Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Strony 1 2 3 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 602 ]

Temat: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

W styczniu tego roku odszedł ode mnie mąż. Odkryłam jego internetowy romans (kolejny) i zdecydował, że odchodzi. Pocieszycielkę w sieci znalazł, bo ja go zaniedbywałam w czasie jego licznych wyjazdów - tak twierdził. Ale powiedział również, że nie dlatego odchodzi. Prawdziwe powody jego decyzji są takie (według niego): zaniedbałam się (czyli utyłam, stoczyliśmy nieudana walkę o dziecko, brałam masę leków, ale fakt jest faktem, że nie zadbałam o swoją atrakcyjność wizualna i tak naprawdę wytłumaczenia nie mam), liczyłam się ze zdaniem wszystkich innych, zwłaszcza swojej rodziny, tylko nie z jego zdaniem i opiniami, czuł się przeze mnie stłamszony, zaniedbany, nie śmiałam się z jego żartów, nie słuchałam go, uważałam, że tylko ja mam rację itd. Na tamtą chwilę wiem, że miał sporo racji odnośnie mojego zachowania. Nie ze wszystkim mogłam się zgodzić, ale na pewno nie byłam idealną żoną. Nie mniej decyzja o odejściu mojego męża była dla mnie szokiem ( między innymi właśnie dlatego, że rzeczywiście wcześniej go nie słuchałam). Przez dwa i pół miesiąca żyłam w ogromnym stresie, nie wierzyłam, że to stało się naprawdę, że on naprawdę odszedł. Walczyłam o małżeństwo. Rozmawiałam z ta jego pocieszycielką, okazało się, ze zaczęli się ze sobą spotykać. Rozmowy z nią były raczej kłótniami niż normalnymi rozmowami, z nim również tak to wyglądało. W międzyczasie prowadziła ze mną mailową terapię psychologiczną pewna fantastyczna kobieta, która naprawdę bardzo mi pomogła w zrozumieniu kilku istotnych spraw, która zresztą nauczyła mnie pracy nad sobą, nad zmianami, które miały zajść we mnie, by uczynić ze mnie człowieka bardziej otwartego na potrzeby innych i nauczyła mnie kochać samą siebie. W efekcie być może mąż zauważył, że jednak jakieś zmiany we mnie zachodzą, być może zatęsknił za dawnym życiem... sama nie wiem... w każdym razie wrócił w dzień naszej siódmej rocznicy ślubu. Możliwe, że niepotrzebnie go wtedy przyjęłam, możliwe, że za wcześnie i tak bez konsekwencji to się odbyło - teraz już za późno na takie rozważania, choć gryzie mnie to trochę. W każdym razie niedługo po swoim powrocie mąż zdecydował, że jednak nie chce być ze mną. Postanowiliśmy jednak wspólnie, że będziemy ze sobą mieszkać do czasu, aż uregulujemy wszystkie nasze sprawy finansowe, co nam zabierze minimum pół roku.
Nie wiem, dlaczego tak się stało. Kocham go nadal, choć teraz zachowuje się tak, jak nigdy dotąd. Takiego człowieka nie znałam. Bywa wobec mnie chamski, co mu się wcześniej nigdy nie zdarzało, lekceważy mnie nagminnie, jawnie okazuje - brak miłości (!). Widać, że chce się ode mnie odgrodzić grubym murem. I przyznam - wcześniej rozumiałam powody jego odejścia poniekąd i choć nie było to dla mnie miłe, potrafiłam je zaakceptować. Jednak teraz sytuacja zmieniła się diametralnie. Ja jestem kimś innym. Staram się konstruktywnie dyskutować, mam swoje życie, jestem aktywna fizycznie, stałam się kobietą bardzo atrakcyjną fizycznie. Są to zmiany, o które tak naprawdę chodziło mojemu mężowi. A ja pracowałam nad sobą w sumie nie dla niego, a dla siebie samej... A jednak nie zauważa tych zmian, nie chce ich zauważać. Mówi, że żyje przeszłością i nie potrafi o tym zapomnieć. Według mnie zachowuje się tak naprawdę w tej chwili jak niedojrzały gówniarz (przepraszam za wyrażenie, ale ono chyba najlepiej oddaje rzeczywistość)... to nie jest człowiek, którego znałam...
Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć, nie wiem co robić, bo jednak chciałabym z nim być. Myślę, że on w tej chwili ma ogromny problem psychiczny sam ze sobą, ale nie chce skorzystać z pomocy psychologicznej.
Poradźcie, jeśli możecie, jak rozbudzić w nim dawne uczucia, jak zadziałać, żeby chciał ze mną być?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Zastanów się czy naprawdę warto jest ratować to co zostało z Waszego małżeństwa. Skoro odszedł do innej i nie chce wrócić to widocznie nie jest wart Ciebie i Twoich starań. Na pewno jesteś atrakcyjną kobietą. Ułożysz sobie życie na nowo a na nim postaw krzyżyk. To on powinien o Ciebie zabiegać i starać się. Nie jestem święta bo w moim małżeństwie to ja zdradzam i mogę Ci powiedzieć ze swojego doświadczenia, że skoro tak Cię traktuje to już nic do Ciebie nie czuje bo kocha tamtą, więc nie warto...

"Odważny to nie ten, który się nie boi, ale ten, który mimo strachu podejmuje wyzwanie."

3

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Hmmm... widzę tylu czytających, a żadnej odpowiedzi... Szkoda, liczę jednak, że ktoś skrobnie kilka słów:)
Dodam, że mąż w tej chwili jest właśnie na miesięcznym wyjeździe. W rozmowach (pisanych, bo nie chce rozmawiać ze mną na skype) on jest cyniczny, zbywa mnie, ja natomiast - prawdopodobnie w reakcji na jego zachowanie - bywam złośliwa i równie cyniczna, a może nawet przewyższam go  w tej sztuce. Męża nie interesuje, co się dzieje w domu, co się dzieje ze mną...

4

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Tak... wiem, że to on powinien zabiegać, wiem, że nie kocha mnie...
A jednak wciąż chcę walczyć o jego uczucie. Do dnia, w którym opuści mnie na zawsze będę walczyć. Jestem atrakcyjna kobietą, a mimo to nie pociesza mnie myśl, że mogę znaleźć sobie kogoś innego. Nie zamierzam szukać. Nie chcę nikogo innego, bo jeśli nie z nim, to wolę być sama.
I nie wiem, czy kocha tamtą. Ona jest mężatką i oboje zgodnie twierdzą, że nie doszło do zdrady, choć ja tego nie wiem na pewno. Nawet jeśli, ja jestem w stanie wybaczyć. Chcę uratować nas, chcę, żeby kochał mnie jak kiedyś, ale nie wiem, czy to jest jeszcze możliwe.

5

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

"Chcę uratować nas" dobre sobie:)

Po tym jak się wobec niego zachowywałaś Twój mąż ma teraz prawo zachowywać się jak się zachowuje i taki banał, że niektóre rzeczy doceniamy dopiero jak tracimy... Za błędy się płaci i tyle w temacie. Aha, i mam nadzieję, że ta "pocieszycielka" doceni (jeszcze) Twojego męża a u Ciebie ceni się, że w końcu zauważyłaś swój problem - może w następnym małżeństwie będziesz dbać o siebie i postępować normalnie.

one są ślepe

6

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Bellatrix... jakbym czytał swoją historię...
Nie będę się powtarzał, jak masz ochotę to zajrzyj do mojego wątku...
Ja również zawaliłem sprawę w swoim króciutkim małżeństwie, a żona w "podzience" poszukała sobie kochanka... upraszczam oczywiście, ale coś w ten deseń!
Jedyne co mogę Ci powiedzieć to to, że warto walczyć. Ja walczyłem i nigdy nie będę żałował, mimo, że moje małżeństwo zakończyło się w lutym tego roku. W swojej walce niestety byłem sam... a jak wiadomo do tanga trzeba dwojga!!
Warto powalczyć... mimo tego, że zostałaś zdradzona (nie wdając się w szczegóły czy była to zdrada emocjonalna czy fizyczna). Ja spasowałem dopiero jak odpowiedź na poniższe pytanie brzmiała TAK
"Czy zrobiłeś już wszystko co przyszło Ci do głowy, żeby uratować swoje małżeństwo?"

