Zwracam się z pytaniem co zrobić gdy partner nie chce drugiego dziecka.Ostatnio poroniłam. Jeszcze nie mogę się z tym pogodzić.Od zawsze marzyłam aby mieć dwoje dzieci gdyż sama jestem jedynaczką.Z mężem jestem ponad 12 lat i mamy 10 letniego syna.On już kategorycznie nie chce słyszeć o dziecku.Wspomnę, że gdy się poznaliśmy wiedział o moich planach i marzeniach. Gdy się pobieraliśmy synek miał dwa latka , a gdy ksiądz pytał na naukach przedmałżeńskich czy chcemy mieć jeszcze potomstwo zgadzał się ze mną.Wiem i czuje,że to tylko z lenistwa ma dobrą pracę dużo wolnego czasu, a i finansowo nie jest źle. Ja nie mogę się z tym pogodzić, czuję na niego złość i ciągle się kłócimy. Bo mnie oszukał, a zawsze wiedział jak tego pragnę. Uważam go za egoistę.Nawet zaczynam, go nienawidzić bo nasz syn również od 4 lat marzy o bracie lub siostrze.Co to za mąż któremu nie zależy na rodzinie.Wpatrzony jest tylko w siebie.Gdy ma wolne zabiera się na całe dnie i siedzi sam w garażu.Nie zostało nam dużo czasu na powiększenie rodziny bo on dobiega 40 a i różnica między dziećmi byłaby duża.Mój lekarz mówi,że to najlepszy moment. Ja natomiast jeśli on nie chce dziecka wcale nie chcę się z nim kochać bo po co miałby mnie potem wyzywać przy niechcianej ciąży. Tak było z tą którą poroniłam na początku mnie wyzywał, potem się jednak oswoił. Ciągle jednak obwiniam go o poronienie, gdyż na początku nawet bałam się mu powiedzieć i ciągle nie spałam po nocach ze stresu. Co to za mąż który nie rozumie żony, który w tak ważnej sprawie kłamał. Nawet mój lekarz i psycholog do którego chodzę nie rozumieją jego postępowania, on o psychologu nie chce słyszeć. Wiem, że moje złe uczucia do niego tylko nabiorą na sile, jak go przekonać jeśli nie reaguje na żadne argumenty.
Podobne tematy
Jak go przekonać? Nie da rady, on po prostu nie chce drugiego dziecka.
Ale dziwię się Tobie, że upierasz się i chcesz zajść w ciążę, skoro wiesz, że on na 100% tego nie chce.
3 2014-05-02 09:54:10 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-05-02 09:55:51)
Przyznam się, że po tytule spodziewałem się nieco innej, "gorszej" treści, nie mniej jednak i tutaj sprawa jest nieciekawa.
Rozmowa. Tylko rozmowa a nie kłótnia. Trzeba znaleźć consensus Myślę, że przydałoby się chyba zredefiniować na czym to małżeństwo Wasze się opiera, bo tutaj widać, że coś się niebezpiecznie sypie.
Z tego co piszesz można by było (czego Wam oczywiście nie życzę) sformułować porządną skargę powodową o stwierdzenie nieważności małżeństwa do sądu kościelnego.
Mąż wiedział jak zakładaliśmy rodzinę czego ja chcę i podzielał moje zdanie, albo kłamał w oczy jak w innych sprawach o których ja tu nie piszę. A ja nie chcę żałować całe życie, że nie spróbowaliśmy. Bo jemu tak wygodnie.Myślałam o rozwodzie tak jak pisze Abizer bo faktycznie tylko rozwód kościelny miałby dla mnie wartość gdyż jestem bardzo wierząca, ale strasznie zraniłabym naszego syna. On nie jest w stanie na tym etapie zrozumieć takiego rozwiązania.Ja wiem co przysięgałam w kościele a mój mąż okazał się zimnym egoistą nawet po poronieniu nie był w stanie mnie wspierać.Dzięki Bogu miałam rodziców, przyjaciół i wspaniałego lekarza.
Wiem jednak, że mimo wszystko dla syna jest dobrym ojcem i dla drugiego też by był, a mężem ...
Andzia-kasiula powinniście dojść do jakiegoś kompromisu. I pamiętaj - NIC NA SIŁĘ.
Poczekaj wpierw, niech ta cala sytuacja ochłonie, niech się wszystko uspokoi. Na razie nie rozmawiajcie o dziecku. Daj sobie i mężowi czas. Tak ja bym zrobila.
Rozwód ? Czy to jest dobre rozwiązanie ? JA odebrałabym to raczej jako ucieczke. No nie wiem.
Zapytaj męża, dlaczego nie chce dziecka. Niech Ci wyjaśni.
Pozdrawiam i życzę Wam tego, abyście doszli do porozumienia. ![]()
Nie ma czegoś takiego jak rozwód kościelny. Ten proces to dowodzenie stwierdzenia, że małżeństwo zostało nieważnie zawarte. W twoim przypadku miałabyś solidną podstawę że chciałaś poślubić mężczyznę kierowałaś się mylnymi powódkami które on ci z premedytacją przedstawił. Krótko mówiąc miałaś szczerą wolę wyjść za kogoś kim on nie był.