Witam. Moja obecna sytuacja jest dość skomplikowana jak dla mnie, żebym mógł poradzić sobie sam. Sprawa wygląda tak. Moi Znajomi byli rozstali się kilka dni temu na dobre. Wcześniej były między nimi rozstania, ale ona wracała do niego, bo ten brał ją na litość. Tym razem rozeszli się już na dobre. Ona(nazwijmy ją S.), świetna dziewczyna, ułożona, inteligentna, dojrzała jak na swój wiek(19l.), a on(20l.nazwijmy go K.) z pozoru fajny chłopak. Jednak naprawdę jest zupełnie inny. Po ostatnim rozstaniu S. odezwała się do mnie, z prośbą o wysłuchanie jej, bo nie miała komu się wyżalić, z kim porozmawiać. W ciągu kilku ostatnich dni, dowiedziałem się od niej, że tak naprawdę K. nie miał do niej najmniejszego szacunku. Potrafił ją wyzywać od najgorszych, wydzierać się na nią, szarpać, zabraniać nawet rozmawiania przez nią z jej kolegami, wychodzić bez jego wiedzy(mimo że mieszkają osobno, każde z rodzicami). Okłamywał ją, w tajemnicy ćpał, jeździł na "maszyny" czyli grać za kasę na tzw. jednorękich bandytach. S opowiadała, jak podczas sylwestra, gdy siedzieli razem i ona rozmawiała ze znajomymi K wyskoczył do niej z tekstem "Chcesz, żeby któryś Cię walił?" na tyle głośno żeby inni go słyszeli. Poniżał ją przy ludziach, równał z błotem, a później zapewniał jak bardzo kocha i że przeprasza, ale się zdenerwował. Ogólnie K jest o nią zazdrosny do tego stopnia, że wygląda to na obsesję na jej punkcie. No i tu zaczyna się pojawiać mój problem. Otóż, podczas rozmów na żywo i przez sms, S wiele razy zapewniała, że w tym momencie, gdy jest jej naprawdę ciężko jest mi bardzo wdzięczna, że jestem dla niej wielkim wsparciem. Powiedziała mi, że nigdy nikomu nie zaufała tak szybko jak mi, że stałem się dla niej kimś więcej niż tylko kolegą, a nie ukrywam, że przez te nasze rozmowy, przez pomaganie jej nie myśleć o tym już byłym ale psychicznym chłopaku ona również nie jest mi obojętna. I kwestia jest następująca, ponieważ jest to była dziewczyna kolegi, jak myślicie, gdyby między mną a S narodziło się jakieś głębsze uczucie, czy byłoby to w porządku żebyśmy spróbowali razem? Dodam, że zarówno ona, jak i moi dwaj najlepsi przyjaciele sami powiedzieli, że przy mnie S zaczyna na nowo promienieć, że widać jak bardzo ją szanuję.
PS. Dowiedziałem się z moimi przyjaciółmi że K, za naszymi plecami również nas zrównał z błotem, naopowiadał wszystkich możliwym osobą, jacy to niby jesteśmy straszni, że rzekomo myślimy tylko o tym, żeby zaliczać panienki itp. Gdy dowiedzieliśmy się o tym, dzwonimy do K, mówimy o co chodzi, a on udaje że niby nic nie mówił, a po chwili przyznaje, że obrobił na tyłki tylko po to, żebyśmy przestali być dla S ludźmi wartymi uwagi i utrzymywania kontaktu. Chciał ją pozbawić znajomych, żeby nie zaspokoić chorą zazdrość. Także po tym co zrobił, przestał istnieć dla nas jako człowiek honoru. Czy w takim wypadku, byłoby to czymś złym, gdybym ja i S. spróbowalibyśmy stworzyć związek? Czy to jest sprzeczne z jakimiś moralnymi zasadami?
Z góry dziękuję za porady i odpowiedzi, a bardzo przepraszam za chaos w tekście, który spowodował mój mętlik w głowie.
Pozdrawiam, Konrad