Czesc wszystkim ktorzy czuja sie zagubieni po zdradzie. Jestem mezatka i matka cudownych synkow ktorym chce oszczedzic wszelkich przykrosci zwiazanych z tym o czym sie dowiedzialam(zdrada). Moj maz pojechal za chlebem za granice poczatkowo byly to plany by stanac na nogi pozniej by cos odlozyc a teraz to jakos on nie chce pracowac w kraju za marne grosze wiec poki co tam chce pracowac.o zdradzie dowiedzialam sie przypadkiem gdy moj maz spal dostal smsa a ja tylko zobaczylam kto i zamurowalo mnie gdy zobaczylam nazwe taka jak nazywal mnie.pomyslalam sprytny jest ale ja jeszcze bardziej.Nie wiem skad znalazlam w sobie ta sile ale mysle jeden dzien dam rade...otoz sprezentowalam mu piekny dzien pelen czulosci i zalotow by mial czego zalowac i tak sie zaczelo.Na drugi dzien przyznalam ze wiem o wszytkim ale bez klutni rozmawialismy na spokojnie obiecal ze to zakonczy ze powie jej ze nic nie bylo i nie bedzie.postanowilam mu dac szanse prosil bysmy cos zrobili bo to sie rozwali.plakalismy oboje bo zrozumielismy jak bardzo sie pogubilismy oddalili przez ta rozlake.nie wiem czy sie uda ale chce w to wierzyc bo zalezy mi na nas.teraz szukamy pracy tu w polsce by byc blizej siebie.odkad wszystko wyszlo on twierdzi ze nie mial z nia kontaktu nie wiem czy w to wierzyc ale dalam mu szanse zobacze czy bylo warto ja mu dac. Fakt ze po tym on jest za granica a ja tu troche pozwala mi to ogarnac poukladac.moze jestem naiwna ale chce to zrobic dla siebie bym nigdy nie zazucila sobie ze nie sprobowalam a moze by sie udalo...jak myslicie patrzac na to z boku dobrze robie?
Podobne tematy
niunia
ciężko powiedzieć. Pytanie co by było gdyby zdradza nie wyszła na jaw? Czy by dalej to ciągnął? Jak chcesz mu dać drugą szansę to daj, jeśli ma z nią kontakt to na pewno się wyda wcześniej czy później. Ja bym pewnie dała szansę, postawiła pewne warunki, a przede wszystkim próbowała dociekać co się posypało w waszym małżeństwie.
Pytalam go co by bylo gdyby to nie wyszlo a on mowi ze nie wie ja tez nie wiem,cos podejrzewalam bo nie moglismy sie ostatnio dogadac ciagle klutnie o nic byle tylko uciec z domu miec pretekst jakim byla klutnia. Co sie posypalo nie wiem on mowi ze przestalam sie nim interesowac ale to samo moge powiedziec o nim. Nie mam pewnosci czy nie ma z nia kontaktu ale tez mysle ze wyjdzie. Dziekuje ci za wyrazenie twojego zdania patrzac na to z boku doceniam.
niunia
tylko takie tłumaczenie, ze nie wie co by było gdyby zdrada nie wyszła to jest żałosne. To znaczy, że mu nie zależy, nie ma skruchy, nie ma jakiś deklaracji, nie ma rozmów o odbudowie małżeństwa. Słabo to wygląda, niestety...
witaj niunia82 widzę że chyba mamy wiele wspólnego (wnioskuje po nicku) ja też zastanawiam się co zrobić i szczerze podziwiam że masz w sobie tyle wiary jak możesz przeczytać u mnie jest z tym gorzej ja się miotam i nie mam pewności czy warto ale gdy czytam wpisy to wiem jedno muszę stanąć na własnych nogach , i postaram się na razie płynąć z prądem nie mam siły a żeby coś postanowić dlatego szczerze podziwiam twoją postawę i życzę ci aby wszystko się udało abyś znalazła spokój ![]()
Stokrotka nie wiem moze masz racje ze slabo to widzisz ja jestem narazie w szoku chociaz wiedzialam ze cos sie swieci ale nie umialam temu zapobiec. Co do skruchy to placzac mowil bysmy cos zrobili wiec to nie do konca tak mowisz bo nie musial tego mowic tak?
7 2014-06-08 21:06:14 Ostatnio edytowany przez stokrotka1978 (2014-06-08 21:07:49)
niunia
Ty wiesz lepiej jak jest. Jeśli naprawdę żałuje to może się mylę. Tylko zdziwiło mnie stwierdzenie, ze jakby się nie wydało to on nie wie. Tylko jak się szczerze żałuje, to się kuźwa wie takie rzeczy, chyba?
Masz pewnie racje stokrotko nie mysl ze go bronie uczepilam sie tego myslenia ze moze zaluje by byc w stanie mu dac szanse ale dowiem sie w niedlugim czasie czy warto bylo.
Mala82 tez zwrocilam uwage na twoja historie bo wydaje sie byc podobna. Powiem ci ze po tygodniu plakania i uzalania sie nad soba poszlam do zaprzyjaznionego ksiedza od nazeczonych powiedzialam mu o zdradzie meza i ze jestem pelna gniewu na caly bozy swiat nie chce mi sie zyc i nie wiem co teraz robic.on spytal co maz powiedzial czy chce byc ze mna ja odp ze obiecal ze to zakonczy wiec on mi na to odp bym mimo bolu jaki w sobie mam sprobowala dac mezowi szanse bym duzo z nim rozmawiala bo moze weszlismy w rutyne i zapomnielismy o tym co nas kiedys rozkochalo w sobie by sprobowac odnalezc znowu ta droge ktora chcielismy isc razem do konca zycia. Po tych slowach wzielam sie w garsc i postanowilam sprobowac ratowac masze malzenstwo. Stad moja sila.
WIDZISZ WIĘC Z TĄD TWOJA SIŁA JA JEJ NiE MAM NIE MAM TEJ WIARY KTÓRA TOBIE POMAGA DLATEGO SIĘ MIOTAM .
