mąz i inni mnie nienawidzą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » mąz i inni mnie nienawidzą

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: mąz i inni mnie nienawidzą

tak naprawde to czuje ze nikt mnie nie lubi ale nie wiem dlaczego staram sie byc zawsze miła słucham innych ,nie lubi mowic o swoich problemach a to dlatego gdyz zauwazyłam ze ludzie ktorzy mnie otaczaja ,ciesza sie a wrecz zywia sie moją przykrościa,cigna mnie wtedy za jezyk,chca,interesuja sie niby daja dobre rady ale twarz tej osoby nie potrafi ukryć tego cienia radości,czuje sie jakby sie tym zywili ,jezeli jednak cod dobrego spotyka mnie wzyciu i chce sie tym zwyczjnie podzielic,nie chwalac się, moze nawet chce sie pochwalić to chyba naturalne ,to taka osoba urywa temat ,psuje jej sie humor i otczy nabieraj wyrazu zazdrości. no tak powiecie mi ze powinnam zaczac od siebie i nauczyc sie kochac ludzi ale za dużo w zyciu sie przejechałam dosłownie na kazdym nawet własnej matce, miałam pisac o mezu bo to moj najwiekszy problem,mamy trojke dzieci zrezygnowałam dla niego ze studiow i kariery ktora wprzeszłosci planowałam ,chciał miec dzieci bardzo mu na tym zalezało myslałam ze wroce na studia ,tesciowa obiecała mi pomoc ale rozmyśliła sie niestety teraz jestem bez zawodu dostaje alimenty tylko najedna corke i jakies swiadczenia to sa moje jedyne pieniadze mąz ma firme nie dajemi nic  a wrecz uwaza ze pienadze nie sa wspolne bo on pracuje od rana do wieczora a ja siedze wdomu darmozjad i co ja sobie wyobrazam o wszystko musze prosic i czesto nie otrzymuje.jak mowie ze chce do pracy isc to nie pozwala dac dzieci do przedszkola tylko mowi zebym opiekunke wynajeła przeciez ja na nia nie zarobie jeszcze zabiora mi te swiadczenia ,wyjde na zero z tych pieniedzy ktore mam na dzieci płace za czynsz robie opłaty za swoj telefon płace komornika bo nie raz sie zadłuzyłam przez mojego wspaniałego meza ktory tak własnie mnie wspiera,nawet 2 zł nie moge wziasc dla corki na picie  z drobnych lezacych na szafce bo krzyczy ze mam lepkie raczki i od złodziejow wyzywa powtarza ze jak chce wziasc to mam zapyatac i on jej da a nie dotykac jego kase ostatnio robiłam komunie corki jej zpierwszego małrzenstwa ona mowi do niego tato miała dwa lata gdy sie poznalismy zadłuzyłam sie na impreze komunijna on obiecał corce rower ale tydzien przed oznajmił ze w tym miesiacu jednak nie da rady wiec sie wkurzyłam i go kupiłam zadluzajac sie jeszcze bardziej a on sie smieje ze mnie i mowi ze czeka tylko na to az komornik mi przyjdzie rzeczy z domu wynoscic i specjalnie mi nie pomoze,ja cos tam sie staram na aleegro taniej kupic puzniej drozej sprzedac jest ciezko. odeszłabym ale zaciagnelismy wspolny kredyt na mieszkanie mamy dwoje dzieci ktore go kochaja ,on mnie zwyczajnie nienawidzi,nie szanuje codziennie wyzywa bez powodu bezosobowo -stwor ,smiec,zero czop,zjeb (wolałabym byc kur.. i szma przynajmniej czułabym sie jak kobieta) w dodatku 2 lata temu stał sie weganem nie je nic pochodzenia zwierzecego nie pije wody z kranu tylko przywozi ze zdodła i nic nie kupuje do jedzenia oprucz warzyw owocow soi i jaki tam orzechow czy przetworow weganskich tym samym zmusił mnie i dzieci do tego trybu zycia gdy starszej corce kupie ser czy jogurt bo miesa to wzyciu (by mnie chyba wyzucił z domu jakby zobaczył ze zwłoki wlodowce trzymam ) to wyzywa moja corke jak to je ze jest morderczynia i nie bedzie jej juz lubi i głupie docinki pozaty kaze jej isc jesc w zamknieciu gdziesc zeby czsem jedna złodszych corek nie zauwazyła bo bedzie chciała i bedzie płakac a wtedy starsza dostała by kare albo osty opiernicz.Mam juz tego dosc siedze sama od rana do wieczora moja matka zajeta kariera nawet niechce przez telefon mnie słuchac tatcie nie gadam ma swoje ciezkie problemy nie chce dokładac ,tesciwa mnie nie nawidzi niechce nawet na chwile zostac mi zdruga corka ta młodsza zabiera tylko ta rok starsza i twierdzi ze chciała tylko jedna wnuczke tez dobrze zechciaz tak pomaga ale np gdy chceisc do dentysty .czy wazna sprawe załatwic to mowi ze matke