ze "wyrosniesz z tego" i z czasem przestaniesz tak obsesyjnie zastanawiac sie nad tym, jak wygladasz bez makijazu...

Tamara90, co do kremu BB, rowniez polecam! Bardzo dobry, przyjemnie pachnacy krem. Wyglada jak lekki podklad. Sama kupilam niedawno mala tubke i jestem bardzo zadowolona. Chyba nawet sie przerzuce ze zwyklego podkladu na ten kosmetyk. W dodatku niedrogi.

11

Odp: Uzależnienie od.. makijażu

Z tym makijażem to jest też tak, że wiecie, ja się rzadko maluję, jakbym robiła często, to pewnie potem źle bym się czuła bez makijażu. A że robię to rzadko to dla mnie widok mnie bez makijażu jest codziennością i dla innych też i raczej inni tego nie analizują, że mam tutaj wory pod oczami niezatuszowane czy coś innego. Po prostu taka naturalność, ja taka jestem przynajmniej na razie i nie widzę w tym nic złego. Prędzej byłoby dla innych dziwne jak np malowałabym się często, a potem bez makijażu, bo to wtedy na początku może być taki "szok". No, ale kurczę, czy ktoś się maluje czy nie, to warto zaakceptować się w wersji bez makijażu, polubić siebie. A facet, który nie lubił mnie bez makijażu to byłby na odstrzał, nie dlatego tylko, że rzadko się maluję, więc wie jaka jestem i jak nie odpowiada, to przykro mi, ale nie zmienię się całkiem dla kogoś, ale z innego powodu bardziej. Przecież jakbym malowała się często, to tak samo oczekiwałabym, że facet nie będzie kręcił nosem jak akurat będę bez makijażu. No bo chcesz umalować się to ok, ale jeśli facet kocha kobietę to raczej bez makijażu tak samo, bo jak nie może wtedy na nią patrzeć, to raczej makijaż wiele nie zmieni. Po prostu ogólnie musimy się akceptować takimi jakimi jesteśmy, bo każdy jest czasem bez makijażu, nawet jak się maluje.

12

Odp: Uzależnienie od.. makijażu

Makijaż rzecz obowiązkowa, ważne by był perfekcyjnie nałożony, osobiście nie wyobrażam sobie mojej kosmetyczki bez rozświetlacza i pomadki w kolorze nude. Pod łuk brwiowy musowo świetlisty cień, zewnętrzna powieka ciemnobrązowy cień, eyeliner i tusz oczywiście. Poza tym starannie podkreślone brwi, odpowiednio wyregulowane itd smile

13

Odp: Uzależnienie od.. makijażu

Życzliwa, autorka wątku pisze, że czuje się uzależniona od makijażu i źle jej z takim stanem rzeczy, a Ty jej mówisz, że makijaż to rzecz obowiązkowa...;)

14

Odp: Uzależnienie od.. makijażu

Do Autorki : czy przeszkadza Ci to, że nakładasz sobie makijaż? uważasz makijaż za uzależnienie - czyli coś złego. Ale dlaczego? Nie przyjemnie Ci, jeżeli po nałożeniu makijażu wyglądasz i czujesz się ładniej i pewniej? Ja również mam cerę naczynkową, plamy czerwone na twarzy pojawiają się od byle czego: wiatru, deszczu, gorąca, zdenerwowania czy zażenowania i dzieki makijażowi czuję sie pewna siebie i nie wstydzę się swojej twarzy ( a będąc nastolatką bałam sie wyjść ze śmieciami za drzwi, aby mnie nikt nie zobaczył bez podkładu). Z czasem nabrałam trochę odwagi, oczywiście w domu, przy mężu nie wstydzę się chodzić "goła" jak ja to nazywam, ale i mój mąż wie, że z podkładem i kreskami na oczach i tuszem jestem pewniejsza siebie i on też lubi mnie i w makijażu i bez. Kiedy o tym rozmawialismy, to zażartowałam, że bardziej goła czuję się bez makijażu niż bez ubrania.

Ale nie traktuję tego jak uzależnienie, wręcz przeciwnie -makijaż pomaga mi nie być sfrustrowaną i zakompleksioną z powodu defektów na twarzy.

15

Odp: Uzależnienie od.. makijażu

Też kiedyś miałam podobnie jak autorka tematu- puder, róż, kreska, cienie, tusz. Tylko, że jestem strasznym śpiochem i zamiast wcześniej wstawać się szykować wolę susłować:) poza tym, z perspektywy czasu widzę, że część tych kosmetyków była mi niepotrzebna, np podkład- nigdy nie miałam problemów z cerą, albo róż, człowiek się w tym wszystkim niby czuł ładnie, ale też niekomfortowo- trzeba uważać, żeby coś się nie rozmazało itp. Teraz ograniczam kosmetyki do minimum, podkładu nawet nie mam, wolę zainwestować w dobry tusz zamiast tony kolorowych, słabej jakości kosmetyków. Nigdy nie miałam takiej sytuacji, żeby chłopak powiedział coś negatywnego o braku makijażu, wręcz przeciwnie. Za to zdarzało się, że np jak byłam na uczelni totalnie bez żadnych 'ulepszaczy' to padały pytania, czy się dobrze czuję, bo wyglądam jakbym była chora, albo że młodo/staro (!) bez makijażu wyglądam.

