Wydaje mi się , że jestem młoda no bo w sumie chyba jestem . Wcześniejsze problemy mogły się wydawać takie dziecinne . Mój problem zakorzenił się na dobre i przyczyniło się do tego sporo czynników . Z rodzicami nigdy nie miałam dobrego kontaktu , tzn. z ojcem owszem ale do czas ok.10 roku życia ? Jak zaczęłam ,, dojrzewać '' przestałam być jego córeczką , a stałam się wrogiem , swoją miłość próbował kupić . Sponsorował mi wszystko co chciałam , a gdy podrosłam i np. w kłótniach wstawiałam się za moją mamę stwierdził , że jestem mu niewdzięczna , bo on przecież wszystko mi dał tylko , że on myślał i nadal myśli , że to pieniądze są wszystkim traktował mnie jak śmiecia ale przecież nie chodziłam głodna więc uważał się za dobrego ojca . W skrócie od rodziny nie miałam wsparcia . Jeśli chodzi o przyjaciółki to raz się poświeciłam dla jednej dając z siebie 110% i spotkałam się z rozczarowaniem , zawierając nowe znajomości , poznając tych wszystkich nowych ludzi nigdy nie byłam dość dla nich fajna nigdy nie byłam dla nich taka ważna jak oni dla mnie . Po jakimś czasie ludzie zaczynali mieć mnie dość . Niewiem co ja mam takiego w sobie , ale teraz siedząc tak po kolejnej kłótni z moim chłopakiem po tym jak się nasłuchałam jaka to jestem straszna , zadaję sobie pytanie co ze mną jest nie tak ? Skoro kocha się kogoś to wiadomo , że czas który spędza się z ukochaną osobą powinien być przyjemny . Jestem bardzo szczęśliwa mając akurat jego przy swoim boku , ale wiem , że historia się powtórzy on już ma mnie dość , kiedy już znowu zaufam komuś na nowo tracę go . Tu nie chodzi o mój związek tylko o mnie , bo nie mam pojęcia co mam zrobić żeby nie tracić kolejnych bliskich . Boję się stracić chłopaka zawsze czułam się samotna i może dlatego teraz główną miarą jest przyzwyczajenie . Naprawdę nie wiem , zastanawiam się tylko jak mogę to w sobie zmienić i w sumie co mam zmieniać , bo wiem ,że coś jest nie tak . Ale nie wiem dokładnie co .
Podobne tematy
Idź do jakiegoś speca, napisałaś dużo, ale właściwie nic o swoim charakterze.
Mam wrażenie, że traktujesz sytuację w domu jako wymówkę. Trochę robisz z siebie ofiarę ojca. To ty musisz wziąć odpowiedzialność za siebie, bez akceptowania jakichkolwiek wymówek przed samą sobą.
Chodziłam przez sytuacja rodzinna do psychiatry , dostałam leki i tyle więc nie , nie zwalam na ojca . Uregulowało się i nadal jest źle .
Psychiatra to nie psycholog, a leki nie naprawią wzorców myślenia i reagowania.
Napisałaś bardzo niewiele konkretów w swoim poście.
Jakie są zarzuty chłopaka wobec Ciebie? W jakich sytuacjach ludzie się od Ciebie odwracali?
Podobno bywam wredna , ale oczywiście tylko w stosunku do niego on tak uważa .
Przez to , że zawsze czułam się samotna nadużywam czasu spotkań z nim . Nie uważam , że jestem jakaś natrętna , ale po prostu lubie spędzać z nim czas nawet głupie obowiązki domowe są ciekawsze i milsze . On mi nie mówi , że potrzebuje czasu , ale tez nie spotykamy się non stop dopiero gdy jest jakaś kłótnia i mi to wygarnie to czuje się okropnie , jakby mi na bieżąco nie mógł powiedzieć , że potrzebuje trochę więcej czasu dla siebie. Ciężko mi określić co robie nie tak nie zapamiętuje tego wszystkiego podczas kłótni co mi zarzuca . Ludzie zawsze robili mi nadzieje a ja bylam za dobra , albo po prostu naiwna . Przyjaciółki okazały się fałszywe , niszczyły zaufanie , faceci kusili czerpali korzyści a jak co do czego przychodziło to zdeklarować związku nie było komu . Problemem swoim jestem ja sama bo byłam naiwna , a jak teraz taka nie jestem to podobno stałam się suk*wata , bo się potrafie postawić i przez to podobno jestem wredna .
