netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Nie wiem jak do niego dotrzec...

23 odpowiedzi5 251 wyświetleńzałożony przez kololowa, 26.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie wiem jak do niego dotrzec...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: Nie wiem jak do niego dotrzec...

Witam
Od 4 lat jestem w zwiazku z rozwodnikiem, ktory z poprzedniego malzenstwa ma dwojke dzieci (18) i (13) letnie.
W tym roku planujemy slub, on twierdzi ze go rowniez chce, pomaga wszystko zorganizowac co chodzi o formalnosci itd...
Niestety nie wiem dlaczego tak jest, ale przez dlugi okres czasu, czuje sie tak jakby mnie nie szanowal, mily jest jak ma ochote na sex i troche pieszczot, potem wszystko wraca do normy dalej jest oziebly, czuje sie jak maszyna. Nie uslysze od niego slow kocham cie, jak juz to ,,ja ciebie tez,, O komplementach to w ogole nie ma mowy, o docenieniu mnie ze cos dobrze zrobilam czy ze smacznego jedzonko ugtowalam tez moge zapomniec. Ostatnio zauwazylam ze wiele razy jak z nim rozmawiam czy to przez telefon czy twarza w twarz, on niby na wszystko przytakuje, po paru godzinach jak wracam do tematu on nie wie o co chodzi. Powiedzialam mu ze oczekuje od niego szczerych przeprosin i chce czuc ze tego zaluje ze mnie lekcewarzy w rozmowie, chcialam takze zeby zagwarantowal mi ze to sie nie powtorzy. Niestety niby przeprosil itd... ale ze on juz taki jest i ze na pewno to sie znowu zdarzy. Plakalam bylo mi strasznie przykro zamknelam sie w lazience. On nie ugiety tak jakby mial wszystkie moje uczucia gdzie.
Nie mam pojecia jak mam do niego dotrzec, co powinnam zrobic, rozmowy nic nie pomagaja bo albo prowadze monolog albo tylko uslysze przytakniecia, woli grac w gry woli ogladac tv, szkoda tylko ze jak dzieci z nim rozmawiaja lub byla zona to ich slucha, czy ja jestem jakas wybrakowana, czemu on mnie tak traktuje, jak sprawic by dalej byl taki jak na poczatku, bo kiedys na prawde sie staral, dlatego tez go pokochalam... zawsze moglam na niego liczyc, co powinnam zrobic.
Prosze pomozcie.

2

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

"W tym roku planujemy slub, on twierdzi ze go rowniez chce, pomaga wszystko zorganizowac co chodzi o formalnosci itd.."

Wiesz, ja jestem 5  lat z rozwodnikiem... przechodzimy kryzys... ja czułam się ignorowana , niesłuchana, pomijana ...
Piszesz że on taki jest , jednocześnie widzisz jego  inne zachowanie przy kontaktach z dziećmi i byłą żoną ...
No cóż moja droga - była żona rczej nie gotuje mu, nie dba i nie rozpieszcza żeby miś był zadowolony..dzieci pewnie też nie wydzwaniają do tatusia ......
On dobrze wie, że cokolwiek chce od byłej czy dzieci ..musi sam wystarać .
A my zakochane ? obiadki, pranko sprzątanko...A czy facet Cię prosi o to ?>
Niestety stwierdzam, że facetowi trzeba dać dystans...nie być na każde skinienie ...musi jemu zależeć żebyś coś dla niego zrobiła .

Zastanów się jak wygląda wasz związek - obowiązki domowe, załatwianie spraw, czy urlopy, święta ... jego dzieci w waszym zyciu .
Jeśli widzisz się często na uboczu, pomijana i źle ...to zastanów się nad ślubem .
Może trzeba złapać dystans - przełozyć ślub.....porozmawiać z facetem...ze nie czujesz się dobrze w tym układzie ........ powiedz o tym partnerowi ....jesli teraz nic nie zmienisz- to później może być tylko gorzej.