mam od tego i choc nie pracuje siedzi w domu oglada seriale,narzeka na nude nie ma ochoty mi pomagac bo kiedys pomagala jak było jedno dziecko ,przychodziła i mnie wyzywała od syfiar i bez przerwy pouczała ponizajac mnie wiec sie postawiłam ,powiedzialam ze jak chce mi pomagac niech nie komentuje a jak nie chce niech nie przychodzi to przestała przychodzic i nagadała całej meza rodzinie ze jestem bezczelna ,szczeze nie radze sobie za bardzo zporzadkami w domu jestem niezorganizowana a2 letnie i 3 letnie dziecko naprawde mi bałagania i mnie nie słuchaja a czemu miały by słuchac jak są swiadkiem ciagłego ponizania mnie przez wszystkich.  Gdy mi ciezko tesciowa jest usatysfakcjonowana,jak zale sie na meza ze mnie wyzywa szarpie ,wykreca buzie przy dzieciach bo czasem w sząl wpadne i zaczynam sie wydzierac to ona uwaza ze jai tak gorsza jestem i dziwi sie mu ze ze mna wytrzymuje a wymawia mi zawsze pewna sytuacje ,zaraz opowiem... kiedys probowałam popełnic samobujstwo wziełam ponad 100tabletek w sumie to zrobiłam to w przypływie emocji i raczej na pokaz bo zrobiła to przy mezu on sie nie przejol pojechał swoje sprawy załatwiac ,ale zadzwonił do matki ze cos łyknełam i zeby lepiej przyszła bo zdziecmi jestem to przylazła i juz nie pamietam bo zaczeło mniechwytac tak mni opiepszała ze obiadu przeze mnie nie zrobiła ijuz nawet nie pamietam tylko był jeden wielki opierdol zero wsparcia maz wieczorem wrocił chcieli wysłac mnie do szpitala bo było ze mna bardzo zle to tak mnie bolało nie mogłam chodzic czułam ze umieram tak załowałam myslalam ze diabeł po mnie przyjdzie zaraz ,myslalam ze nigdy juz dzieci nie zobacze ,przezyłam chc przez 3 dni nie mogłam sama chodzic nic ich to jednak nie ruszyło minoł tydzien i znow wyzwiska ,donki i złosliwosci ,wiec postawiłam sie wygoniłam zdomu do matki podzielilismy sie obowiazkami czyli pierwszy raz od dawna miałam troche luzu bo dzieci czeto były u nich zaczełam wychodzic do ludzi nabarałam pewnosci siebie i poznałam fajnego goscia oznajmiłam o tym mezowi a on dowiadujac sie ze chce ztym gosciem sie spotykac zabrał dzieci do tesciowej i obiecał pozbawienie praw bo zaden frajer nie bedzie dotykał jego dzieci ,mowił ze to pedofil bo kto zdrowy chciałby byc zkobieta ktora ma tyle dzieci ,uznałam ze bede walczyc i juz ,byłam silna nie dałam sie-rezultat maz błagał mnie na kolanach zebym wrociła przysiegnol poprawe ,kochałam go i zalezało mi na naszej rodzinie wiec wrociłam i wiecie co tydzien czasu i jestem do dzisiaj wyzywana za tego kolesia a najbardziej przez tesciowa ktora uwaza ze nie musiałam od razu szukac sobie gaha ,(moj maz tez swiety nie był w zwiazku raz przyłapałam na zdradzie) ale tesciowa twierdzi ze to moja wina bo sie zanidbałam i nie zapawniałam napewno jego potrzeb.wczoraj chciala porozmawiac mam dosc płaczu i samotnosci przyznał ze mnie kocha ale bardziej nienawidzi ,przyznał ze matka mnie nienawidzi i wie ze to sie nie zmieni nie wiem jak ja mam sie ztego wytaraskac ostatnio mowi ze jestem gruba i nie moze na mnie patrzec rzeczywiscie troche mi sie przytyło do rozmiaru 40 lub 42 ,zanidbałam sie to prawda na fitnes nie moge isc bo zkim dzieci zostawic w domu cwiczyc nie mam czasu wogole przez to ze pisze dzisiaj natym forum to sie nie wyrobie i mam gwarantowana zadyme myslałam o tym zeby zazywac anfetamine to bym shudła szybko i sie nie przejmowała bo nie chce myslec o maobojstwie mam nauczke ale ostatnio jedyne co siedzi mi w głowie i sobie wyobraza to siebie lezaca w trumnie przynosi mi to ulge .Amen:P kto dotrwał do konca podziwiam bardzo was przepraszam za te lamenty ale lepiej mi sie zrobiło ciesze sie ze jest takie forum gdzie mozna sie wygadac nie mam przyjacioł a was sobie wyobrazam jak siedzicie ,słuchacie mnie ,społczujecie i przytulacie jestem teraz troche jak mały bezbronny dzidzius głupio tak sie uzalac ale gardło mi tak sciska juz ze nerwicy dostałam mam takie uczucie jakby cos zalegało mi w gardle i nie moge niczym tego popic pozdrawiam was zycze szcescia w zyciu smile aha przepraszam za błery mam na to papier hehe

