Od 3,5 roku jestem mężatką i mamą czuję że jestem matką ,żoną ale przestałam czuć sie kobietą ........pogubiłam sie w tym wszystkim
Podobne tematy
Może warto znaleźć coś co Cię zainteresuje, jakieś hobby, co co będzie tylko TWOJE, abyś poświęcala tez trochę czasu sobie.
To nie jest takie proste .. Wychowuję synka jestem z nim 24 na dobę mąż wraca z pracy późnymi wieczorami nie raz nawet się nie widzimy ja jestem tak zmęczona że marzę tylko aby wieczorem położyć się spać... zostałam mamą , żona w wieku19 lat w tedy kiedy moje życie powinno się rozpoczynać studia poznawanie nowych osób a ją stałam się kurą domowa której każdy tylko mówi co ma robić
... zostałam mamą , żona w wieku19 lat w tedy kiedy moje życie powinno się rozpoczynać studia poznawanie nowych osób a ją stałam się kurą domowa której każdy tylko mówi co ma robić
Cóż, to się nazywa PONOSZENIEM konsekwencji... Niewesoło one jakoś u Ciebie pobrzmiewają? Nie tak to miało być?
Wytrzymaj jeszcze troszkę. Dziecko odchowasz, pójdzie do przedszkola a Ty wtedy do ludzi... Studiować wszak można w każdym wieku
jeszcze będzie lepiej, tylko w to uwierz ![]()
Kocham swojego synka nad życie ..ale moje małżeństwo nie wiem czy to była miłośc czy tylko zauroczenie potem była ciążą i nacisk rodziny na ślub ... a ją coraz częściej zastanawiam się czy coś czuje do mojego męża czy łączy nas tylko dziecko ale nie mogę o tym nikomu powiedzieć bo moja rodzina jest bardzo hm jak by to ująć pobożna i która uważa że jak jest dziecko to musi być ślub i do końca życia ... A gdzie tu uczucia
Ale to Twoje zycie i nie możesz ciągle zwalać winy na wszystkich.
... A gdzie tu uczucia
A to pytanie należało sobie zadać PRZED OŁTARZEM ( najpóźniej...!)
Teraz już nie tylko Was dwoje TO dotyczy, ale i dziecka. Ono ma prawo do szczęśliwej rodziny.
Tobie NIC nie ubędzie, jeśli powolutku sobie TO wszystko dokładnie obejrzysz BEZ dramatycznych zwrotów akcji! Może przy pomocy kogoś z zewnątrz? I nie koleżanki mam na myśli czy rozumiejącego "kochasia" a raczej psychologa... Bo NIE MA METODY by zmienić przeszłość... A TO Ci chyba dolega? Zawód?
Konsekwencje dorosłego życia. Dziecko sie samo nie zrobiło, do związku siłą Cie nikt nie pchał. A, zapomniałem - pewnie brak asertywnosci. Psycholog.
9 2014-05-24 22:27:52 Ostatnio edytowany przez zagubionaa.1992 (2014-05-24 22:36:35)
Próbowałam ratować nasz związek....mówiłam mężowi abyśmy gdzies wyszli sami ,wyjechali na weekend mieszkamy z rodzicami wiec mały spokojnie w weekend ma z kim zostać..ale mój mąż jest na wszystko na NIE twierdzi że już jest za stary na takie wyjścia różnica wieku między nami wynosi 4 lata ......
... mój mąż jest na wszystko na NIE twierdzi że już jest za stary na takie wyjścia różnica wieku między nami wynosi 4 lata ......
ZAWSZE taki domator był z niego?
Myślę, że jeśli Ty musisz (wychodzić) a on wręcz przeciwnie, to po prostu jesteście tymi przeciwieństwami... które to niby mają się przyciągać. Jak widać TO tak nie działa
Tyle, że sam stosunek do "wyjść" to ani wyznacznik miłości, ani powód do dążenia by taki związek zakończyć.
Może warto uwzględnić sugestię Megisworld i zamiast SKUPIAĆ SIĘ WYŁĄCZNIE na "wyjściach" UBARWIĆ swą codzienność (i własną osobowość) poprzez wykreowanie nowych zainteresowań czy nawet podnoszenie kwalifikacji... co Ci tu będę opowiadać jak barwne potrafi być życie studenta
- skoro opiekę nad dzieckiem można powierzyć innym członkom rodziny?