Witam,
na forum prawnym nikt mi nie pomógł, to może znajdzie się ktoś obeznany tutaj ![]()
Samotnie wychowuję ponad 2 letnią córkę. Z jej ojcem nie jestem od kiedy Mała miała 4 miesiące.
Po rozstaniu złożyłam jedynie pozew o alimenty - ostatecznie mieliśmy ugodę przed sądem. Alimenty płaci póki co bez większych problemów.
Dziecko uznane było przez ojca jeszcze przed porodem i nosi jego nazwisko.
Ostatnio mam kilka formalnych wątpliwości i stąd moje pytania. Wszystkie informacje, jakie znajduje dotyczą małżeństw i rozwodów, separacji... a co ze związkami nieformalnymi?
Czy są jakieś formalności, które POWINNY być jeszcze (prócz wspomnianych wcześniej alimentów) przez sąd uregulowane?
1) Po rozstaniu zamieszkałam z dzieckiem u mamy:
- Czy powinnam mieć ustalony pobyt dziecka przy mnie? Jakie to ma znaczenie wobec prawa. Oboje mamy takie same przecież pełne prawa rodzicielskie, czy w takiej sytuacji ojciec może wziąć sobie dziecko z dnia na dzień do siebie?
- Czy gdybym chciała zamieszkać u nowego partnera kilkanaście km od aktualnego zamieszkania, ojciec może w jakiś sposób mi tego zabronić, utrudnić? Czy w ogóle mam do tego prawo, skoro tego pobytu nie mam ustalonego?
2) Kontakty z dzieckiem - tutaj w sumie dogadujemy się sami - ojciec widuje dziecko, jak on chce... odwiedza po pracy, raz na jakiś czas zabiera na 1 noc. Nie utrudniam mu tego w żaden sposób, zależy mi na ich kontaktach, uważam jedynie, że tego kontaktu powinno być więcej.
- Czy trzeba takie kwestie mieć ustalone przed sądem czy możemy sami się dalej dogadywać? Szczerze wolałabym by sąd ustalił te kontakty nawet poprzez ugodę... Czy mogę taki wniosek złożyć ja? Czy musi ojciec? Nie utrudniam mu kontaktów w żaden sposób, więc jak to uzasadnić? Męczy mnie taki galimatias...
3) Sprawowanie opieki nad dzieckiem - u nas wszystko było tak jakby oczywiste - rozstaliśmy się, dziecko zostało u mnie, to ja się nim opiekuję, chodziłam do lekarza, załatwiałam wszystkie sprawy..
- Czy sąd powinien ustalić, że ja sprawuję tę opiekę? Powinnam mieć to jakoś "na papierze".
Dodam, że Ojciec dziecka to trochę duże dziecko. Jest niedojrzały emocjonalnie. Wszystko robi dla pokazu, dla 'zaliczenia' (wizyty u dziecka) - te wyglądają dość śmiesznie... np. przychodzi na 15 min, powoła do Małej 'tata tata tata' (co by nie zapomniała kto to) i idzie do domu...
Jest bardzo niesłowny, nie dotrzymuje obietnic (odwiedzin również)... Zapowiada, że przyjdzie do niej, ja Małej mówię - przyjdzie tata - cieszy się... a on się nie zjawia bez żadnego uprzedzenia... Dziecko stoi później nade mną i mówi "proszę tatuś" ;/ przykro mi, że taki jest... Jest to człowiek słowa - nie czynu. Powtarza jak to ją kocha, jaka cudowna itd itp... A czyny odwrotne. Wystarczy, że np pozna nową koleżankę - i koniec... nie zjawia się u dziecka. Taka sytuacja miała właśnie niedawno miejsce... Zadzwoniłam zapytałam wprost - dlaczego do niej nie przyszedł - odpowiedział, że miał sprawy do załatwienia, po czym się okazało, że był w centrum handlowym z nową koleżanką... Szkoda mi dziecka.
Chciałabym założyć szczęśliwą rodzinę z dojrzałym partnerem, nad czym powoli pracuję i stąd te wszystkie wątpliwości prawne. Jestem w 100% pewna, że ojcu nie spodobałby się chociażby pomysł mojego wspólnego zamieszkania z nowym partnerem - co jakby nie patrzeć byłoby tylko jego kaprysem. Czego mogę się spodziewać, do czego ma prawo a do czego nie?
Może są jeszcze jakieś formalności, o których nie wiem?
Będę wdzięczna za pomoc. Chciałabym mieć możliwie najbardziej jasną sytuację i świadomość praw swoich, jak i jego.