netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdrada = zabójstwo

43 odpowiedzi12 418 wyświetleńzałożony przez smallangel, 30.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada = zabójstwo

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1

Temat: Zdrada = zabójstwo

To nie mój tekst, napisała to bliska memu sercu znajoma, która również przeżyła zdradę.
Tekst jest Jej autorstwa, prosiła bym nie podpisywała. Mam Jej zgodę na przesyłanie tekstu dalej.
To co napisała - to PRAWDA.
Warto przeczytać.

"(...)Jest powszechna społeczna nieświadomość co znaczy zdrada. Powszechne jest usprawiedliwienie tego bezkrwawego zabójstwa. Tak zabójstwa. Nie pomyliłam się, ani nie przesadziłam. To bezkrwawa zbrodnia na człowieku, którego się kochało, któremu się tą miłość i wierność przysięgało.

Ja sama jeszcze rok temu, myślałam o tym beznamiętnie i bez zrozumienia. Dlatego mam świadomość, że to daleko wydawałoby się idące porównanie, nie jest przesadą. Dziś jestem żywym trupem. Nie wiedziałam, że w momencie, ba w sekundzie w którym dowiadujemy się o zdradzie, coś pali się bezpowrotnie w głowie, coś co stanowi własne "ja" . To trudno zrozumieć, ale jak znikło własne ja, czy właściwie się żyje? Tym jesteśmy przecież. Ciało żyje, intelekt co prawda okaleczony potwornie ale działa. Na zewnątrz nic nie widać oprócz dziwnie roztrzęsionego człowieka. Człowieka, który wie, że tam gdzie są jego uczucia nie ma nic i każda próba wejścia w ten obszar kończy się koszmarem przerażenia. Buduje się więc jakąś protezę siebie,ale nigdy to już nie jest to. Tego naprawić się nie da.

Zdrada jest więc skoczeniem w przepaść, czymś czego już nigdy nie da się naprawić. Może tylko wyglądać - no jakoś to się udało, przeszło, minęło, wybaczyło. To są obrazy stworzone na funkcjonowanie z innymi. Prawda jest inna i okrutna. Ale osób zdradzonych się nie słucha, a i oni sami zdają sobie sprawę z tego ogólnego niezrozumienia z zewnątrz, wszak kiedyś sami nie rozumieli, więc nie mówi, bo po co.

Zdrada zabija też w jakimś sensie zdradzającego, tylko to jest co, co będzie toczyć długo, powoli i coraz więcej, czego nie widać na początku, ani nawet można nie odczuwać dłuższy czas.

Zdrada zabija wiele osób w otoczeniu. Psychikę dzieci, a często wielu wydawałoby się nie związanych z parą osób. Ja ofiar zdrady, która mnie dotknęła naliczyłam 10. To osobiste WTC i nigdy nic nie będzie już tak samo.

Zdrada to zabójstwo w obszarze psychiki, które stanowi ludzkie ja, ale nie tylko. Zdrada powoduje, że nawet bardzo silne wewnętrznie osoby ocierają się o samobójstwo. Dotyczy to tak partnerów jak i dzieci i do niektórych niestety dochodzi. Zapytajcie któregokolwiek ze zdradzonych czy myślał o samobójstwie. Odpowie wam, że był bliski tego. I nieistotne było nawet co normalnie myślał na temat samobójstwa.

Dzieci mają podkopany sens swojego istnienia, wiarę w najbliższych, własne bezpieczeństwo. Zdradzając żonę, męża zdradza się własne dzieci, ale zdradzający w momencie w którym tkwi w amoku zdrady nie myśli o tym. Wszystko jest daleko, wszystko takie nic. Czym jest to nic okazuje się później. Niestety za późno. Wielu zdradzaczy kiedyś powie, chciałbym aby to się nigdy nie zdarzyło. Ale się zdarzyło i nie da się zmienić czasu.
Więc stawiam ten znak ostrzegawczy. Uwaga przepaść.

Zdrada to zabójstwo rozłożone na czas w sensie fizycznym. Zdrada partnera to infekowanie go wszelkiego rodzaju chorobami, jest ich setki. Niektóre w ogóle nie kojarzone z chorobami wenerycznymi. Narażanie partnera na choroby jest zabójstwem. Wiele z nich jest śmiertelnych, niektóre w latach i nie tak spektakularnie jak jak HIV czy kiła, ale np wirusowe zapalenie wątroby, które też przenosi się w ten sposób.

