Witam, od dłuższego czasu spędza mi sen z powiek przypadek mojej siostry. Problemem, jak w tytule, jest jej notoryczne kłamstwo. I żeby to się wszsytko kupy trzymało, to może sama potrafiłąbym jej pomóc. A tak jestem bezradna:(
Ale od początku - siostra, w wieku 19 lat przyjechala do waw studiowac- pierwszy rok na 5, drugi-zawalony-zdarza sie- faceci duze miasto,etc.-suma sumarum wyrzucono ją z uczelni,Wrocila do rodzinnego miasta- zamysł ze tam zrobi studium jezykowe, a do waw bedzie na studia zaoczne w we dojezdzac. I tu zaczyna sie cala szopka- przez rok sciemniala rodzicom ze chodzi do tego studium-a tak naprawde ten czas siedziala w szatni tejze uczelni (osobiscie juz wolalabym ten czas przeznaczyc na nauke,skoro i tak tam siedze:). Jak sie rodzice dowiedzieli, afera niesamowita -no trudno sie dziwic. Siostra w zwiazku z tym uciekla do waw, dodałam 2 do 2 i ja znalazlam. Wobec mnie tez nie byla szczera-jakis tam kit sprzedala. Stwierdzila ze chce w waw popracowac, bo z mama nie wytrzymuje (cóz, rodzicielka faktycznie apodyktyczna i mysle ze caly problem tu wlasnie ma źrodlo,ale wszsytko co robi wynika z milosci do nas i wiem ze jakby przyszlo co do czego toby bez mrugniecia okiem zycie za kazda z nas oddala).Ojciec stwierdzil ze pomysl dobry, moze w koncu jak pozna zycie i smak zarobionego pieniadza to doceni wartosc edukacji. Zaczela lapac dorywcze prace,zawsze opowiadajac jak to wspaniale, jak ja chwala, a de facto po miesiacu wylatywala. Jak sie wydawalo zawsze miala bajeczke jak niefortunnie zlozyl sie bieg wydarzen. Przez 2 lata (caly czas zastanawiam sie jak to mozliwe ze udawalo jej sie tak dlugo???) zwodzila rodzicow w kwestii indeksu. Bala sie reakcji-ok. Ale oklamywala tez mnie, gdzie zawsze bylam dla niej wsparciem, a przypominala sobie o mnie tylko jak jakies ciuchy chciala pozyczyc.Jak pomagalam jejj z praca podsylajac jakies znalezione oferty slicznie dziekowala a nastepnie w ogole tam nie dzwonila,choc opowiadala jak to ze 100 CV wyslala. Efekt- ma 25 lat , skonczony 1 rok studiow, kilka prac miesiecznych w CV i zero perspektyw na przyszlosc:( .Wynajmuje z przyjaciolkami 3os mieszkanie od ponad roku, od rodzicow od czasu wydania sie prawdy z indeksem nie dostaje cash,nie ma zadnej pracy...powiedzcie mi z czego ona zyje???????
Boje sie oczywistych odpowiedzi, boje sie ze kiedys pojawi sie z jakimś pieprzonym HIV, albo z dwoma osiłkami którzy bedą chcieli ojcu nogi połamać jesli np nie odda zrobionego przez siostre dlugu.
Jak tata po kolejnych wysokich rachunkch za kom wygarnal jej,to co najbardziej mnie uderzylo, to że ona miala to TOTALNIE w dupie.Absolutny mutyzm. A on mial tam prawie stan przedzawalowy:/ W skonfiskowanej kom były smsy, ktore swiadczyly o tym ze oklamywala nie tylko nas ,ale (co mocnoo zdziwilo)rowniez swoje kolezanki, przyjaciolki i ówczesnego chlopaka:(
Co z nia zrobić? NIe potrafie jej przekreslić, ale juz tyle razy byłam okłamana ze jestem jz zrezygnowana. Przekonalam i ja i rodizcow do wizyt u psychologa, chetnie sie zgłosiła płaczac ze sobie z zyciem nie radzi, po 8 spotkaniach powiedziala ze to bez sensu, a Pani psycholog ze nie widzi problemu. Jasne jest ze jej tez nasciemniala, ale po to sie tym ludziom placi, by umieli wylapac takie zachowania.
Na hwile obecna doszlo do tego ze rodzice powiedzieli jej ze nie chca jej znac, od 2 tyg milczy i tylko widze jak pojawiaja sie wesole wpisy na facebooku z kolejnych domówek.
Sluchajcie, co zrobić????????? to siostra- tu nie jest łatwo po prostu dac sobie spokój, co pewnie czesc osob bedzie sugerowac.
Ps sorry za literowki