Powodzenia i 3mam kciuki!! Może chociaż Tobie się uda!!

K.

"Kobietę łatwiej rozebrać wbrew jej woli, niż ubrać po jej myśli"

7

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
chicondaro napisał/a:

"Chcę uratować nas" dobre sobie:)

Po tym jak się wobec niego zachowywałaś Twój mąż ma teraz prawo zachowywać się jak się zachowuje i taki banał, że niektóre rzeczy doceniamy dopiero jak tracimy... Za błędy się płaci i tyle w temacie. Aha, i mam nadzieję, że ta "pocieszycielka" doceni (jeszcze) Twojego męża a u Ciebie ceni się, że w końcu zauważyłaś swój problem - może w następnym małżeństwie będziesz dbać o siebie i postępować normalnie.

Droga chicondaro

wydaje mi się, ale to tylko zdanie skromnego mężczyzny, że zdradzić nie miał prawa... jakikolwiek kibel w małżeństwie by się nie dział... mógł odejść najpierw... czemu nie odszedł?! Pewnie bał się, że zostanie z niczym... odszedł jak pojawił się ktoś inny. W takim przypadku jest to oznaka tchórzostwa nic innego.

Czy za błędy się płaci... owszem... ale nikt nie jest nieomylny!! Tak łatwo przychodzi nam osądzanie innych... Człowiek pozostanie "tylko" człowiekiem i może czasem zbłądzić... rzeczą ludzką jest błądzić, rzeczą głupców jest trwać w błędzie
Autorka zrozumiała co zrobiła źle i chce to naprawić. Jeśli się nie uda to będzie mądrzejsza na przyszłość... Ja też zbłądziłem i moje małżeństwo jest już tylko wspomnieniem, ale była to dla mnie lekcja życia i tego jak nie należy w życiu postępować!! Teraz bogatszy o te doświadczenia staram się posklejać swój świat... tylko to już nie będzie ten sam świat!!

Małżeństwo do czegoś zobowiązuje, niestety nie każdy to rozumie... dzisiaj dla coraz szerszego grona ludzi tak niewiele znaczą słowa przysięgi małżeńskiej... przykre to wszystko:(

Mam jednak nadzieję, że autorce wątku się uda... i tego jej z całego serca życzę!! smile

K.

"Kobietę łatwiej rozebrać wbrew jej woli, niż ubrać po jej myśli"

8 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-05-22 07:03:00)

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Bellatrix napisał/a:

wcześniej rozumiałam powody jego odejścia poniekąd i choć nie było to dla mnie miłe, potrafiłam je zaakceptować. Jednak teraz sytuacja zmieniła się diametralnie. Ja jestem kimś innym.

W swoim mniemaniu, a nie jego. Lekceważyłaś go przez lata, a on ma to z głowy wymazać od ręki? Inna rzecz, że jak się coś psuje, to w końcu się popsuje. Może sprawy między Wami zaszły tak daleko, że już są nie do odkręcenia.

Bellatrix napisał/a:

prawdopodobnie w reakcji na jego zachowanie - bywam złośliwa i równie cyniczna, a może nawet przewyższam go  w tej sztuce.

Czyli dalej robisz to co doprowadziło do rozpadu Twojego związku i utwierdzasz go w przekonaniu, że miał rację... Jeśli uważasz, że tędy droga...



unfaithful69 napisał/a:

Skoro odszedł do innej i nie chce wrócić to widocznie nie jest wart Ciebie i Twoich starań.

Nie jestem święta bo w moim małżeństwie to ja zdradzam

Dobrze, że przyznajesz, że nie jesteś warta swojego męża...

9

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
K.82 napisał/a:

Bellatrix... jakbym czytał swoją historię...
Nie będę się powtarzał, jak masz ochotę to zajrzyj do mojego wątku... K.

Zajrzałam, ale... mnie są teraz potrzebne przykłady pozytywne... Coś, co zbuduje wiarę, że jednak to się uda. Nie mogłam czytać, choć bardzo Ci współczuję.


K.82 napisał/a:

Warto powalczyć... mimo tego, że zostałaś zdradzona (nie wdając się w szczegóły czy była to zdrada emocjonalna czy fizyczna). Ja spasowałem dopiero jak odpowiedź na poniższe pytanie brzmiała TAK
"Czy zrobiłeś już wszystko co przyszło Ci do głowy, żeby uratować swoje małżeństwo?"

K.

Ja również chcę zrobić wszystko i - jak napisałam wcześniej - do ostatniego dnia pobytu męża w naszym domu robić to będę.

10

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
K.82 napisał/a:

wydaje mi się, ale to tylko zdanie skromnego mężczyzny, że zdradzić nie miał prawa... jakikolwiek kibel w małżeństwie by się nie dział...

Mąż zawsze unikał rozmów, czyli czegoś, co zazwyczaj jest podstawą małżeństwa. Zresztą nadal to robi. Przeprowadzenie kilku poważnych rozmów wyeliminowałoby pewne moje zachowania i być może kolejne internetowe zdrady męża, które według niego są bez znaczenia, a według mnie znaczenie mają. Zresztą ta ostatnia się dokonała w realu również (mąż mówi mi o pocieszycielce tylko tyle, ile sama się dowiedziałam). Zaniedbywanie go na jego wyjazdach przeze mnie polegało na tym, że nie siedziałam po kilka godzin z nim na skype, bo nie miałam np czasu ( w domu miałam sporo do zrobienia) lub ktoś przyszedł itd. W efekcie mąż wraz ze swoją pocieszycielką usiłuja mi wmówić, że to tak naprawdę moja wina, że zaczęli się spotykać, bo przecież on czuł się samotny...

K.82 napisał/a:

Małżeństwo do czegoś zobowiązuje, niestety nie każdy to rozumie... dzisiaj dla coraz szerszego grona ludzi tak niewiele znaczą słowa przysięgi małżeńskiej...
K.

Mam podobne wnioski. Uważam, że rozwód jest pójściem na łatwiznę przez jedna ze stron. Nie podoba się, coś przestało grać, więc zamiast naprawiać, zamiast pracować nad tym, co nie działa, rozwiedźmy się! Mówię oczywiście o małżeństwach, w których nie ma przemocy, nałogów, a tylko... zwykłe niedogadanie się. Ale jest to też pewnie kwestia punktu siedzenia. Myślę tak, bo to ja chcę naprawiać.

11

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
chicondaro napisał/a:

"Chcę uratować nas" dobre sobie:)

Po tym jak się wobec niego zachowywałaś Twój mąż ma teraz prawo zachowywać się jak się zachowuje i taki banał, że niektóre rzeczy doceniamy dopiero jak tracimy... Za błędy się płaci i tyle w temacie. Aha, i mam nadzieję, że ta "pocieszycielka" doceni (jeszcze) Twojego męża a u Ciebie ceni się, że w końcu zauważyłaś swój problem - może w następnym małżeństwie będziesz dbać o siebie i postępować normalnie.

To wszystko prawda, co napisałeś. Tylko że ja nie chcę następnego małżeństwa.
I nie wiem... może się mylę... ale czy ktokolwiek ma prawo do poniżania drugiego człowieka?

12 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2012-05-22 08:24:04)

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Bellatrax zrobiłaś dużo dla siebie. Uświadomiłaś sobie swoje błędy, zaczęłaś pracę nad sobą, poprawiłaś swoją atrakcyjność fizyczną oczywiście też dla siebie. I to jest dobry początek. Nie szukaj w nim potwierdzenia tych zmian -podstawa:robisz to dla siebie.
Ludzie się zmieniają. Jednak im bardziej będziesz zabiegać, afiszować się ze swoimi uczuciami -myślę że skutek będzie odwrotny. Można ratować małżeństwo -jeśli chcą tego oboje. Być może on jeszcze nie jest na tym etapie-stąd agresja , cynizm. Daj sobie i jemu czas-jeśli chcesz uratować to małżeństwo to on musi do tego sam dojrzeć. W tej sprawie niewiele możesz zdziałać -na siłę go na terapię nie zaciągniesz.