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: mąz i inni mnie nienawidzą

Uff przebrnąłem do końca...
Z jakiego powodu rozstałaś się z pierwszym mężem jeśli to nie tajemnica?

3

Odp: mąz i inni mnie nienawidzą

sama nie wiem przestałam go kochac i on to odczuł i był tez dla mnie podły zostawiłam go ale tamtemu sie nie dziwie bo nie raz go uderzyłam i ponizałam go wiecznie ,był strasznym hytrusem i irytował mnie co kolwiek by nie powiedział. mieszkalismy z jego rodzicami jak sie pokłucilismy to zalił sie mamie i ona mnie opierdzielala az w koncu postawiłam sie jej to mnie wywaliła z dziecmi do moich a puzniej poznałam nastepnego faceta w ktorym sie zakochałam on we mnie tez ale przeszkadzały mu moje dzieci i nie wyszło

4

Odp: mąz i inni mnie nienawidzą

A ja nie dałam rady.
Brak kropek, odstępów....
Próbowałam.

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

5

Odp: mąz i inni mnie nienawidzą

ja chyba poprostu lubie sobie podswiadomie wszytko komplikowac i znajduje sobie toksycznych mezczyzn a moze jakis demon we mnie wstapił i musze do egzorcysty kto wie...

6

Odp: mąz i inni mnie nienawidzą
Zielony_Domek napisał/a:

A ja nie dałam rady.
Brak kropek, odstępów....
Próbowałam.

Ale Autorka przecież ma na to papier wink

Co najważniejsze... żadnych prochów, nawet w słusznej sprawie.
Pierwszy facet dawał Ci się lać?

