netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Znów zraniona..

16 odpowiedzi3 133 wyświetleniazałożony przez BlackSwan8154, 05.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Znów zraniona..

Hej, jestem tu pierwszy raz z racji tego że potrzebuję się wygadać, a nie za bardzo mam komu.
Po raz kolejny ktoś się mną i moimi uczuciami zabawił. Zaczynam już myśleć że na prawdę to ze mną coś jest nie tak.
Z owym Panem zaczęłam spotkać się. Spotykaliśmy się ze sobą, pisaliśmy. Było wspaniale. Nie dosyć że dobrze mi się z nim rozmawiało, miał wspaniały charakter to jeszcze tak strasznie mnie pociągał. Wszystko ładnie, pięknie.. ale przez jakieś 2 tygodnie się nie widzieliśmy z racji tego że musiałam pozałatwiać sprawy osobiste o których on dobrze wiedział. Raz do mnie napisał że "stęsknił się za mną" - to było jego takie pierwsze i ostatnie wyznanie do mnie. Ale po tych słowach na prawdę uwierzyłam że jednak zależy mu na mnie i że na prawdę chce się ze mną spotkać. Kilka dni później zobaczyłam, całkiem przypadkowo na portalu internetowym jakim jest facebook zdjęcie jego z jakąś koleżanką, dodane przez nią. Niby na tym zdjęciu nic takiego nie robili, ale mi już zapaliła się lampka niepokoju. Kilka dni później napisałam do niego z propozycją spotkania. Nie odpisał mi. Dzień później wysłałam mu znak zapytania, ponaglający żeby mi odpisał. Odpisał że jest w pracy, ale "tak, spotkamy się". Później znów przez kilka dni się nie odzywał. W końcu nie wytrzymałam i napisałam do Niego wiadomość na telefon, późnym popołudniem, tak ok. 16 "Hej smile co tam u Ciebie słychać". Nie odpisywał. Stwierdziłam, że może nie ma żadnych środków na koncie, albo jest w pracy..więc wejdę na facebooka'a. Weszłam o godz 20. A tam na stronie głównej wydarzenie z życia dodane przez niego "jest w związku". To był jak cios w serce. Na prawdę nie rozumiem tego. Jeszcze kilka dni temu mówił że się chce ze mną spotkać, że tęskni.. a teraz co? Jest w związku. Czuje się na prawdę rozdarta, wykorzystana jak zabawka, która mu się znudziła.
Nie wiem co robić.. jestem totalnie załamana..

2 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-05 22:34:40)

Odp: Znów zraniona..

Czasem za szybko sie nie angażujesz? To że tęsknił to wyznacznik uczuć, związku, miłości, nie wiadomo czego? Obiecywał, deklarował? Czy po prostu sie spotykaliście?

miał wspaniały charakter to jeszcze tak strasznie mnie pociągał

Raczej na odwrót i sobie za dużo wyobraziłaś.

Kolejna osobowosc zalezna? Tak, masz problem ze sobą. W jaki sposób próbowałaś się wyleczyć z tego?

Spotykać się mozna i z 100 osobami, mozna je lubic, mozna za nimi tesknic, moga nawet się podobać. Ale co z tego?

3

Odp: Znów zraniona..

Wiem, bardzo dobrze że strasznie szybko się przywiązuje do innych, nic na to nie poradzę, choć próbowałam się z tego jakoś "wyleczyć", lecz nie odniosło pożądanych skutków. Nic sobie nie obiecywaliśmy.. ale z drugiej strony jak się z kimś spotkasz to chyba Ci zależy na widywaniu drugiej osoby..
Nie wiem.. może to moja wina, po prostu jestem zbyt emocjonalna, wrażliwa..

4

Odp: Znów zraniona..

Hej, z tego co piszesz za bardzo chcesz być w związku w ogóle a to zalatuje desperacją. Ile masz lat? Jak długo go znałaś? Czy masz za sobą jakiś poważny związek?

5

Odp: Znów zraniona..