I jeszcze jedno.Nie zgodzę się z przedmówcą. Uważam, że  nie tylko Ty jesteś odpowiedzialna za tę sytuację.Popełniałaś błędy- jak każdy. Nikt nie jest idealny. A miarą dojrzałości jest kwestia podejścia do tych problemów. Człowiek dojrzały je rozwiązuje, a nie ucieka w romans.Twój mąż zachowal się jak obrażony chłopczyk i znalazł sobie pocieszycielkę-takie zachowanie nie jest na miarę odpowiedzialnego mężczyzny.

I tak się zastanawiam co takiego straciłaś? Męża, który odreagowuje agresją, złośliwca, cynika, dzieciaka, człowieka, który jak się pojawiają problemy bierze nogi za pas? Przepraszam, to takie głośne myślenie, nie chcę nikogo urazić.
Popatrz na siebie- jak na wartościową kobietę, która ma odwagę przyznać się do błędów i je naprawiać. To jest godne naśladowania. I w tym trwaj.

Życzę Ci powodzenia.

13

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Vuk napisał/a:

W swoim mniemaniu, a nie jego. Lekceważyłaś go przez lata, a on ma to z głowy wymazać od ręki? Inna rzecz, że jak się coś psuje, to w końcu się popsuje. Może sprawy między Wami zaszły tak daleko, że już są nie do odkręcenia.

Pisałam już, że mąż jest skrytym człowiekiem. Myślę, że przez lata dusił w sobie to, co mu się nie podobało i faktycznie, teraz, coś w nim pękło. Dla mnie jego decyzja była zaskoczeniem, choć też nie do końca. W gruncie rzeczy czułam, że coś jest nie tak. Zresztą... gdybym była bardziej otwarta na jego  potrzeby wcześniej, pewnie zauważyłabym, że jest źle. Ale nie byłam. Chciałabym tylko móc naprawić chociaż to, co sama popsułam.


Vuk napisał/a:

Czyli dalej robisz to co doprowadziło do rozpadu Twojego związku i utwierdzasz go w przekonaniu, że miał rację... Jeśli uważasz, że tędy droga...

To dzieje się na zasadzie reakcji łańcuchowej... Jego zachowanie prowokuje moje zachowanie. Tyle jadu i złośliwości nie było nigdy w naszym małżeństwie. Wiem, że nie tędy droga, ale nie mam już chyba żadnej. Próbowałam dotrzeć tłumaczeniami, racjonalnymi argumentami, próbowałam nauczyć się żyć obok, chce prowadzić osobne życie - proszę bardzo. Nie działa nic.
A co do braku zmian w moim postępowaniu... staram się i wciąż nad sobą pracuję. Mam świadomość, że nie da się wymazać ze swojego charakteru cech, które z uporem maniaka pielęgnowało się w sobie przez trzydzieści parę lat. One wyłażą ze mnie jeszcze co jakiś czas...

14

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Iwkaaa napisał/a:

Beatrix zrobiłaś dużo dla siebie. Uświadomiłaś sobie swoje błędy, zaczęłaś pracę nad sobą, poprawiłaś swoją atrakcyjność fizyczną oczywiście też dla siebie. I to jest dobry początek. Nie szukaj w nim potwierdzenia tych zmian -podstawa:robisz to dla siebie.
Ludzie się zmieniają. Jednak im bardziej będziesz zabiegać, afiszować się ze swoimi uczuciami -myślę że skutek będzie odwrotny. Można ratować małżeństwo -jeśli chcą tego oboje. Być może on jeszcze nie jest na tym etapie-stąd agresja , cynizm. Daj sobie i jemu czas-jeśli chcesz uratować to małżeństwo to on musi do tego sam dojrzeć. W tej sprawie niewiele możesz zdziałać -na siłę go na terapię nie zaciągniesz.

Nawet nie wiecie, ile mnie ta sytuacja nauczyła, ile się we mnie zmieniło. Zawsze byłam bardzo niecierpliwą osobą i chciałam, żeby efekty były na już. Może też i dlatego po jego powrocie trochę naciskałam... Już sama nie wiem... Boję się, że braknie tego czasu i będę się musiała pogodzić z jego odejściem, a kolejnego powrotu już przecież nie będzie. Potrzebuję rady, jak postępować, jak z nim rozmawiać, skoro on rozmów już nie chce. Potrzebuję rady, jak do niego dotrzeć, jak sprawić, żeby chciał słuchać...

Iwkaaa napisał/a:

I jeszcze jedno- nie uważam, że TY jesteś tylko i wyłącznie winna tym problemom. W małżeństwie się rozmawia, rozwiązuje problemy - a mąż zachowal się jak obrażony chłopczyk i znalazł sobie pocieszycielkę-takie zachowanie nie jest na miarę odpowiedzialnego mężczyzny.

Życzę Ci powodzenia.

Wiem, że on zawinił tak samo jak i ja. Pewnych rzeczy po prostu nie robi się drugiej osobie. I wiem, że jednak postąpił wyjątkowo niedojrzale. Może ma na to wpływ fakt, że mój mąż jest dzieckiem z rozbitej rodziny i to w trzecim pokoleniu... On nie rozwiązuje problemów, tylko przed nimi ucieka...

15

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Przykro mi ale mnie się wydaje że chcieć się dogadać muszą OBIE STRONY...dlatego raczej nie znajdziesz odp.na pytanie jak go przekonać,po prostu on nie chce

16

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
diana45 napisał/a:

Przykro mi ale mnie się wydaje że chcieć się dogadać muszą OBIE STRONY...dlatego raczej nie znajdziesz odp.na pytanie jak go przekonać,po prostu on nie chce

Na pewno masz rację. Ja nawet w sumie nie liczę na to, że uda się odbudować to, co było kiedyś, te uczucia, które kiedyś nas łączyły. Liczę bardziej na to, że uda mi się rozpalić w nim (ech... cóż za słownictwo smile )nowe uczucia.Chciałabym, żeby zakochał się we mnie. Tylko jak tego cudu dokonać??? smile

17

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Bellatrix - może nie zauważyłam, ale nie wiem w jakim wieku jesteście Ty i Twój mąż?

18 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2012-05-22 11:41:26)

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

..."Potrzebuję rady, jak postępować, jak z nim rozmawiać, skoro on rozmów już nie chce. Potrzebuję rady, jak do niego dotrzeć, jak sprawić, żeby chciał słuchać..."

ehh.. skąd ja to znam. to niestety jest utopią bo ty chcesz żeby on chciał. nie da się=(. jedyne co możesz zrobić to wziąć odpowiedzialność za siebie za swoje życie. a to że się na tobie wyżywa sądzę że to nagromadzone emocje złości frustracji. no ale kto do tego dopuścił? według mnie wy oboje. mnie już czasem wkurza to dlaczego należy tłumaczyć mężczyznę że nie chce nie potrafi rozmwiać? oki jestem w stanie zrozumieć że ty jako kobieta masz łatwiej ale przecież gadanie o problemach do lustra ich nie rozwiązuje. opisujesz męża tak jakby on wogóle nie był przychylny rozmowom. więc worek żalu i frustracji pękł wylało się to na wasze małżeństwo jak kubeł pomyji. a co by było gdybyście na bieżąco rozmwaili o waszych potrzebach troskach oczekiwaniach? według mnie (uświadomcie mnie jeśli się mylę) nie można tworzyć zdrowego satysfakcjującego związku bez wymiany informacji o tym czego nawzajem od siebie oczekujemy co dać możemy i interweniowanie w miarę szybko gdy nastąpi "konflikt interesów".  jeśli mąż nie chce walczyć nie chce rozmawiać to jak chcesz z nim tworzyć związek? może gdy już swą żółć wyleje i oczyści nieco psychikę to wówczas będzie bardziej przychylny rozmowie. jednym słowem daj mu czas.