MASZ OPARCIE W BOGU WIĘC MASZ KOMU SIĘ WYGADAĆ WYŻALIĆ
MI POZOSTAJE WYLAĆ SMUTKI NA FORUM
Trace wiare on jest za granica ja w polsce ciagle przesladuje mnie mysl czy to sie uda czy nie zamydlil mi oczu mowiac ze nie kontaktowal sie z nia od tej pory gdy sie dowiedzialam ale nie mam jak tego sprawdzic dopiero gdy przyjedzie na urlop to sie okaze jak bedzie ale za nim wroci wczesniej podejrzenia mnie chyba zabija.trace sile i wiare.
niunia jak ja cię rozumiem , serio
to że nigdy nie będzie pewności potrafi kompletnie rozbić
co z tym zrobić nie wiem , chyba nauczyć się żyć
Mala,,,( mam totalnego dola nie wiem czy ja potrafie sie tego nauczyc z dnia na dzien jest mi gorzej kleby mysli zabijaja mnie od srodka zaczynam tracic wiare ze dam rade tak zyc w ciaglym leku ze to sie powtorzy. Powinnam sie cieszyc ze go tu nie ma ze mozemy ochlonac i probowac to naprawic ale ja sie boje ze na odleglosc to za wiele sie nie da a do tego musze mu zaufac a nie potrafie w glowie ciagle mam podejrzenia ale mu o tym nie mowie. Nie wiem co robic by sie nam udalo chcialabym ale...
niunia ja jestem po rozmowie z moim mężem , ciężkiej szczerej rozmowie , która była dla mnie bolesna
starałam się podejść do tego spokojnie , bez płaczu histerii dla kurażu pomogłam sobie lampką wina ![]()
po tym co usłyszałam myślałam że umrę z żalu , pomyślałam w pierwszej chwili '' po cholerę mi to było ?"
ale teraz gdy minęło trochę czasu jest mi lżej , wiem na czym stoję
ta niepewność mnie dobijała paraliżowała a teraz , wcale nie jest łatwiej , jest cholernie trudno , stoje na rozdrożu ale mam grunt pod nogami
dlatego myślę że lepiej jak mu powiesz o swoich obawach , nie bój się znajdż w sobie tę siłę którą miałaś w wcześniejszych wpisach
jeśli taka lebiega jak ja dała radę ty też dasz ![]()
Dziekuje ci,,,
Tez bym chciala z moim porozmawiac ale przez tel sie nie da a do sierpnia daleko.Puki co nie wiem co sie dzieje dzis milczy jutro sie odezwie i bedzie ok ale nie daje mi spokoju ze nie dzwoni w niedziele,a moze byc zajety rozmowa z nia.,.chyba umre
Ps.dziekuje za wsparcie dziekuje ze jestes.
niunia nie umrzesz
jesteś mega silna babka
jest ciężko , jest do dupy ale coraz bardziej wierzę że będzie ok
ja wiem że nic nie będzie tak jak dawniej , teraz już to wiem ale z każdym dniem czuję że chyba dam radę i z dnia na dzień tego chyba jest coraz mniej
ja na początku czyłam się jak w jakimś czeskim filmie nie wiedziałam oco chodzi i dopiero teraz zapoznaje się z fabułą powoli i z szeroko otwartymi oczami
cholernie dużo dało mi czytanie historii na forum zaczynałam ogarniać sytuacje rozumieć pewne rzeczy które działy się dookoła mnie a których nie widziałam lub nie chciałam widzieć
a teraz wiem że nic nie wiem
no może nie do końca nic , wiem że aby odbudować co kolwiek to muszę odbudować siebie ztąd decyzja o pracy niezależności nie ważne jak się potoczy mój związek ja wiem że sama muszę stanąć na nogach
to nie znaczy że nie zależy mi na moim małżeństwie wprost przeciwnie kocham mojego męża i to daje mi siłę aby walczyć o siebie o nas
niunia ja myślę że przez telefon nie załatwia się takich spraw tu trzeba rozmowy w cztery oczy , co kolwiek ci nie powie to myślę że wyczujesz czy mówi prawdę a teraz postaraj się zrobić dla siebie coś miłego sierpień szybko nadejdzie i wszystko się wyjaśni ![]()
jak byś chciała pogadać , nawet o niczym albo po marudzić to wal jak w dym we dwoje biadolić przyjemniej ![]()
Dziekuje ci dawno nie czulam ze mam pokrewna dusze a na forum czuje ze nie jestem sama. Duzo mi daje takie szczere wygadanie sie bo komu mam sie wygadac...
Dziekuje ci ze moge pomaarudzic...
Ps.dzis mam lepszy dzien:)
Ty tez mozesz pisac do mnie jak ida twoje postepy i o wszystkim tak poprostu ![]()
hej niunia
cieszę się że jest ci lepiej , mam nadzieję że takich dni będzie co raz więcej ![]()
u mnie trochę gorzej , i co dziwne fizycznie
myślałam że złapałam grypę ale moja lekarka (fajna babka , lekarz starej daty ) wzięła mnie na spytki i przyznałam się że faktycznie w życiu trochę mi się posypało więc stwierdziła że moja choroba to efekt długotrwałego stresu
i tak na dworze cieplutko a ja leżę pod kołdrą trzęsąc się z zimna z bolącym gardłem chorym pęcherzem i pykam w klawiaturę
dziwne to wszystko
kiedyś słyszałam że aby było lepiej to musi być gorzej więc może powoli zaczynam dochodzić do siebie ![]()
niunia mam pytanie , pisałaś że masz dwóch synów , a męża na emigracji powiedz (jeśli to nie problem) sama musisz ogarnąć wszystko czy masz kogoś (mama , teściowa ) kto mógłby cię czasem odciążyć ?
pytam bo mój m co prawda jest na miejscu ale ilość pracy powoduje że czasami nie ma go po 36 48 godzin więc ja czuję się czasem jak samotna matka i wiem jak jest ciężko samemu ogarnąć taki temat .
gdy proponowałam ci zrobienie czegoś dla siebie nie zapytałam czy masz możliwość zrobienia czegoś dla siebie (np. wyjścia na spacer , do fryzjera )
Hejka no uwielbiam czytac to co piszesz zarazasz mnie dobrymi emocjami tak poprostu. Usmialam sie ze mimo ze sie rozlozylas to jestes w super formie tzn.zeby bylo lepiej musi byc gorzej dochodze do siebie...jestes super:) zycze ci zdrowka grzej sie z kolderka na sloneczku.
