netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Dobry chłopak, zła relacja?

15 odpowiedzi4 076 wyświetleńzałożony przez bleablea, 05.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Dobry chłopak, zła relacja?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Dobry chłopak, zła relacja?

Witajcie! mam problem z obiektywnym spojrzeniem na swój związek, bardzo nie chcę odchodzić, ale zostać też się boję, a niedługo mamy wziąć ślub... Zacznijmy od tego że to dobry chłopak, miły, uprzejmy i bardzo wrażliwy! Rodzinny... Nie mam obaw, że np. będzie wolał kolegów ode mnie albo będzie mnie celowo ranił czy dokuczał, nie będzie chciał dzieci czy coś takiego. Teoretyczne poglądy na związki ma super - należy spędzać razem jak najwięcej czasu, trzeba uprzyjemniać sobie życie wyjściami, wyjazdami, wspierać się, mówić sobie o wszystkim... łączy nas też wiara!
Niestety niedługo przed zaręczynami pojawiły mi się wątpliwości, takie poważnie trwają już ponad rok. I teraz już nie mam czasu, bo niedługo ślub, ale nadal je mam, wcale nie przeszły sad Bo przez te wszystkie lata związku było parę nieciekawych aspektow, które teraz juz niby nie występują, bo mu zależy i chce się zmienić. Ale ja nie wiem, czy to nie tylko chwilowo, a po ślubie wszystko wróci? sad
Plusiki:
- kocha mnie, dużo mówi o uczuciach, tęsknocie, okazuje czułość i uwagę
- odwiedza mnie jak jestem chora
- pamięta o wszystkich rocznicach
- chce "spełniać moje marzenia"
- kulturalny, uprzejmy, nie przeklina
- bardzo rodzinny!
Czyli on ogólnie ideał smile Tylko ja jestem bardzo wrażliwa i niestety, dałam się zdominować jemu i jego rodzinie, teraz widzę że to był duży błąd, ale nie wiem, czy znajdę w sobie siłę, żeby to ukrócić i umieć zwalczyć mój wizerunek takiej grzecznej dziewczynki jak mam teraz u nich... staram się ale bliskość ślubu mnie przeraża.
Ogólnie przez lata miałam wrażenie że ten związek mnie raczej osłabia niż wzmania, tłamsi bardziej niż rozwija. Czułam się dobrze, kiedy udawało się uzyskać trochę czasu dla siebie. Kiedy mój chłopak wyjechał na pewien czas na staż i widywaliśmy się co dwa tygodnie, czułam że odżyłam, byłam szczęśliwa.
Bo niestety ale nie miałam sił, a on i jego rodzina byli bardzo mili, ale też stosowali ciągle wobec mnie szantaż emocjonalny... a ja słaba, zakochana, nieśwaidoma, ulegałam. Chłopak był chyba do końca nieświadomy, co robi, dla niego takie nieodpuszczanie i forsowanie swojego emocjonalnymi chwytami to normalne relacje...
Otóż minusy:
- ja z miasta, on ze wsi (całkiem inna wizja kobiecości - on niby bardziej podziela moją niż tą, co ma w domu, ale nie wiem, na ile w to wierzyć i czy to po ślubie nie wyjdzie; tam kobieta jest "mamą" dla dzieci i męża, wszystko załatwia, pokorna, w kuchni i ogrodzie, poza tym mają całkiem inny stosunek do zwierząt)
- w ich mentalności dzieci trzeba "przełamać", żeby były posłuszne i bały się rodziców, częste jest słowne i niby w żartach upokarzanie ukochanego, mówienie do niego jak do służącego czy kogoś gorszego
- ja bardziej introwertyczka, on potrzebuje towarzystwa do "ładowania baterii" (czasem się czuję jakby nasza relacja to było w większości ładowanie jego baterii mogą energią, nie wiem jak to wyjaśnić, z nim mam poczucie większego chaosu w życiu i głowie, który muszę sobie porządkować w samotności)
- kiedy jesteśmy razem za bardzo nie potrafimy działać, nie umiemy podjąć razem decyzji, coś zrobić, strasznie opornie to idzie - nie wiemy oboje czemu...
- nie mamy zbyt wiele wspólnych zainteresowań, mało wspólnych tematów, nigdy nie było czegoś takiego że można przegadać pół nocy i nie ma się dość
- jest dla mnie miły, ale jednak jakoś nie umiem się przy nim zrelaksować i odpoczywać psychicznie, może przez to że cały początek naszego związku to było jego zastanawianie się, czy właściwie chce ze mną być (bo jego poprzednie dziewczyny miały wady, więc je rzucał po paru miesiącach), a jego rodzina obserwowała mnie, czy jestem pracowita, czy nie chcę go wykorzystywać itp.
