netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Czy to już szukanie wrażeń, czy przesadna zazdrość z mojej strony?

7 odpowiedzi2 388 wyświetleńzałożony przez Alicja9393, 31.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy to już szukanie wrażeń, czy przesadna zazdrość z mojej strony?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Czy to już szukanie wrażeń, czy przesadna zazdrość z mojej strony?

Witajcie.

Ja i mój chłopak mamy po 21 lat. Związek zaczął się niespełna 7 lat temu, zatem można śmiało rzec, iż razem dorastaliśmy. Obecnie mieszkamy razem od roku.

Przez pierwsze 3 lata układało nam się wspaniale - bez jakiejkolwiek nawet kłótni. Jednakże pewnego dnia do Kacpra odezwała się jego dawna "dziecięca miłość", czyli koleżanka z podwórka, w której zawsze się podkochiwał i która swoją obecnością (mieszkała za granicą od 11. r.ż., przyjechała na wakacje do Polski) znów zawróciła mu w głowie - tym bardziej, że zaczęła się do niego mocno zalecać, nie zważając na mnie. Mimo że ostrzegałam go przed konsekwencjami ich znajomości i nie chciałam, by spotykał się z nią sam na sam, potajemnie zrobił to i wiem, że doszło między nimi do pocałunków. Spotkali się dwa razy, po czym ona wróciła do swojego kraju zamieszkania i już się w Polsce nie pojawiła. Kontakt mieli przez kilka miesięcy po tym incydencie, ale polegał on głównie na tym, że szantażowała go, iż wyśpiewa mi wszystko, jeśli on tę ich znajomość zakończy. Skąd o tym wszystkim wiem? Powiedział mi rok po tej sytuacji (ich spotkania), kiedy definitywnie z nim zerwałam, ponieważ nie układało nam się - przeczuwałam bowiem, że coś jest nie tak, ale wypierał się, więc podjęłam męską decyzję. Klęczał, płakał, błagał o wybaczenie (dodam, że mieliśmy wtedy po 18 lat). Starał się o mnie przez 3 kolejne miesiące, z tamtą dziewczyną zerwał ostatecznie kontakt i wiem,że nie było to ciepłe pożegnanie. Od  momentu, gdy w końcu uznałam, że możemy jeszcze raz spróbować, było naprawdę ok.
Skończyliśmy licea, wyjechaliśmy do dużego miasta na (te same) studia. Przez pierwszy rok nie mieszkaliśmy razem, ale widywaliśmy się bardzo często, ufałam mu, on mnie i mimo iż mieliśmy osobne paczki (które nawzajem oczywiście  znamy), nie było między nami nieporozumień.
Na drugim roku studiów postanowiliśmy razem zamieszkać (wprowadziłam się do jego mieszkania - mieszkanie należy do jego matki, która mieszka w innej miejscowości). I choć to wspólne mieszkanie nie było dla nas jakąś straszną nowością (znamy się kupę lat i wiemy o sobie właściwie wszystko), to jednak zaczęło się psuć.
Sprzeczki były głównie o to, że przestał przejawiać chęć wychodzenia ze mną z domu, "bo ma mnie na miejscu i świetnie bawi się ze mną nawet tu, nie musimy nigdzie wychodzić, by było super", natomiast na piwa, piłki i kluby z kolegami leciał jak na skrzydłach.
Oczywiście nie czepiałam się o to, bo cieszy mnie, że ma fajnych kolegów, z którymi dobrze spędza mu się czas (ja zresztą też z jego kumplami czasem gdzieś wychodzę), ale bolało, gdy odmawiał wyjścia ze mną lub ewidentnie było widać, że się do tego zmusza. Krótko mówiąc - osiadł na laurach.
Nie mogę jednak mówić, że było tak cały czas - kiedy było między nami dobrze, on na tych laurach faktycznie osiadał. Lecz kiedy psuło się, chodziłam smutna i miałam do niego żal o to, że nie chce nic ze mną robić, starał się jak nigdy. Wymyślał różne formy spędzania wolnego czasu, zabierał mnie w fajne miejsca, dawał się wyciągać na różne imprezy i nie odmawiał mi wyjścia na głupie piwo POZA DOMEM wink Niestety miewałam wrażenie, ze robi to nie dlatego, ze autentycznie sprawia mu to radość, lecz "na odwal się" - bym dała mu spokój. Ogólny rachunek wygląda tak: miesiąc super związku, dwa tygodnie sprzeczek i wyrzucania sobie nawzajem, ochłodzenie relacji, potem poprawa z jego strony na kolejny miesiąc i tak w kółko...

Ale do rzeczy...