Zdrada to narażenie partnera na konsekwencje zdrowotne potężnego długotrwałego stresu, który nie zostaje bez znaczenia dla organizmu.
Zdradzeni nie jedzą miesiącami, bo nie są w stanie i nie z powodu widzi mi się. Wielomiesięczne niedożywienie swoje robi. Zdradzeni nie śpią, nie są w stanie usnąć, zdradzeni nie są w stanie podejmować długo normalnych funkcji społecznych, można by dodawać i dodawać co naprawdę się dzieje.

Ten świat jest światem nieznanym dla tych, których to nie dotknęło. Nawet nie za bardzo jest do pojęcia. I nikomu nie życzę aby miał okazję pojąć.

Nie mniej myślę, że należy się przeciwstawić tym społecznym przyzwoleniom, umniejszaniu tematu i robienie zabawy i sensacji z ludzkiego życia. Jest mnóstwo ciężko okaleczonych ludzi wokół, są już w jak jakichś zaświatach tego świata, który leci jak oszalały bąk ku kolejnym przepaściom bez powrotu."

2 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-04-30 21:53:29)

Odp: Zdrada = zabójstwo

Zgodzę się z tym że zdrada zabija psychikę dzieci ale pod warunkiem że jest rozwód rodziców czy w ogóle chora sytuacja w domu z powodu zdrady, która na dzieciach się odbija.
Relacje po zdradzie da się naprawić. Wszystko zależy od partnerów i ich włożonej ciężkiej w to pracy.
Owszem można zarazić się świństwem podczas aktu seksualnego, ale pamiętajmy oprócz zdrady fizycznej jest też zdrada emocjonalna.
Jak już wyjdzie zdrada- to jest stres i tyle.
Zdradę da się wybaczyć, ale niestety w wielu przypadkach historia lubi się powtarzać, mam nadzieję (i mówię do do siebie przede wszystkim i mojego męża) że w przypadku moim i mojego męża historia się nie powtórzy. Ja zdradziłam emocjonalnie, mąż fizycznie.
Wybaczyliśmy sobie i basta smile hura

3

Odp: Zdrada = zabójstwo

Smutne ale prawdziwe i niestety nikt tego tak nie pozna o ile sam tego nie przezyje...
Dlaczego chlowiek jako najrozumniejsza istota na swiecie-nie mysli- zanim komus COS takiego zrobi???

Zycze powodzenia TEJ znajomej!

4

Odp: Zdrada = zabójstwo

Zgadzam się z tym, co napisała Twoja znajoma, najbardziej z tym fragmentem, że to zabójstwo na osobie, którą się kochało.
Jako osoba zdradzona tak właśnie postrzegam to zdarzenie - jako zamach na moje ego, oczywiście na miłość, bezpieczeństwo, umiejętność zaufania komuś.

Często słyszę z ust osób w ten sposób doświadczonych, spostrzeżenie typu "teraz nie ma już nas, jestem ja". Chciałoby się powiedzieć, zaraz zaraz...ale jakie ja, to ja mam jeszcze jakieś ja? Przecież on ode mnie odszedł, zdradził mnie, porzucił, zabił coś, co stanowiło życiowy fundament mojego ja. Teraz już nie ma mnie, muszę się na nowo zdefiniować, kim jestem, czego w życiu chcę, o czym marzę...
Swoją drogą czasem to spostrzeżenie i zatrzymanie się na dłużej przy tej myśli daje wspaniałe owoce, na nowo dowiadujemy się czegoś o sobie, to zdarzenie staje się lustrem dla naszych emocji, pokruszonego serca i złamanego ego.

Z czasem przychodzą wnioski i chęć działania (w moim przypadku nie dlatego, że jestem taka obrotna czy silna, tylko dlatego, że jestem już totalnie umęczona bólem, który od miesięcy odczuwam, chcę już go przerobić i więcej nie mieć w sercu).