- łatwo się obrażał, teraz stara się kontrolować, ale zdarzało się, że np. nadąsał się, bo nie zaproponowałam mu pomocy w prasowaniu, a widział, że zajrzałam do kompa, więc sobie do tego dorobił historię, że miałam czas, a nie chciało mi się mu pomóc... (nigdy nie dałam powodów do takich podejrzeń, zawsze się starałam, nie miałam żadnej "wpadki", że zostawał sam z czymś a ja ewidentnie wtedy się oddawałam rozrywce)
- przez parę pierwszych lat związku jego rodzina mnie chyba testowała, prosili mnie o pomoc we wszystkich domowych obowiązkach, pytali zawsze czy mnie tato autem podwiozł czy przyjechałam autobusem (raz zrobili uwagę, ak mnie tato podwiózł, niby żatem czy dupki mi się nie chce wozić autobusem), śmiali się z "miastowych" przy mnie, ja nie kłóciłam się, we wszystkim pomagałam, więc mnie zaakceptowali i polubili, ale jakoś zaczełam tracić poczucie własnej wartosci...
- domyślnie wszystko jest jak chce on/jego rodzina, ja byłam takim dodatkiem do niego, w jego życiu prawie nic się nie zmieniło, za to ja zaczęłam uczestniczyć w życiu jego rodziny, bo ciągle ktoś czegoś od nas potrzebował, chciał
- chciałam skromne wesele, najlepiej tylko obiad dla najbliższych, a szykuje się takie na 100 osób (tego nie wypada nie zaprosić, tamten się obrazi itp.)...
- często ma humorki, które ja łagodzę, rozumiem, wspieram, za to jak ja mam gorszy nastrój i np. nie mam ochoty o tym rozmawiac, to jest na mnie zły i mam dwa problemy - swój zły humor i jego urażonego, ogólnie jak okazuję jakies ludzkie słabości typu drażliwy nastrój to odnosi to do siebie i jest na mnie zły, raz już miałam porządnego doła i zaczęłam się żalić, może głupio, bo marudząc (po raz pierwszy od 4 lat), a on mi że jak chce być nieszczęśliwa, to mam sobie być, ale jego w to nie wciągać.. ale jak chcę przestać marudzić i myśleć pozytywnie, to on chętnie pomoże.
- jak jeszcze był pomysł, żeby mieszkać po ślubie z jego rodziną, chciał żeby nam gotowała jego babcia, chociaz ja chciałam sama, ale on to rozumie, tylko że jej byłoby przykro, więc nie będziemy mieć wyjścia
- jedno mówimy, co innego się dzieje (np. nie chciałam, żeby mama składała za niego dokumenty w urzędzie, obiecał że zrobi to sam, a potem i tak mama to zrobiła... albo ustaliliśmy, że wyjdziemy wczesniej ze spotkania rodzinnego, bo potrzebowałam się pouczyć, już chcieliśmy wychodzić, mama go wzięła na strone, że mamy zostać, bo cioci będzie przykro jak nie zjemy kolacji, no i musieliśmy zostać.. albo mówiłam, że mam wątpliwości co do ślubu, to powiedział, że gdybym np chciała więcej czasu to mam powiedzieć. Kilka dni potem postanowiłam, że musimy popracować nad relacją, bo na razie to mnie ona bardziej meczy niż cieszy, ale chce z nim być i pracować... a potem dopiero wrócić do tematu ślubu bo na razie to jestesmy do niego niedojrzali, a on był w szoku, płakał i stwierdził, że nie może się zgodzić, albo ślub albo rozstanie
- większość problemów to moja wina... staram się nic nie zwalać na niego i szukać winy najpierw w sobie, ale on ochoczo mi przy tym przytakuje, nawet jak powiedziałam, że to nie było dobre, że większość weekendów przez długi czas spędzałam na sprzątaniu domu jego rodziców zamiast jakoś na budowie relacji z nim, to było, że to moja wina, bo nie protestowałam, więc skąd on miał wiedzieć, jak nie mam ochoty na kontakty fizyczne to tez jest zły, że za późno o tym mówię, albo że czemu go nie pociągam itp.
- często jak był konflikt, bardzo wyolbrzymiał to co mówiłam i brał to do siebie, było mu bardzo przykro, płakał itp (stara się z tym walczyć ale jego rodzice też wszystko wyolbrzymiają, do wszystkiego podchodzą strasznie emocjonalnie)
- jedno moje "nie" nie wystarczy, zawsze stara się mnie przekonać do swoich pomysłów wracając ciągle, przekonując, namawiając, czasem dla świętego spokoju się już godzę zwłaszcza jak widzę, że coś zaczyna brać do siebie.
i tak dalej... takie klimaty. Kochany chłopak i dobry, ale za bardzo się nie rozumiemy. Oboje mamy dobre chęci, ale jakieś to wszystko męczące. Wywodzimy się z bardzo odmiennych środowisk. Nie wiem, co z tym zrobić, nie chcę być sama, nie chcę go krzywdzić, odrzucać jego miłości. Ale szczęśliwa w tej relacji już dawno też nie jestem, chociaż ostatnio wszystko stara się zmienić i się tak nie brać do siebie, nie manipulowac mną... ale czy trwale?

