Zarejstrowałam się tu w jednym celu. Chwytam się jak tonący brzytwy różnych środków żeby wylać swój żal. Znajomi już nie pojmują jak mogę być taka głupia ( w zasadzie głupio mi ciągle dzwonić do nich zapłakana z drżącym głosem). W sumie sama tego nie ogarniam. Jeszcze 2 lata temu miałam chłopaka, który zrobiłby dla mnie wszystko (bylismy ze soba 4 lata). Oczywiście ja idiotka, wcale tego nie docenialam.Zawsze twardo stąpałam po ziemi a chłopak mógł być ale nie płakałam jak go nie bylo. W koncu poznalam Mateusza. Chlopak z przeszloscia- wyrok za handel marihuana, opinie mial nie najlepsza, ale dla mnie byl najcudowniejszy pod sloncem. Zerwalam z Konradem bo pojawil się On. Ten wymarzony dla którego zrobiłabym wszystko. Spedzalismy kazda wolna chwile. Zostawil dla mnie kolegow, przyjezdzal do mnie do Wawy gdy tam pracowalam. Na poczatku chcialam być górą w naszym związku. On przy mnie sie plaszczyl, starał. Pewnego dnia ze mna zerwal o jakas pierdole. Zaczelam doceniac go coraz bardziej, zeszlismy sie oczywiscie. Sielanka trwala moze z pol roku. Później poszłam na studia. On obwinial mnie ze nie zostalam w miescie rodzinnym, naklanial mnie zebym zrezygnowala z nauki i wyjechala z nim. Ciagle mu nie odpowiadala praca. W sezonie potrafil zmieniac ja 3razy. Prawdziwy koszmar przezylam gdy zaczelam mieszkac w akademiku. Do kolezanki przyszli znajomi robic projekt. Za pozno odebralam tel gdy on dzwonil, z tego wszystkiego zaczelam krecic ze dziewczyny spia itd itp. Kazal mi tam wejsc z tel. Pow mu prawde, ze sa tam chlopaki i robia projekt. Wyzwal mnie od szmat od najgorszych, moja wspollokatorka dzwonila do niego (ode mnie nie chcial odbierac) to wyl tel. Nast dnia byl piatek zaplakana jechalam do domu. Kazdy sie na mnie patrzyl jak na wariatke. W domu gdy rodzice mnie zobaczyli zakazali mu przychodzic do mnie do domu. Oni wgl nie pochwalali tego zwiazku. Nie mogli zrozumiec jak on mna manipuluje ze odsuwam sie nawet od rodziny, a zawsze mialam z nimi dobry kontakt. Nie musial sie za duzo starac zebym mu wybaczyla. Jakby bylo malo tego ze olewal mnie i nie przychodzil do mnie bo siedzial z chlopakami, jaral-to jeszcze na jednej imprezie gdy spal pijany przeczytalam wiadomosci z jakimis dziewczynami. Wyłam przy tym tel i nie mogłam w to uwierzyc. Co najlepsze nast dnia on sie nie odezwal bo uwazal ze ja tez z kims pisze i jestem taka sama. Zaczal sie w koncu "starac". Po tym jednak znow zwalil sprawe. Umowilam sie z kol na impreze- on o tym wiedzial bo mial w tym czasie isc pic z kol. Jednak im to nie wypalilo wiec moj drogi ukochany zadzwonil do mnie i kazal sie wracac. Pow ze nie ma takiej opcji. Uslyszalam ze jezdze sie pier*** na imprezy, ze jestem szmata, najwieksza kur**, ktora nawet obciagac nie potrafi. Dzialy sie dwa swiaty. Po tym juz mialam dosc. Czulam sie jak gowno. Nie mialam sily funkcjonowac. Na sile chcialam zapomniec o nim. Zaczelam utrzymywac kontakt z takim kolega. Ciagle mu mowilam ze nie chce z nim byc. To byl jedyny moment od dluzszego czasu gdy sie staral. Przyjechal do mnie na studia. Spedzilismy super weekend. Oczywiscie do czasu. Zaczal sprawdzac moje wiadomosci na FB. Historia