Witajcie.
Mój brat skończył dosyć dobre studia, przez jakiś czas pracował w zawodzie, ale od pół roku jest bezrobotny. Nie może znaleźć żadnej pracy w swojej profesji, rozsyła setki CV, pyta znajomych, chodzi na rozmowy kwalifikacyjne i nic. Jestem pewna, że to przejściowe i staram się go wspierać, ale widzę, że u niego z każdym dniem jest coraz gorzej.
Mam wrażenie, że popadł w marazm - nic go nie cieszy, chodzi jak struty, nie potrafi nawet na chwile zapomnieć, że nie ma pracy. Ciągle powtarza, że po co kończył te studia, skoro i tak jest na utrzymaniu rodziców, nie ma pieniędzy, nigdy nie znajdzie dobrej posady, rynek pod tym względem jest wyczerpany. Wynajmuje mieszkanie więc jest mu ciężko, kiedy pracował to był w stanie na siebie zarobić, teraz utrzymują go wyłącznie rodzice. Nie wiem jak mu pomóc, bo z takim podejściem nie znajdzie pracy nigdy. Jest bardzo zdesperowany, na każdą rozmowę leci jakby to była sprawa życia i śmierci, a potem dołuje się, że nic z tego. Miał wspaniałą narzeczoną, ale ostatnio ciągle się kłócili - bo jego podejście do niej było takie jak do wszystkiego, rozstali się chyba z jego inicjatywy...Ona bardzo cierpi, próbuje utrzymywać kontakt z moim bratem a jemu jest już wszystko obojętne. Boje się, że tym sposobem straci coś najważniejszego w życiu, mówiłam mu, że powinien walczyć, a on powiedział że nie ma siły i głowy na nic, także na nią.
Nie mam już argumentów. Cokolwiek nie powiem nie trafia do niego.
Jak pomóc takiej osobie?