netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Problem bliskiej mi osoby

8 odpowiedzi2 109 wyświetleńzałożony przez szarykotek, 17.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Problem bliskiej mi osoby

Witajcie.

Mój brat skończył dosyć dobre studia, przez jakiś czas pracował w zawodzie, ale od pół roku jest bezrobotny. Nie może znaleźć żadnej pracy w swojej profesji, rozsyła setki CV, pyta znajomych, chodzi na rozmowy kwalifikacyjne i nic. Jestem pewna, że to przejściowe i staram się go wspierać, ale widzę, że u niego z każdym dniem jest coraz gorzej.

Mam wrażenie, że popadł w marazm - nic go nie cieszy, chodzi jak struty, nie potrafi nawet na chwile zapomnieć, że nie ma pracy. Ciągle powtarza, że po co kończył te studia, skoro i tak jest na utrzymaniu rodziców, nie ma pieniędzy, nigdy nie znajdzie dobrej posady, rynek pod tym względem jest wyczerpany. Wynajmuje mieszkanie więc jest mu ciężko, kiedy pracował to był w stanie na siebie zarobić, teraz utrzymują go wyłącznie rodzice. Nie wiem jak mu pomóc, bo z takim podejściem nie znajdzie pracy nigdy. Jest bardzo zdesperowany, na każdą rozmowę leci jakby to była sprawa życia i śmierci, a potem dołuje się, że nic z tego. Miał wspaniałą narzeczoną, ale ostatnio ciągle się kłócili - bo jego podejście do niej było takie jak do wszystkiego, rozstali się chyba z jego inicjatywy...Ona bardzo cierpi, próbuje utrzymywać kontakt z moim bratem a jemu jest już wszystko obojętne. Boje się, że tym sposobem straci coś najważniejszego w życiu, mówiłam mu, że powinien walczyć, a on powiedział że nie ma siły i głowy na nic, także na nią. 

Nie mam już argumentów. Cokolwiek nie powiem nie trafia do niego.
Jak pomóc takiej osobie?

2

Odp: Problem bliskiej mi osoby

Witaj SzaryKotku.

Przeszedł mi przez myśl coaching zawodowy, nie czytałam wiele na ten temat, ale ponoć pomaga by stanąć na nogi i zdefiniować swoje cele. Podeślij mu może filmik Sekret, na motywację.
Może brat spróbował by poszukać pracy w innym zawodzie, chwilowo się zaczepić.

3 Ostatnio edytowany przez szarykotek (2014-05-17 21:50:34)

Odp: Problem bliskiej mi osoby

Redapples big_smile Podpowiem mu o tym, flimik podeślę, ma się rozumieć. Literature też dostarczam. Żeby on tylko mnie usłuchał, byłoby dobrze.

Proponuje mu żeby się zaczepił, ale zaraz słyszę "tak i potem w cv co ja sobie wpiszę?!". Na wszystko ma swoją odpowiedź.

Zastanawiam się czy on nie popadł w depresje. Obojętność od niego bijąca mnie poraża.
Nie wiem już naprawdę jak z nim rozmawiać.

Myślę nad zmianą taktyki - czyli koniec podchodzenia do niego jak do jeża po dobroci. Bo użala się nad sobą niepojęcie.
Może jakby usłyszał parę gorzkich słów to weźmie się za siebie...Tylko ja chyba nie mam serca do potrząśnięcia nim.:P

