mam 20 lat.jestem mężatką od dwóch lat. mam dwójkę małych dzieci. mieszkamy z rodzicami męża niestety. nie mamy wyjścia, bo nie stać nas na mieszkanie.tym bardziej, ze nie musimy dokładać się do opłat. tylko jest jeden problem, z którym nie mogę sobie poradzić. a jest nim moja teściowa, której nie cierpię i to bardzo. we wszystko się wtrąca. wszystko chce wiedzieć. a gdzie idziecie, za ile wrócicie itp. do dzieci tak samo mi się wtrąca. najgorsze to, ze próbuje moja dwuletnią córkę ode mnie odciągnąć. zachowuje się jakby była jej matka, a nie babcia.jak za płacze to od razu przychodzi. bo dziecko bez powodu nie płacze.mówi dużo slow,które ranią.ja dosyć często płacze przez z nią. tylko jak próbuje z nią porozmawiać to ona ma to gdzieś albo się obraża.mąż mówi, żeby najlepiej malej wcale nie puszczać do dziadków. teście maja swój pokój i my osobny. ja uważam, że to nie jest dobre rozwiązanie. mój mąż wypije piwo i od razu mi marudzi. tak samo nagaduje na mojego męża do mnie. robi z nas złych rodziców.nie wiem co mam zrobić. mam dosyć mieszkania tutaj. proszę o radę.
Podobne tematy
Witam! Może Ci się nie spodoba, to, co napiszę, ale napiszę, jak ja to widzę, ponieważ już trochę przeżyłam na tym świecie.
Jesteś w niełatwej sytuacji. Ja uważam, że powinniście dokładać się do opłat i wtedy zobaczysz, jak się zmieni Wasza sytuacja. Czy Twój mąż i Ty nie pracujecie? Wygląda to tak, że teściowa uważa Was za niesamodzielne i niedojrzałe dzieci i wszystko bierze na siebie. Wydaje jej się, że dalej za Was odpowiada. A jeżeli nie możecie się dokładać, to chociaż spróbujcie jej pomóc w inny sposób. Może tak uda się zmienić Wasze relacje?
Przestańcie być pasożytami to i teściowa przestanie się czepiać. Jak się ma rodzinę to trzeba starać się być samodzielnym a nie na garnuszku u rodziców.
4 2014-05-25 23:37:51 Ostatnio edytowany przez karolinairobert (2014-05-25 23:50:22)
my już nie raz im pomagaliśmy. a nie jesteśmy na ich garnuszku. bo wszytko kupujemy za swoje. jedynie nie chcą dokładania do opłat. nie wiesz chyba jak to jest z praca. a nie każdy ma skończone studia. widzę, ze nie warto pisać o swoich problemach na forum.
A kto ci kazał wychodzić za mąż w wieku 18 lat i od razu mieć dwoje dzieci. Nie pomyśleliście, że trzeba najpierw sobie trochę przyszłość zabezpieczyć, a później brać się za zakładanie rodziny? Dokładajcie się do rachunków i wszystko będzie lepiej. A najlepiej jak pójdziecie na swoje.
witaj ja jakiś czas temu miałam podobnie do was chociaż kasa rachunki były oddzielne i co to dało nic jak miała źły dzień to nawet moje majtki wywieszone na lince jej przeszkadzały...nie których ludzi nie zmieni nic ! to nie zawracaj sobie głowy co by tu zrobić żeby było ok.żyj swoim życiem i ignoruj ją na całej linii to tylko mogę ci poradzić i oczywiście szukaj przedszkola ,pracy jak tylko wiek dzieci na to pozwoli życze powodzenia.
my już nie raz im pomagaliśmy. a nie jesteśmy na ich garnuszku. bo wszytko kupujemy za swoje. jedynie nie chcą dokładania do opłat. nie wiesz chyba jak to jest z praca. a nie każdy ma skończone studia. widzę, ze nie warto pisać o swoich problemach na forum.