2

Odp: Dobry chłopak, zła relacja?

dziołcha..
a najwazniejsze pytanie?
kochasz go??

analize kandydata na męża zrobiłaś az miło
jego rodzinę i relacje tez sobie rozpracowałaś

ale wogóle cos do tego miłęgo chłopaka czujesz??

3

Odp: Dobry chłopak, zła relacja?

Chyba tak. Mam do niego dużo ciepła i czułości, martwię się o niego... Nie jestem w stanie znieść myśli, że mógłby cierpieć. Tylko fizycznie już mnie zbytnio nie pociąga, ale wciąż uwielbiam go przytulać, całować.
Z drugiej strony kiedyś robiłam wszystko dla niego, bez krztyny myśli o sobie, jego szczęście było moim. Zatraciłam w tym siebie i teraz coraz częściej mam odruchy obronne, nie potrafię już o tym myśleć tak jak kiedyś, teraz tylko uważam, żeby nie dać się "wkręcić" w nic, na co bez emocji bym się nie zgodziła.

4

Odp: Dobry chłopak, zła relacja?

A jeśli trwałe będzie "nie branie do siebie, nie manipulowanie Tobą" z jego strony, to czy będziesz w stanie go pokochać? Czy zacznie Cię wtedy bardziej pociągać fizycznie?
Jeśli odpowiedz na te pytania brzmi...nie, to chyba jednak ta relacja będzie trudna do naprawienia. Trzymanie kogoś przy sobie, tylko dlatego aby nie być samotną, to nie fair. Piszesz, że nie czujesz się z nim szczęśliwa, że "chyba" coś do niego czujesz. Czy to nie jest ranienie się nawzajem? Ranisz i jego (oszukując go) i siebie samą (męcząc się z kimś kto Cię nawet nie pociąga).

5

Odp: Dobry chłopak, zła relacja?

moja córka miala watpiwosci i uciekla sprzed oltarza,teraz jest szczesliwa z mezem,ktorego poznala po dwoch latach od ucieczki.To Twoje jest zycie i przezyj je szczesliwie.Rob to co nakazuje Ci rozum i nie patrz na innych   smile

6 Ostatnio edytowany przez ZaubererDE (2014-05-05 22:04:06)

Odp: Dobry chłopak, zła relacja?