Druga rzecz, z którą się zgadzam to na pewno fakt niezrozumienia przez otoczenie, oczywiście nie wynika to z ich złej woli, po prostu ten koktajl odczuć i emocji towarzyszący zdradzie może zrozumieć tylko ktoś, kto w jakiś sposób doznał podobnego przeżycia. Pisanie i rozmawianie z osobami z tego forum dało mi po stokroć więcej niż rozmowy z mamą, najlepszą przyjaciółką, jedną czy drugą. Mimo szczerych chęci one po prostu nie są w stanie dostrzec tych wszystkich odcieni szarości danej sytuacji.


A czy zdrada zabija zdradzającego? To są na wskroś nieodpowiedzialni i niedojrzali emocjonalnie ludzie, wydaje mi się, że na ich poziomie odczuwania i rozumowania, nie czuje się niszczycielskiej siły tego okrutnego występku, nawet po latach od tego wydarzenia.

5

Odp: Zdrada = zabójstwo

Potwierdzam sam nie zostałem zdradzony ale znam masę zdradzonych ci co zapomnieli to sami musieli się zniżyć do poziomu zdardzacza by on poczuł co uczynił sad
Bądź trwają w próżni ale zazwyczaj tyczy to zdesperowanych kobiet z dzieckiem i bez środków do życia sad

6

Odp: Zdrada = zabójstwo

Przesada i afektacja. Jakby każdy tak przeżywał to, co mu los zaserwuje, to po świecie  chodziłoby siedem miliardów czubków.

7

Odp: Zdrada = zabójstwo
leni_83 napisał/a:

...Chciałoby się powiedzieć, zaraz zaraz...ale jakie ja, to ja mam jeszcze jakieś ja? Przecież on ode mnie odszedł, zdradził mnie, porzucił, zabił coś, co stanowiło życiowy fundament mojego ja. Teraz już nie ma mnie, muszę się na nowo zdefiniować, kim jestem, czego w życiu chcę, o czym marzę...
Swoją drogą czasem to spostrzeżenie i zatrzymanie się na dłużej przy tej myśli daje wspaniałe owoce, na nowo dowiadujemy się czegoś o sobie, to zdarzenie staje się lustrem dla naszych emocji, pokruszonego serca i złamanego ego

Zaraz, zaraz... chciałoby się powiedzieć - jakie: "...on ode mnie odszedł, zdradził mnie, porzucił, zabił coś, co stanowiło życiowy fundament mojego ja. Teraz już nie ma mnie..." - KIM więc dotąd byłem/łam? CIENIEM tylko?
Tym razem zgadzam się z Iceni... i to jako osoba zdradzona.
Jak się nie ma własnej tożsamości będąc w związku - to jak można zostać "zabitym"... toć to pozbawienie ROLI cienia...? Gdzieś czytałam - nie szukaj w NIM win, szukaj SIEBIE, bo gdzieś się zagubiłaś (niknąc w JEGO cieniu).
ZDRADA jest bolesnym przeżyciem, ale... trzeba ŻYĆ. Szczególnie jeśli ma się dzieci...
Przesada zawsze niewskazana smile

8 Ostatnio edytowany przez Koryfeusz (2014-05-03 13:32:44)

Odp: Zdrada = zabójstwo

Rozwód i alimenty pamiętajcie że on by nie miał skrupułów was wyrzucić i to nie tylko z powodu zdrady. Nie można dobra dzieci cenić wysuwać ponad swoją godność.

9

Odp: Zdrada = zabójstwo
Anhedonia napisał/a:
leni_83 napisał/a:

...Chciałoby się powiedzieć, zaraz zaraz...ale jakie ja, to ja mam jeszcze jakieś ja? Przecież on ode mnie odszedł, zdradził mnie, porzucił, zabił coś, co stanowiło życiowy fundament mojego ja. Teraz już nie ma mnie, muszę się na nowo zdefiniować, kim jestem, czego w życiu chcę, o czym marzę...
Swoją drogą czasem to spostrzeżenie i zatrzymanie się na dłużej przy tej myśli daje wspaniałe owoce, na nowo dowiadujemy się czegoś o sobie, to zdarzenie staje się lustrem dla naszych emocji, pokruszonego serca i złamanego ego

