Witam , jestem tu nowa .
Postanowiłam napisać na tym forum ,gdyż muszę wyrzucić z siebie mój problem . Liczę na jakieś rady ,wskazówki .
Postaram się Was nie zanudzi.
Sześć miesięcy temu rozstałam się z mężem . Byliśmy "starym , dobrym małżeństwem " , jednak w pewnym momencie coś zaczęło się sypać . Wiem , że to co za chwilę przeczytacie może brzmieć banalnie ,ale tak to właśnie wyglądało . Ogromną miłością mojego męża są , były i będą psy . Sami mamy , a właściwie mieliśmy dwa (teraz mąż zabrał je do teściów ) . Również je pokochałam , gdy związałam się z mężem ,założyliśmy hodowlę i od tego czasu się zaczęło ... Na początku bardzo nas to do siebie zbliżyło , wspólne spacery , cieszyłam się , że córka wychowuje się ze zwierzętami , ale w ostatnim czasie mąż dostał "obsesji " .My spadłyśmy na drugi lub trzeci plan . Ciągle nie było go w domu , interesował się wszystkim tylko nie nami .Oprócz tego zauważyłam , że w jego życiu pojawiła się inna kobieta , z tego co wiem nie doszło do zdrady uff , ale w momencie ,gdy się o tym dowiedziałam zaczęłam walczyć o związek , rozmawiać ,prosić ..nic do niego nie docierało .Dopiero kiedy kazałam mu się wyprowadzić ,coś zaczął rozumieć , ale dla mnie było już za późno . Przez chwilę pomyślałam , że go nie kocham , że potrzebujemy z córką miłości , czułości , bezpieczeństwa , a on nam tego nie dawał . Mąż długo walczył i nadal walczy . Mieszka osobno , lecz często nas odwiedza (tzn. córkę ). Z tamtą kobietą zerwał kontakty , mówi , że kocha , że zrozumiał błąd , że się poprawi ...Strasznie zabolało mnie to co nam zrobił , a szczególnie , że znajdywał czas dla tamtej kobiety , a nie dla nas ... Ostatnio zdałam sobie sprawę , że nadal go kocham , ciągle o nim myślę , tęsknie ... myślicie , że możemy spróbować jeszcze raz ?