Cześć
Otóż opowiem moją historię z pewną dziewczyną, oraz naszym zachowaniu wobec siebie. Również fajnie by było gdybyście coś poradzili.
Wiec zaczynam, chodzimy do tej samej szkoły, jesteśmy z różnych roczników. Raczej mamy rózne charaktery. Praktycznie historia rozpoczeła się juz na początku roku szkolnego przed akademia. Gdy siebie zobaczyliśmy to odrazu wpadlismy sobie w oko, lecz potem rok szkolny sie rozpoczął, wiec ja jako wybitny wagarowicz bardzo rzadko do szkoły wpadałem a że Warszawa to duże miasto to jest co zwiedzać, więc się praktycznie nie "widzieliśmy". Z czasem on znalazła sobie chłopaka, ja też poznałem fajną dziewczyne i jakoś tak się o sobie zapomnieliśmy i tak do konca ubiegłego roku a nawet dłuzej. Lecz od tego roku szkolnego zmieniły mi się priorytety, i stałem sie stałym bywalcem tej szkoły. Ponadto zauwazyłem ze zaczeła na mnie spoglądać lecz nie tylko ona, spojrzenie wymienialismy przy każdej możliwej okazji. Poźniej ona napisała na spotted naszej szkoły zebym się. Lecz zrobiła to tak ze nikt poza nią i mna nie wiedzial o co chodzi. W sumie wiem dlaczego tak zrobila, poprostu nie chciała aby sie jej chłopak dowiedział. Nie odpisałem gdyż mam taką zasadę, że nie "podbijam" do dziewczyn które sa w związkach. Potem próbowałem unikać jej wzroku lecz jej wzrok czułem na sobie, ponadto gdy mnie widzi przytula sie do swojego chłopaka. Teraz po tym unikaniu wzroku ja sie popatrzymy to praktycznie jakby chciała mnie przejrzeć na wylot tym wzrokiem. Nie wiem o co jej chodzi może jeden chłopak jej nie starcza, nie wiem. Nie piszcie zeby sie spytał bo i tak mi prawdy nie powie. Nie wiem czy był by sens sie wiązac z taką dziewczyną nawet jak by sie rozstali, bo co jak by sie jej inny spodobał to by mnie zostawił dla nastepnego. A może są to jakies kobiece "rytuały" nie wiem czekam na wasze opinie.