9 miesięcy od początku wspólnego zamieszkania stało się coś, co poważnie mną wstrząsnęło.
Otóż tydzień temu oświadczył, że jedzie z kolegą na rowery i wróci za 2-3h, bo musi się uczyć. Ja na to - ok. Wyjechał o 14, przez cały dzień zero odzewu poza jednym telefonem(gdy zadzwonił, był mocno dziabnięty, więc wiedziałam, że sobie popili, co raczej nieczęsto mu się zdarza) i bodajże smsem. Ja ze swojej strony pytałam tylko, o której w końcu zamierza być, bo wiedza ta była mi potrzebna do celów praktycznych, a nie po to, by go sprawdzać.
Ostatecznie wrócił o 22.
W jego telefonie znalazłam dwa zdjęcia, na których był on i dwie dziewczyny (na oko 16-17lat) i wygłupiali się. Był podpity, co też było widać.
I zaczęła się poważna awantura...
Zapytałam, kim są. Powiedział wprost, że siedzieli na trawce przy piwie obok tych dziewczyn, a że zaczepiały ich słownie, postanowili podejść. I miło spędzili czas, jakąś godzinkę, po czym sobie poszły. Nie wymieniali się numerami telefonów, nie pamięta (rzekomo) ich imion. Tylko to, że "było spoko, fajnie się gadało".
Zrobiłam mu ogromne wyrzuty o to, że robił sobie zdjęcia z obcymi dziewczynami - następnego dnia, gdy zupełnie wytrzeźwiał, przyznał,że nie pamiętał o tych zdjęciach i że faktycznie przegiął i to już się nie powtórzy (w co oczywiście nie wierzę).

W czym więc problem, skoro tak naprawdę nic się nie stało?
Otóż mój facet nigdy nie czuł potrzeby posiadania koleżanek - a gdy już jakieś miał, nie zagłębiał się w te znajomości. Ot, pogadać na przerwie w szkole czy na piwie po uczelni, czasem napisać coś na portalu społecznościowym i tyle.
Teraz z kolei powiedział mi wprost, że nie widzi nic złego w podchodzeniu do obcych dziewczyn celem zwykłego zapoznania i porozmawiania, skoro nie ma zamiaru kontynuować tych znajomości.
Gdy zapytałam, czy wobec tego ja powinnam przestać olewać kolesi, którzy do mnie podchodzą, odparł, że oczywiście mam ich olewać, bo faceci zawsze mają jakieś zamiary. Gdy więc zapytałam, dlaczego uważa, że inni mają zamiary, skoro on nie, odparł tylko: "bo ja nie chcę Cię zdradzać i wiem, że moje podejście byłoby jednoznaczne tylko ze zwyczajną rozmową". Ręce mi opadły.

Powiedział, że może mi obiecać, że nie  będzie podchodził do panienek po pijaku ani gdy będzie z jednym czy dwoma kolegami, lecz gdy zbierze się męska ekipa i okoliczności sprawią, że po prostu zapoznają się z jakąś grupką dziewczyn - bez podtekstów. I że mówi mi o tym, bo na dzień dzisiejszy nie czuje takiej potrzeby, ale kiedyś może wyniknąć taka sytuacja i nie chce, bym wówczas myślała, że mnie oszukuje, bo według niego to nic złego.

Boli mnie to wszystko, ponieważ nagle po 6 latach zaczął potrzebować "koleżanek". Ot, do pogadania. Ja to postrzegam jako szukanie wrażeń... co dziwi mnie o tyle, że układało nam się ok, nikt nikogo nie ograniczał, na imprezach tańczył z pannami (ja z facetami również) i nie widzieliśmy w tym nic złego.
Nie miałabym nic przeciwko poznawaniu obcych ludzi na różnych eventach, ale celowe podchodzenie do dziewczyn na ulicy czy w parku tylko po to, by pogadać? Trochę to się kupy nie trzyma.

Na dzień dzisiejszy zerwałam z nim, stracił moje zaufanie i choć nic złego niby nie zrobił (poza tymi nieszczęsnymi zdjęciami), obawiam się, że powoli zaczyna zachowywać się jak chłopak potrzebujący wrażeń. Wszak od zwykłych znajomości i pogadanek się zaczyna...
On uważa, że owszem, spierniczył sprawę, ale kocha tylko mnie, chce ze mną być, wyjechać ze mną na wspólne wakacje  i pracować na moje zaufanie, ale nie mogę zabronić mu poznawania innych kobiet, gdy zajdą takie a nie inne okoliczności (napisałam wyżej).

Widzę, że mu zależy. Lata za mną, jest kochany, pomocny. Z kolegą, z którym wtedy był (na tym rowerze) ograniczył póki co kontakt do minimum.

Ale boję się. Boję się dać mu szansę, by za kolejne 2, 3 lata nie mieć poczucia zmarnowanych lat młodości na faceta, który na to nie zasługuje, bo inne mu w głowie...