pozdrawiam ciepło

"Między bodźcem a reakcją leży nasza największa siła....wolna wola"

19

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

mysle ze mozesz o niego walczy ale nie tak natrętnie. Narzucasz sie mu i brzydniesz z dnia na dzien coraz bardziej daj mu czas, niech ochlonie, moze ja wróci przygotuj dla was wspólna kolacje i kąpiel dla niego. Aczkolwiek jedna ze stron nie udzwignie wszystkiego on tez musi wykazać chęci, natomiast skoro Ma inna kobiete i nie chce nawet nie probuje zmian zebyście byli oboje szczęśliwi to z całego serca zyczę szczęścia i odbudowy miłości ale wadpie. Ale walcz, walcz z honorem. Bo poźniej nikt Ci go nie zwróci

20

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Mnie też jak Karolcię wkurza taka aprobata dla mężczyzny, który nic nie mówi, bo jest skryty i wogóle "mężczyźni tak mają". I Ona jest winna, bo nie zauważyła jego frustracji małżeństwem. A on biedny, niezrozumiany, niezaopiekowany, no co miał zrobić? MUSIAŁ znaleźć pocieszycielkę przecież. W tym akurat mężowi inwencji nie brakło. Trud sobie tutaj zadał, ale żeby żonie powiedzieć co go boli, zanim zaczął romansować, to już nie. Po zdradzie jakoś mu się język rozwiązał i przestał być skryty, prawda? Teraz raczył Cię uświadomić jakie błędy popełniałaś. A o swoich błędach coś wspomina, czy wogóle ich nie widzi?

21

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Opiekunka13 napisał/a:

Bellatrix - może nie zauważyłam, ale nie wiem w jakim wieku jesteście Ty i Twój mąż?

Ja mam 39 lat, mąż 37.

22

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
karolcia_38 napisał/a:

...może gdy już swą żółć wyleje i oczyści nieco psychikę to wówczas będzie bardziej przychylny rozmowie. jednym słowem daj mu czas.

Nie bronię męża i nie daje mu prawa do takiego zachowania. Piszę o tym, co sama robię, bo robię, bo wiem, co ja schrzaniłam w tym związku i teraz wreszcie zaczęłam słuchać, co się do mnie mówi. Nie podoba mi się to, że gadam jak dziad do obrazu... że od niego wszystko się odbija. Zresztą nie chcę nawet, żeby było tak, że przekonuję go na siłę do czegokolwiek. Chcę rozmów konstruktywnych, takich, które coś wnoszą, dają jakąś naukę i mnie i jemu. Co do żółci... myślę, że gdyby udało mu się wreszcie to zrobić, gdyby wreszcie porwał się na uczciwą rozmowę, gdyby porządnie wyłożył kawę na ławę i jawnie powiedział, co mu na sercu leży, może by się odblokował, może zaczęlibyśmy żyć ze sobą, a nie koło siebie.

23

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Asia21011989 napisał/a:

mysle ze mozesz o niego walczy ale nie tak natrętnie. Narzucasz sie mu i brzydniesz z dnia na dzien coraz bardziej daj mu czas, niech ochlonie, moze ja wróci przygotuj dla was wspólna kolacje i kąpiel dla niego. Aczkolwiek jedna ze stron nie udzwignie wszystkiego on tez musi wykazać chęci, natomiast skoro Ma inna kobiete i nie chce nawet nie probuje zmian zebyście byli oboje szczęśliwi to z całego serca zyczę szczęścia i odbudowy miłości ale wadpie. Ale walcz, walcz z honorem. Bo poźniej nikt Ci go nie zwróci

Mam wrażenie, że ja nie mam honoru i nigdy nie miałam, dostrzegam chyba w sobie nawet cos z masochistki... sad
Twierdzi, że nie spotyka się z nią, ale na razie nie umiem uwierzyć, że tak jest naprawdę.

24

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
marena7 napisał/a:

Po zdradzie jakoś mu się język rozwiązał i przestał być skryty, prawda? Teraz raczył Cię uświadomić jakie błędy popełniałaś. A o swoich błędach coś wspomina, czy wogóle ich nie widzi?

Właśnie język mu się nie rozwiązał. Jakiekolwiek rozmowy między nami sa wyłącznie z mojej inicjatywy... wyciągam z niego informacje, po czym on  mówi, że źle się czuje z tym, że zmuszam go do mówienia.

25 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-05-22 13:39:44)

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
marena7 napisał/a:

Mnie też jak Karolcię wkurza taka aprobata dla mężczyzny, który nic nie mówi, bo jest skryty i wogóle "mężczyźni tak mają". I Ona jest winna, bo nie zauważyła jego frustracji małżeństwem.

Zaraz, zaraz, a wytłumacz mi:
1. Po co mówić do kogoś, kto i tak nie słucha? - tak robiła autorka wątku.
2. To człowiek w związku ma się dopraszać o chwilę uwagi?

W tej chwili sytuacja jest taka, że facet zobaczył, że tak żyć nie musi, że na tej jednej kobiecie - zapuszczonej fizycznie, olewającej go - świat się nie kończy. Sytuacja obróciła się całkowicie - kiedyś ona dominowała, a teraz on jest panem sytuacji. I to wykorzystuje oraz daje odczuć.

26

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Ja w ostatnim swoim czasie mialam też problemy w swoim związku, Róznież mozesz znależć je na forum. Mój męzczyzna, niby ze mna rozmawiał, mówiliśmy sobie o swoich potrzebach(wiecej ja mówiłam) kiedy sie go pytałam co mu we mnie nie pasuje, co by zmienił. Twierdził ,ze nic, ze mnie kocha ze jest mu ze mna dobrze. Nie kłuciliśmy sie jakoś z "przesadą" powiedziałabym ze było nam ze soba dobrze. Az któregoś dnia przy byle jakieś klutni powiedzila mi ze mnie nie kocha, poczułam sie jakbym dostała wielkim głazem w glowe a serce rozsypało sie na miliony kawałków. Na początku znienawidzilam go, czułam wstręt, później przemyślałam wszystko i stwierdzilam ze nie moge udawać  ze go nie ma czy go nie znam, byliśmy ze soba 5 lat. Zaczeliśmy spotykać sie joko koledzy. Ponownie powtórzyl ze nie wie co do mnie czuje, poplakalam sie a on razem ze mna, plakal jak dziecko nigdy nie widzialam go takiego, mówil ze to cieżkie dla niego, chcialam wyjechać za granice i w rozmowie z nim powiedzialam mu o tym powiedzial ze nie pozwoli mi wyjechac. Nadszedł czas ze sie poddałam bo chodz walczyłam o te miłość wydawało mi sie ze walcze z wiatrakami. Daliśmy sobie czas. Po wspólnie spedzonym weekendzie( na spotkaniach koleżeńskich do niczego między nami nie dochodziło) powiedzial ze byl wielkim głupkiem ze tak postąpil, ze zwądpil w uczucie do mnie, ze żałuje wszystkiego, ze mnie bardzo kocha, ze docenil to jak zauważyl ze mnie traci, poprosil o kolejną szanse. Dałam mu ja nie wiem czy postąpilam dobrze pewnie wyjdzie w praniu, boję sie i nie wierze kiedy mówi mi kocham, wiem ze też była tam moja wina ale postanowilam nad sobą popracowć. Mówił ze udowodni mi ze mnie kocha, udowadnia ale ja i tak potrzebuje czasu zeby w to uwierzyć.

Może moje perypetie życiowe coś Ci pomogą.

27 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2012-05-22 14:57:35)

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Vuk napisał/a:

Zaraz, zaraz, a wytłumacz mi:
1. Po co mówić do kogoś, kto i tak nie słucha? - tak robiła autorka wątku.
2. To człowiek w związku ma się dopraszać o chwilę uwagi?

W tej chwili sytuacja jest taka, że facet zobaczył, że tak żyć nie musi, że na tej jednej kobiecie - zapuszczonej fizycznie, olewającej go - świat się nie kończy. Sytuacja obróciła się całkowicie - kiedyś ona dominowała, a teraz on jest panem sytuacji. I to wykorzystuje oraz daje odczuć.