Zaraz, zaraz... chciałoby się powiedzieć - jakie: "...on ode mnie odszedł, zdradził mnie, porzucił, zabił coś, co stanowiło życiowy fundament mojego ja. Teraz już nie ma mnie..." - KIM więc dotąd byłem/łam? CIENIEM tylko?
Tym razem zgadzam się z Iceni... i to jako osoba zdradzona.
Jak się nie ma własnej tożsamości będąc w związku - to jak można zostać "zabitym"... toć to pozbawienie ROLI cienia...? Gdzieś czytałam - nie szukaj w NIM win, szukaj SIEBIE, bo gdzieś się zagubiłaś (niknąc w JEGO cieniu).
ZDRADA jest bolesnym przeżyciem, ale... trzeba ŻYĆ. Szczególnie jeśli ma się dzieci...
Przesada zawsze niewskazana smile

Nie jestem ani nie byłam amebą przyklejoną do tego swojego księciunia i wpatrzoną w niego jak w obrazek. Są różne osobowości i charaktery, ja jestem osobą, dla której miłość i relacje z ludźmi stanowią fundament życia, poza tym zdrada ubodła mnie jako kobietę - podważyła moje ego, moją wiarę w siebie, w swoją atrakcyjność i pisząc, że straciłam swoje ja właśnie to miałam na myśli.

10 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-05-04 08:18:15)

Odp: Zdrada = zabójstwo
leni_83 napisał/a:

...zdrada ubodła mnie jako kobietę - podważyła moje ego, moją wiarę w siebie, w swoją atrakcyjność i pisząc, że straciłam swoje ja właśnie to miałam na myśli.

I przestałaś żyć?
Bo zdrada KAŻDEGO boli... nie może być inaczej. Ale zranienie swego EGO nazywać ZABÓJSTWEM to zwykłe nadużycie.

NADUŻYWANIE zaś WIELKICH słów (tak jak słowa KOCHAM do każdej, którą się chce zaciągnąć do łóżka) powoduje dewaluację pojęcia... Więc może trochę ostrożniej z tym szafowaniem słowami...
JA zaś TO miałam na myśli smile

11

Odp: Zdrada = zabójstwo

Ja jestem jednym ze zdradzanych.

Czuję to tej osoby potworną odrazę, brzydzę się nią.

12

Odp: Zdrada = zabójstwo
intro_wertyk22 napisał/a:

Ja jestem jednym ze zdradzanych.

Czuję to tej osoby potworną odrazę, brzydzę się nią.

Ale żyjesz prawda? Nikt Cię nie zabił.
Powtórzę za Iceni, przesada aż żal czytać, że ktoś do tego stopnia utracił siebie i uzaleznil się od drugiej osoby

13

Odp: Zdrada = zabójstwo
Anhedonia napisał/a:
leni_83 napisał/a:

...zdrada ubodła mnie jako kobietę - podważyła moje ego, moją wiarę w siebie, w swoją atrakcyjność i pisząc, że straciłam swoje ja właśnie to miałam na myśli.

I przestałaś żyć?
Bo zdrada KAŻDEGO boli... nie może być inaczej. Ale zranienie swego EGO nazywać ZABÓJSTWEM to zwykłe nadużycie.

NADUŻYWANIE zaś WIELKICH słów (tak jak słowa KOCHAM do każdej, którą się chce zaciągnąć do łóżka) powoduje dewaluację pojęcia... Więc może trochę ostrożniej z tym szafowaniem słowami...
JA zaś TO miałam na myśli smile

Przepraszam, uważam że czepiacie się słów, chodzi rzecież o przenośnię. Nigdzie nie napisałam, że umarłam czy przestałam żyć, napisałam, że przestałam istnieć jako osoba, która identyfikowała się z tamtym życiem, z wersją siebie w tamtym momencie, a byłam wówczas osobą umiarkowanie szczęśliwą, a zdrada spadła na mnie poniekąd jak grom z jasnego nieba. Odbierałam siebie jako osobę spełnioną, szczęśliwą, radosną, ufną itd i taką osobą przestałam być kiedy na jaw wyszła zdrada, od tego czasu minęły niecałe 3 miesiące a ja wiem, że tamtą radosną i beztroską dziewczyną jeszcze długo nie będę. I w tym sensie, w przenośni ktoś/to zdadzrenie jednak tamtą mnie zabił wink
Do tego doszło zakwestionowanie siebie jako atrakcyjnej i wartościowej kobiety, pytania siebie dlaczego zostałam odrzucona? 