Ustal jasne zasady , w każdym związku trzeba być zdrowym egoistą , i pamiętaj , że ludzie z natury nie doceniają dobra które mają na codzień ...widzą je tylko wtedy gdy jest wydarzeniem smile

3

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

Hej, No widzisz wakacje święta spędza ze mną, do dzieci jeździ raz w tygodniu czasem cześciej, dochodzą do tego telefony. A co mnie najbardziej boli to to że ja oszczędzam każdy grosz na nas, nic sobie nie kupuje, a on bez mojej wiedzy potrafi mnóstwo pieniędzy wydać na dzieciaki i na byłą żone, to cos kupic do domu to na samochód dla niej itd... a my nawet auta nie mamy. Juz o tym rozmawialismy ustalone bylo ze bedziemy odkladac miesiecznie pieniadze ktore przeznaczy na dzieci, zgodzil sie po czym zobaczylam ze z konta zniknelo kolejne pare tysiecy.

Nie wiem czy teraz ja powinnam zachowywac sie obojetnie, ze po mnie to wszystko zlatuje, boje sie ze nie wytrzymam, bo zwsze jak sie klocimy to ja pierwsza wyciagam reke, przytulam sie itd, pomimo ze byla jego wina, i nawet od niego slowa przepraszam nie uslysze.

On w domu nie zrobi nic, wszystko robie ja, a on potrafi wrocic do domu, nie zwrocic uwagi ze posprzatane, nabrudzic i wszystko zostawic, jest mi wtedy tak przykro. Ale slowa nic na niego nie dzialaja, ile razy o wszystkim co mi lezy na sercu juz z nim rozmawialam, a on chyba jednym uchem wpuszczal drugim wypuszczal.

Jak inaczej do niego dotrzec pomijajac rozmowy bo to juz probowalam nadaremna, konczy sie to moim placzem i jego obojetnoscia  na moje uczucia.

Wiem ze on mnie kocha, bo byly takie sytuacje jak mnie nie bylo przez dlugi czas to plakal  caly czas pisal dzwonil i sie bal ze kreca sie wokol mnie inni. Ale jak przychodzi zycie codzienne wszystko blednie, a mi caly czas na nim zalezy.

Co robic? Dzisiaj poraz kolejny przezywam tragedie w domu... i chce mi sie wyc... sad

4

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

Wiem ze on mnie kocha, bo byly takie sytuacje jak mnie nie bylo przez dlugi czas to plakal  caly czas pisal dzwonil i sie bal ze kreca sie wokol mnie inni. Ale jak przychodzi zycie codzienne wszystko blednie, a mi caly czas na nim zalezy.
.

Wybacz, ale nie po tym wiemy że kocha ... szacunek, uwaga i choćby na równi widziec Twoje potrzeby...kiedys twierdziłam że dla kochajacego potrzeby jego drugiej połowki powinny być wazniejesze niż jego własne...no ale az tak panowszyć się nie można smile

Ja próbowałam róznych metod...tłumaczyć, prosić , pokazywać..płakać , obrażać się ....
I nic.... też pierwsza dążyłam do zgody ... zaczełam sobie wmawiac że przecież te braki ... uwagi,informacji,  niedomówienia , pomijanie w decyzjach...że to mnie nie zabije ..ż eprzeciez jego syn, że on biedny bo dziecko jego z nim nie mieszka.... i brnełam dalej- ja dawałam i oczekiwałam wzajemności

Drugi tydzień strajkuję poważnie - juz zaczęłam jakiś czas temu mniejsze... nie sprzątam w pokoju jego syna ( w naszym domu ) , zablokowałam wspólną kasę , on zarabia, ja zarabiam... on wydawał więcej , nie konsultował ze mną tych wydatków ...

Poczytaj moje posty- ja wiem że za krótko bym mogła Ci radzić co zrobić , ale dziewczyny tu na forum w podobnych sytuacjach co my , radzą - zadbać o siebie, nie marudzić , zając się swoim życiem, ograniczyć dawanie(sprzątanie , gotowanie, dbanie ) ..jeśli on wydaje na swoje dzieci...to niech na to zarobi - musisz miec swoje pieniądze,, nawet te małe , ale swoje .
Szanuj się - jesli Cię ignoruje , Ty też go ignoruj,
nie sprzątaj jak on nabrudził - ja wiem że ciężko ...gdzieś przeczytałam- że brud nie spierdzieli.... może poleżeć kilka dni smile


Rozumiem wydatki na dzieciaki...ale na zonę ??// dzieci ma duże 13 i 18  lat - po co kontakt z byłą ???
śmierdzi mi to trochę ... no chyba że gość tak się umówił (na rozwodzie) .. i ma kasy tyle że Wam nie brakuje na nic....

