Hej,
mam problem, który ciągnie się za mną już dawno. Jest to problem chyba gimnazjalny, relacje przyjacielskie. Nie wiem jak mam to określić, ale osoba - dobry znajomy, który był moim przyjacielem,mówił, że ma do mnie zaufanie, czasem nawet nasza relacja była dziwna, nie wiedziałam czy to jest jakiś mentalny związek czy nie, zwierzał mi się, traktował jak siostrę, bliską osobę - teraz czuję, że odwraca się ode mnie. Kiedyś ktoś ostrzegł mnie przed nim, że on jest manipulantem,że pragnie atencji, że lubi być w centrum uwagi i przez swoje kompleksy lubi być akceptowany. I ja mam nie dać się omamić przez niego. Zawsze miał we mnie wsparcie. Jednak do kręgu znajomych doszła jedna osoba, która wszystko zburzyła. Wepchnęła się chamsko wtedy kiedy mnie nie było w grupie. Nie mówię, że to jest złe, każdy przecież może się kolegować z tym z kim chce. Ja wtedy też zadawałam się z innymi, ale o poprzedniej grupie znajomych nie zapomniałam.Ta osoba wprowadziła zamęt, napięcie, chamskie odzywki. W pewnym momencie była zazdrosna o mnie,o naszą relację, o nowy związek tego mojego przyjaciela z dziewczyną. Mimo, że on miał dziewczynę ona mu ubliżała, potrafiła mnie nienawidzić, odzywać się w niekulturalny sposób do mnie, do znajomych, do jego dziewczyny, do partnerów innych znajomych. Obgadywała go. On miał żal. Mówił, że nie wie co z nią jest. Zastanawiał się czemu ona tak postępuje, przecież zawsze w jej towarzystwie było dość śmiesznie. Inni mówili, że ona lubi mącić, pozostawać wredną osobą.
Jednak OBECNIE ja w grupie się nie liczę. Mimo, że opowiadałam temu przyjacielowi w zaufaniu, że ona jest taka i taka, że mnie obgaduje, on też mi o jej zachowaniu opowiadał -teraz ja zostałam odsunięta. Ona nie wie, że ubliża ludziom, ona taka jest. Znowu wszystko jest tak samo. Mam żal,że zaufałam złym osobom. Że zostałam wplątana w jakąś grę, w której przyjaciel, osoba która zawsze mi ufała, powtarzała, że ja mam też jej ufać teraz zadaje się z osobami na które wcześniej wrzucała i które wcześniej wrzucały na nią? Boję się, że on jest dwulicowy, że mimo, że jestem jego przyjaciółką ( jak to powtarza) nie ma do mnie zaufania. Boję się, że wygada wszystkie moje problemy, sekrety, które mu powierzyłam wcześniej. I ja nawet nie martwię się o to, że on to powie swojej dziewczynie tylko tej ZNAJOMEJ - jako koleżance...Ja już nie wierzę, w żadną relację, nawet koleżeńską. Po prostu nienawidzę tego, jak ktoś odwraca kota gonem. I nie mówię tu przez zazdrość, ale przez zwykły żal. Może ludzie się zmieniają, może tak już jest, że teraz nastał czas zmiany znajomych Ale dlaczego jeszcze 2-3 miesiące temu mogłam mu się zwierzyć i on mnie. A teraz zostałam odtrącona nie tylko przez niego, ale i innych?
Dlaczego kiedy tej dziewczyny nie było w naszej grupie, on miał swoją dziewczynę, ja miałam faceta i normalnie spotykaliśmy się ze znajomymi? A teraz wprowadzona została dziwna atmosfera? Po prostu nie lubię tej dziewczyny, jej charakteru, tego, że się wtrąca we wszystko. I nie mogę zdzierżyć tego, że mimo tego, że wrzucała na wszystkich i na niego on się z nią zadaje...
Mój facet też go zna i mówi, że to taki typ człowieka, który potrzebuje mieć na około zawsze wszystkich ludzi,a kiedy ktoś się odsuwa on nie wie o co chodzi. I kazał mi się odsunąć dla dobra naszego związku. I też ma żal do niego, że stał się dwulicowy i dziwnie się zachowuje - tak żeby tylko mu było dobrze...Cieszę się, że mam faceta, mimo, że relacja z przyjacielem jest dłuższa o kilka lat niż z nim...
to jest bardzo pogmatwana sytuacja... nie rozmawiałam z nim od dobrych 2-3 tygodni. napisałam do niego w sprawie związanej z uczelnią na dosłownie 2 min we wtorek.