Rozumiem o co Ci chodzi że można z wieloma osobami się spotkać, ale z nie koniecznie z każdym masz relacje koleżanka-kolega, przyjaciel-przyjaciółka.
Wiem, bardzo dobrze że mam problemy ze sobą, nie musisz mi o tym przypominać.
Mówisz ze zalatuję tu trochę desperacją.. nie wiem. Jestem młodą dziewczyną. Powiem Ci/Wam że nie byłam nigdy w poważnym związku, z racji moich problemów rodzinnych (mój ojciec jest psychiczny, znęcał się nade mną i nad moją rodziną), dopiero kilka miesięcy temu odeszliśmy od niego i mamy jak by nie patrzeć większy spokój psychiczny ale i tak rany z przeszłości pozostają. Mój ojciec, nigdy nie była dla mnie prawdziwym ojcem, w jego oczach byłam, jestem i zawsze będę niczym. Po prostu nie kochał mnie. Może przez to teraz tak potrzebuje że tak powiem "męskiej miłości"..
Wracając do tematu tego Pana, znałam go kilka miesięcy..

6 Ostatnio edytowany przez marghul (2014-06-05 23:11:26)

Odp: Znów zraniona..

Hmm. Współczuję szczerze.

Na pewno tamten facet to świnia, i mam nadzieję, że mu się noga poślizgnie gdzieś na schodach.

7

Odp: Znów zraniona..

Jedno jest pewne. Brak miłości jednego rodzina, a tym bardziej ojca = problemy z mężczyznami, brak dobrego przykładu.

8

Odp: Znów zraniona..

thepass

Ale co ja mogę na to poradzić? Nic nie poradzę z tym jaką miałam przeszłość i jaką mam teraźniejszość. To ciągle będzie za mną chodziło i będzie wypływać jak topielec...

9

Odp: Znów zraniona..

Taki problem zazwyczaj jest związany z niedojrzałością emocjonalną, ale od diagnoz są lekarze.

10

Odp: Znów zraniona..
BlackSwan8154 napisał/a:

Hej, jestem tu pierwszy raz z racji tego że potrzebuję się wygadać, a nie za bardzo mam komu.
Po raz kolejny ktoś się mną i moimi uczuciami zabawił. Zaczynam już myśleć że na prawdę to ze mną coś jest nie tak.
Z owym Panem zaczęłam spotkać się. Spotykaliśmy się ze sobą, pisaliśmy. Było wspaniale. Nie dosyć że dobrze mi się z nim rozmawiało, miał wspaniały charakter to jeszcze tak strasznie mnie pociągał. Wszystko ładnie, pięknie.. ale przez jakieś 2 tygodnie się nie widzieliśmy z racji tego że musiałam pozałatwiać sprawy osobiste o których on dobrze wiedział. Raz do mnie napisał że "stęsknił się za mną" - to było jego takie pierwsze i ostatnie wyznanie do mnie. Ale po tych słowach na prawdę uwierzyłam że jednak zależy mu na mnie i że na prawdę chce się ze mną spotkać. Kilka dni później zobaczyłam, całkiem przypadkowo na portalu internetowym jakim jest facebook zdjęcie jego z jakąś koleżanką, dodane przez nią. Niby na tym zdjęciu nic takiego nie robili, ale mi już zapaliła się lampka niepokoju. Kilka dni później napisałam do niego z propozycją spotkania. Nie odpisał mi. Dzień później wysłałam mu znak zapytania, ponaglający żeby mi odpisał. Odpisał że jest w pracy, ale "tak, spotkamy się". Później znów przez kilka dni się nie odzywał. W końcu nie wytrzymałam i napisałam do Niego wiadomość na telefon, późnym popołudniem, tak ok. 16 "Hej smile co tam u Ciebie słychać". Nie odpisywał. Stwierdziłam, że może nie ma żadnych środków na koncie, albo jest w pracy..więc wejdę na facebooka'a. Weszłam o godz 20. A tam na stronie głównej wydarzenie z życia dodane przez niego "jest w związku". To był jak cios w serce. Na prawdę nie rozumiem tego. Jeszcze kilka dni temu mówił że się chce ze mną spotkać, że tęskni.. a teraz co? Jest w związku. Czuje się na prawdę rozdarta, wykorzystana jak zabawka, która mu się znudziła.
Nie wiem co robić.. jestem totalnie załamana..

Ile masz lat?

11

Odp: Znów zraniona..

Jesteś młoda i widzę, że na siłę szukasz męskiej miłości.
Dlatego bardzo narażasz się na toksyczny związek.
Jak facet Ciebie rozkimni to wykorzysta albo bedzie Ciebie wykorzystywał.
Ty natępnie założysz nowy wątek "wykorzystał i porzucił", lub " jestem wykorzystywana, bardzo go kocham a on pije bije i mnie nie kocha" etc.
Dziewczyno masz doświadczenie dot. Twojego ojca radziłbym przed zaangażowaniem się w jakiś związek być bardzo czujnym, ostrożnym.
Inaczej całe życie będziesz leczyć rany.
Nie życzę Ci tego.