sie powtorzyla- znow wyzwiska. Pojechal do domu, koledzy mu nagadali ze jarałam z nimi i od tego czasu nie mielismy kontaktu przez 3 miesiace ! Jakby tego bylo malo on spotykal sie z moja sasiadka ! Ta nagadywala na mnie a on mi pisal ze jesli nie przestane czepiac sie jej to popracuje nad moja opinia ! Nic nie jadlam, ciagle byl placz, zaczelam sie spotykac z tym kolega ale wiedzialam ze nic z tego nie bd. W koncu on zacal tesknic, pisac mi, na poczatku bylam nieugieta. Ale jak dlugo? Ciagle go kocham! Zaczelismy sie znow spotykac. Ale mam wrazenie ze jest tylko gorzej. Nawet teraz siedze tutaj i rycze! Umowilismy sie na kino spacer kolacje zaczelam sie szykowac, nie minelo 2 godz a on naje**!!! Czuje sie jak pustak! Jemu to zielsko i alkohol calkiem mozg wyzarlo! Kazdy mi mowi ze dop sie ogarne jak on sobie na prawde kogos znajdzie... To jest straszne co on ze mna robi! Nieraz sie zastanawiam ze moze ja na to wszytsko zasluguje. Przeciez nie jestem swieta. Ale go kocham i dla niego robie wszytsko ! A on ? Mam wrzenie ze sex to jedyna rzecz ktora laczy nas z jego perspektywy. Nie potrafie o nim zaponiec. W tych 3 miesiacach myslalam tylko zeby zniknac, modlilam sie o najgorsze dla siebie... Wiem ze to juz nie jest normalne. Moja odpornosc psychiczna juz nie istnieje
wiem ze z boku to wyglada jednoznacznie ale nie mam na tyle wewnetrznej sily zeby to skonczyc.
Podobne tematy
Związek z dilerem... tylko pogratulować. Tak, zgadzam się, że z boku to wygląda jednoznacznie. Widocznie lubisz zadowalać się byle czym, a jeśli jednak nie to po co z byle kim się związałaś. A sorry przecież miał to COŚ
...
Wniosek : zamienił stryjek siekierkę na kijek.
O Boże...
No ja nie wiem co mam napisać, oczywistą oczywistością jest to że powinnaś od niego odejść z oczywistymi banałami na czele: marnujesz sobie życie, dzieci w takim związku to była by jakaś masakra, wyniszczasz się psychicznie, marnujesz swój czas. Na miejscu Twojej rodziny chociaż wiem że jesteś pełnoletnia wsadziłabym Cię do piwnicy i nie wypuszczała przez kilka miesięcy, to i tak lepsze niż taki związek.
Mało facet Cię zostawia, wraca i tak w kółko. Jestem niemal pewna że jego zachowanie podchodzi pod odpowiednie paragrafy.
Co Ty robisz? Przeczytaj sobie to co nam napisałaś i zastanów się jakbyć to Ty czytała ten post na naszym miejscu, co byś sobie pomyślała o nim, o niej?
Zrobisz co uważasz, ale tutaj się nie ma nad czym zastanawiać. Zerwać z nim, wystąpić o zakaz zbliżania i zamknąć temat raz na zawsze. Następnie pójść do psychiatry i się ogarnąć.
Oj naiwna, naiwna...
- jeśli masz jeszcze nieco siły w sobie i resztki honoru to przerwij tak bardzo chorą znajomość bo potem będzie coraz gorzej i coraz trudniej. Uwierz, że nie warto marnować sobie życia, no chyba że tego właśnie podświadomie pragniesz ale raczej nie, prawda? I żeby ci ktoś potem nie powiedział: Jak nie uważałaś co robisz to teraz rób jak uważasz...
5 2014-06-07 21:30:14 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-06-07 22:43:22)
Post poniżej poziomu forum.
6 2014-06-07 21:52:54 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-06-07 22:43:38)
Post poniżej poziomu forum.