Wspólne pieniądze to wspólne decyzje- ja że byłam w nich pomijana - odkładam na moim koncie .

na wspólne wydatki będziemy się składać smile

5

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

Dzieci mieszkaja z matka. 18 letnia Dziewczyna dostaje juz sama pieniadze, a pomimo to moj caly czas jej cos kupuje a to ostatnio spodnie, bluzki buty itd... na mlodszego placi alimenty a pomimo to tez wszystko kupuje on, matka nic.

Malo tego placimy im za internet, tankuje im dwa samochody. Juz nie wiem co robic.
On zarabia ja zarabiam, mamy dwa konta, mielismy oszczedzac na wlasny samochod na jednym koncie a na drugim na wesele, niestety u niego na koncie wszystko sie kruszy z wyplaty na wyplate zyjemy. W domu przydaloby sie rowniez wiele sprzetu ktorego brakuje ale oczywiscie mi zeby lepiej sie gotowalo, sprzatalo nic nie kupi a im tak.
A jak mu to powiem, to mowi czy mi czegos brakuje itd... no nie brakuje, ale mogloby byc lepiej, nawet piekarnika nie mam.

Np dzisiaj kupil bardzo drogi bukiet kwiatow a wiem ze byl przed praca u dzieci moje pytanie dla kogo te kwiaty co za dzieci kupil ich matce kwiaty na dzien matki czy co? Mi to nawet jednego kwiatka nie kupi, a im za 300 zl?

Normalnie jestem tak rozdygotana, w nerwach powiedzialam ze ma sie wynosic ze mam dosc takiego traktowania ponizania itd.. Tam sie stara zainicjuje wszystko a jak jest ze mna to o nic sie nie stara jedno wielkie NIC
teraz jest w pracy nie wiem czy zadzwoni w przerwie nie wiem juz nic. Pisze chaotycznie bo strasznie to przezywam. Tyle mysli klebi sie w glowie.
Nie wiem czy sie nie odzywac, nie wiem czy tak jak piszesz moze nie myc naczyn, nie sciagnac prania nie wyprac nowego. Nie wytrzec jego okruchów. Gorzej jak to pojdzie w druga strone... Bo on taki jest u mnie bledy zauwaza, nawet jak ja zwracam mu uwage ze zrobil cos zle ze oszukal lub po prostu nie powiedzial prawdy to na koncu wychodzi to tak ze to ja jestem ta zla, nie dobra i do niczego, nie wiem jak on to robi ale wlasnie tak sie dzieje. sad
A gdzie moge poczytac twoje posty, sorry jestem tu nowa...

6

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

Faceci nie lubia jak my marudzimy, płaczemy, narzekamy .... weź się w garść .
Zadbaj o siebie - co do wydatków na zycie, ślub i inne sprawy wspólne uzgodnijcie kto co i ile płaci. Niestety jesli będzie chciał wydawać na swoje dzieci - nic nie zrobisz .... swoje  pieniądze może dysponowac według swojej woli.

Zajmij się sobą , nie uzależniaj od niego swojego życia , idź do kina , na zakupy.
Poczytaj książkę - uspokój emocje.
Opanowaniem i dystansem więcej zdziałasz.

Zakupy na pół - jeśli on nie kupuje , nie starcza to kup sobie, nie gotuj, nie pierz - zrób tylko dla siebie.
Skoro twierdzisz że on byłej zonie kupuje, płaci, pomaga....to niech u niej się stołuje i robi pranie.
trzeba być konsekwentnym....widzisz , ja wczoraj wróciłam do domu - pranie m zrobił, spagetti  na obiad - mnie tylko został makaron do ugotowania  , zakupy zrobił , róże kupił choć nie mamy wspólnych dzieci.... a miałam podobnie jak Ty ...i dopiero gdy się odsunęłam, ochłonęłam, postawiłam twarde warunki i granice - skoro on wydawał na syna, z naszych pieniędzy, nie uzgadniał, i nam brakowało - to stop . To co wspólne razem płacimy, resztę jak ktoś ma to robi z nią co chce.
i inne rzeczy też - koniec z niewolnictwem smile

kliknij na mój nick - i powinna być opcja posty napisane, tam znajdziesz moje wpisy.