Napisałam, że na nie ma już mojego "ja" które znałam od lat, i potrzeba czasu na znalezienie siebie na nowo.

Każdy z nas pojmuje zdradę na swój własny sposób i takowoż też ją przeżywa. I tu kompletnie nie chodzi o patos.

14

Odp: Zdrada = zabójstwo
Jozefina napisał/a:
intro_wertyk22 napisał/a:

Ja jestem jednym ze zdradzanych.

Czuję to tej osoby potworną odrazę, brzydzę się nią.

Ale żyjesz prawda? Nikt Cię nie zabił.
Powtórzę za Iceni, przesada aż żal czytać, że ktoś do tego stopnia utracił siebie i uzaleznil się od drugiej osoby

Żyję, mam się bardzo dobrze.

A ta osoba to dla mnie śmieć.

15

Odp: Zdrada = zabójstwo

Zdrada zabija, zabija ufnosc, pewne uczucia, to, ze mozemy kochac tak o, ufajac, bedac pewnym. Sprawia, ze rozpadamy sie na kawalki, przez jakis czas nie umiemy zyc, nie umiemy poskladac naszego zycia. Pozniej (co widac w postach zdradzanych) czy to w starym czy w nowym zwiazku nie ma juz takiej pewnosci, takiego pelnego zakochania sie, rzucenia sie na gleboka wode, zostaje zawsze asekuracja i doza nieufnosci. Tak, mysle, ze zdrada nas zabija, a przede wszystkim zabija czesc uczuc sad

16

Odp: Zdrada = zabójstwo

A może tylko uczy rozumu?

17 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-05-06 16:47:48)

Odp: Zdrada = zabójstwo
Sol_1 napisał/a:

Zdrada zabija, zabija ufnosc, pewne uczucia... Pozniej (co widac w postach zdradzanych) czy to w starym czy w nowym zwiazku nie ma juz takiej pewnosci, takiego pelnego zakochania sie, rzucenia sie na gleboka wode, zostaje zawsze asekuracja i doza nieufnosci Tak, mysle, ze zdrada nas zabija, a przede wszystkim zabija czesc uczuc sad

A ja myślę podobnie jak Iceni.
Zdrada UCZY. Jest wszak jakimś doświadczenie życiowym... I afektacja jest zbędna (oraz robienie z tego melodramatu). Wystarczy SAM BÓL i cierpienie. Niektórzy cierpią w samotności... no bo jakże to? dzielić się TAKĄ traumą z koleżankami przy kawusi(!?). W końcu każdy zostaje na noc SAM i przezywa... wewnętrznie.

Zakochałam się po zdradzie po raz kolejny - głębiej i jeszcze bardziej, o ile to możliwe, bezgranicznie. Z bardzo prostego powodu. UFAM osobie, kocham osobę, a zakochanie i ufność DOTYCZYŁA wszak kogoś zupełnie innego niż zdrajca smile
Pierwszy, owszem BUDZI ODRAZĘ... Następny NICZYM sobie nie zasłużył na to, by mu OSZCZĘDZIĆ tych uczuć! Przecież to by zaprzeczało ICH szczerości!
Uczucia czuję bowiem do KONKRETNEJ osoby... nie teoretycznie.
Nie wykluczam, że jestem dziwna... Może inni skupiają się, w przypadku zdrady, BARDZIEJ na SAMYM sobie - przeżywając ten fakt jak ugodzenie w swoją dumę... Nie wiem.

leni_83 twe słowa:
"... nie ma już mojego "ja" które znałam od lat, i potrzeba czasu na znalezienie siebie na nowo"... TO jest ROZWÓJ. Coś się kończy by mogło się zacząć coś następnego. Jeżeli przy tym człowiek ZMIENIA się, to wszak lepsze niż tkwienie w starej powłoce niczym, wybacz porównanie ale mówią...: "że nie zmienia to się krowa na łące" wink

18

Odp: Zdrada = zabójstwo
Anhedonia napisał/a:

(...)Nie wykluczam, że jestem dziwna... Może inni skupiają się, w przypadku zdrady, BARDZIEJ na SAMYM sobie - przeżywając ten fakt jak ugodzenie w swoją dumę... Nie wiem. (...)