Jesteś samodzielna finansowo?

7

Odp: Dobry chłopak, zła relacja?
ZaubererDE napisał/a:

Jesteś samodzielna finansowo?

tak, jestem... i nie mieszkamy razem.

8

Odp: Dobry chłopak, zła relacja?

Małżeństwo to wielka odpowiedzialność, wiem, że brzmi to jak frazes, ale tak właśnie jest. Co będzie podwalinami waszego małżeństwa? Nie pisz o cechach jego charakteru ani o tym, że jest miły i opiekuńczy. Napisz, co macie wspólnego, czy sobie ufacie, czy masz poczucie że możesz mu wszystko powiedzieć, czy się nawzajem szanujecie (szantaże emocjonalny, wpychanie w poczucie winy i manipulacja to objaw braku szacunku, przemoc psychiczna wobec dzieci także źle rokuje), czy macie wspólne tematy, co uwielbiacie razem robić, czy potraficie pójść na kompromis, czy rozmawiacie o związku, o relacji, czy znacie nawzajem swoje poglądy na kwestie związane z posiadaniem i wychowaniem dzieci...

Piszesz, że nie jesteś szczęśliwa, że cię nie pociąga (przytulać i głaskać to można pieska). Myślisz, że po ślubie się to zmieni? Że obrządek jak magiczna różdżka naprawi waszą relację i sprawi, że nagle zapałasz pożądaniem i staniesz się w sekundę najszczęśliwszą kobietą pod słońcem? Musisz mieć świadomość, że tak się nie stanie. Nic się nie zmieni po, jeśli już, to na gorzej.

Bardzo ładnie rozwaliłaś związek na czynniki pierwsze. Napisałaś też o zwyczajach jego wiejskiej rodziny i o tym, co ci w nich przeszkadza. Jest pewna szansa, że za parę lat, kiedy spowszedniejesz jako żona nagle zobaczysz w mężu identyczną osobę jak jego tatuś i mamusia. Jeśli nie żyjemy wystarczająco świadomie, to zaczynamy przejmować pewne cechy naszych rodziców. Zwłaszcza, jeśli nie widzimy w nich nic złego.

I jeszcze jedno - "Chyba tak" jako odpowiedź na pytanie, czy go kochasz to o wiele za mało, żeby stworzyć szczęśliwe małżeństwo. Mam wrażenie, że po prostu do siebie nie pasujecie, a związek ciągniecie siłą rozpędu. I że pomysł ze ślubem nie jest zbyt udany. Ty tego ślubu nie chcesz, więc po prostu nie wychodź za mąż. Jeżeli dla niego oznacza to rozstanie, niech się stanie tak, jak tego chce. Nie zatrzymuj go. Odchodząc zawsze kogoś ranimy. To naturalne, że jest ci przykro. Ale motywacja typu "nie chcę go ranić", tudzież "boję się być sama" nie jest dobrą podstawą, żeby z kimś być.

9

Odp: Dobry chłopak, zła relacja?
bleablea napisał/a:

Chyba tak..

To nawet takie zimne cyniczne monstrum jak ja wie, że jak przed ''kocham'' pojawia się ''chyba'', to tym kochaniem można sobie dupę podetrzeć.

10

Odp: Dobry chłopak, zła relacja?