A wracajac do mnie to mieszkam z rodzicami ale oni pracuja ale bardzo mi pomagaja nie musze zajmowac sie kuchnia i dobrze bo w ostatnim czasie to bym nie musiala jesc a dzieci by uglodnialy. Co do wypadow gdzies to zawsze moge sie wyrwac na miasto na godzinke
chociaz mi to potrzebne by bylo wyjechac na weekend i zajac sie tylko soba ale to nie mozliwe mam za male dzieci ciagle tylko mama i mama...ale mysle sobie by zapisac sie na nauke plywania a czemu nie...:) jak ja sie naucze to zapisze dzieci i bedziemy chodzic razem a mojego to chyba szlak trafi...ha ha ha
i dobrze myślisz z tym pływaniem
ja zaczęłam biegać , przynajmniej się staram , ale od kiedy ruszyłam tyłek naprawdę jest lepiej
to bieganie to taki pierwszy krok , postanowić sobie i wytrwać w postanowieniu
z zewnątrz może to się wydać śmieszne że życie mi się posypało a ja o bieganiu ale to jest coś co zawsze chciałam robić a jakoś tak nie wychodziło
a teraz skoro wszystko się zmienia to czemu nie zacząć zmieniać siebie
dla siebie
kolejny krok to praca i uniezależnienie się
nie ważne co się stanie dalej ja muszę udowodnić sobie że dam radę
koniec biadolenia będzie dobrze ![]()
ale poważnie chcesz to się zapisz zrób coś dla siebie
fajnie że masz pomoc rodziców to ważne że nie musisz być 24/h sama z dziećmi bo to na pewno nie pomaga w złapaniu równowagi
niunia nie uprawiaj chciejstwa ( mój mąż jak ze mną rozmawiał to w pewnym momencie zaczął mówić ,, bo ja chciałem z tobą wyjechać , bo ja chciałem to , bo ja chciałem tamto "" ta , chciał tylko ani nie mówił o tym ani tego nie robił ) , ja złapałam się na tym że ja również chciejstwo uprawiałam ale dość chcę biegać będę biegać , chcę pójść do pracy , pójdę i teraz
gdy czegoś będę chciała to postaram się ze wszystkich sił to zrealizować
chcę walczyć o nas i będę walczyć
Dlaczego myslisz ze bieganie to smieszne dla mnie to forma rozladowania emocji i poprostu sport ja plywac zawsze chcialam ale sie wody balam ale postanowilam sobie ze niczego sie nie bede bac i jesli uda mi sie zwalczyc lek do wody to niczego sie juz nie bede bac.. mamy bardzo podobne poglady i sposob na wygrana w tym pokreconym zyciu. Ciesze sie ze cie poznalam:)
ja też się cieszę że trafiłam na kogoś kto myśli podobnie jak ja ![]()
uda ci się zwalczyć nie tylko lęk do wody uda ci się zwalczyć wszystkie lęki ![]()
niunia jak tak z tobą piszę i mogę pomarudzić to jest mi lżej i czuję że tych złych dni będzie coraz mniej
a co do pływania to zapisz się jak naj szybciej nie czekaj szkoda czasu do sierpnia zostało półtora miesiąca to wystarczy aby się nauczyć pływać a wtedy jak sama napisałaś twojego trafi
to jest świetna motywacja ![]()
Tak masz racje nie ma na co czekac:) mi tez lzej gdy z toba pisze zaczynam sie uzalezniac ale to dobry nalog. Nie pamietam kiedy moglam sie tak wygadac i nie myslec co inni pomysla pisze to vo czuje a jak ktos ma takie poglady jak ja to super bo nie musze nikogo udawac.wkoncu jestem soba hura:-)
hej niunia
mam nadzieję że u ciebie nadal w miarę pozytywnie ![]()
zapisałaś się na pływanie ? mam nadzieję że tak
u mnie sytuacja mega dziwna bo po rozmowie z m i złapaniu odrobiny dystansu ( jak już pisałam mam grunt pod nogami) nie wiemy jak się mamy zachować w stosunku do siebie
staramy się poukładać to nasze rozwalone życie od nowa ale łatwo nie jest
bo tak udawać że się nic nie stało nie dam rady bo szlak mnie trafi , foszyć się w nieskończoność wyrzygiwać pretensje też nie bo ile można , więc podchodzimy do siebie jak pies do jeża , z dużą ostrożnością
ja tak za nim tęsknie , chciałabym po prostu się przytulić ale no właśnie jeszcze nie teraz nie dam rady mam za duży żal
to trudne bo na nowo musimy zacząć budować relacje ale widzę że oboje się staramy .
nie wiem czy to się uda , nie wiem czy teraz ja tego nie zawale , nie wiem czy będę umiała wybaczyć ale czas pokaże
a z dobrych informacji to na początku lipca jestem umówiona na rozmowę o pracę matko jakiego mam pietra
![]()
Hej mala:) na poczatek gratuluje odwagi checi podjecia pracy trzymam kciuki koniecznie daj znac jak ci poszlo.
Co do twoich relacji z m.to ciezko cos doradzic bo wiem o co chodzi.ja zaproponowalam mojemu bysmy zaczeli od nowa nowe uwodzenie nowe poznawanie sie nowe zaufanie tak jak bylo na poczatku gdy sie poznawalismy.moze sprobujcie i wy. Rozumiem cie z tym brakiem czulosci bliskosci spruboj pomyslec o sobie i o swoich potrzebach.masz ochote sie przytulic to zrob to na wiecej pewnie nie ma co liczyc bo ja probowalam ale nie czulam sie dobrze ale chcialam sprobowac bo ja chcialam a nie kiedy on chcial.wcale nie oznacza to ze zapomnialas ale nie stwarzaj sobie muru nie karz sie bo to nie twoja wina.rob to na co masz ochote to bedzie krok w przod.co ty na to?