każdy chyba wie jak jest ciężko z pracą,i nie trzeba mieć skonczonych studiów aby zarabiać lepsze pieniądze
nie mniej jednak mimo tego że oni dokładania do opłat nie chcą,powinniście jednak jakieś opłaty pokrywać
ja mieszkam w jednym domu z teściami ale na osobnych mieszkaniach,liczniki są wspólne,więc raz my płacimy za wodę,prąd,śmieci itp raz oni
i jest dobrze
a jeśli chodzi o Twoje relacje z tesciową,to już inna bajka
Ciężka sytuacja. Jednak Ty powinnaś była się zastanowić przed wyjściem za mąż i urodzeniem dwójki dzieci skoro nie macie żadnego zabezpieczenia finansowego, rozumiem jedno mogło "się zdarzyć" ale decydowałaś się na drugie sądzę już wiedząc jak wygląda życie z teściową?
Próbowałaś z nią porozmawiać tak od serca?
9 2014-05-26 11:23:10 Ostatnio edytowany przez Agatan43 (2014-05-26 11:24:18)
A kto ci kazał wychodzić za mąż w wieku 18 lat i od razu mieć dwoje dzieci. Nie pomyśleliście, że trzeba najpierw sobie trochę przyszłość zabezpieczyć, a później brać się za zakładanie rodziny? Dokładajcie się do rachunków i wszystko będzie lepiej. A najlepiej jak pójdziecie na swoje.
To już nie ma , o co pytać , kto jej kazał wychodzić za mąż w tak młodym wieku , to już się stało i czasu nie cofnie . Skoro teściowa jest taka wtrącalska , to gdyby nawet póżniej się pobrali , to przypuszczam , że nic by to nie zmieniło . Ja mam siostrę , która też jest już babcią i teśćiową i mimo , że córki nie mieszkają z nią , to Ona ma rentgen w oczach , wszystko widzi , wszystko słyszy , miesza , cała rodzina skłócona przez nią i wszystkich wysyła do psychiatry . Jej córki od lat nie rozmawiają ze Sobą . Takich ludzi nie da się już zmienić , bo oni we wszystkim mają racje , każdemu trzeba źycie obrzydzić .
Niby nic to nie zmieni, ale nie było to rozsądne. Teściowa może być wredną zołzą a być może po prostu jest nadopiekuńcza i nie do końca zdaje sobie sprawę z tego co wyprawia i być może wystarczy po prostu porozmawiać od serca, bez żalu.
11 2014-05-26 12:40:20 Ostatnio edytowany przez Agatan43 (2014-05-26 12:44:01)
Niby nic to nie zmieni, ale nie było to rozsądne. Teściowa może być wredną zołzą a być może po prostu jest nadopiekuńcza i nie do końca zdaje sobie sprawę z tego co wyprawia i być może wystarczy po prostu porozmawiać od serca, bez żalu.
Jeśli chodzi o przypadek , który Ja opisałam , to rozmowa już była , była i to nie jeden raz i to przez wieeeeele lat . Ja dziękuje za taką nadopiekuńczość , jeśli kończy się , to łzami i nerwicą .
mam 20 lat.jestem mężatką od dwóch lat. mam dwójkę małych dzieci. mieszkamy z rodzicami męża niestety. nie mamy wyjścia, bo nie stać nas na mieszkanie.tym bardziej, ze nie musimy dokładać się do opłat. tylko jest jeden problem, z którym nie mogę sobie poradzić. a jest nim moja teściowa, której nie cierpię i to bardzo. we wszystko się wtrąca. wszystko chce wiedzieć. a gdzie idziecie, za ile wrócicie itp. do dzieci tak samo mi się wtrąca. najgorsze to, ze próbuje moja dwuletnią córkę ode mnie odciągnąć. zachowuje się jakby była jej matka, a nie babcia.jak za płacze to od razu przychodzi. bo dziecko bez powodu nie płacze.mówi dużo slow,które ranią.ja dosyć często płacze przez z nią. tylko jak próbuje z nią porozmawiać to ona ma to gdzieś albo się obraża.mąż mówi, żeby najlepiej malej wcale nie puszczać do dziadków. teście maja swój pokój i my osobny. ja uważam, że to nie jest dobre rozwiązanie. mój mąż wypije piwo i od razu mi marudzi. tak samo nagaduje na mojego męża do mnie. robi z nas złych rodziców.nie wiem co mam zrobić. mam dosyć mieszkania tutaj. proszę o radę.