7

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

Witam w moim związku kolejny problem. Ostatnie dnie to i tak był jakiś koszmar, w poniedziałek odkryłam że mój facet planuje wynająć mieszkanie obok swojej byłej żony i dzieci, kiedy się go o to spytałam dowiedziałam się, pomimo to że cały czas ze mną planował ślub, że mnie zostawia. Nie mogłam w to uwierzyć ile było łez rozmów, w końcu doszliśmy w środę do porozumienia, on przysiągł mi że nigdy już nie wróci do rozmów o rozstaniu, to wszystko przez manipulacje jego byłej żony, a bo to pieniądze a bo to dzieci tęsknią itd. A że jego dzieci mnie nienawidzą, chciał mnie zostawić po to żeby móc je brać do siebie na noc zabierać na wakacje, i kupować im wszystko co tylko będą chcieli. dzieci wiek 18 i 13 lat.

Ok przysiągł że będzie ze mną powiedziałam co ja od niego oczekuje, ja musiałam się zgodzić na też pewne ustępstwa, przede wszystkim to chodziło o pieniądze które wydaje na tamten dom itd.

Wszystko było ok do dzisiaj, od wczoraj wiedziałam że dzisiaj ma pojechać do domu byłej by spędzić dzień z dzieciakami. Normalnie wstalismy mieliśmy się napić razem kawy zjeść coś aż tu nagle pod domem staje samochód jego była z dorosłą córką przyjechały po niego bo chciały zarejestrować nowe auto córki. Ok, trochę się wystraszyłam, mówię do mojego że potem cię specjalnie nie odwiozą albo specjalnie późno itd, bylebyś do mnie nie wrócił. (Bo niestety ale one robią wszystko by nas rozdzielić).
On do mnie mówi, że no co ty, że przywiozą i że spokojnie. Prosiłam go jeszcze żeby pamiętał co mi obiecał i żeby nie wydawał znowu pieniędzy, żeby nie tankował znowu byłej auta. On niby powiedział, że ok. Ale co tak na prawde tam robi? 
A we mnie cały dzień tj od 11 godziny mam niepokój. Nie mogłam znieść widoku jak wsiada do auta byłej i jakby nigdy nic sobie z nią jedzie. Poczułam się jak wyrzutek, jak śmieć nikomu nie potrzebny.

No ale sprawę mam następującą. Około godziny 15 przepalił mi się bezpiecznik, podczas prania i gotowania obiadu. Nigdy ich nie wymieniałam nie wiedziałam jak. Więc piszę do mojego że mam problem co mam zrobić, że pranie sie zatrzymało nie mam nic do zjedzenia. Odczekałam godzinę, dwie, nic nie odpisał. sad No więc zaczęłam szukać pomocy po znajomych i w końcu jeden znajomy napisał mi krok po kroku co mam zrobić, serce waliło mi jak oszalałe bałam się że doprowadzę do jakiegoś zwarcia czy coś, ale udało się, wymieniłam bezpiecznik.
Jednakże boli mnie to że do tej pory mój w ogole się nie przejął, nie napisał nic kompletnie, bo co bo jest u nich , bo przy nich nie moze do mnie napisać? Kiedy jest ze mną do nich odpisuje, a co oni mają jakieś specjalne traktowanie? Jest mi strasznie przykro że w ogóle się nie przejął sytuacją w której się znalazłam.