A jesli chodzi o moje plywanie to niestety musze odlozyc na pozniejszy termin bo synek mi sie rozchorowal i jestem poki co uziemiona.
hej niunia co u ciebie ?
jak tam synek , mam nadzieję że lepiej .
u mnie chyba do przodu , nadal dziwnie ale jakoś spokojniej .
co będzie czas pokaże ![]()
siedzę sama ( m w pracy syn u dziadków )i staram się zrobić coś konstruktywnego, więc jak każda porządna kura domowa ogarniam gniazdo
skoro bajzel w życiu to chociaż w gnieździe porządek
może upiekę sernik ?
tylko ja go lubię więc prawie nigdy go nie piekłam ale skoro go lubię to dlaczego nie upiec blaszki tylko dla siebie ?
27 2014-06-20 15:44:45 Ostatnio edytowany przez Madnia (2014-06-20 15:45:48)
Mala82 tez zwrocilam uwage na twoja historie bo wydaje sie byc podobna. Powiem ci ze po tygodniu plakania i uzalania sie nad soba poszlam do zaprzyjaznionego ksiedza od nazeczonych powiedzialam mu o zdradzie meza i ze jestem pelna gniewu na caly bozy swiat nie chce mi sie zyc i nie wiem co teraz robic.on spytal co maz powiedzial czy chce byc ze mna ja odp ze obiecal ze to zakonczy wiec on mi na to odp bym mimo bolu jaki w sobie mam sprobowala dac mezowi szanse bym duzo z nim rozmawiala bo moze weszlismy w rutyne i zapomnielismy o tym co nas kiedys rozkochalo w sobie by sprobowac odnalezc znowu ta droge ktora chcielismy isc razem do konca zycia. Po tych slowach wzielam sie w garsc i postanowilam sprobowac ratowac masze malzenstwo. Stad moja sila.
A mi ksiadz powiedzial bym odeszla od meza widac ze obecni ksieza to hipokryci bo sami nie mieli nikogo wiec ich rady sa psu na bude oni sa od wiary a nie rad malrzenskich twoj ksiadz palnal totalna bzdure jeszcze ty masz myslec co jemu zabraklo ? ![]()
Niech teraz wasi mezowie sami dbaja o dom a wy myslcie TERAZ TYLKO O SOBIE.
Witaj mala:) synek marudzi jak to przy antybiotyku nie chce jesc itp.ale to dopiero pare dni wazne ze goraczki nie ma.
Poza tym poklucilam sie z moim ale nie chce mi sie o tym nawet mowic ale czuje porazke:( tak wlasnie sie uklada raz jest ok raz do dupy.ale w sumie podejrzane by to bylo jakby bylo od razu super no nie...wszystko mnie wkurza lagodnie mowiac.mam ochote na lampke winka ktora sobie zaserwuje a co tam...tak jak ty serniczek!ty to masz fajnie przynajmniej widzisz jak twoj sie stara a ja to....do tylu znowu sie vofam.
Madnia_a jak uzasadnil ze masz odejsc od meza? Dlaczego?
niunia nie cofasz się masz gorszy dzień ,lampka wina to dobry pomysł ![]()
weź poprawkę że mój jest na miejscu więc na bieżąco możemy próbować a i tak nie jest łatwo
twój m jest daleko więc jest trudniej ale sierpień już blisko
dobrze że z synkiem lepiej ![]()
Tak dobrze ze synus zdrowieje.
Tak mam gorszy dzien a raczej wieczor bo do poludnia bylo ok a wieczorem jakby inne wcielenie w niego wchodzilo. Dobrze jest ratowac cos jak widzisz efekt ja ratuje na odleglosc i efektow niestety nie widze.
Madnia_a jak uzasadnil ze masz odejsc od meza? Dlaczego?
Powiedzial iz jest przykazanie nie cudzoloz a zona ma byc wierna z NATURY
hej niunia
nie pisałam bo trochę się u mnie działo
mam nadzieję że u ciebie wszystko ok
miałam przeprowadzkę siostry do mojego miasta więc nie jestem już tu sama do tego remont za niedługo więc kupa roboty i jest czym zająć głowę aby nie myśleć ![]()
niunia u mnie nadal dziwnie ale teraz z innych powodów .
od tamtej rozmowy parę razy udało nam się jeszcze pogadać (widocznie musimy rozłożyć na raty omawianie tematu , tak jest łatwiej)
ostatnio mój m powiedział mi że jest mu coraz ciężej do mnie dotrzeć , że ja zachowuje się tak jak by on był zupełnie niepotrzebny .
ostatnio pisałaś o budowaniu murów i ja chyba się w tym zatraciłam
bo widzisz postanowiłam sobie że będę silna , samodzielna dam radę i tak robiłam
on dzwoni kilka razy dziennie a ja lakonicznie i z obojętnością odpowiadam na pytania (co u was -nic
wszystko ok - tak tak mniej więcej wyglądały nasze rozmowy przez telefon )
on po pracy tak jak pisałam zamiast siedzieć przed komputerem przychodził do pokoju np. pooglądać tv ja wychodziłam z pokoju zrobić coś w kuchni ze stoickim spokojem i uśmiechem na ustach choć w środku wszystko we mnie krzyczało ale nie bo to było pokazanie że jestem silna
tylko że mój m ostatnio gdy rozmawialiśmy , a była to bardzo spokojna rozmowa , powiedział że dla niego moje zachowanie to nic innego jak ,,mam cię w dup..e , nie potrzebuje cię , ale to nie tak miało być bo widzisz ja ci już pisałam że ja go kocham i chcę to wszystko poukładać a okazuje się że zachowuję się jak zimna sucz
jak byliśmy ostatnio w sklepie nagle chwycił mnie za rękę i strasznie się zdziwiłam że miał wilgotną dłoń gdy w domu usłyszałam ,,czy ty zdajesz sobie sprawę ile mnie kosztuje najmniejszy gest wykonany w twoją stronę , ja za każdym razem boję się że mnie odrzucisz" to pomyślałam od razu o tej spoconej dłoni , cholera ja w tym całym gniewie i bólu myślałam o moim m <<to bydle mnie skrzywdziło>>
a okazuje się że to bydle też ma uczucia i może mu być ciężko a mi jakoś umknął ten fakt
i żeby była jasność sytuacji ja nadal mam żal , jest mi ciężko i mu nie ufam ale kocham go i teraz widzę że naprawdę się stara , opuścił gardę więc ile ma trwać pokuta ? bo tak żeby udawać że się nic nie stało to na pewno nie będzie ale takie gnojenie psychiczne i wieczne karanie to też nie jest wyjście .