Ale Cię poniosły emocje ![]()
Nawet jeśli kobiety tego pragną to jest to raczej mniejszość, nie ma co przesadzać ![]()
Co do autorki to sama to wszystko ciągniesz i sobie na to pozwalasz, po co do niego ciągle wracasz? Już dawno bym to zakończyła gdybym była na Twoim miejscu, ten cały związek jest mówiąc jednym słowem po prostu chory!
7 2014-06-07 21:54:53 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-06-07 22:44:13)
Post poniżej poziomu forum.
Taka ironia trochę pachnie desperacją, no ale zależy, kto kogo nazywa kobietą - subiektywna sprawa. Dla mnie ironią jest to, gdy desperat radzi desperatowi ![]()
8 2014-06-07 22:40:25 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-06-07 22:44:34)
Post poniżej poziomu forum.
Miałem nic nie pisać w tym temacie, ale to jest niesmaczne, wręcz obraźliwe ![]()
Zrozum gościu, że dziewczyna jest już uzależniona i w tym przypadku trzeba by zastosować terapie jak u narkomana.
Dlaczego jesteś w takiej sytuacji? Bo się na nią godzisz. Sama sobie musisz odpowiedzieć czy chcesz, żeby tak wyglądało Twoje życie? W momencie gdy serce ciągnie w niewłaściwą stronę warto " pójść po rozum do głowy". Nie licz na cud.
Przeczytałem wszystko....masz rację z boku patrząc to jest masakra. Gość który ma duże problemy nie tylko z "paleniem" ale równiez i z emocjami. Rozważmy dwa warianty tego co Cie może w życiu spotkać.
1. Zostajesz z nim. On odchodzi i wraca, Ty jesteś ciagle nieszczęśliwa - uzależniona od niego. Czekasz na niego, az będzie. Jakimś cudem udaje Ci sie skończyć studia. Jesteś zmęczona związkiem ale przecież go kochasz. On to widzi i wie czego sie spodziewać. Po którymś jego ponownym zaistnieniu, po miłym weekendzie...zamieszkujecie razem. Jesteś szczęśliwa. Mieszkacie razem jest fajnie nawet super......1 miesiąc. Po miesiącu on nie wraca do domu. To na jedną noc to na dwie. Jest Ci cieżko i jesteś zła.....ale go kochasz. Jesteście już ze sobą 2 lata. Ciągle coś wyskakuje....a raczej on wyskakuje. Jesteś naprawdę zmęczona. Decydujesz się na to by zerwać. Patrzysz na siebie i zdajesz sobię sprawę że minęło 5 lat a Ty....... ciągle jesteś w akademiku. Życie poszło do przodu a Ty jesteś 5 lat za nim. Zdajesz sobie sprawę że straciłaś 5 lat i tego nie nadrobisz......
2. Zrywasz z nim. Jest Ci bardzo ciężko. Myślisz o nim....bo go kochasz. Wiesz jednak że ten związek nie ma przyszłości, dlatego starasz się jeszcze bardziej by poukładać myśli i uczucia i zapomnieć o nim. Mija pół roku. Dostrzegasz świat, innych ludzi, przyrodę. Widzisz że można robić ciekawe rzeczy w życiu. Można gdzieś pojechać i dobrze bawić sie ze znajomymi. Widzi że Twoi przyjaciele zaczęli z Tobą normalnie rozmawać przez telefon...co więcej sami dzwonią, bo chcą żebyś z nimi była. Po roku zaczynasz rozmawiać z chłopakiem który z Tobą studiował, okazuje sie że jest świetnym gościem. Elokwentnym, poukładanym, że na spotkanie przynosi Ci kwiaty, że śmieje sie razem z Tobą zawsze....i uśmiecha się właśnie do Ciebie. Zakochujesz się i zdajesz sobię sprawę, że nie straciłaś czasu z facetem który nie był tego wart.
Sorki za elaborat ale krócej nie dałem rady.
Ps. Ja bym wybrał 2.
antykobieta napisał/a:Post poniżej poziomu forum.