problem nie lezy w nim, ani jego rodzinie, bo oni sa tak wychowani i dla nich to normalne. Takie zachowania jak sprawdzanie i wywieranie presji odnosi skutek tylko na osobach slabych psychicznie i nieasertywnych. Pierwsze pytanie, na ktore musisz sobie odpowiedziec - "czy ja go kocham". Jesli nie, zakoncz to na zawsze, bo spieprzysz sobie zycie, a mamy tylko jedno. Jesli odpowiedz brzmi "tak" musisz wziac go na rozmowe i powiedziec wszystko w zasadzie o czym tutaj napisalas i dodatkowo musisz zbudowac swoje wlasne zdanie, ktore nie bedzie mialo duzo wspolnego z opinia innych. Dobrze Cie rozumiem, bo tez bylem czescia takiej chorej sytuacji. W momencie jak sie postawilem i zaczalem zyc po swojemu tak jak chcialem nie tylko nie zrazilem nikogo do siebie, ale zbudowalem wiekszy szacunek do swojej osoby. Tutaj nie ma kompromisow. Jesli oboje sie kochacie - poza paroma zgrzytami przez to przejdziecie, jesli nie to odpusc i odejdz. Pamietaj, ze nikt Ci zycia nie odbierze jak zrobisz wedle wlasnych decyzji. Prosty przyklad - babcia chce gotowac na Twoim weselu. To jest Twoje wesele i zapewne jak lubisz gotowac to Ty masz do tego pierwszenstwo, a nie babcia, bo to nie jej wesele. Jak widac Twoimi oczekiwaniami sie nie przejmuja, wiec czas na to, abys pokazala te oczekiwania i konsekwentnie je realizowala. Introwertyzm nie ma nic wspolnego z asertywnoscia. Mozesz byc ugodowa i spokojna, ale musisz miec tez swoje zdanie. Mozesz isc na kompromisy, ale pokaz pazur!

11

Odp: Dobry chłopak, zła relacja?

Plusy opisałaś  w kilku króciutkich punkcikach a rozpisałaś się na temat minusów...To chyba o czymś świadczy.

Powtórzę za innymi, że słowo "chyba" przed słowem "kocham" nie brzmi najlepiej

12

Odp: Dobry chłopak, zła relacja?

Jeżeli kochasz - zostań. Jeżeli chyba - odejdź. Jeżeli nie - o czym tutaj dyskutujemy?
A może zróbcie sobie przerwę? Odpocznijcie? Potęsknijcie?

13

Odp: Dobry chłopak, zła relacja?
olennka napisał/a:

Jeżeli kochasz - zostań. Jeżeli chyba - odejdź. Jeżeli nie - o czym tutaj dyskutujemy?
A może zróbcie sobie przerwę? Odpocznijcie? Potęsknijcie?

Przerwa w związku to nie jest dobry sposób na rozwiązanie jakichkolwiek problemów. To nic nie zmieni. Jeśli przypuśćmy dwa lata po ślubie autorka postu znowu będzie mieć wątpliwości to też jej poradzisz "odpoczynek" od męża? Takie coś nie ma sensu.

14

Odp: Dobry chłopak, zła relacja?
Emilia napisał/a:
olennka napisał/a:

Jeżeli kochasz - zostań. Jeżeli chyba - odejdź. Jeżeli nie - o czym tutaj dyskutujemy?
A może zróbcie sobie przerwę? Odpocznijcie? Potęsknijcie?

Przerwa w związku to nie jest dobry sposób na rozwiązanie jakichkolwiek problemów. To nic nie zmieni. Jeśli przypuśćmy dwa lata po ślubie autorka postu znowu będzie mieć wątpliwości to też jej poradzisz "odpoczynek" od męża? Takie coś nie ma sensu.

Tylko na razie nie są po ślubie. I jest to moment, kiedy mogą to jeszcze sprawdzić, bo nie są zobowiązani wspólnym domem, dzieckiem, etc. Jeżeli drugi raz przyjdą wątpliwości - to dla mnie to definitywny koniec.

15

Odp: Dobry chłopak, zła relacja?

Gdybyś była moją córką to powiedziałabym uciekaj od niego i jego rodzinki.Ewidentnie on i rodzina manipulują tobą, to sprawdzanie to nic innego jak znalezienie posłusznej żonki dla syna. Zastanów się albo przynajmniej poczekaj ze ślubem . Po ślubie bedzie gorzej. Jeżeli teraz cie nie pociąga to co dalej?  Ja odczułam , że to nie miłość a przywiązanie, przyzwyczajenie  po 4 latach.Podejmij decyzje samodzielnie a nie pod naciskiem chłopaka czy jego rodziny.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Dobry chłopak, zła relacja?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026