Podobno bywam wredna , ale oczywiście tylko w stosunku do niego on tak uważa .
Przez to , że zawsze czułam się samotna nadużywam czasu spotkań z nim . Nie uważam , że jestem jakaś natrętna , ale po prostu lubie spędzać z nim czas nawet głupie obowiązki domowe są ciekawsze i milsze . On mi nie mówi , że potrzebuje czasu , ale tez nie spotykamy się non stop dopiero gdy jest jakaś kłótnia i mi to wygarnie to czuje się okropnie , jakby mi na bieżąco nie mógł powiedzieć , że potrzebuje trochę więcej czasu dla siebie. Ciężko mi określić co robie nie tak nie zapamiętuje tego wszystkiego podczas kłótni co mi zarzuca . Ludzie zawsze robili mi nadzieje a ja bylam za dobra , albo po prostu naiwna . Przyjaciółki okazały się fałszywe , niszczyły zaufanie , faceci kusili czerpali korzyści a jak co do czego przychodziło to zdeklarować związku nie było komu . Problemem swoim jestem ja sama bo byłam naiwna , a jak teraz taka nie jestem to podobno stałam się suk*wata , bo się potrafie postawić i przez to podobno jestem wredna .
Witaj, z Twoich opowieści wnioskuje wiele spraw, które ukazują co jest nie tak. Może zacznę od kilku ważniejszych, jak wiesz lub nie nasze wzorce czerpiemy z otoczenia najbliższego- w Twoim wypadku tata odegrał największą rolę. Może tego nie widzisz lub zauważysz za jakiś czas ale twój obecny facet idzie w kierunku Twojego taty - będzie do niego bardzo podobny za kilka lat. Problemem w Twoim dzieciństwie były oczywiście dziwne relacje tata - córka. Wydaje się z tego co piszesz że nie potrzebowałaś tych wszystkich gadżetów za które chciał kupić u Ciebie trochę twojej uwagi. Zapewne było tak że nie miałaś z nim kontaktu bo Twój tata przestał być kimś na kim mogłaś polegać - potem wiadomo było coraz gorzej.
Idąc dalej tym tropem widać że odbiło się to na twoim "podświadomym" wybieraniu znajomych i przyjaciół. Musisz powiedzieć sobie wprost przed lustrem - to nie mogą być Twoi bliscy i nie można ich tak nazwać.
Zmień środowisko, zacznij szukać innych ludzi. Lepiej mieć 2-3 poważnych znajomych niż 20-40 takich tylko do imprezy.
Wiem że wszystko przed Tobą. Na szybki koniec powiem coś na temat Twojego związku, wiesz że się wypala? czujesz to? dlatego chcesz to w pewien sposób ratować. Tutaj nie można winić Ciebie za całą sytuacje - możliwe iż miałaś swoje dziwne zachowania lub jakieś napady np. złości. Mimo to cała sytuacja Twojemu facetowi zaczęła się nudzić. Teraz gdy Ty się starasz on płynie na fali nic nie dokłada i nic nie zabiera.
Jeżeli masz jakieś hobby, zacznij się spełniać w tym kierunku - to w połowie wyciągnie Cię na nową drogę. Cała reszta tematu jest przeznaczona na inny czas i dłuższą rozmowę, niekoniecznie przez forum.
Życzę uśmiechu
W żadnym wypadku psychiatra! Idź do psychologa, na pewno wspólnie znajdziecie rozwiązanie na Twój problem. Może nie dostrzegasz teraz sedna Twoich problemów.