Vuk, wiem, że to pytania nie do mnie. Ale jesteś facetem, więc powiedz z męskiego punktu widzenia. Owszem, zapuściłam się fizycznie, owszem, dominowałam. Sytuacja rzeczywiście odwróciła się. Tylko, czy jeśli doszło do pożądanych zmian, jeśli na powrót stałam się kobietą atrakcyjną, jeśli chcę okazać mężowi swoje zainteresowanie, nie ma to w tej chwili żadnego znaczenia dla niego? Piszesz o tym, co jest. Ja to wiem, a chcę się dowiedzieć, jak postępować wobec męża, żeby na nowo zainteresować go sobą. Co w tej kwestii mógłbyś mi doradzić?
Aczkolwiek to, co piszesz, to cenne uwagi, tylko że stan obecny znam niestety:(

28 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2012-05-22 15:09:34)

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Asia21011989 napisał/a:

Może moje perypetie życiowe coś Ci pomogą.

Twój mężczyzna jednak z Tobą rozmawiał, a mój nie chce... Mam chwilami wrażenie, że gadam sama do siebie.
Od kilku dni staram się wręcz okazywać mu, że przestaje mi na nim zależeć... że nie obchodzi mnie już tak jak kiedyś. Nie wiem, czy to jest dobra droga. Nie wydaje mi się, że na niego zadziała coś, co działać może na innych:(

29 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-05-22 15:12:42)

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Bellatrix napisał/a:

czy jeśli doszło do pożądanych zmian, jeśli na powrót stałam się kobietą atrakcyjną, jeśli chcę okazać mężowi swoje zainteresowanie, nie ma to w tej chwili żadnego znaczenia dla niego?

Widzisz, psuje się łatwo, a naprawia trudno i nie zawsze jest to możliwe. Moim zdaniem, możliwe są dwie opcje. Pierwsza, to taka, że już pozamiatane, miarka się przebrała i Twój mąż chce po prostu to zakończyć.

Druga opcja jest taka, że nagromadziło się w nim tyle złości do Ciebie, że zwyczajnie musi to na Tobie odreagować.  I może czeka jeszcze na jakieś zadośćuczynienie z Twojej strony. Nie wiem jakie, ale samo to, że zaczęłaś się zachowywać tak jak powinnaś, to żadna zasługa, żadne zadośćuczynienie. A nawet z jednej strony może mu to się podobać, ale z drugiej wywoływać złość - bo jednak się dało, to dlaczego nie mogłas tego zrobić wcześniej, dlaczego tyle czasu i jego nerwów zmarnowałaś. Nie, to nie jest pytanie do Ciebie, ja próbuję przedstawić możliwy jego tok myślenia.

A to, że on teraz nie chce z Tobą rozmawiać, to też może byc odwet na zasadzie: tyle lat nie chciałaś słuchac co mówię, więc teraz jak Ci nagle zależy, to się domyślaj.

30 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2012-05-22 15:22:46)

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Niestety, w czytaniu między wierszami zawsze byłam cienka i tym razem jest podobnie. Nie umiem domyśleć się, o co tak naprawdę chodzi. Jestem skołowana i nie mam zielonego pojęcia, czego mąż ode mnie oczekuje, o ile w ogóle czegokolwiek oczekuje... oprócz świętego spokoju. Obawiam się, że mam do czynienia z pierwszą opcją - przynajmniej on tak mówi. A ja już nie staram się doszukiwać jakiegoś podwójnego dna, nawet jeśli jakieś jest, tylko przyjmuję jego słowa za pewnik.
Padło takie stwierdzenie, żebym domyślała się, skoro wcześniej go nie słuchałam...
Co więc powinnam robić, jak się do niego ustosunkowywać w tej sytuacji? Zaczęłam go słuchać, to pewne. Nie lekceważę go. Nie zaniedbuję. Ale wszystko to robię wbrew niemu, bo on tego nie chce, wyraźnie mi to mówi.

31

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Na początku mój też nie chciał ze mna rozmawiać, mijał mnie na ulicy jakby mnie nie znal jak bym mu wyrządzila wielką krzywde. Oderwij sie kobieto od tego wszystkiego, idz sobie na jakiś fitness, czy silownie, moze solarium lub fryzjer. Nic na siłe nie zrobisz, chodzbyś sie dwoila czy troiła i tak nie zdzialasz przeskoczyć pewnych spraw. HNie masz już nic do stracenia.

32 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2012-05-22 15:29:04)

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Asia21011989 napisał/a:

Na początku mój też nie chciał ze mna rozmawiać, mijał mnie na ulicy jakby mnie nie znal jak bym mu wyrządzila wielką krzywde. Oderwij sie kobieto od tego wszystkiego, idz sobie na jakiś fitness, czy silownie, moze solarium lub fryzjer. Nic na siłe nie zrobisz, chodzbyś sie dwoila czy troiła i tak nie zdzialasz przeskoczyć pewnych spraw. HNie masz już nic do stracenia.

Hmmm... ja mam swoje życie, chodzę systematycznie na basen, jeżdżę dużo na rowerze, poznaję nowych ludzi, wychodzę z domu. Wiem, że nie zmuszę go do miłości i wiem, że nawet gdyby został z litości(?) czy powodowany czymkolwiek innym - nie miłością, to i tak nic to nie da. Przyzwyczajam się do myśli, że będę sama i samotna... I dbam o to, by w tej sytuacji nie zgorzknieć, bo - co będę oszukiwać - ciężko mi jest chol..e. Nie mam dwóch osób, na których w życiu zależało mi najbardziej - męża i nie urodziłam dziecka. Czyli przegrałam na całej linii.

33

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Bellatrix napisał/a:

Obawiam się, że mam do czynienia z pierwszą opcją - przynajmniej on tak mówi.

Niekoniecznie, bo bez powodu do Ciebie nie wrócił.

Bellatrix napisał/a:

Padło takie stwierdzenie, żebym domyślała się, skoro wcześniej go nie słuchałam...

No właśnie. Ale to znowu potwierdza, że u niego niekoniecznie wszystko się wypaliło, skoro oczekuje, że czegoś się domyślisz.

Bellatrix napisał/a:

Co więc powinnam robić, jak się do niego ustosunkowywać w tej sytuacji?

A tego to już nie wiem. Znasz go, powinnaś sama wiedzieć czego może oczekiwać. Tak nieśmiało spytam, w łóżku też było zawsze tak jak Ty chcesz? A jeśli tak, to co się pod tym względem zmieniło?
W każdym razie, zaproponuj terapię małżeńską. Bo on musi uwierzyć, że Twoja zmiana jest trwała i musi jakoś pozbyć się negatywnych emocji, chęci karania Cię za to co było.

34

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Vuk O terapii małżeńskiej mogę zapomnieć. Jest zdecydowanie przeciwny, bo nie będzie się "uzewnętrzniał przed kimś obcym, skoro nawet przede mną nie chciał" i nie będzie o swoich prywatnych sprawach mówić znachorom. To są jego słowa.
Co do łóżka... u nas to była sprawa złożona. Wieloletnia walka o dziecko przyczyniła się w zasadzie do rozsypki naszego życia seksualnego. Nie chciało się ani jemu, ani mnie od czasu, kiedy seks nie przyniósł wymiernego efektu w postaci potomstwa. Nie odmawiałam nigdy i nie dominowałam w tej sferze naszego życia, ale były to sytuacje rzadkie. W tej chwili nie między nami czegoś takiego jak seks. Mąż twierdzi, że bez uczuć on tego nie da rady zrobić.

35

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Bellatrix napisał/a:

W tej chwili nie między nami czegoś takiego jak seks. Mąż twierdzi, że bez uczuć on tego nie da rady zrobić.

Obawiam się, że mylisz się w tym punkcie. Mężczyzna z zasady potrafi współżyć bez uczuć, a do tego ma potrzeby. Skoro nie chce ich zaspokoić z Tobą, tzn. - moim skromnym zdaniem - że ta sfera Waszego życia też mu nie odpowiadała i czeka na jakąś zmianę.

