Witam,
Znalazłam się tutaj ponownie bo potrzebuje waszego wsparcia albo potężnego zimnego prysznica.Wiadomo ogólnie że facet to świnia ale mój mąż jest swinią nad świniami!!!kompletnie mnie rozwalił.Małżeństwem jesteśmy już dość długo.7lat temu przechodziliśmy poważny kryzys(on się zakochał i wyprowadził,następnie błagał o wybaczenie i zapewniał że już nigdy ,nigdy się to nie powtórzy)W tej chwili nie wiem czy jest coś na rzeczy ,ale wiem że zaraz mnie wykończy psychicznie.Ostatnio był złośliwy ,ironiczny,milczący i wiecznie niezadowolony,do mnie i do syna.Nie wytrzymałam i przeprowadziłam z nim rozmowę ,tak naprawdę to ja mówiłam ,a on kilka razy mi odburknoł.Fakt nie powiedział mi że mnie nie kocha ale powiedział że łączy nas ze sobą :dziecko ,kredyt i jego przyzwyczajenie.Powiedziałam mu że tak dłużej żyć nie mogę i ma się wyprowadzić , a on na to NIE.Nie wiem czy on się znowu zaczarował do jakieś tam,wiem jedno flaki mi się ściskają.Cała ta sytuacja jest dla mnie nie do zniesienia.Może ktoś mi coś doradzi jak ja mam z nim postapić.Proszę dłużej juz tego nie wytrzymam