Od kilkunastu lat mamy parę znajomych z dziećmi. Wspólne wyjazdy, weekendy, nocowani (głównie u nas) dziewczynki się bardzo lubiły, my bardzo lubiliśmy spędzać razem czas. Spotkania tylko weekendowe, bo nie mieszkamy obok siebie.
Niestety od jakiegoś czasu (teraz dziewczynki są w gimnazjum) nasze relacje zaczynają się psuć. Już nie widujemy się tak często raczej sporadycznie. Zaczęło się od tego, że córka koleżanki poznała inną przyjaciółkę i zaczęła siła rzeczy bardziej odsuwać się od mojej. Ale my twardo jeździliśmy nadal do nich. W końcu może mieć inne koleżanki, tak jak moja. Teoretycznie nadal się przyjaźniły.
Bywały u siebie na urodzinach, poznawały swoje ?drugie? przyjaciółki.
Fala goryczy była ostatnio, chciałam zorganizować córce urodziny (na które przystała i zaakceptowała) , zaprosiłam tych znajomych z dziećmi, drugich znajomych (których oni wcześniej tez poznali). Kameralnie. Niestety ci drudzy znajomi nie przyszli, bo im cos wypadło, ich córka przyszła później do naszej (następnego dnia). Natomiast córka naszych długoletnich znajomych, przyjaciółka naszej córki od piaskownicy, nie przyszła ponieważ ?jest zazdrosna o ta drugą i jej mama nie wyprawia urodzin?.
W sumie żal mam do znajomej, że nawet nie zadzwoniła i nie powiedziała, że jest problem. Przyszli sami i z uśmiechem na twarzy powiedzieli, że córka nie przyszła,? bo nie chciała i co moja znajoma miała zrobić , namawiać ją??. Sytuacja katastrofalna, dziecko płakało i w ogóle.
Od tamtej pory jakoś nam nie po drodze. Zaczynam składać elementy układanki i stwierdzam ze od jakiegoś czasu moja znajoma chciała aby jej dziecko trochę się odsunęło, brak zgody na nocowanie, chociaż dzieci chciały itp.
Moje dziecko powiedziało mi, ze do głowy by jej nie przyszło sprawić przyjaciółce taką przykrość. Ona by się nagięła i poszła. Teraz mam do niej okropny żal i prawie czuje nienawiść, zwłaszcza że tamta nie uważa że źle zrobiła.
Czy miałyście kiedyś taka sytuację, że przez dzieci wasze drogi się rozeszły, szkoda mi?
Ale jak tu teraz gdzieś wyjechać razem, lub cokolwiek?
Nie radze sobie z tym