Zła teściowa???
Mieszkacie u niej, nie dokładacie się do opłat, znaczy nie tworzycie rodziny samowystarczalnej.
Taka wspólnota ma to do siebie, że zacierają się granice w hierarchii rodzinnej, w kwestii współżycia międzyludzkiego - co do kogo należy, za co kto jest odpowiedzialny. Prym wiedzie teściowa, bo skoro JESTEŚCIE u niej, to uznaje, że jej rządy i panowanie jest najlepsze.
Skoro Ci to nie odpowiada, masz DOSYĆ wspólnego zamieszkiwania, to rada jest tylko jedna: idźcie mieszkać na SWOJE.
Zapewniam cię, że nikt tu nic innego nie poradzi.
To nie pozostaje Wam nic innego jak iść na swoje, tu kiepsko z pracą to może wyjedźcie, skoro nie umiecie się dogadać to ja nie widzę innego wyjścia.
Witam - wrzucam tu swoje 3 grosze na temat idealnej teściowej.
Załóżmy, że zdarza się ideał. Nie wtrąca się nie pytana, dzieli się tym co ma, nie kłóci się, nie zagląda do gospodarstwa młodych, nie wchodzi nieproszona, pomaga - jeśli poproszą, ba nawet nie dopomina się zwrotu części kosztów utrzymania wspólnego domu. Ideał? Ale skąd. Znam taki przypadek.
Wydaje się, że część młodych dziewczyn ma charakter czysto roszczeniowy i to nie tylko w stosunku do teściowej, ale i męża. Wyłącznie pachnieć się nie da.
Wychowywałam się w rodzinie, gdzie wszystko za mnie robił ktoś inny. Było mi bardzo ciężko po założeniu rodziny zapanować nad porządkiem, zdążyć na czas z posiłkami. Najgorszy to był brak kontaktu z innymi ludźmi, absolutny brak wolnego czasu. Bardzo się starałam nauczyć się wszystkiego. Nie wszystko mi się udało.
Za co krytykuję przyszłe teściowe? Za wychowywanie "Księżniczek" i "książąt". Dzisiaj wiem, że przygotować obiad można dużo szybciej, że zapanować nad porządkiem można nijako odruchowo, automatycznie, że idealny porządek bywa męczący, że po założeniu rodziny przestaje się być automatycznie panną , czy kawalerem, z wszystkimi tego konsekwencjami.
Moja latorośl dużo potrafi zrobić, nawet lepiej niż mi to się udawało.
A młode małżeństwa najlepiej odstawić od piersi - im wcześniej, tym lepiej. Pozdrawiam wszystkie mądre, przyszłe teściowe.
Osłabiają mnie takie posty!
Dziewczyno, mimo że masz dopiero 20 lat, to swoimi decyzjami postawiłaś się w szeregu ludzi dorosłych. Masz męża, dwoje (!) dzieci, za które jesteś odpowiedzialna i Twoje tupanie nóżką jest nie na miejscu. Nie stać was na samodzielne mieszkanie, teściowie dali wam dach nad głową nie żądając od was udziału w opłatach, więc nie nakręcaj się. POSTARAJ SIĘ dogadać z teściową, schowaj do kieszeni fochy.
A jeśli nie, to idźcie na swoje.
16 2014-06-16 11:30:34 Ostatnio edytowany przez LadyButterfly (2014-06-16 11:32:33)
Zła teściowa???
Mieszkacie u niej, nie dokładacie się do opłat, znaczy nie tworzycie rodziny samowystarczalnej.
Taka wspólnota ma to do siebie, że zacierają się granice w hierarchii rodzinnej, w kwestii współżycia międzyludzkiego - co do kogo należy, za co kto jest odpowiedzialny. Prym wiedzie teściowa, bo skoro JESTEŚCIE u niej, to uznaje, że jej rządy i panowanie jest najlepsze.Skoro Ci to nie odpowiada, masz DOSYĆ wspólnego zamieszkiwania, to rada jest tylko jedna: idźcie mieszkać na SWOJE.
Zapewniam cię, że nikt tu nic innego nie poradzi.