jak znaleźć złoty środek ?
niunia pozdrawiam cię i odezwij się jak będziesz miała chwilę może z zewnątrz , z większej perspektywy widać rozwiązanie
![]()
ps jak pływanie mam nadzieję że synek już zdrowy i mogłaś się zapisać
Czesc mala chwile mnie nie bylo bo troszku wyszlam z domu poodwiedzalam rodziny poimprezowalam z dziecmi na urodzinach i jakos mi tak bylo dobrze nie myslec o zlych rzeczach. Czytalam z zaciekawieniem co u ciebie i mysle co do tej "pokuty" ze skoro wybaczylas co nie znaczy zapomnialas to nie mozesz go karac do konca zycia chyba ze chcesz by utwierdzal sie ze dobrze zrobil ze cie zdradzil. Badz taka jaka cie kochal w jakiej ulokowal swoje zamiary wtedy on zakocha sie ponownie a kto wie moze i ty....? Ja ostatnio wyprobowalam powrot do poznania bawilismy sie tak caly dzien te podchody ....fajnie bylo pousmiechac sie a na drugi dzien uslyszec ze na nowo go nakrecam. Ja bym sie cieszyla na twoim miejscu ze twoj sie tak stara prawdziwe wybaczenie przeradza sie w milosc a nie w zemste i kare.
Mam nadzieje ze z sensem to zabrzmialo.pozdrawiam cie cieplutko.
niunia przepraszam dopiero zobaczyłam że wróciłaś strasznie się cieszę ![]()
fajnie że odpoczęłaś i miło spędziłaś czas
u mnie trochę zmian jak coś to w moim wątku doczytasz
ogólnie przecięliśmy wrzoda i teraz oczyszczamy rany
łatwo nie jest ale czy ktoś obiecywał że będzie łatwo ?=)
napisz co u ciebie jak tam sprawy z twoim m ? sierpień coraz bliżej a wtedy chyba wraca jeśli dobrze kojaże
pozdrawiam cię cieplutko i fajnie że jesteś z powrotem ![]()
Czesc mala tak odpoczelam troche i nie zamierzam przestawac sa wakacje wiec mam zamiar milo spedzac czas wlasnie na spacerach i odwiedzinach z dziecmi. Co prawda chwilami moj m ma chyba zal ze sie tak rozrywam ale co mi tam.obiecalam sobie ze nie bede zwracac uwagi na jego humory bo ma je jak kobieta w ciazy,pozniej przeprasza ze nie chcial mi zepsuc dnia itp.ale ja nie daje sie albo przynajmniej jemu tego nie dam odczuc bo by mial satysfakcje a ja mu jej nie dam. On twierdzi ze mam wszystko na zawolanie min.placz ktory go denerwuje.(ja poprostu jestem bardzo uczuciowa i gdy wspomne co zrobil to juz mi sie lamie glos)
U ciebie tak i u mnie trudne rozmowy ja dowiedzialam sie ze zerwal ten swoj romans chiciaz on twierdzi ze to nie byl romans ale zwal jak zwal dla mnie to byla kochanka i tyle.prosilam go o jedno w tej rozmowie by jesli mu przyjdzie ochota jeszcze kiedys na zdrade to najpierw rozstanie sie ze mna by nie fundowal mi kolejnego razu jesli kiedykolwiek mnie naprawde kochal. Co ciekawe pytal czemu a ja na to ze to mnie zabije. Nic mi nie odpowiedzial. Nie wracamy do tego tematu poki co troche dalismy luzu by ochlonac on malo sie odzywa zajal sie praca.nie wien co z tego wyjdzie. Zaskoczyl mnie bo mysli o przyjezdzie na caly miesiac dobrze by bylo bo bylby to sprawdzian dla nas ciekawe czy zdany czy olany.ktoz to wie....
Ps.czytajac w twoim watku o tym ze on ci zazucil pewne rzeczy to pociesze cie bo moj tez mi zazucal mysle ze to taka obrona przed tym by starania byly z obu stron a nie tylko z jego ja to tak sobie tlumacze.
A jak tam twoja rozmowa o prace?
hej rozmowa chyba kiepsko
to jest kolejna sytuacja w której przekonuje się ile mnie to wszystko kosztuje
poczucie własnej wartości u mnie jest równe 0
sama siebie też bym nie zatrudniła , odpowiedzi jeszcze nie dostałam ale nie spodziewam się telefonu
na razie zbieram się aby po mimo wszystko próbować bo to jest mój priorytet na dziś
ale łatwo nie jest
staram się być dzielna , funkcjonować jak każdy normalny człowiek ale mam w sobie poczucie takiej beznadziejności co do własnej osoby że trudno mi będzie uwierzyć w siebie
ale nie użalam się nad sobą mam świadomość problemu i teraz spróbuje go rozwiązać
może ktoś na forum zna odpowiedź jak znów poczuć się wartościowym człowiekiem ?
co do rozmów to są mega trudne , my doszliśmy do punktu gdzie nie ma już o co pytać w sęsie powiedzieliśmy sobie chyba wszystko
czy to dobrze nie wiem bo usłyszałam rzeczy o sobie których usłyszeć nie chciałam i nie wiem czy ktokolwiek chciałby usłyszeć
dziś jest mi ciężko ale mam nadzieję że będzie lepiej
m się stara , naprawdę , ale to nie jest noszenie na rękach czy kwiaty ja nigdy nie potrzebowałam takich rzeczy i on o tym wie
jego staranie to próby rozmowy , a dla introwertyka jest to ciężkie więc ja to strasznie doceniam
niunia gdy twój m wróci i porozmawiacie twarzą w twarz mam nadzieję że wszystko się wyjaśni ja myślę że trudniej się kombinuje czy owija w bawełnę gdy się patrzy komuś w oczy .
