Od czasów trzeciej klasy liceum(czyli już z jakieś 3 lata) kochałam się w pewnych chłopaku.
Rok temu zaproponował mi abym weszła z nim w układ na zasadzie "seks bez zobowiązań". Zgodziłam się licząc na coś więcej. Oczywiście nic "więcej" nie nastąpiło i postanowiłam znaleźć sobie kogoś stabilniejszego, wtedy związałam się z moim obecnym partnerem...
Niestety nie pokochałam go tak jak poprzedniego i dalej spotykałam się z nim na seks bez zobowiązań...
Wiem że jestem naprawdę okropną osobą, bo okłamuję swojego chłopaka... ale naprawdę nie potrafię inaczej! Z jednej strony mam chłopaka którego kocham, a który nie chce ze mną być, a z drugiej partnera, którego nie chcę tracić...
Taka sytuacja trwa już pół roku i ciągle nie mogę jej zakończyć... wiem że ranię ich i siebie, ale nie mogę znaleźć w sobie sił aby to zakończy w jakikolwiek sposób.
Co ze mną jest? Czy ja jestem na coś chora?
Podobne tematy
Lepiej przyznaj się swojemu chłopakowi o tym co robisz, bo doprawiasz mu rogi. Zastanów się jak on by się poczuł i co o Tobie myślał i jak Ty byś się czuła gdyby się dowiedział co robisz. Na pewno miło by nie było ani dla niego, ani dla Ciebie. Poza tym ja wierzę w karmę, skoro Ty potrafisz zdradzać chłopaka, to dlaczego jakiś chłopak w przyszłości na którym będzie Ci zależało Ciebie nie zdradzi? Skoro sama jesteś nie fair. Nie masz wyrzutów sumienia na ten temat?
Seks bez zobowiązań? Dziewczyno, pogubiłaś się i to ostro, spróbuj się odnaleźć.
Nie jestes chora,po prostu nnalazlas sie na rozdrozu,kazdy z nas ma momenty zagubienia -takie jest zycie-nic nie mow chlopakowi (ktos madry powiedzial,ze serce kobiety jest jak ocean
)-tylko uporaj sie jak najszybciej z tym problemem,nie ciagnij dwoch srok za ogon-ja tez wierze w karme,albo zyj w zwiazku z seksem bez zobowiazan albo w zwiazku z mniej kochanym chlopakiem,ktoremu na Tobie zalezy.Niestety wybory zyciowe nie sa latwe,zwlaszcza jak sie spotka kogos,ktorego chemia tak dziala na zmysly.Moja rada ,rob co chcesz-nawet jezeli potem troche pocierpisz,ale nie z dwoma naraz.To nigdy nie wychoddzi na dobre i najbardziej moze Ci namieszac w zyciu wlasnie taka sytuacja.
4 2014-05-05 13:51:14 Ostatnio edytowany przez agnik (2014-05-05 13:56:18)
Nie jesteś chora, to co powinnaś odnaleźć w jednym partnerze odnajdujesz w dwóch. Jednego kochasz, z nim sypiasz a braki w sferze emocjonalnej (nieodwzajemnione uczucie) rekompensujesz sobie swoim chłopakiem.
Powinnaś zostawić ich obu, znaleźć sobie jedną osobę, która zapewni Ci to co obecni dwaj Panowie.
Dobrze czujesz się sama ze sobą w takim układzie?
Jesteś chora, a ta choroba to hedonizm. Nie przejmuj się takich coraz więcej.
Jak czytam takie wątki jak ten to tym bardziej pragnę stać się zimnym sukinsynem.
Autorko wątku, jeżeli nikt tu jeszcze nie powiedział prawdy na Twój temat to tylko dlatego, żeby nie dostać stałego bana.
albo w związku z mniej kochanym chłopakiem, któremu na Tobie zależy.
"z mniej kochanym" - Chyba sobie żartujesz?! Ty chciałabyś być "mniej kochana" przez swojego faceta/narzeczonego/męża, który bardziej od Ciebie kocha inną z którą nie może być?
Niech ona lepiej da spokój chłopakowi i czym prędzej zmyka do swojego... (oszczędzę tutaj określenia jakie mi się ciśnie).
Mi to wygląda na trollowanie ![]()
Niekoniecznie, bo znam realne przypadki kobiet, które tak o sobie mówią ale nic z tym nie robią. Po prostu oczekują aprobaty do swoich działań, albo rozwiązania ich problemów. Jak? Musi sie pojawić ktoś trzeci, czwarty, piąty. Ciągła adoracja i emocje, uzupełnianie braków w sobie poprzez posiadanie kogoś kto jest stworzony do konkretnych celów. Jeden zabawia, drugi utrzymuje, trzeci "kocha" itd.
Dziękuję Wam za szczere porady.
Zakończyłam oba związki, chciałam się też przyznać do zdrady, ale nie znalazłam w sobie sił.
Dobrze zrobiłaś. Tylko teraz w tym wytrwaj!