Nie cały rok temu kiedy byłam w ciąży, w 3 miesiącu miałam dzień w którym bardzo źle się czułam, miałam dziwne skurcze On dobrze wiedział że źle się czuję, no ale tego dnia miał zaplanowane, że pojedzie do dzieci, prosiłam go żeby ze mną został nie posłuchał, po paru godzinach leżałam w łazience, zaryczana skręcałam się z bólu pisałam do niego co się dzieje, błagałam żeby wrócił mijał czas a on nic sie nie odzywał nic nie napisał, a ja w tej łazience traciłam nasze dziecko. sad Przyjechał po 3 godzinach odkiedy wszystko się zaczęło wtedy się mną zajął wezwał pogotowie, płakał razem ze mną.
Nigdy mu nie wypomniałam tego jak się czułam będąc samą w domu i on wiedząc że jestem w ciązy i że jest ze mną źle nic się nie odezwał. Czuje do dzisiaj przez to ból, bo niestety ale wszystkie skurcze które miałam to było wywołane ciągłym stresem który wywoływała jego była zona, ciągłe jej kombinacje jak tylko go odciągnąć ode mnie (jednakże ona się nigdy nie dowiedziała że byłam w ciązy)

Przepraszam że się tak rozpisałam, proszę poradzcie mi jak powinnam się zachować, że dzisiaj znowu mnie olał i nie pomógł mi z tymi bezpiecnzikami, ze zapomniał o mnie.

Nie chce go stracić bardzo mi na nim zalezy ale nie wiem jak powinnam postepować, kocham go i kocham go za to że tak kocha swoje dzieci, ale czy są jakieś granice. Jak z tym żyć... jak reagować... a co jesli jego była znowu coś mu nagadała i on znowu zwatpi w nasz zwiazek. Prosze napiszcie...

8

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

21.10 Dalej siedzę sama w domu, było ustalane że do 22 będzie wracał do domu, zobaczymy czy dotrzyma umowy...
Kochane kobietki, tylko ja dalej nie wiem jak powinnam się zachować po jego powrocie. Boje się że jak otworze buzie to już będzie źle.
Pomoże ktoś? Poratuje ktoś dobrą radą?

9

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

Dziwna ta sprawa z jego niedoszłym wynajęciem mieszkania.Nie bardzo kumam o co tam biegało, ale mi się nie podoba.
Ale pomijając to, wszystko inne wskazuje, że...
Przesadzasz.Przede wszystkim nie rozumiesz słowa ''poniżanie''.Ciebie nikt nie poniża.
To raz.
Dwa: o co chodzi z tymi pieniędzmi?On sponsoruje dzieci ze swojej kasy czy Twojej?
Jeśli swojej- nic Ci do tego. Jeśli z Twojej- to naganne.
Ogólnie sprawiasz wrażenie mocno rozhisteryzowanej zrzędy.Bez urazy.Ale nie dziwię, się że Twojemu facetowi nie chce się słuchać ustawicznego ględzenia.
  No niestety- wiązanie się z dzieciatym facetem wiąże się z pewnymi konsekwencjami.
Ty już nie bardzo odróżniasz co jest normalne, a co nie.To że ojciec finansuje nastoletnią córkę jest jak najbardziej normalne, niezależnie czy ona zarabia czy nie.
Nazbyt czułe relacje z byłą-to już takie fajne nie jest, ale ze względu na dzieci...Ehh, ciężki temat.
Po Twoim zachowaniu widać, że próbujesz go oderwać od ''tamtej'' rodziny pod byle pretekstem.On to wie i dlatego nie reaguje na Twoje ''alarmy''.Pewnie dlatego że często gęsto problemy są urojone.Nie piszesz tego, ale tak się domyślam.
Co masz zrobić..?
Nie wiem, ale na pewno mniej gadaj, bo tym tylko go męczysz, nudzisz i płoszysz.