gdy spędza się z tą osobą czas , jest się obok siebie , widzi się reakcje tej osoby jest trudniej udawać że nic się nie stało i wszystko jest ok
mam nadzieję że przejdziecie przez to wszystko zwycięsko , choć wiem że to nie będzie łatwe
i dobrze że postanowiłaś się wyluzować z dzieciakami
czyżby twój m był zaniepokojony że nie siedzisz i nie płaczesz tylko potrafisz funkcjonować bez niego ?
to chyba dobry znak taki niepokój , chyba , bo ja to odbieram jako strach przed tym że możesz sobie bez niego dać radę , ale może to nadinterpretacja ![]()
mam nadzieję że się wam uda
pozdrawiam
Mala nie poddawaj sie pierwsza rozmowa to przelom mysle ze to i tak sukces ze odwazylas sie na ten krok. Nastepna rozmowa bedzie lepsza a ty bedziesz juz pewniejsza tylko uwierz w siebie...to podstawa.trzymam kciuki.
Co do twojej interpretacji to zgadzam sie mysle ze jest ziarenko w tym ze sie boi ze ja tez tak moge jak on bo zawsze byl pewny bo zajmuje sie dziecmi i bede grzecznie siedziec w domu z dala od ludzi. Moj m zawsze byl zazdrosny ale smiem twierdzic ze kto ma cos na sumieniu ten podejrzewa druga osobe mimo ze nie ma powodow:(
A co do twojej sytuacji z m.to znowu masz tak samo jak ja ze rozmowa dla faceta to ciezki orzech do zgryzienia.zazdroszcze ci ze widzisz to jak on sie stara bo ja niestety u nas tego nie widze jest tylko monolog z mojej strony.moze jak przyjedzie to bedzie latwiej....
witaj niunia
nie pisałam , bo w końcu mam remont i taki sajgon w domu że nie wiem w co ręce włożyć ![]()
co u ciebie ? mam nadzieję że korzystasz z pogody i odpoczywasz z dzieciaczkami .
co do twoich rozmów z m , to tak jak pisałam wcześniej trudno nawiązać szczerą rozmowę gdy nie patrzy się w oczy.
gdy usiądziecie obok siebie i zaczniecie rozmawiać , to będziecie wiedzieć czy to co słyszycie jest prawdą .
chodzi mi o to , że gdy się jest z kimś , zna się jego mowę ciała i wtedy jak to mówi mój syn ,,ściemy nie ma "
dlatego nie zadręczaj się , sierpień już blisko i wszystko się wyjaśni .
gdy zaczniesz rozmawiać z m będziesz wiedzieć , czy mówi prawdę
to się czuję
a co do zazdrości to to chyba dobry znak
jest zazdrosny znaczy zależy mu
zachowaj spokój i korzystaj z wakacji ![]()
to się pomądrkowałam
a u mnie powoli przechodzi życie w stan stagnacji , tak strasznie tego potrzebuję i tak strasznie się boję że to się nagle skończy
ustaliliśmy zasady , to brzmi strasznie ale tak było jak w jakimś kontrakcie.
gdy oboje po tych trudnych rozmowach kilkudniowych zadeklarowaliśmy , że żadne z nas nie chce togo kończyć ,że chcemy spróbować powalczyć o nas przyszedł czas na ustalenie co dalej z tym zrobić .
dla mnie rzeczą zasadniczą było aby mój m był jak żona cezara , po za wszelkim podejrzeniem
jeśli kiedykolwiek powtórzy się sytuacja nie będę nic robić , to będzie koniec .
mam nadzieję że dotarło do niego że nie blefuję , bo ja dziś już wiem że to co mówiłam było prawdą i na 100 procent drugi raz nie walczyła bym a moja pewność jest dla mnie sukcesem
przeżyłam , nie zabiło mnie to więc wzmocniło , ludowe mądrości są jednak prawdziwe
jak będzie zobaczymy mam nadzieję że się uda
na razie jest ok i tego się boję , że przy pierwszym napięciu nieporozumieniu awanturze wszystko szlak trafi
to wszystko jest takie trudne i popaprane , takie czekanie na katastrofę ale muszę nauczyć się z tym żyć z tą niepewnością i strachem
może przyjdzie dzień że nabiorę pewności że będzie dobrze
na razie staję na nogach jeśli chodzi o niezależność to jest mój priorytet .
niunia ściskam cię mocno i pozdrawiam
Powiedzial iz jest przykazanie nie cudzoloz a zona ma byc wierna z NATURY
Hm..., no tak, ale jeżeli to robię we własnym łóżku to czy cudzołożę
.
41 2014-07-09 07:37:28 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-07-09 07:37:53)
Niunia teraz to nic nie możesz zrobić. Teraz musisz czekać na rozwój wypadków. Bardzo mnie niepokoi fakt, iż Twój m nie zadzwonił w niedzielę. Widzisz, ja starszy pan ( też walczę o swoje małżeństwo ) nie wyobrażam sobie aby do żony nie zadzwonić w ciągu dnia parę razy.
Jesteśmy razem, mieszkamy razem i mamy siebie na codzień.
Pierwszy telefon może jest beznadziejny ale jest i pytam jak się czujesz, jak dojechałaś do pracy etc. Następnie jest jeszcze kilka telefonów, krótkie ale są.
Dlatego dziwi mnie brak zainteresowania ze strony męża Tobą i dziećmi.
Być może, że zasiałem w Tobie kolejne ziarenko niepokoju, ale tak to czuję.
Widzisz, żeby była realna próba ratowania związku to muszą to chcieć obie strony.
Z tym, że zdecydowanie dominującą musi być zdradzacz.
To on zdradził i teraz on musi się starać, nie Ty.
Ja wiem, że zdrada wynika z wielu skomplikowanych elementów i nie jest proste zobaczyc kto jest temu winny. Nie zmienia to postaci rzeczy, że zdradzacz dał ciała i teraz jeżeli mu zależy to ma się starać.
A tak na marginesie to u mnie zdrady nie było. To była RUTYNA, która niszczyła nasz związek.
Niestety to jest chyba standart w związkach, nie tylko moim.
to się pomądrkowałam
Mala to prawda POMĄDRKOWAŁAŚ
.
