Witam
Ze swoją obecną kobietą znam się już ponad 10 lat, była moją pierwszą dziewczyną jeszcze w gimnazjum. Była pierwszą z którą się całowałem i ogólnie wiadomo - stara miłość. Zerwaliśmy ze sobą dość szybko, ale stale byliśmy w kontakcie. Widywaliśmy się najpierw co miesiąc, potem mniej więcej raz na kilka miesięcy, pół roku.
Myślę, że byliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi, rozmawialiśmy szczerze i otwarcie o naszych życiach, związkach, szkole itp. Niedawno rozpadł się jej związek (była ze swoim ex 3 lata), niedługo później także mój (byłem ze swoją byłą prawie 4 lata). Spotkaliśmy się chwilę po tych wydarzeniach, zaiskrzyło i teraz jesteśmy razem. Na początku wszystko było wspaniale, świetnie się dogadywaliśmy, byliśmy aktywni, po prostu super ekstra czas. Ostatnio wszystko zaczęło się jakoś tak komplikować, nie jest źle, ale jakoś tak wydaje mi się, że ona nie czuje tego wszystkiego tak jak ja (przez jakiś czas w okolicach liceum latałem za nią jak głupek, gdy miała innego faceta, cały czas byłem strasznie zakochany, okazjonalnie romansowaliśmy).
Mam wrażenie, że ona oddala się ode mnie, nie podobam się jej fizycznie, wiem że ze swoim byłym była bardzo blisko, był to dość gorący i namiętny związek, często o tym myślę. Gdy byliśmy przyjaciółmi rozmawialiśmy dosłownie o wszystkim, teraz gdy się sprzeczamy to od razu idzie na noże (jesteśmy oboje dość agresywnymi i upartymi osobami), ciężko przychodzi nam dojście do porozumienia. Bardzo ją kocham, nie chcę stracić tego związku, ona ostatnio powiedziała mi że nie przechodziła etapu zakochania, fascynacji drugą osobą, zastanawia się czy to jest to. Sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć, zawsze widziałem w niej same dobre strony, teraz boli mnie to jak potrafi być czasem egocentryczna i obca. Każda kłótnia zamienia się w awanturę o wszystko i o wszystkim, nie przebieramy w słowach. Chociaż szybko się zwykle godzimy, to boję się że kolejna kłótnia będzie już ostatnią.