12

Odp: Znów zraniona..
thepass napisał/a:

Jedno jest pewne. Brak miłości jednego rodzina, a tym bardziej ojca = problemy z mężczyznami, brak dobrego przykładu.

Zgadzam się w zupełności. Jeśli Autorka pisze że próbowała sobie z tym poradzić to ja pytam się w jaki sposób wyglądały te próby i co zrobiła do tej pory aby się pozbyć negatywnych schematów wyniesionych z domu rodzinnego? Moim zdaniem jeśli jest to bardzo silne to jedynym rozwiązaniem jest psychoterapia albo autoterapia polegająca na tym że pracuje się nad tym codziennie - czyta się dużo książek na ten temat, włącza się świadomość, analizuje się swoje zachowania, trochę trzeba zejść na widownię i spojrzeć na wiele spraw z boku.

BlackSwan8154 co byś poradziła przyjaciółce jakby opowiedziała ci taką historię jak napisałaś?
Jakbyś stanęła z boku i przeanalizowała swoje zachowanie w tej "relacji" to co o tym sądzisz?
Czy naprawdę myślisz że to miłość? Nie uważasz że to może po prostu emocje które miną i po prostu mylisz potrzebę tęsknoty i emocji z miłością?
Czy mężczyzna który dwutorowo zabezpiecza się aby mieć "jakąś" kobietę to jest dobry kandydat na partnera? Czy warto do niego lgnąć czy uciekać od niego jak najdalej?
Co tak naprawdę o nim wiesz? Wiesz jakie ma wady i zalety? Czy po prostu Twoje "uczucie" jest w ciemno? Nieważne kto ważne aby ktoś mnie pokochał?

Pomyśl o tym co napisałam.

Jeśli nic z tym nie zrobisz za jakiś czas znowu napiszesz post że jakiś dupek Ci wyrządził krzywdę. Nie życzę Ci tego ale wiem jak bardzo takie rzeczy potrafią siedzieć latami jak się ich nie rusza i nad nimi nie pracuje. Można się łudzić że masz takiego pecha że trafiasz 15 razy na drani ale i tak przyczyna jest w Tobie - takich mężczyzn po prostu przyciągasz i musisz prawdzie spojrzeć w oczy.

13

Odp: Znów zraniona..

Autorko . Mam podobny problem.. sad spotykałam się kiedyś z kimś.. sytuacja bardzo podobna do twojej... tylko że on pewnego dnia zerwał jakikolwiek kontakt. Nie odzywał się od tamtego momentu do mnie .. ja głupia myślałam że to moja wina, zrobiłam coś nie tak i w ogóle.. a dwa tygodnie później prawda wyszła na jaw- związek... do tej pory są razem, ponad rok...
teraz znów podobna sytuacja- byłam na wyjeździe, układało się znakomicie, mieszkamy 3 godziny od siebie, ale obiecał że przyjedzie, pisał później że za mną tęskni, chciałby mnie przytulić i w ogóle, że jest mu źle... i pewnego dnia STOP.. nie pisze... tak jakby zniknął...napisałam do niego niedawno dlaczego się nie odzywa i czy mogę liczyć na odpowiedź, a on do mnie: że to nie moja wina, stwierdził że taki związek by się nie udał bo byłoby więcej tęsknoty, ale jestem wyjątkowa i mam sobie znaleźć kogoś kto ze mną będzie na prawdę... dzisiaj napisał że jest mu przykro z tego powodu, ale tak jest lepiej.. czy coś takiego smile Dlatego ciebie doskonale rozumiem.. ja od wczoraj chodzę nieprzytomna, kolega mi powiedział że wyglądam jak trup... sad nie mogłam zasnąć, płakałam... zastanawiam się także dlaczego niektórzy faceci są tacy, że dla nich liczy się odległość? Jest to utrudnienie- owszem, ale można dać radę jeżeli się komuś ufa.. znając życie będę za Tamtym tęsknić jeszcze długie wieczory i dni... wiem to już teraz.. to nie pierwszy taki przypadek w moim życiu.. ani nie trzeci.. ja też się zastanawiam czy jestem taką idiotką, że każdy mnie po pewnym czasie "olewa" czy po prostu (tutaj lepsza wersja) - na takich trafiam...
a ty- autorko trzymaj się smile musimy stać się silne.. może nie teraz- bo trzeba to wszystko przeboleć, przeżyć... ale trzeba im pokazać co stracili... niech żałują, tego jacy są...