Ale Cię poniosły emocje
Nawet jeśli kobiety tego pragną to jest to raczej mniejszość, nie ma co przesadzać
Raczej fantazja, nie emocje. Jasne, że mniejszość, tak samo jak mniejszość facetów zachowuje się w ten sposób, co opisany. Przesadzać nie ma co, ale alarmować zawsze warto. Wątek przeczyta kilkaset innych osób i to jest najważniejsze. Nawet kosztem tego, że ktoś poczuje się urażony. Tak uważam.
Przeczytałem wszystko....masz rację z boku patrząc to jest masakra. Gość który ma duże problemy nie tylko z "paleniem" ale równiez i z emocjami. Rozważmy dwa warianty tego co Cie może w życiu spotkać.
1. Zostajesz z nim. On odchodzi i wraca, Ty jesteś ciagle nieszczęśliwa - uzależniona od niego. Czekasz na niego, az będzie. Jakimś cudem udaje Ci sie skończyć studia. Jesteś zmęczona związkiem ale przecież go kochasz. On to widzi i wie czego sie spodziewać. Po którymś jego ponownym zaistnieniu, po miłym weekendzie...zamieszkujecie razem. Jesteś szczęśliwa. Mieszkacie razem jest fajnie nawet super......1 miesiąc. Po miesiącu on nie wraca do domu. To na jedną noc to na dwie. Jest Ci cieżko i jesteś zła.....ale go kochasz. Jesteście już ze sobą 2 lata. Ciągle coś wyskakuje....a raczej on wyskakuje. Jesteś naprawdę zmęczona. Decydujesz się na to by zerwać. Patrzysz na siebie i zdajesz sobię sprawę że minęło 5 lat a Ty....... ciągle jesteś w akademiku. Życie poszło do przodu a Ty jesteś 5 lat za nim. Zdajesz sobie sprawę że straciłaś 5 lat i tego nie nadrobisz......
2. Zrywasz z nim. Jest Ci bardzo ciężko. Myślisz o nim....bo go kochasz. Wiesz jednak że ten związek nie ma przyszłości, dlatego starasz się jeszcze bardziej by poukładać myśli i uczucia i zapomnieć o nim. Mija pół roku. Dostrzegasz świat, innych ludzi, przyrodę. Widzisz że można robić ciekawe rzeczy w życiu. Można gdzieś pojechać i dobrze bawić sie ze znajomymi. Widzi że Twoi przyjaciele zaczęli z Tobą normalnie rozmawać przez telefon...co więcej sami dzwonią, bo chcą żebyś z nimi była. Po roku zaczynasz rozmawiać z chłopakiem który z Tobą studiował, okazuje sie że jest świetnym gościem. Elokwentnym, poukładanym, że na spotkanie przynosi Ci kwiaty, że śmieje sie razem z Tobą zawsze....i uśmiecha się właśnie do Ciebie. Zakochujesz się i zdajesz sobię sprawę, że nie straciłaś czasu z facetem który nie był tego wart.Sorki za elaborat ale krócej nie dałem rady.
Ps. Ja bym wybrał 2.
No muszę się z Tym zgodzić.
Daj sobie czas.... droga autorko. Ten człowiek jest Twoim nałogiem. Płaczesz, ale jesteś z nim. Wprawdzie, na ogół życie nie jest usłane różami, ale stopień kłótni, cierpienia i wszelkiego rodzaju poniżeń został już mocno przekroczony.
Nie czaruj się że uda Ci się zerwać z nim od razu jednym cięciem. Nie. Powoli małymi kroczkami. Ale konsekwentnie się od niego odsuwaj. Im będziesz starsza tym trudniej Ci będzie. Bo będziesz myślała "a jak już nikogo nie spotkam?" Działaj już teraz. Nie spotykaj się z nim, nie pisz pierwsza. nie dzwoń. I niech cię nie zrażają chwile słabości, gdy zdarzy ci się zadzwonić i napisać coś czułego. Cel jest jeden. Odseparwać się od tego gościa.