7

Odp: mąz i inni mnie nienawidzą

A to jest jakies zdziwienie czemu nienawidzą? Bo przeciez Ty ich nienawidzisz. Sama jestes toksyczna, wiec przyciagasz toksycznych mezczyzn. Prosta sprawa.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

8

Odp: mąz i inni mnie nienawidzą

no własnie wiem zastanawiam sie jak nie byc toksyczna i czemu taka jestem co zle robie,co zmienic w swoim harakterze,nie jestem egoistka ani pesymistką o co chodzi w tej mojej toksyczności?
a jezeli chodzi o tego pierwszego to miałam depresje z drugim dzieckiem jak zaszłam w ciaze ryczalam cały czas obwiniałam go o twszystko iczasem dostałw twarz puzniej sie opamietałam zmieniłam sie juz na lepsze ale wtedy on nie miał skrupolow uderzyc mnie choc ja juz tego nie robiłam bardzo duzpo wnioskow wyciagnełam z poprzedniego zwiazku i nauczyłam sie i zmieniłam na lepsze ,z tym jestem juz 7 lat i raz w zyciu i nigdy w twarz nie dostał choc tak ranił słowami czynami ,zamist niego kopnełam np krzesło albo rzuciłam w niego sścierka jakąs jak mi powiecie co ja mam zmienic to przysiegam jak ktos mi pomoze odwdziecze sie ,aha i nie obrazam sie mozecie po mnie jezdzic ,przyzwyczajona jestem

9

Odp: mąz i inni mnie nienawidzą

aha nie robie kropek odstepow bo podlatuje tu tylko na chwile gdy maz jest wkuchni i jak wraca to musze zamykac ,przepraszam was

10

Odp: mąz i inni mnie nienawidzą

ciężko się to czytało tyle nienawiści smutku złości jest w tobie

Odp: mąz i inni mnie nienawidzą

Nieźle szurnięta jesteś :-)
Może chcesz iść do lekarza żeby łykać jakieś prochy - uspokoi cię  to i będziesz mogła zebrać myśli co dalej z tym życiem. I porada może trochę na wyrost ale zaczerpnięta z zycia  - nie zachodź w ciążę ani z tym ani z innym chłopem - pocieszycielem.

12 Ostatnio edytowany przez pani wiosna (2014-05-28 05:20:30)

Odp: mąz i inni mnie nienawidzą

Powinnaś wg mnie odejść od męża, choćby do domu samotnej matki, a do tego obowiązkowo psychoterapia. Zobacz, co pisze Fioletowa w temacie "trudne relacje w domu" w dziale "relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie". Moim zdaniem bardzo sensownie doradziła tam. A sytuacja nieco podobna w obu wątkach (no może z tą różnicą, że wydaje mi się, że Ty dodatkowo sobie jeszcze sama sporo dodajesz problemów, jak np. przez akcję z tym mężczyzną).
Wydaje mi się niestety, że w waszej rodzinie sa dość poważne problemy psychiczne, u wszystkich osób. Bo nie tylko u Ciebie, ale tym bardziej Twój mąż się nie zachowuje normalnie (najgorsze, że wobec dzieci też ma jakieś chore jazdy). Ale czy mąż się chciałby udać po pomoc psychologiczną, to na to pewnie wpływu nie masz, bo on Ciebie jak widzę w ogóle nie szanuje i nie posłuchałby Cię raczej... Co do teściowej, to coś z nią nie tak jest również, ale też i na to chyba nic nie poradzisz. Jedyne na co możesz pomóc, to sama na siebie, więc tylko moge Ci polecić właśnei wyżej wymieniony watek i żebyś poszukała pomocy dla siebie i dla swoich dzieci. Te biedne dzieci wychowują sie w strasznych warunkach :-|
Współczuję Ci bardzo, mam nadzieję, że poszukasz jakiejś fachowej pomocy (tj. tak jak radzi Fioletowa) i jakoś wyjdziesz na prostą... Bo tymczasem żyjesz w chorej relacji. A o poczuciu własnej wratości to chyba nawet nie słyszałaś :-|
Kolejna sprawa, to niestety podstawą naszego bytu są pieniądze, czy tego chcemy, czy nie - i tu również masz problem (a moze nawet ten najpoważniejszy). Bo bez pieniędzy nie ma niezależności. Jakoś będziesz musiała po prostu pomyśleć o zarabianiu, jeśli chcesz coś w życiu zmienić. Bo póki mąż Cię utrzymuje, to traktuje Cię jakbyś była jakąś rzeczą, która sobie kupił, a nie żywym i czującym człowiekiem. Niestety masz 3 dzieci i problemy z psychiką dość spore jednak, więc w przypadku, gdybyś chciała sie stamtąd wyprowadzić, to chyba tylko ten dom samotnej matki dla Ciebie bym widziała...
Tak czy siak zajrzyj we wspomniany wątek i pomyśl na tej podstawie sama, jak można by sobie pomóc. A jeśli nie czujesz sie na siłach na jakieś duże zmiany, typu właśnie wynieść sie gdzieś, to zacznij od czegoś małego, jak może udać się po pomoc do MOPSu, czy ta "niebieska linia" i co tam jeszcze Fioletowa podsuwała za pomysły... No ogółem, żebyś nie była całkiem sama ze swoimi problemami. Jesteś póki co bardzo bierna w swoim życiu i zupełnie uzależniona od mężczyzny. Ktoś chyba musi Cię trochę pokierować na początek, bo Ty zdaje się gdzieś zagubiłaś umiejętność kierowania własnym życiem, tylko tak żyjesz na łasce i niełasce innych ludzi...