10

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

On chciał wynająć nowe mieszkanie dla siebie, bo nic mi nie mówiąc chciał po prostu ode mnie odejśc, ale przez przypadek się o tym dowiedziałam, więc nie ominęła go rozmowa i tłumaczenie, dlaczego chce mnie zostawić.
A zostawić mnie chce bo nie umie pogodzić nowego zycia ze mną z obowiązkami wobec dzieci. Powiedział mi że widzi jak ja wiele robie, że on ciągle ode mnie wymaga i wymaga, i ja ciągle ide na jakieś kompromisy, jednak on wlasnie robi co mu sie zywnie podoba a ja dusze w sobie bol kiedy widze jak mnie olewa, jak wazniejsze sa dla niego slowa bylej zony niz moje, jej problemy nie moje.
Co do pieniedzy to robi to z wspolnych pieniedzy, ja nie mam pretensji ze chce im pomagac ale jest jakis umiar, bo jesli nam brakuje na nasze potrzeby to jednak cos jest nie tak. Od dzieci nigdy bym nie smiala go oderwac sama jestem z rozbitej rodziny i nie mam zadnych kontaktow z ojcem, wiec po prostu nie potrafilabym tego samego zrobic jego dzieciom. Jednakze dzieci a byla zona to dwie rozne sprawy. Jego byla nie potrafi pojac ze on ja tylko traktuje jako matke jego dzieci. Nie wiem czy ona ciagle ma nadzieje ze on mnie zostawi, ze mna sie tylko bawi i ciagle wtraca sie w nasze zycie.

Ja nie chce na mojego krzyczec miec pretensje, ale jak mam sie zachowac kiedy cierpie, kiedy ukrywam lzy i smutek, kiedy udaje ze wszystko jest dobrze. A robie to ze strachu ze wlasnie go strace.

Moje problemy nigdy nie byly i nie sa urojone. Zreszta on sie do wszystkiego ostatnio przyznal. Mielismy taka oczyszczajaca rozmowe, ale nie wiem jak poradzic sobie ze strachem za kazdym razem kiedy ma kontakt z byla zona.
A nie umiem sobie z nim poradzic bo zbyt wiele razy chcial mnie zostawiac bo jej sie udalo smiale zmanipulowac go wykorzystujac do tego dzieci.

11

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

kololowa
a dlaczego jego małżeństwo się rozpadło?

12

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

W sumie to się zaczęło od różnicy zdań, oraz różnych wierzeń religijnych, ona prowadziła w domu straszny rygor, a on miał cały czas zaniżaną męskość. Potem on zaczał chodzić swoimi drogami, ponoć miał jakiś internetowy kontakt z jakąś dziewczyną z Anglii. Ona go wyrzuciła z domu. Doszło do rozstania. I dopiero kiedy zauważyła że związał się ze mna nagle sobie o nim przypomniała i zaczeła się wojna.

13 Ostatnio edytowany przez Picea (2014-06-06 22:04:31)

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

To masz ciężki orzech do zgryzienia. Musisz się sama zastanowić co dla Ciebie będzie najlepsze a potem działaj konsekwentnie. Nic nie wskazuje na to, żeby on miał się zmienić. Nie wiem czy powinnaś się z nim wiązać w takiej sytuacji. Nie daje Ci odczuć, że jesteś dla niego najważniejszą kobietą. W takim związku będziesz czuła się jak ta gorsza. Dzieci są na tyle duże, że trudno mi uwierzyć że siedzą cały dzień wspólnie z ojcem - nastolatkowie żyją swoim życiem, dla nich liczą się rówieśnicy, ciuchy, zabawa. Zdecydowanie powinien przebywanie w tamtym domu. Niech z dziećmi spędza czas na neutralnym gruncie.
CO możesz zrobić? Nie atakuj go ale możesz powiedzieć o swoich emocjach, o tym jak Ty to widzisz, co myślisz ale zrób to z szacunkiem, tak jak TY byś chciała być potraktowana.
podejmij konkretne kroki jak choćby rozgraniczenie finansowe. Niech na dzieci płaci ze swoich i niech dokłada się do życia wspólnego z Tobą.

14

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

Niestety już wiele razy rozmawiałam z nim spokojnie, tak jak piszesz z szacunkiem, ale niestety kończyło to się moim płaczem w poduszkę, gdyż po prostu prowadziłam monolog. On nie słuchał lub nie chciał słuchać.

