Witam,
Chciałabym opisać przypadek osoby, która jest mi bardzo bliska. Nie wiem zupełnie, jak mu przetłumaczyć, że postępuje źle i sam się wpędza w coraz gorsze kłopoty - z każdym rokiem jest gorzej i ma coraz więcej wrogów. W końcu ktoś mu coś zrobi. A chodzi o kłamstwa. Nie jakieś drobne kłamstewka, a wręcz zmyślanie swojego życia.
Przytoczę przykłady, aby zarysować kaliber tego wszystkiego:
- Twierdzi, że jego rodzina pochodzi z innego kraju. Zapytałam się przy okazji jego rodziny - nie, od pokoleń mieszkają w Polsce i nic nie wiedzą o żadnych takich korzeniach.
- Twierdzi, że zna pewien język. Gdy ktoś prosi go o próbkę, sepleni bez sensu twierdząc, że ma taki akcent. Raz trafił na człowieka, który znał ten język. Nie dogadali się ni cholery, tamten go zupełnie nie rozumiał.
- Podobno zwiedził cały świat, od Europy, przez Azję, po Amazonię. Od rodziny wiem, że nigdy nie był za granicą.
- Kłamie, że zna pewne osoby "wpływowe w towarzystwie", są praktycznie dobrymi kumplami. Gdy dochodzi co do czego okazuje się, że oni go zupełnie nie kojarzą. Takich sytuacji było mnóstwo.
- Snuł opowieści, jak to po maturze zgłosił się do legii cudzoziemskiej, opowiadał wręcz bajeczne historie z wojska, był niby strzelcem wyborowym. Pamiętam, że gdy jego ojciec kupił nową wiatrówkę i sobie strzelali do butelek, to nie trafił w ani jedną. Tłumaczył się, że zrobił to specjalnie. A w czasie, kiedy "był w wojsku" (prawie rok) w rzeczywistości odbywał staż w urzędzie miasta.
- Miał dziewczynę Japonkę (to fakt, przez krótki czas podobno z jakąś Japonką kręcił). No i wszystko w porządku, gdyby nie opowiadał, jak to niby u niej był (w Japonii), jej ojciec miał na całym świecie "suszarnie" i chciał, aby on się ożenił z jego córką i został "królem sushi"... Przypominam: facet nigdy za granicą nie był.
- Ma skończone 3 kierunki studiów. W rzeczywistości nie ma żadnego.
- Kłamie na temat swojego wieku. Przez pewien czas udało mi się nawet wkręcić 3/4 znajomych, że ma zupełnie inaczej (o wiele oryginalniej) na imię.
- Trenował pewną sztukę walki, był raz nawet mistrzem Polski. Raz sprawdziłam z nudów. Niestety nie.
- Grał w jednym zespole, który był przez pewien czas dosyć znany wśród jednej z subkultur. Przypadkowo po jakimś czasie trafiłam na fanpage tego zespołu, na którym byli wymienieni wszyscy obecni i byli członkowie. Wśród nich jego nie było. Gdy mu to wypomniałam powiedział, że miał romans z wokalistką, a że zakończył się burzliwie, to go nie chce nigdzie wymieniać. Jasne.
- Chyba nie muszę dodawać a propos dziewczyn, że zaliczył każdą?
- Jest chory i miał już umrzeć w okresie nastoletnim X razy. Dziwne, bo jego matka nic o tym nie wie.
- Jego znajomy ma firmę od 10 lat. Innym znajomym (w tym mi) się chwali, że wspólnie rozkręcali interes, ale później odszedł. Znajomy się popukał w czoło.
Próbowałam różnych sposobów: przyłapywałam go na kłamstwie (zawsze idzie w zaparte), wypominałam mu pewne rzeczy przy znajomych, aby go ośmieszyć (miałam później tylko nieprzyjemności), proponowałam psychologa (tutaj obraza majestatu, bo przecież on nie kłamie, sama się powinnam leczyć!). Inni też to widzą i dopóki nie zaczynają mu udowadniać, że coś kręci, to jest OK. Jeśli jednak zobaczy, że np. znajomy X doskonale już zdaje sobie sprawę z jego kłamstw, to nagle staje się jego wrogiem, staje się oschły, niemiły, niekiedy wyzywa i grozi z byle powodu - co naturalnie prowadzi do obumarcia kontaktu (że ja się ostałam, to jakiś cud) i odsuwa widmo ogólnego zdemaskowania.
Czy da się coś zrobić z tym przypadkiem? Nie chcę, by stała mu się krzywda, a ostatnio niestety trafił swymi kłamstwami w niebezpiecznych ludzi... Wątpię, by obicie gęby czy innych części ciała mu rozum zwróciło.