14

Odp: Znów zraniona..

odnośnie ojca- mój jest alkoholikiem, fakt, że teraz chyba nie pije (kto go tam wie) nie oznacza że jest fajnie.. wiesz że też zastanawiam się czy to nie przez niego trafiam na takich frajerów? Ponoć jest tak że dziewczyny szukają wzorów ojca.. mimo że czujemy i chcemy by był on inny- kochający i w ogóle- to i tak prawdopodobnie znajdziemy podobnego niestety..
nie wiem czy to jest prawda .. mam nadzieję że nie..
ten "kolega" co go wyżej opisałam, miał podobny problem, i wiesz co mnie w nim urzekło? jak powiedział kiedyś że w związku najważniejsze jest zaufanie, miłość i  SZACUNEK... że on chciałby być jak najlepszym ojcem i mężem.. prawdziwym.. a później powiedział mi że ważniejsze od seksu, całowania i w ogóle jest obudzić się obok osoby, którą się kocha...
ja po tych słowach się bardzo zaangażowałam.. być może dlatego właśnie że zauważyłam w nim kogoś innego niż dotychczasowi faceci, kogoś innego niż mój "ojciec"... czasem się tylko zastanawiam czy jakbyśmy mieszkali bliżej czy coś by z tego było.. ale nie ważne już...
Ojcowie na pewno mają ogromny wpływ na nasze relacje z płcią brzydszą smile w to nie wątpię...:(

15

Odp: Znów zraniona..
Agataaa napisał/a:

Autorko . Mam podobny problem.. sad spotykałam się kiedyś z kimś.. sytuacja bardzo podobna do twojej... tylko że on pewnego dnia zerwał jakikolwiek kontakt. Nie odzywał się od tamtego momentu do mnie .. ja głupia myślałam że to moja wina, zrobiłam coś nie tak i w ogóle.. a dwa tygodnie później prawda wyszła na jaw- związek... do tej pory są razem, ponad rok...
teraz znów podobna sytuacja- byłam na wyjeździe, układało się znakomicie, mieszkamy 3 godziny od siebie, ale obiecał że przyjedzie, pisał później że za mną tęskni, chciałby mnie przytulić i w ogóle, że jest mu źle... i pewnego dnia STOP.. nie pisze... tak jakby zniknął...napisałam do niego niedawno dlaczego się nie odzywa i czy mogę liczyć na odpowiedź, a on do mnie: że to nie moja wina, stwierdził że taki związek by się nie udał bo byłoby więcej tęsknoty, ale jestem wyjątkowa i mam sobie znaleźć kogoś kto ze mną będzie na prawdę... dzisiaj napisał że jest mu przykro z tego powodu, ale tak jest lepiej.. czy coś takiego smile Dlatego ciebie doskonale rozumiem.. ja od wczoraj chodzę nieprzytomna, kolega mi powiedział że wyglądam jak trup... sad nie mogłam zasnąć, płakałam... zastanawiam się także dlaczego niektórzy faceci są tacy, że dla nich liczy się odległość? Jest to utrudnienie- owszem, ale można dać radę jeżeli się komuś ufa.. znając życie będę za Tamtym tęsknić jeszcze długie wieczory i dni... wiem to już teraz.. to nie pierwszy taki przypadek w moim życiu.. ani nie trzeci.. ja też się zastanawiam czy jestem taką idiotką, że każdy mnie po pewnym czasie "olewa" czy po prostu (tutaj lepsza wersja) - na takich trafiam...
a ty- autorko trzymaj się smile musimy stać się silne.. może nie teraz- bo trzeba to wszystko przeboleć, przeżyć... ale trzeba im pokazać co stracili... niech żałują, tego jacy są...

nie wszyscy są tacy, dla mnie odległość nie ma znaczenia. 28 czerwca wyjeżdząm na wakacje do mojej kobiety która mieszka 467 km ode mnie.

16

Odp: Znów zraniona..

BLUE 83- jesteś prawdopodobnie wyjątkiem smile przypuszczam że kochanym i uroczym, ale jednak wyjątkiem smile laska ma szczęście że ma Ciebie! smile

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026