Bardzo dobrze rozumiem co to znaczy stracić zaufanie.
Zaufanie można bardzo szybko stracić, ale odzyskać jest bardzo trudno.
Cały czas krążą nyśli co robi, z kim jest, dlaczego nie odbiera telefonu, dlaczego nie dzwoni etc.
Te myśli to są jak rak zżerający umysł. Nie dają spokoju.
Jeżeli podjęłaś decyzję, że walczysz o związek to musisz zapamiętać jedną bardzo ważną rzecz.
A mianowicie nie możesz poddać się impulsowi chwili.
Musisz być opanowana, musisz świadomie kierować swoim zachowaniem.
Teraz będziesz miała huśtawkę nastrojów i to Ty masz nad nimi panować a nie one nad Tobą.
Chyba mnie rozumiesz.
Pozdrawiam cieplutko
witaj Lexpar
jak zwykle trafiłeś w sedno ty nazywasz to rakiem ja demonami , które się budzą w głowie
niby wszystko ok a jakiś głosik w głowie podszeptuje że jest inaczej
albo tak jak ostatnio gdy siedziałam sama w domu pomyślałam (pierwszy raz , absurd ) że przecież on musiał ją całować
absurd bo pocałunek jest dla mnie bardziej intymną czynnością niż bzykanie
to mnie uderzyło nagle i bez ostrzeżenia i całe szczęście że byłam sama w domu bo mogłam się wyryczeć bez światków a tak to nie wiem co bym miała powiedzieć na pytanie co się stało , dlaczego płaczesz <<bo zobaczyłam w głowie obrazek jak całujesz jakąś larwę >>
to są moje demony mam tylko nadzieję że to w końcu minie
ściskam ![]()
mala82 zeby odzyskać poczucie wiary we właśną wartość, musisz przede wszystkim zająć się sobą! Odkryć na nowo w sobie kobietę atrakcyną, inteligentną i pewną siebie. Polecam w tym celu np. codzienne ćwiczenia w domu np. z Chodakowską czy Mel B, po pierwsze bardzo szybko zobaczysz efekty, dzięki którym poczujesz się pewniej, a poza tym ćwiczenia wyzwalają pozytywną dawkę energii! Druga sprawa to zajmij się sobą, zrób sobie maseczkę, paznokcie, jakiś peeling ciała i jeśli masz czas to wyjdź na dwór się troszkę poopalać. Fajnie gdyby udało Ci się zmienić równiez fryzurę.
Zobaczysz, że dzięki takim zmianą poczujesz się lepiej, a i otoczenie nie będzie na nie obojętne. Zaczniesz pomału odzyskiwać wiarę w siebie
To niby banalne co piszę, ale naprawdę skuteczne.
Tak chcialabym wierzyc ze sie uda a przynajmniej zebym zobaczyla w nim ta iskre do mnie. Powiedzialam mu i swoich obawach ze nie dzwoni ze nie odpisuje a on na to zebym sie nie bala bo on mnie bardzo kocha i nasze pociechy.a ja mu na to ze nie wystarczy powiedziec kocham ze tu chodzi o zwykle zainteresowanie....czasem dopadaja mnie watpliwosci te demony (jak to powiedzialas mala).jak sie ich pozbyc wygonic w sina dal.boje sie ze braknie mi sil zanim doczekam sie okazywania uczuc od mojego m. Myslicie ze on nie chce tego posklejac ale nie ma odwagi mi powiedziec czy o ci w tym chodzi niech mnie ktos oswieci. Wiem ze faceci nie lubia ciagle o tym samym mowic ale po takiej sytuacji gdy wychodzi zdrada czy nie powinien wiecej tego z siebie dawac sama nie wiem moze nie byloby to szczere sama nie wiem.
Kto inicjuje kontakt ty czy on ??
Jak częste są te kontakty ??
Ja pisze on dzwoni.czesciej to ja sie odzywam on nazeka ze wiecznie zmeczony i po pracy juz nie dzwoni ani nie pisze twierdzi ze idzie zjesc i spac.
Ja pisze on dzwoni.czesciej to ja sie odzywam on nazeka ze wiecznie zmeczony i po pracy juz nie dzwoni ani nie pisze twierdzi ze idzie zjesc i spac.
Wiesz nie wiem jak duza jest czestotliwosc tych twoich sms w ciagu dnia ale moze za duzo mu o sobie przypominasz . Wiem ze to jest ciezkie. Spróbuj mu dać szanse aby on wykazywał inicjatywę i pierwszy sie odzywał .Moze jak bedzie sie niepokoił o was to czesciej bedzie sie odzywał bo bedzie tesknił , bedzie ciekawy co u was słychac . Moze w ten sposób pokaze Ci ze jednak o was mysli i poczujesz sie pewniej .
Dzieki ryba za pomysl. Chcialam tak zrobic ale on mi zazucil w rozmowie jak byl w domu ze kiedys wiecej pisalam interesowalam sie wiec dlatego pisze by nie mogl mi tego juz zazucic.ale moze w tej sytuacji to moglabym dac jemu pole do popisu.myslisz ze warto sprubowac w takiej sytuacji?
Wiesz ja nie wiem jaka jest ta twoja czestotliowosc sms . Jesli wysyłasz dziennie 20 sms i robisz recenzje każdej godziny to wydaje mi sie ze to za duzo i warto by ta ilość zmniejszyć . Natomiast jesl jest to 2-3 sms dziennie i chyba jest ok i zawsze zostana jakies tematy ktore bedziecie mogli kontynułowac podczas rozmowy jak on dzwoni .
Co ty porabiasz sama ze soba jak jego nie ma ?? Masz jakies hobby, zainteresowania ??
Wiesz roznie to bywa max10 min 2.
Ale sprobuje zrobic tak jak mowisz zibaczymy czy bedzie jakis efekt.chociaz kiedys nic nie pisalam to on sie nie odzywal a pozniej jakby niby nic zadzwonil a ja niestety zbowu zla ze sie nami nie interesuje.ale on ma zawsze jakies wytlumaczenie standard ze spal odpoczywal...
A co do hobby to niestety mam zbyt male dzieci by moc pozwolic sobie na to niestety.wszystko wiaze sie z dziecmi..