Dopiero kiedy teraz ostatnio była mowa o rozstaniu i jak tak sobie dogłebnie przemyślał to również płakał że mnie kocha i wie że sobie nie da rady beze mnie. Ale to są tylko chwile, gdy przychodzi codziennośc to znowu jest oziebly, że na prawde aż strach się odezwać, bo boje się że powiem coś nie tak. Dzieci jego są inne, tak jak pisałam wyznają inna religię, nie są normalnymi nastolatkami. No ale moim zdaniem jego 18 letnia córka, jest za bardzo rozpieszczona cały czas trzyma się mamusi spódnicy sama nic nie potrafi zrobić, jak mała dziewczynka. Ja w jej wieku też byłam bez ojca i dzieki temu szybciej dorosłam a ona nie potrafie pojąc jej zachowania. Mój 16 letni brat wychowywany bez ojca lepiej zachowuje się od niej, tym bardziej że mój brat od 5 lat nie ma z ojcem zadnego kontaktu.
Ale kiedy ja tłumacze to mojemu, do niego nic nie dociera.

Ciezko podjac decyzje czy go zostawic czy nie, rozum mowi ze powinnam odejsc a serce ze zostac...
Boje sie zycia bez niego. Tyle wspolnych marzen ,planow...
Eh juz po 22 i go nie ma... i znowu sie boje ze na prawde nie przywiaza go do domu sad Albo beda to odwlekac. I jak tu pozniej sie nie odezwac i nie miec zalu?

15

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

W mądrej książce napisano że serce jest zdradliwe. Niestety emocje nie są dobrymi doradcami.
Piszesz, że rozmawiasz z nim i wygląda to jak monolog, a zadajesz mu jakieś pytania? Czy ta przemowa wygląda jak kazanie?

16

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

No własnie większośc to są pytania, proszę go o powiedzenie prawdy, pytam się o jego uczucia o to dlaczego mnie tak traktuje, dlaczego postepuje tak a nie inaczej itd...
No ale wlasnie on ma dosc moich pytan, i albo milczy albo odpowiada yhy.
Wiec ja nie wiem co ja juz robie zle, bo wszystko co robie robie dla niego. Zawsze na spokojnie staram sie go zrozumiec, ale on mi wiecznie wszyatko utrudnia, ciagle chce wiecej i wiecej coraz wiecej rzeczy ja musze akceptowac a on dla mnie nic nie robi. Przeciez nie chodzi o to zeby on byl cialem, chce rowniez zeby byl przy mnie duchem...

17

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

nie wyobrażam sobie z wiązku bez wymiany myśli czyli bez dialogu, może wypisz sobie na kartce co Ci się nie podoba między Wami, może to podziała na Ciebie trzeźwiąco. Nie działaj w myśl hasła "lepszy wróbel w garsci niż gołąb na dachu".
Powinien do Ciebie zadzwonić i uprzedzić że się spóźni. Kolejny minus.

18

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

No wlasnie problem w tym ze on nigdy nie raczy o niczym powiadomic, juz bylo pare razy takich sytuacji. On po prostu jak tam jest to zachowuje sie tak jakbym ja dla niego nie istniala, o mnie nie powie ani slowa tym bardziej przy nich do mnie nie napisze ani nie zadzwoni. Juz o tym mu mowilam i prosilam zeby mnie powiadamial o takich rzeczach bo przeciez skad ja mam wiedziec czy przypadkiem cos mu sie nie stalo. Kiedys byly takie przypadki ze po szpitalach musialam dzwonic. No ale jak widac do niego nic nie dociera. Znowu chce mi sie plakac... tyle zainwestowalam w ten zwiazek nie tylko uczuc ale wyrzeczen i wiele wiele innych.

Nie wiem moze czas sie poddac juz po prostu nie mam pomyslu jak to ratowac. Tylko kiedys tak bylo ze sie rozstalismy po miesiacu on mnie nekal smsami telefonami jak bardo mnie kocha jak bardzo teskni jak bardzo chce bysmy byli razem i co ja uleglam bo cierpialam po naszym rozstaniu i czekalam wlasnie na to az on mnie znowu zapragnie.
I wiem ze bedzie tak znowu on to tez wie... ale dlaczego nie pielegnuje tego zwiazku razem ze mna,dlaczego budzi sie dopiero wtedy kiedy widzi ze mnie traci. i miesiac czasu sie stara a potem znowu jest jakby go nie bylo... Dlaczego to wszystko sad Dalej go nie ma ...

