Cześć wam. Mam 2 letniego bratanka i najgorsze jest to, że nawet krótki pobyt z nim mnie przerasta. Zdarzyło się, że mu pomogłam, raz- , gdy się zakrztusił, a drugi raz gdy prawie spadł ze schodów. Zareagowałam, jakbym sama była jego matką. Jednak za bardzo się boję, gdy np idzie po schodach, boję się że z nich. Jak mam sobie radzić w takich sytuacjach? Doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że panika nie pomoże mi zareagować w odpowiedni sposób, a co gorsza, udzieli się dziecku, któremu będę musiała udzielić pomocy, a mogłabym jeszcze bardziej zaszkodzić.
Podobne tematy
Myśle, że jeśli wiedziałabyś jak się zachować w niektórych sytuacjach, to by może było Ci łatwiej. Może jakiś np. kurs I pomocy, jak przeprowadzić pomoc taką dla małych dzieci (choćby jakiś może filmik z internetu, bo ogółem to nie wiem gdzie takie coś można znaleźć, ale może jakiś np. filmik na youtube by był, czy coś w tym stylu - zawsze to raźniej wiedzieć, co w najgorszej możliwej sytuacji można począć i się tak psychicznie przygotować na wszelki wypadek, zwłaszcza, że to głównie też dobre, aby mniej się bać, żeby mieć tą wiedzę medyczną jakąś podstawową). Możesz też poczytać na jakimś portalu medycznym (ale tam, gdzie lekarze piszą, nie jakieś porady ludzi, bo to czasami bez sensu ludzie piszą;-) o różnych syt. co mogą dziecku sie przytrafic i jak zareagować prawidłowo, np. na stłuczenia, na skaleczenia, na zakrztuszenie itp. Wiedza to jednak potęga ;-)
Poza tym już 2 razy się wykazałaś, no to chyba możesz być z siebie dumna, a nie bać się - bo to znaczy, że się sprawdzasz w swojej roli :-) Dobrze sie spisałaś i po prostu w dalszym ciągu jak się nim opiekujesz, to musisz mieć go na oku, jak na schodach idzie, to go trzymaj za rączkę i nie pozwól się wychylać gdzieś koło poręczy. Jeśli ucieka, to niestety musisz biegać za nim (nie ma lekko;-) żeby sobie coś nie zrobił z dala od Ciebie.