Co do terapii, to przekonaj go na zasadzie, że nie wywalanie wszystkiego przed obcą osobą, tylko nauka rozmawiania ze sobą. Bo bez tego, się nie dogadacie.

36

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Vuk napisał/a:

Obawiam się, że mylisz się w tym punkcie. Mężczyzna z zasady potrafi współżyć bez uczuć, a do tego ma potrzeby. Skoro nie chce ich zaspokoić z Tobą, tzn. - moim skromnym zdaniem - że ta sfera Waszego życia też mu nie odpowiadała i czeka na jakąś zmianę.

Nie wiem, czy czeka na zmianę. Po jego powrocie próbowałam przejąć inicjatywę, czyli zrobić to, czego ode mnie oczekiwał. Bez efektu. Kochaliśmy się dwa razy, a potem powiedział mi, że nie czuł przyjemności. Później wręcz unikał bliższego kontaktu.

Vuk napisał/a:

Co do terapii, to przekonaj go na zasadzie, że nie wywalanie wszystkiego przed obcą osobą, tylko nauka rozmawiania ze sobą. Bo bez tego, się nie dogadacie.

Wątpię, żeby się udało, skoro on już nie widzi sensu rozmów ze mną. Ale spróbuję w ten sposób z nim zagadać temat. Może jednak odniesie jakiś skutek...

37

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Bellatrix napisał/a:

Nie wiem, czy czeka na zmianę. Po jego powrocie próbowałam przejąć inicjatywę, czyli zrobić to, czego ode mnie oczekiwał. Bez efektu. Kochaliśmy się dwa razy, a potem powiedział mi, że nie czuł przyjemności. Później wręcz unikał bliższego kontaktu.

Facet czego od Ciebie oczekuje, ale czego to ja już nie wiem. W każdym razie, on na pewno Ci nie powie. Spróbuj sobie przypomnieć, może kiedyś, przed Waszym rozstaniem, coś mówił, sugerował. A skoro piszesz próbowałam przejąć inicjatywę, czyli zrobić to, czego ode mnie oczekiwał, to znaczy, że trafiłem - coś mu nie pasowało w waszym seksie. Pewnie teraz sama inicjatywa to za mało - poprzeczka poszła w górę.

38

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Zaczynam wątpić, że on w ogóle czegokolwiek ode mnie oczekuje. Jest w tej chwili na wyjeździe, unika rozmów na skype. Wcześniej wiem, że chciał, żebyśmy uprawiali wirtualny seks. Raz spróbowałam, niby ok... ale nie czułam się komfortowo. Teraz już chyba nawet tego nie chce.
Pomyślę nad tym, tylko obawiam się, że seks między nami przynajmniej w tej chwili jest niemożliwy. Nie zacznę przed nim paradować nago po domu, bo się ośmieszę raczej. Zresztą on w sumie nawet na mnie nie patrzy, więc i tak pewnie nie dałoby to efektu.
Zastanawiam się, czy udałoby mi się wzbudzić jego zazdrość... No nie wiem... Jakieś takie podejrzenie o flirt. Nie wiem, czy to w ogóle ma jakikolwiek sens, bo dla mnie jest to pomysł niedojrzały, wręcz dziecinny, ale skoro w jakimś tam stopniu wpływa to na facetów, to może jednak warto spróbować. Mąż na pewno jest w tej chwili zbyt pewien moich uczuć.

39

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Bellatrix napisał/a:

Nie zacznę przed nim paradować nago po domu, bo się ośmieszę raczej.

Niby dlaczego? Mam wrażenie, że z takim podejściem, to Ty daleko nie zajedziesz...

Bellatrix napisał/a:

Zastanawiam się, czy udałoby mi się wzbudzić jego zazdrość... No nie wiem... Jakieś takie podejrzenie o flirt.

Mało prawdopodobne, żeby podziałało. Raczej wbijesz ostatni gwóźdź do trumny Waszego związku.

40

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Vuk napisał/a:

Niby dlaczego? Mam wrażenie, że z takim podejściem, to Ty daleko nie zajedziesz...

Brak mi takiej formy otwartości, jednak moje życie jest trochę spętane konwenansami. To zresztą też jeden z powodów odejścia męża... Spontaniczność jakoś mi nigdy na dobre nie wyszła i nie mam do niej zaufania.


Vuk napisał/a:

Mało prawdopodobne, żeby podziałało. Raczej wbijesz ostatni gwóźdź do trumny Waszego związku.

Odpuszczam, bo sama nie wierzę, żeby taki głupi podstęp mógł zadziałać. Chcę, żeby mnie traktowano poważnie, to i innych staram się poważnie traktować.

Dodam, że mąż zachowuje się tak, jakby chciał mnie ukarać za to wszystko, co ja jemu robiłam przez lata. Jeśli nie chce ze mną być, to nie rozumiem, po co mu to... Po jakiego grzyba mści się, skoro czas, który został do jego ostatecznego odejścia moglibyśmy spędzić przynajmniej szanując się nawzajem...

41

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Sytuacja delikatna,on poprostu wypalil sie przez lata go olewalas ,wydaje mi sie ze cieszko poskaldac rozbity dzban ,a jak juz to i tak poszczegolne czesci trzeba doklejac .Im dalej tym gorzej znam to z autopsji ,kiedy maz przekroczyl moje wszystkie granice oddzielilam sie murem i teraz nie ma szans by ten mur przebic,na to sie pracuje latami .Poprostu zyj zadbaj o siebie i zyj pelnia zycia kiedys spotkasz kogosz ,bynajmniej wiesz jakie popelnilas bledy ,ktorych nie popelnisz wiecej.Tak na marginesie ta zdrada i tak bedzie w Tobie siedziala za kilka miesiecy nie teraz ale to wyjdzie ,
Takie moje zdanie ,rozwod latwizna ? nie sadze rozwod zazwyczaj to koniecznosc ,nie mozna w nieskonczonosc dusic sie i meczyc ,czasami trzeba obrac inny kierunek bo ten nie byl Wasz

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

42

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Bellatrix napisał/a:

Vuk O terapii małżeńskiej mogę zapomnieć. Jest zdecydowanie przeciwny, bo nie będzie się "uzewnętrzniał przed kimś obcym, skoro nawet przede mną nie chciał" i nie będzie o swoich prywatnych sprawach mówić znachorom. To są jego słowa.
Co do łóżka... u nas to była sprawa złożona. Wieloletnia walka o dziecko przyczyniła się w zasadzie do rozsypki naszego życia seksualnego. Nie chciało się ani jemu, ani mnie od czasu, kiedy seks nie przyniósł wymiernego efektu w postaci potomstwa. Nie odmawiałam nigdy i nie dominowałam w tej sferze naszego życia, ale były to sytuacje rzadkie. W tej chwili nie między nami czegoś takiego jak seks. Mąż twierdzi, że bez uczuć on tego nie da rady zrobić.

Rowniez sie wymawia Twoj maz,poniewaz ,zamiast ostro dac Ci do zrozumienia ze np:znajdzie sobie inna ,rozmawiac konsekwentnie abys sie zmienila
Poniekad to on poszedl na latwizne , a kiedy w kryzysach pojawiaja sie inni tak naprawde kryzys rosnie do ogromnych rozmiarow.
Wymawia sie tez zrzucajac wine na Ciebie ,a poprostu sie zakochal widocznie jest typem ze potrzebowal kogos by go popchala w kierunku odejscia ,dziwne bo takie zachowania obserwuje sie u kobiet.
Moim zdaniem ,los dal Ci kolejna sznase ,abys obudzila w sobie kobiete i czlowieka jakim zapomnialas byc
Pozdrawiam

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

43 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-05-22 17:18:10)

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Bellatrix napisał/a:

Brak mi takiej formy otwartości, jednak moje życie jest trochę spętane konwenansami. To zresztą też jeden z powodów odejścia męża...