Zgadzam się z tym. Pokazujecie własną niesamodzielność i niezaradność, więc czego się spodziewacie? Chytry traci dwa razy. Myśleliście, że to będzie sielanka i życie na koszt matki jak będąc dziećmi? Nic z tych rzeczy JESTEŚCIE DOROŚLI, a raczej powinniście być. ZALEŻNOŚĆ od kogoś to same problemy, nic więcej. Kawalerkę zawsze można wynająć i żyć po swojemu i takie ogromne koszty to nie są.
Trzeba zacisnąć pasa, zakasać rękawy i pracować oboje ( nie wiem czy pracujesz) bo z jednej wypłaty nie ma szans przeżyć. Wyprowadzka i życie na własny koszt z początku jest trudne i nawet bardzo trudne, bo wiąże się z odpowiedzialnością za rodzinę do której się nie przywykło i NIEWYGODĄ zwłaszcza materialną, bo zamiast wyjścia do klubu czy kupna gry na konsolę, czy rat na pierdoły trzeba opłacić rachunki, kupić np: dzieciom ubrania, jedzenie itp...
Wychowywałam się w rodzinie, gdzie wszystko za mnie robił ktoś inny. Było mi bardzo ciężko po założeniu rodziny zapanować nad porządkiem, zdążyć na czas z posiłkami. Najgorszy to był brak kontaktu z innymi ludźmi, absolutny brak wolnego czasu. Bardzo się starałam nauczyć się wszystkiego. Nie wszystko mi się udało.
Początki zawsze są trudne, ale sama jesteś przykładem,że jak się chce to się da. ![]()
nie wiesz chyba jak to jest z praca. a nie każdy ma skończone studia. widzę, ze nie warto pisać o swoich problemach na forum.
Taa, każdy by chciał od razu kokosy zbijać i się nie narobić
Ja nie mam studiów, nawet średniego i był okres gdy miałam z pracą stałą ciężko (po macierzyńskim zwolnili mnie), ale zeszłam z piedestału i wiesz co przejściowo robiłam, zanim znalazłam coś porządnego? MYŁAM KLATKI W BLOKACH, normalna praca, które nie hańbi.
Hańba, to narzekanie że nie maco do gara włożyć, a obok potrzebują pani do sprzątania czy roznoszenia ulotek (jeśli nie można znaleźć lepszej pracy). Takie moje zdanie...
17 2014-06-28 22:35:40 Ostatnio edytowany przez Kropelka_ (2014-06-28 22:38:17)
Skoro teściowa teraz jest taka, to przecież była taka też przed ślubem. Droga autorko wiem jak wredne potrafią być teściowe (uwierz na słowo, że przez wiele lat miałam jeszcze gorszą niż Twoja), ale oczywiste jest, że ona nie zmieni się dlatego, że Ty się do niej wprowadzasz. Jej dom to i jej warunki. Wyszłaś za mąż młodo, urodziłaś dzieci, mieszkasz u teściowej i masz do niej pretensje. Chciałaś być dorosła, ale prowadź dorosłe życie swoim kosztem, a nie tej kobiety. Żeby nie wiem jak wredna była to nie usprawiedliwia tego, że płaci za was rachunki. O pracę jest bardzo ciężko - wiem o tym doskonale i dlatego uważam, że trzeba było myśleć wcześniej zanim urodziłaś dzieci. Nie biorę tu strony teściowej, bo moja dała mi tak popalić, że przepłakane noce to była norma, ale miałam do wyboru wyjść za mąż i mieszkać u teściowej, bądź dalej być panną i czekać na "lepsze czasy" - czyli możliwość zamieszkania osobno, chociaż nic nie zapowiadało się, że to nastąpi szybko. Wybrałam czekanie na lepsze czasy (które nie nastąpiły). Po części masz taki los na własne życzenie. Irytują mnie żale synowych, które mieszkają w domach teściowych i narzekają jak im źle. To trzeba myśleć głową, a nie .... i nie oczekiwać, że teściowa (nawet najwredniejsza) dostosuje się do warunków synowej we własnym domu. Autorko już tak bez aluzji, ale skoro w dwa lata urodziłaś dwoje dzieci to pomyśl, że może już koniec na tym w takiej sytuacji.