Tak, nie miał innych kobiet poza mną. Koleżanki ma, ale nie utrzymuje z nimi bliższych kontaktów. Nigdy nie czuł potrzeby poznawania nowych panienek. Ale ma kolegów - singli zaprawionych w boju i chyba im pozazdrościł... choć twierdzi, że nie, bo beze mnie nie wyobraża sobie życia.

Co o tym wszystkim sądzicie? Powinnam do niego wrócić? Przesadzam? Czy moje obawy są słuszne, czy za bardzo próbuję go ograniczać? A może on mną manipuluje?

Piszcie, proszę, jak najbardziej szczerze, bo pogubiłam się jak cholera i nie wiem, w którą do przodu.

2

Odp: Czy to już szukanie wrażeń, czy przesadna zazdrość z mojej strony?

Moze to tylko takie wygłupy po kilku piwach,a moze wpływ kolegow,nie przekreslaj od razu zwiazku ,poprostu  powiedz ze wiecej takich sytuacji sobie nie zyczysz.

3

Odp: Czy to już szukanie wrażeń, czy przesadna zazdrość z mojej strony?

Cóż, powiedziałam, że brak tego typu sytuacji w przyszłości jest warunkiem ewentualnego bycia dalej razem i sam stwierdził, że przesadził. Lecz z całą pewnością nie zrezygnuje z podchodzenia do grupki dziewczyn, jeśli jego koledzy sobie tego spontanicznie zażyczą. I że przecież w podchodzeniu nie ma nic złego. Ot, pogadać.

4

Odp: Czy to już szukanie wrażeń, czy przesadna zazdrość z mojej strony?

obawiam się, że masz rację - on szuka wrażeń.
nie wyszalał się i teraz powoli zaczyna nadrabiać zaległości. jak sama słusznie zauważyłaś "wszak od rozmowy się zaczyna". on stawia sprawę jasno -"chcę być z tobą ale zamierzam poznawać inne" - to uczciwe (choć świadczy o niedojrzałości, skoro ma takie potrzeby). on tego zdania nie zmienia mimo, że z nim zerwałaś czyli to z jego strony mocne postanowienie. zadaj więc sobie pytanie czy się na to godzisz czy nie. jesli tak to bądź z nim i nie rób mu o to awantur (ale sądzę, ze tak byś nie potrafiła i wcale się nie dziwię). jeśli nie - to poszykaj szczęścią z kims dojrzalszym.
on nie jest gotowy na zmianę postanowienia więc nie wymyszaj na nim tego bo tylko co najwyżej usłyszysz to co chcesz a nie to co będzie prawdą.

5

Odp: Czy to już szukanie wrażeń, czy przesadna zazdrość z mojej strony?

Dziękuję, farfalla, za odpowiedź. Moim zdaniem masz całkowitą rację, ja uważam podobnie, lecz szukam potwierdzenia wśród osób bardziej dojrzałych i doświadczonych życiowo, ponieważ chcę, by to była w pełni przemyślana, choć bolesna, decyzja.

Byłabym również wdzięczna, gdyby wypowiedział się któryś z panów - męski punkt widzenia w tej sytuacji jest bardzo pożądany. smile

6

Odp: Czy to już szukanie wrażeń, czy przesadna zazdrość z mojej strony?

Jeżeli mogę wtrącić to również myślę że Twój facet,były już, jak wspomniałaś najzwyczajniej szuka wrażeń. teraz nie widzi nic złego w zaczepianiu panienek w celu rozmowy,za jakiś czas usłyszysz że  pójście z nimi na kawę czy piwo to też nic złego aż zacznie z nimi sypiać i to dla niego też będzie ok. trudno mi oceniać bo nie znam Was,ale wydaje mi się że jest miedzy wami duże przywiązanie, przyzwyczajenie gdyż znacie się od najmłodszych lat,na pewno jesteś dla niego ważną osobą,ale wydaje mi się że on będzie chciał ,,zasmakować,,czegoś innego co jakiś czas. jesteś młoda,wykształcona (wspominałaś o studiach) nie marnuj swojego życia dla faceta, który nie przejdzie obojętnie obok jakiejś panienki bo chęć ,,rozmowy z nią,, będzie tak wielka.

7

Odp: Czy to już szukanie wrażeń, czy przesadna zazdrość z mojej strony?

W sumie to ja bym chyba nic zlego nie widziala... Moze popatrzylabym na niego badawczo i za chwile by mi wszystko wytlumaczyl, ale w sumie afery bym o to nie robila. Jednak szczerze powiedziawszy, chyba nie wybaczylabym mu tego wydarzenia z kolezanka zza granicy...

Pozdrawiam i powodzenia!

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy to już szukanie wrażeń, czy przesadna zazdrość z mojej strony?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026