Aha, czyli mamy kolejny punkt, który doprowadził do odejścia męża, a Ty nadal to robisz i jesteś zaskoczona, że znowu chce odejść. Nie rozumiem Cię, przyznaję uczciwie. Wiesz co mu się nie podobało, ale nie chcesz tego zmienić. Daj mi jeden powód, dla którego Twój mąż miałby z Tobą zostać, bo ja go nie znajduję.

Bellatrix napisał/a:

Dodam, że mąż zachowuje się tak, jakby chciał mnie ukarać za to wszystko, co ja jemu robiłam przez lata. Jeśli nie chce ze mną być, to nie rozumiem, po co mu to... Po jakiego grzyba mści się, skoro czas, który został do jego ostatecznego odejścia moglibyśmy spędzić przynajmniej szanując się nawzajem...

Mąż wrócił, bo miał nadzieję, że się zmieniłaś. A Ty zmieniłas się tylko trochę, w wielu b. ważnych punktach, które mu przeszkadzały jest bez zmian. Do tego zapewne ta tylko częściowa zmiana skłania go do myślenia, że to Twój kamuflaż i jak on odpuści, to Twoje zachowanie wróci do "normy".


pati31 napisał/a:

Poniekad to on poszedl na latwizne

Dlaczego na łatwiznę? Zobaczył, że można żyć inaczej i tyle. Wrócił, bo myślał, że będzie zmiana, tak de facto zmiany brak, więc niby co ma robić?

44

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
pati31 napisał/a:

Sytuacja delikatna,on poprostu wypalil sie przez lata go olewalas ,wydaje mi sie ze cieszko poskaldac rozbity dzban ,a jak juz to i tak poszczegolne czesci trzeba doklejac .Im dalej tym gorzej znam to z autopsji ,kiedy maz przekroczyl moje wszystkie granice oddzielilam sie murem i teraz nie ma szans by ten mur przebic,na to sie pracuje latami .

Ale nie jest tak, ze olewałam go, że lekceważyłam tak totalnie. Nie byłam kobietą - draniem. Po prostu nie spełniałam wszystkich oczekiwań męża, zaniedbałam się, zaczęliśmy się od siebie oddalać... Ja nie przekraczałam granic. Granice przekroczył mąż, romansując z innymi i wmawiając mi, że to moja wina. To mam mu za złe, bo tak się po prostu nie robi. Nie szuka się pocieszycielek, jeśli nie próbowało się najpierw rozwiązać problemu.

pati31 napisał/a:

Poprostu zyj zadbaj o siebie i zyj pelnia zycia kiedys spotkasz kogosz ,bynajmniej wiesz jakie popelnilas bledy ,ktorych nie popelnisz wiecej.Tak na marginesie ta zdrada i tak bedzie w Tobie siedziala za kilka miesiecy nie teraz ale to wyjdzie ,

Wiem, kim jestem i wiem, że nie będę szukać następnego mężczyzny. I nie jest to na zasadzie, że teraz tak mówię. Po prostu to wiem, mam naturę wyjątkowo monogamiczną.
Co do zdrady... wiem, że mogę wybaczyć. Mimo wszystko czuję się winna zaniedbywaniu męża. Może gdybym wcześniej zrozumiała, że skoro mąż szuka przyjaciółek w sieci, to nie jest to tylko zabawa, tylko faktycznie czegoś mu brakuje w małżeństwie, byłoby inaczej...

pati31 napisał/a:

rozwod latwizna ? nie sadze rozwod zazwyczaj to koniecznosc ,nie mozna w nieskonczonosc dusic sie i meczyc ,czasami trzeba obrac inny kierunek bo ten nie byl Wasz

W nieskończoność nie można. Jasna sprawa. Ale tylko pod warunkiem, że strony mają pewność, że zrobiły wszystko, co mogły, a i tak nie udaje się naprawić. I to obie strony, a nie tylko walczy jedna osoba... Tak ja to widzę.

45 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2012-05-22 17:31:10)

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Kurna... Vuk... Ty masz rację. Jestem ślepa i głupia. Serio. Muszę sobie to wszystko jakoś poukładać... i zastanowić się jeszcze raz.
Tak naprawdę w brodę sobie pluję, że pozwoliłam na jego zbyt szybki powrót. Wychodzi na to, że ja sama jeszcze nie byłam na to gotowa.
Ale przecież jak tylko powiedział, że chce wrócić, poczułam się, jakbym Pana Boga za nogi złapała...

46

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Vuk napisał/a:

Mąż wrócił, bo miał nadzieję, że się zmieniłaś. A Ty zmieniłas się tylko trochę, w wielu b. ważnych punktach, które mu przeszkadzały jest bez zmian. Do tego zapewne ta tylko częściowa zmiana skłania go do myślenia, że to Twój kamuflaż i jak on odpuści, to Twoje zachowanie wróci do "normy".

Jakbyś mu słowa z ust wyjął... On wciąż powtarza, że moje zmiana jest zmianą "na siłę" i że nie wierzy w to, że zmieniłam się naprawdę. A ja w swej naiwności wierzyłam, że jednak najistotniejsze zmiany jednak we mnie zaszły...

47

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Vuk napisał/a:
Bellatrix napisał/a:

Brak mi takiej formy otwartości, jednak moje życie jest trochę spętane konwenansami. To zresztą też jeden z powodów odejścia męża...

Aha, czyli mamy kolejny punkt, który doprowadził do odejścia męża, a Ty nadal to robisz i jesteś zaskoczona, że znowu chce odejść. Nie rozumiem Cię, przyznaję uczciwie. Wiesz co mu się nie podobało, ale nie chcesz tego zmienić. Daj mi jeden powód, dla którego Twój mąż miałby z Tobą zostać, bo ja go nie znajduję.

Bellatrix napisał/a:

Dodam, że mąż zachowuje się tak, jakby chciał mnie ukarać za to wszystko, co ja jemu robiłam przez lata. Jeśli nie chce ze mną być, to nie rozumiem, po co mu to... Po jakiego grzyba mści się, skoro czas, który został do jego ostatecznego odejścia moglibyśmy spędzić przynajmniej szanując się nawzajem...

Mąż wrócił, bo miał nadzieję, że się zmieniłaś. A Ty zmieniłas się tylko trochę, w wielu b. ważnych punktach, które mu przeszkadzały jest bez zmian. Do tego zapewne ta tylko częściowa zmiana skłania go do myślenia, że to Twój kamuflaż i jak on odpuści, to Twoje zachowanie wróci do "normy".


pati31 napisał/a:

Poniekad to on poszedl na latwizne

Dlaczego na łatwiznę? Zobaczył, że można żyć inaczej i tyle. Wrócił, bo myślał, że będzie zmiana, tak de facto zmiany brak, więc niby co ma robić?

Tak zgadzam sie ,zobaczyl ze moze byc inaczej ,bynajmniej wie juz czego oczekuje od kobiety
Bardziej mi chodzi o komunikacje ,wyglada na to ze poprostu niedogadali sie w waznych ,kwiestiach a ratuje sie razem dopuki mozna oczywiscie

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

48

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Bellatrix napisał/a:
pati31 napisał/a:

Sytuacja delikatna,on poprostu wypalil sie przez lata go olewalas ,wydaje mi sie ze cieszko poskaldac rozbity dzban ,a jak juz to i tak poszczegolne czesci trzeba doklejac .Im dalej tym gorzej znam to z autopsji ,kiedy maz przekroczyl moje wszystkie granice oddzielilam sie murem i teraz nie ma szans by ten mur przebic,na to sie pracuje latami .

Ale nie jest tak, ze olewałam go, że lekceważyłam tak totalnie. Nie byłam kobietą - draniem. Po prostu nie spełniałam wszystkich oczekiwań męża, zaniedbałam się, zaczęliśmy się od siebie oddalać... Ja nie przekraczałam granic. Granice przekroczył mąż, romansując z innymi i wmawiając mi, że to moja wina. To mam mu za złe, bo tak się po prostu nie robi. Nie szuka się pocieszycielek, jeśli nie próbowało się najpierw rozwiązać problemu.