4

Odp: Problem bliskiej mi osoby

Wiadomo rzecz że CV na początku jest ciężko zapełnić, ale każdy jakoś zaczyna.
Uczestniczyłam w kilku rekrutacjach i tak na prawdę nie tylko umiejętności się liczą, ale też chęć pracy, motywacja, pomysłowość, współpraca w zespole, rozwiązywanie problemów itp. Moja siostra po studiach również szukała pracy pól roku w końcu się wkurzyła i została agentem ubezpieczeniowym, na początku nie było kolorowo, ale sama myśl że idzie się w jakimś kierunku już uskrzydla, każda nawet badziewna praca dostarcza Nam jakiegoś doświadczenia. Szary Kotku wiadomo kto przydałby się by zmobilizować Twojego brata smile.
Proponowałabym nawet poszukać praktyk w zawodzie, zacząć robić kursy doszkalające, samo się niestety nie zrobi, może są programy unijne, dzięki którym można za free podnieść kwalifikacje. Ciężko też stwierdzić na jakim etapie emocjonalnym jest brat, bo kopniaki w dupkę mogą go jeszcze pogrążyć.

5

Odp: Problem bliskiej mi osoby

Problem jest o tyle złożony, że obecnie jest on na aplikacji prawniczej i raczej powinien pracować w zawodzie, bo inaczej to kicha - nie będzie miał doświadczenia i okazji się nauczyć "bycia adwokatem", ale z drugiej strony aplikacja to niestety swojego rodzaju "podyplomowe", które też kosztują niemałe pieniądze.

No nic, życia za kogoś przeżyć nie mogę, zawsze wydawało mi się, że jestem dobra w pocieszaniu i moblizowaniu, ale on z tych ciężkich przypadków.

6

Odp: Problem bliskiej mi osoby
szarykotek napisał/a:

obecnie jest on na aplikacji prawniczej i raczej powinien pracować w zawodzie, bo inaczej to kicha - nie będzie miał doświadczenia i okazji się nauczyć "bycia adwokatem", ale z drugiej strony aplikacja to niestety swojego rodzaju "podyplomowe", które też kosztują niemałe pieniądze.

Szarykotku - skoro brat jest na aplikacji adwokackiej, to chyba nie jest tak źle.
Przecież tam też uczy się zawodu. Chyba, że trafił na fatalnego patrona.
Poza tym przecież musi się tam uczyć bo mają regularnie kolokwia.

7

Odp: Problem bliskiej mi osoby

No własnie z tym patronem jest licho, bo to tylko "na papierku", widział się z nim dwa razy i to tylko na 5 minut, bo tamten ciągle nie ma czasu. Kolokwia są całoroczne, więc też jakoś bardzo go nie absorbują...
Po prostu chciałby znaleźć pracę.

Mam nadzieję, że zmieni swoje podejście, bo z tkaim jak ma teraz to naprawdę jest masakra. Też mu mówię, że dobrze że przynajmniej jest na tej aplikacji, bo mógłby ani nie mieć pracy ani tego i stałby kompletnie w miejscu - jak grochem o ścianę moje gadanie.:P

8

Odp: Problem bliskiej mi osoby

Znam ciężkie przypadki - z nimi to nie tak chop-siup. Trzeba się nieźle nagimnastykować by przywrócić komuś wiarę w siebie, a podstawą tego jest - chcieć i móc. Jeśli on nie chce, niewiele zmienisz. Możliwe że to stan przejściowy, a możliwe że chłopak zapędził się w kozi róg bo sam za dużo od siebie oczekiwał i sam się na sobie zawiódł, gorzkie doświadczenia budują człowieka, ale zawsze zostawiają jakieś ślady w psychice człowieka. Grunt to nie stracić gruntu pod nogami, póki ty w niego wierzysz, nic nie jest stracone. Myślę że musisz jak na razie odpuścić z tematem pracy, problemami i zacząć robić tak jakby nie istniały, a zacząć z nim rozmawiać o jakiś zainteresowaniach, wspomnieniach, przyjść do niego z kawałkiem placka, piwem i pogadać od tak, bez drążenia tematu, z tego co ja mogę na własnym doświadczeniu powiedzieć, długo czekałam na efekt, ale w końcu się doczekałam smile Trzeba tylko mieć anielską cierpliwość, wszystko co złe też przecież przemija w końcu smile

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026