Hej musze to z siebie wyrzucic bo juz nie mam siły zeby zyc...
otoz z moja luba bylem 4 lata... przez 3 lata bylo super pieknie fajnie moja luba byla duzo przy kosci mi to nie przeszkadzalo bo sie zakochalem w niej bezgranicznie... caly czas mi powtarzala ze jestem tym jedynym itd... i ze sie to nie zmieni w zeszlym roku miala operacje zmniejszenia żołądka... dla mnie to był trudny okres były komplikacje podczas operacjii strasznie sie o nia balem ze cos sie stanie itd ale na szczescie bylo ok...opiekowalem sie nia i zajmowalem we wszystkim jej pomaagalem jak tylko moglem...no i jak juz zaczela chudnac to sie zaczelo...ze mna dziac depresja nerwica i takie tam postanowilem to leczyc... no a w miedzy czasie moja luba poznała pana problema na czacie i sie w nim zauroczyla mówił jej co chciala uslyszec ze jest taka piekna itd a ja jej tego nie mówiłem bo przezywalem koszmar i pewnego dnia po klotni z mamą pojechala do niego na noc a pozniej miala wyrzuty i sie nie odzywala do mnie nie wiedzialem co sie dzieje...przyjechala plakala a ja jej to wybaczyłem bo strasznie ja kocham no i co...spotykala sie z nim potajemnie ja nic nie wiedzialem o tym.. no i pozniej sie zareczylem z nia przy calej rodzinie... rozstalismy sie 15 stycznia no i pozniej co przegladam internet a tu widze ją z tym gosciem w klubie okropienstwo ...walczylem o nia bardzo dlugo... spotykala sie ze mna i opowiadala mi co robila z tym kolesiem ze poznala jego rodzine ze jest taki słodki i ze jej słodzi...ale juz nie moglem tego zniesc i postanowilem ze urwe kontakt zmieniłem nr tel itd... nie minelo pare dni jak dostalem od niej email ze ona bardzo cierpi i ze tęskni za mna a ja pewnie juz sie swietnie bawie z innymi hipokryzja pełna no i spotykalismy sie troche przytulała mnie całowała mówiła słodkie słówka...no ale chwile pozniej zaczela mi mowic ze ma juz nowego kolege... napisala mi email ze nie wyobraza sobie zycia bezemnie...ale pomimo to spotykala sie z innym i wciaz opowiadala jaki on nie jest fajny ze jej słodzi kupuje kwiaty... to trawło 2 miesiace bo juz nie moglem tego wytrzymac psychicznie... na koniec mi powiedziala ze odeszla bo chce miec lepsze zycie ...i teraz sie boje ze znowu sie odezwie i bedzie to trwało w nieskonczonosc..
taki edit... od leków stałem sie wrazliwy.. no mi powiedziala ze jestem ciepłą nadopiekunczą kluchą ze mam dwie lewe rece ze sie nienadaje do niczego...ze nie jestem facetem juz tylki cipą
zrobiła ze mnie wrak człowieka nic mi sie nie chce nawet wstawac z lozka... ja 26 lat ona 22