13

Odp: mąz i inni mnie nienawidzą

To wszystko co napisałaś jest straszne .Doradzać nie będę bo już pani wiosna wszystko napisała.Żal mi ciebie .Zawsze mi żal wszystkich którzy pogubili się w życiu.Nie myśl więcej o samobójstwie,co z twoimi dziećmi wtedy? Sama nieraz nie miałam lekko w życiu ale zawsze myśl o dzieciach sprawiała że brałam się w garść.Musisz wyrwać się z tego domu bo to jakiś koszmar. Ta dieta wegańska i to że dzieci też to muszą jeść...koszmar.Tak jak ci radziła pani wiosna jedyne w tej sytuacji to Dom samotnej matki,alimenty.Może tam pomogli  by ci znaleźć jakąś pracę.Do tego spotkania z psychologiem,bo w tym stanie co jesteś sama sobie nie poradzisz.
Tylko ja mam wrażenie że w większości wątków podobnych do twojego, jakie tu są na forum nic się nie zmieni.Ktoś pisze ale nic nie robi nie ma na to chęci ani siły .Dalej daje się poniżać,wyzywać.Ale cóż dobre jest choć to że się wyżaliłaś.

14

Odp: mąz i inni mnie nienawidzą
Zielony_Domek napisał/a:

A ja nie dałam rady.
Brak kropek, odstępów....
Próbowałam.

u, ja też nie wytrwałem

15

Odp: mąz i inni mnie nienawidzą

Na początku pomyślałam, że jesteś paranoiczką.
Ale potem doczytałam resztę, zwłaszcza to:

znienawidzona napisał/a:

mąz ma firme nie dajemi nic  a wrecz uwaza ze pienadze nie sa wspolne bo on pracuje od rana do wieczora a ja siedze wdomu darmozjad i co ja sobie wyobrazam o wszystko musze prosic i czesto nie otrzymuje.jak mowie ze chce do pracy isc to nie pozwala dac dzieci do przedszkola tylko mowi zebym opiekunke wynajeła

To jest klasyczna przemoc ekonomiczna.

i to:

znienawidzona napisał/a:

,on mnie zwyczajnie nienawidzi,nie szanuje codziennie wyzywa bez powodu bezosobowo -stwor ,smiec,zero czop,zjeb (wolałabym byc kur.. i szma przynajmniej czułabym sie jak kobieta)

Klasyczna przemoc psychiczna.

Co źle robisz? To, że jeszcze z nim jesteś. To, że pozwalasz dzieciom patrzeć jak tatuś gnoi mamusię, a one nasiąkają takimi wzorcami.
To, że widzisz siebie jako ofiarę, która poświęca się dla dobra rodziny - owszem, jesteś ofiarą, ale własnego strachu i uzależnienia od męża. Twoje dzieci też są ofiarami. Twojego męża i Twoimi. Dobra rodziny w Waszej sytuacji NIE MA.

"Polską kobietę najlepiej ochroni polski mężczyzna, chyba że jest ośmielonym przez władze narodowcem, to wtedy zbierze paru kolegów, przyp... jej i ucieknie"

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » mąz i inni mnie nienawidzą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021