19

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

kololowa
Masz to na co godzisz się. Niestety ale to jest brutalna prawda. Nie zakładaj, że się zmieni. Podejmując decyzję trzymaj się faktów.
Bądź dzielna. Połóż się spać. Bądź zdrową egoistka to znaczy szanuj siebie.

20

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

Witam
Wybaczcie że już wczoraj nie odpisałam ale mój wrócił o 22.30.
Wszedł normalnie mi wszystko opowiedział co załatwili z samochodem, licząc się ze mną nie pokryje jednak takich kosztów samochodu jak to miało być wcześniej, opowiadał o swoich dzieciach co tam u nich nowego. Ja mu mówiłam co ja myślę itd itd... wszystko było dobrze. Powiedziałam mu delikatnie że miałam problem z bezpiecznikami że mi nie odpisał, a on powiedział że po prostu kurtke z komórką zostawił w aucie i to dlatego. No ale mieliśmy miłą bezstresową rozmowe. Daltego chyba strach ma wielkie oczy. Oczywiscie zapewnił mnie że nic się nie zmieniło i że to ze mną będzie już na całe życie. Jestem pewna że bedzie wychodzić jeszcze wiele sytuacji w których będę się bała itd... ale chyba warto zaufać i wspierać go.
teraz zbieramy się do mojej mamy i brata. trzymajcie się.

21

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

Kolorowa, mnie się to wszystko bardzo nie podoba.

Z kim on jest w związku w końcu, z Tobą czy z byłą żoną? Rozumiem dbanie o dzieci, ale ten facet przegina niesamowicie, do tego Cię jeszcze oszukując finansowo! Wydaje mi się, że on Cię traktuje jak taką naiwną, którą będzie mógł opędzlowywać z pieniedzy, a do tego jeszcze używać jako darmową gosposię. Nieładnie.

Z tej mąki chleba nie będzie.

22

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

Facet ma cie gdzies, nadal utrzymuje intensywny kontakt z byla, chcial sie rozstac, a ty jeszcze z nim jestes? Po co? Wystarczy ci, ze obok ciebie bedzie ktos kogo kochasz, ale od kogo nie dostaniesz tego czego potrzebujesz? Przejrzyj na oczy. Nie chcialabys spotkac kogos, kto bedzie traktowal ciebie jak najwazniejsza osobe na swiecie? Dobrze, ze dba o dzieci, ale po co o byla?

23 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2014-06-11 11:35:16)

Odp: Nie wiem jak do niego dotrzec...

Na Twoim miejscu pozwoliłabym mu odejść - skoro szukał za twoimi plecami mieszkania i chciał Cię zostawić - przyjęłas wszystkie jego tłumaczenia ... bo chcesz go zatrzymać...
Być może on widzi że była bardziej się nim interesuje jak jestes Ty..i uzywa Cie jako narzędzie do powrotu..wznieca uczucia...
Pitagoras ma rację - "Nie wiem, ale na pewno mniej gadaj, bo tym tylko go męczysz, nudzisz i płoszysz"...

ja od miesiąca stosuję taką metodę ..po 5 latach tłumaczenia, proszenia, błagania, straszenia..lamentu i płaczu ...powiedziałam STOP-i już widzę małe sukcesy- ale zmianę zaczęłam od siebie - przestałam uprzedzać , co będzie gdy.. odciełam kasę - to co wspólne to wspólne... resztę według uznania..jesli piszesz że Wam brakuje - to nie zrób obiadu, bo nie miałaś za co kupić - proste ?
Tzreba wprowadzić jasne i czytelne zasady - w takich związkach jak nasze (z rozwodnikami ) inaczej nie można ..zdrowy egoizm..nie można wcielać się w rolę ofiary....
"Eh juz po 22 i go nie ma... i znowu sie boje ze na prawde nie przywiaza go do domu"- szanuj się dziewczyno.
I co to znaczy że nie przwiozą go do domu ??? On ma CHCIEĆ  wrócić... do Ciebie ...i to jedyna siła sprawcza że będziecie razem i poukładacie sprawy.

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie wiem jak do niego dotrzec...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026