Nie chodzilo mi ze go olewalas ,wlasnie o to co napisalas ,niespelnialas jego oczekiwan ,ale czy i on sie okreslil o co mu wlasciwie chodzilo ?







pati31 napisał/a:

Poprostu zyj zadbaj o siebie i zyj pelnia zycia kiedys spotkasz kogosz ,bynajmniej wiesz jakie popelnilas bledy ,ktorych nie popelnisz wiecej.Tak na marginesie ta zdrada i tak bedzie w Tobie siedziala za kilka miesiecy nie teraz ale to wyjdzie ,

Wiem, kim jestem i wiem, że nie będę szukać następnego mężczyzny. I nie jest to na zasadzie, że teraz tak mówię. Po prostu to wiem, mam naturę wyjątkowo monogamiczną.
Co do zdrady... wiem, że mogę wybaczyć. Mimo wszystko czuję się winna zaniedbywaniu męża. Może gdybym wcześniej zrozumiała, że skoro mąż szuka przyjaciółek w sieci, to nie jest to tylko zabawa, tylko faktycznie czegoś mu brakuje w małżeństwie, byłoby inaczej...


Jesli czujesz sie na sile  by zapomniec to walcz.
Jednak uwazam ze nie powienin nikogo szukac ,dopuki nie dotrze do Cibie ,to takie troche niedojrzale .
Mowiac zyj ,niemialam na mysli meszczyzn ,ale wlasne sprawy ,marzenia .


pati31 napisał/a:

rozwod latwizna ? nie sadze rozwod zazwyczaj to koniecznosc ,nie mozna w nieskonczonosc dusic sie i meczyc ,czasami trzeba obrac inny kierunek bo ten nie byl Wasz

W nieskończoność nie można. Jasna sprawa. Ale tylko pod warunkiem, że strony mają pewność, że zrobiły wszystko, co mogły, a i tak nie udaje się naprawić. I to obie strony, a nie tylko walczy jedna osoba... Tak ja to widzę.

Oczywiscie ,ludzie rozstaja sie wtedy kiedy czuja ze to nie ma sensu.
Mysle ze masz jeszcze dosc swierze ,emocje

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

49

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
Bellatrix napisał/a:

Kurna... Vuk... Ty masz rację. Jestem ślepa i głupia. Serio. Muszę sobie to wszystko jakoś poukładać... i zastanowić się jeszcze raz.
Tak naprawdę w brodę sobie pluję, że pozwoliłam na jego zbyt szybki powrót. Wychodzi na to, że ja sama jeszcze nie byłam na to gotowa.
Ale przecież jak tylko powiedział, że chce wrócić, poczułam się, jakbym Pana Boga za nogi złapała...

Jasno tu napisalas ,ze to jest wszystko zbyt siwerze,jemu teraz latwo przychodzi zarzucanie Tobie ,Twoich win ,bo wie ze latwy powrot ma.
Jest Ciebie pewien ,co nie jest ladne z jego strony ,za kilka miesiecy kiedy zaczniesz analizowac swoj zwiazek (bo tak to dziala),jestem pewna ze spostrzezenia beda inne i rachunki rowniez
Powodzenia Ci zycze i wytrwalosci



Ps: z monogamia rozumiem Cie doskonale ,ja rowniez jestem monogamistka ,baa i do tego nie rozumiem jak mozna nie byc jesli sie kogos kocha

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

50

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Ja uwazam ze teraz powinnas czas poswiecic sobie,moze sytuacja sie zmieni ale nie mozesz na niego naciskac wez sie w garsc,i ciesz sie z kazdego dnia. To nie jest tak ze wszystko to twoja wina. Na pewno bedziesz szczesliwa chociazby z innym mezczyzna i jeszcze bedziesz wychowywac slodziutkiego bobaska

51

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Mówi, że żyje przeszłością i nie potrafi o tym zapomnieć. Według mnie zachowuje się tak naprawdę w tej chwili jak niedojrzały gówniarz (przepraszam za wyrażenie, ale ono chyba najlepiej oddaje rzeczywistość)... to nie jest człowiek, którego znałam...
Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć, nie wiem co robić, bo jednak chciałabym z nim być. Myślę, że on w tej chwili ma ogromny problem psychiczny sam ze sobą, ale nie chce skorzystać z pomocy psychologicznej.
Poradźcie, jeśli możecie, jak rozbudzić w nim dawne uczucia, jak zadziałać, żeby chciał ze mną być?



Online


Powyzej to TY napisalas i sama sobie odpowiedz na pytanie ,poprostu jest zauroczony nowa panienka i nie widzi zmian .Dopuki ta faza u niego nie minie to niezauwazy ,a widocznie jest bardzo slaby facetem ,chcial sprobowac ale myslal ze beda doznania jak z tym nowym?, no niestety nie da sie , tych doznac obudzic , tych najbardziej swierzych dlatego to zawsze bedzie inne od nowego      .  ot co cala filozofia.

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

52

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Na początek uważam że bierzesz całą winę na siebie bo za wszelką cenę chcesz zatrzymać męża przy sobie, mimo iż on nie jest taki totalnie bez winy w całej tej sytuacji.To ważne że dostrzegasz własne błędy i mimo iż trochę późno starasz się wyciągnąć z nich wnioski jednak nie dostrzegasz że mąż idąc na łatwiznę zdradzał cię a o odejściu zadecydował gdy sprawa się rypła. zmienia
Nie możesz się zmieniać na siłę dla kogoś kto niekoniecznie chce dalej z tobą być , niestety w jego zachowaniu widzę syndrom pana i władcy który jasno pokazuje kto tu rozdaje karty. Masz racje o w chwili obecnej widząc zmiany każe cię chce abyś cierpiała i mimo że, to boli ja w tej historii nie widzę szansy na końcowy sukces . Na chwile obecną  rozstanie to dobry pomysł bo kto wie może gdy rany się zagoją  będziecie mieli szanse.

53

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Dokladnie to chcialam przekazac,

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

54

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...
fenix napisał/a:

Nie możesz się zmieniać na siłę dla kogoś

To fakt, ale pewne zmiany powinna wprowadzić dla siebie. Bo nie sądzę, żeby ktokolwiek trawił kobietę:
1. zapuszczoną
2. olewającą partnera
3. nie dającą nic z siebie
4. pruderyjną

w każdym razie ja bym uciekał.

Co do jego zachowania. Niestety, ale nie ma gumki do wymazywania mózgu na czysto. Te lata upokorzeń siedzą w jego głowie i jeszcze długo będą siedzieć. Dla mnie jest zupełnie zrozumiała, zasadna, a wręcz rozsądna jego postawa - postawa wyczekująco-obserwująco-analizująca.

Przerwa w związku nic tu nie zmieni. Wyjścia są dwa, albo Bellatrix naprawi co popsuła, albo rozejdą się na dobre. To nie jest tak, że on nic nie zrobił dla tego związku - dał jej szansę naprawienia tego, co popsuła, a to już dużo. Inna rzecz, że ona tej szansy nie wykorzystała.

55

Odp: Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Przeciez autorka nienapisala ze byla kobieta -draniem? ,bez przesady ukaral ja nabardziej jak mogl !,teraz niech oboje czekaja na chyba cud.
Po zdradzie ona dojdzie kiedy emocje opadna do innego wniosku ,daje slowo na to.
Napisala ze jest atrakcyjna teraz,to nie musiala zbyt dlugo starac sie o to,widocznie byla normalna skromna kobieta ,gdyby byla mega zapuszczona nie doszlaby do formy w krotkim czasie.
Zaiste ,kazdy zwiazek mozna naprawic o ile niepojawia sie inni to to prawda , pokazal jej jak mogl ze ma ja gdzies
JAK dla mnie to autorka powinna sie uwolnic spod jego wladzy psychicznej i na chlodno z pomoca psychologa kalkulowac swoje zachowanie

Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

Posty [ 1 do 55 z 602 ]

Strony 1 2 3 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż odszedł, wrócił i... znów chce odejść...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018