16 Ostatnio edytowany przez niziolek (2014-06-27 08:48:16)

Odp: Uzależnienie od.. makijażu

Widzę, że nie tylko ja miałam z tym problem. Codziennie używałam tuszu, eyelinera, pudru, podkładu, kremów + 20-30 minutowe układanie włosów z rana. Pomimo, że nie lubię późno wstawać (poza różnymi wyjątkami), to i tak oduczyłam się stosowania wszystkiego, co było mi niepotrzebne i zajmowało ok. godziny.
Ja też miałam problem, aby pokazać się bez makijażu komukolwiek - chłopakowi, wychodząc z domu np. do sklepu, do koleżanki. Aż pewnego dnia, przez przypadek, przyszedł do mnie mój facet i... nie zdążyłam się ogarnąć, poza tuszem! Pierwsze co powiedział na wejściu, to że wyglądam bardzo pięknie, mam bardzo ładną cerę i taka bardzo mu się podobam. Od tego momentu używałam wszystkiego coraz mniej, a na dzień dzisiejszy używam właśnie tuszu i czasem jeszcze eyeliner (chociaż już nie jest to obowiązkowe). Mam też to szczęście, że cera ani trochę się nie zniszczyła, bo w sumie nie bawiłam się w poranne malowanie od wczesnego wieku. Co do włosów ciężko powiedzieć, zawsze o nie dbałam dzięki naturalnym sposobom.
Dlatego warto czasem, gdy ma się taki problem podejść do lustra, zobaczyć dokładnie swoją twarz, wyszczególnić tylko pozytywne strony swojego wyglądu i hops do przodu! Przecież każda naturalnie wyglądająca kobieta ma w sobie piękno i nie przez przypadek natura nas obdarzyła właśnie tak! wink A poza tym tusz, czasem kreska wcale nie sprawią, że wyglądamy jakoś gorzej. To tylko podkreślenie naszej urody, a chyba każda z nas chce wyglądać po prostu ładnie, schludnie i czuć się komfortowo. Oczywiście wszystko w normalnych ilościach (nie przesadzając z pudrem itp.) smile Im naturalniej - tym lepiej.
Jeśli uważasz, że to wszystko co robisz pozwala ci się czuć lepiej, to nie warto z tego rezygnować. Choć warto wziąć pod uwagę zdrowie skóry itp. Z kolei jeśli widzisz, że ci to przeszkadza, zrezygnuj z tego, czego możesz. Kto wie, może okazać się, że bez wszystkich 'ulepszaczy' wyglądasz najlepiej smile

17

Odp: Uzależnienie od.. makijażu

Znam to wink Zaczęłam się malować stosunkowo wcześnie, a punktem wyjścia był niemal karytaturalny, upiorny makijaż. To pewnie wynikało z faktu, że wtedy nie wiedziałam z czym to się je. Z wiekiem nabierałam coraz większej wprawy i malowałam się teraz coraz delikatniej. Jak kiedyś musiałam mieć korektor, puder, cień, podkład, cienie na powiekach, podkręcone i wytuszowane rzęsy + kredka dookoła oczu tak teraz jedynie robię cienkie kreseczki na górnych powiekach brązową kredką, rozcieram je a dolnych nie maluję wcale + delikatnie tuszuję rzęsy. A podkłady i inne - nie stosuję, jedynie jak mi coś wyskoczy ale to rzadko bo mam raczej gładką cerę smile
Co do makijażu jeśli nie możesz z niego całkiem zrezygnować to można zawsze odjąć jeden kosmetyk z tych mniej potrzebnych. Ale jak piszesz tylko tuszujesz rzęsy i kredka z eyelinerem to może np. zostawić sam eyeliner. I dalej będzie makijaż tylko, że odrobinę delikatniejszy smile
Ja kombinowałam z make upem, aż znalazłam taki, w którym mi najlepiej i który wygląda bardzo delikatnie smile

A co do włosów to jeśli masz dłuższe możesz je związać np. w warkocz. Ja mam naturalnie kręcone włosy z tym, że wywijają mi się na wszystkie strony. Teraz już nawet nie wiem jakie są bo od warkocza zaczęły się dziwnie skręcać a czeszę go już ładnych kilka lat smile I wierz mi, to bardzo praktyczne przy takich włosach i jeśli się to ciekawie zrobi może wyglądać pięknie. Nie wspominając o tym, że jest to mega wygodna fryzura jeśli ktoś prowadzi aktywny tryb życia smile

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Uzależnienie od.. makijażu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026