52 2014-07-11 13:41:40 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-07-11 13:57:08)
Wiesz roznie to bywa max10 min 2.
Ale sprobuje zrobic tak jak mowisz zibaczymy czy bedzie jakis efekt.chociaz kiedys nic nie pisalam to on sie nie odzywal a pozniej jakby niby nic zadzwonil a ja niestety zbowu zla ze sie nami nie interesuje.ale on ma zawsze jakies wytlumaczenie standard ze spal odpoczywal...
A co do hobby to niestety mam zbyt male dzieci by moc pozwolic sobie na to niestety.wszystko wiaze sie z dziecmi..
To zobacz srednio co 2godz sms od ciebie . On na biezaco wie co porabiasz wiec nawet nie ma jak zatesknic , pomyslec o was bo ty wysyłasz kolejnego sms. Jak nie odzywasz sie do niego i on sam dzwoni to ciesz sie ze dzwoni a nie badz zła - on to przeciez wyczuła po rozmowie. Wie jak zadzwoni to znowu dostanie ochrzan ze nie dzwoni i nie odpisuje .Nie wiem gdzie on pracuje i czy ma mozliwosc na biezaco ci odpisywac ale ty znasz lepiej jego sytuacje w pracy . Przeanalizuj to .
Nie masz komu dzieciaków zostawić na godzinkę abys zajeła sie soba ?? wyszła z domu ??
Ja jak nie mam dziadków pod ręka to zamieniam sie z sąsiadką. Raz ja pilnuje jej raz one moje . A dzieci zadowolone bo w grupie lepsza zabawa ![]()
Dzieki za analize jak przeczytalam to to twierdze ze moze to przyczyna tego ze tak malo sie odzywa sprubuje popatrzyc na to w ten sposob. Patrzac z boku to pewnie czepiam sie nie potrzebnie ale to dlatego ze wciaz nie jestem pewna jego wiernosci . Chce mu wierzyc ale to trudne niby jest ok ale na odlegloac zawsze jest a pozniej jak przyjezdza to juz nie bardzo jest ok ale zobacze teraz jak przyjedzie bo w sumie to pierwszy raz od tego jak niby zerwal kontakt z tamta kobieta.boje sie ze dalej bedzie cos nie tak.mysle ze to skonczone ale pewnosc bede miec jak przyjedzie i zobacze jak sie bedzie zachowywac.
Co do dziadkow to owszem sa ale w sumie to korzystam jak wychodze na zakupy.
Wiem teortycznie jest ok .szczescie jest w tobie ,szukaj w sobie .Znaczy to tylko wez sie w garsc i takie podobne badziewie serwowane ludziom w potrzebie .Wez sie w garsc .Ale jak ?
Endi mowi
Reszta miesza filozofie z zyciem tu i teraz .
Ryba przetestowalam to zadsze smswanie i wogole raczej pytalam o niego nie mowilam co u mnie i niby poskutkowalo ale...no wlasnie ale po pracy juz sie nie odzywa jak nie oszalec dolujac sie ze on w tym czasie jest z nia i dlatego nie odzywa sie wieczorem co myslisz?panikuje?mam obsesje?
Wyslalam meila ![]()
Nie podawalam adresu wiec nic do mnie nie doszlo:(
Jesli mozesz wyslij jeszcze raz bo podalam inny adres.
Jesli mozesz wyslij jeszcze raz bo podalam inny adres.
wysłałam
Oj dziewczyny, poczytajcie moje posty.
Smutno mi, za was, dla was, za siebie.
Każda z nas chce myśleć że jej historia jest inna, a wszystkie są takie same.
Nie obraź się autorko ale wg mnie mąż "jakoś" mało angażuje się w wasz związek.
Z boku wcale, to ty walczysz nie WY.
Każda z nas chce myśleć że jej historia jest inna, a wszystkie są takie same.
Solinka znam Twoja historie , kiedyś pisałyśmy na priv. Przykro mi ze u Ciebie tak sie skończyło ale naprawdę nie każda historia tak sie kończy .
Ja jestem tego przykładem .
Kazda historia ma ma wspólny mianownik zdrada ale nie każda kończy sie tak samo .
Nie chce autorce dawać nadzieji ale również nie chce tej nadzieji jej odbierać .
Hej dziewczyny dzieki za ocene mojej sytuacji.
Solinka-nie zgodze sie ze ja staram sie za nas dwoje moze wiecej niz on bo wiecej mnie to kosztuje ale widze tez ze on chce by wrocily czasy gdy tak bardzo sie kochalismy i sa postepy.moze za wczasu na ocene ale chce widziec plusy bo chce by sie udalo.
Ryba-dzieki za e-mail przede wszystkim za trzezwe spojrzenie troche sie uspokoilam i dalam na luz.chyba naprawde panikuje niepotrzebnie.powiem ci gdy nie czepiam sie i pytam raczej o niego to on pisze wiecej o dziwo i raczej zostawiam jemu inicjatywe z pisaniem dluzszym.dzis i wczoraj byl dobry dzien ![]()
Hej dziewczyny dzieki za ocene mojej sytuacji.
Solinka-nie zgodze sie ze ja staram sie za nas dwoje moze wiecej niz on bo wiecej mnie to kosztuje ale widze tez ze on chce by wrocily czasy gdy tak bardzo sie kochalismy i sa postepy.moze za wczasu na ocene ale chce widziec plusy bo chce by sie udalo.
Ryba-dzieki za e-mail przede wszystkim za trzezwe spojrzenie troche sie uspokoilam i dalam na luz.chyba naprawde panikuje niepotrzebnie.powiem ci gdy nie czepiam sie i pytam raczej o niego to on pisze wiecej o dziwo i raczej zostawiam jemu inicjatywe z pisaniem dluzszym.dzis i wczoraj byl dobry dzien
Trzymam kciuki ![]()
Dzieki fajnie miec wsparcie:)
witaj niunia
cieszę się że u ciebie lepiej
nie odzywałam się bo musiałam nabrać dystansu , odpocząć
przygniotło mnie to wszystko
fajnie że widzisz postępy że widzisz że oboje chcecie to naprawić to ważne
ściskam ![]()