Anhedonio, nie jesteś dziwną osobą. smile Podjęłaś jedynie (?) decyzję, by zamiast swe negatywne uczucia chomikować i podlewać, zrobić z nimi porządek, czyli pozbyć się m.in. złości. Wyciągnęłaś wnioski, również - a może przede wszystkim - na swój temat i... dokonałaś kolejnego wyboru. Ten wybór to między innymi obdarzanie zaufaniem innych. smile

Edit:
Znam kilka związków, które kwitną mimo zdrady. Mimo, a może dzięki niej. smile

19

Odp: Zdrada = zabójstwo

A czy wśród nich są rogacze ?

20

Odp: Zdrada = zabójstwo

Zdrada to ból i tragedia,ale są większe tragedie. Ja też znam wiele małżeństw które dzięki zdradzie zaczęły normalnie funkcjonować. Gdzie żona,czy mąż dostrzegli jaki był problem i naprawiali go. Dziwne to było. Wielu mówiło,że się nie uda,że to bez sensu,że powinna/powinien odejść,zostawić. Ale oni nie poddawali się,walczyli i udało się a dziś są szczęśliwi. Wszystko zależy od nas i od tego jakie zdrada ma podstawy. Jedni zdradzają bo to lubią. Faceta kręcą kobitki a kobietę chwila ekstazy. Dla innych to jednorazowa przypadkowa przygoda,której nie planowali,ale są tacy dla których zdradza to wołanie o pomoc. Dziwny powód,ale zdarza się. Nie wiem czy to takie czasy,czy wiek (koło 40),ale w śród moich znajomych na 12 małżeństw w 11 była zdrada. Istny koszmar. Tylko 3 małżeństwa się rozpadły chociaż druga strona nie chciała tego. Chciała wybaczyć,zapomnieć. Reszta funkcjonuje i ma się świetnie. Jedni podnosili się miesiącami,innym wystarczyło kilka tygodni. Można by powiedzieć,że dobrze mi mówić bo zdradzona nie byłam. To prawda,fizycznie mąż mnie nie zdradził,ale zrobił to na wiele innych sposobów jak dla mnie to o  wiele gorszych.

21

Odp: Zdrada = zabójstwo

znam małżeństwo długi staż, były zdrady, kilka powiedzmy w ciągu pierwszych lat
dali radę, są razem, niedawno pojawiła się w rodzinie wnusia
lubię na nich patrzeć, jak się przyjaźnią, jak wspierają
u mnie nie było zdrady a jest du..

może nie warto szukać reguł, tylko żyć swoim życiem...

22

Odp: Zdrada = zabójstwo

A z czyjej strony były zdrady ?

23

Odp: Zdrada = zabójstwo

ze strony mężczyzny

ale proszę drugi związek - zdradzała kobieta, zauroczyła się kimś...zostawiła, odeszła a facet o nią zawalczył - ten porzucony, ona wróciła...
dzisiaj tworzą rodzinę- wybudowali dom, mają syna, grzeję się u nich przy kominku atmosferą miłości...

24 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-05-06 21:20:46)

Odp: Zdrada = zabójstwo

Autorka słów jakie tu przytoczyłam, nadal jest z Mężem. Pisała to rok po zdradzie, kiedy emocji było wiele. Dziś jest bodajże 3 lata po - dalej uważa, że  zdrada to zabójstwo. Ma prawo tak sądzić i myśleć. 

Jeżeli ja miałabym wypowiedzieć się w tej kwestii - rok po zdradzie, sama skłaniałam się ku tej definicji (jeżeli można to tak nazwać). Życie straciło sens, każdy dzień był jednym wielkim bólem i cierpieniem. Nie widziałam sensu życia. Wtedy byłam uzależniona emocjonalne od Męża, przez własną głupotę zatraciłam siebie. Wtedy inaczej pojmowałam miłość od tego jak pojmuje teraz. Kiedyś partnerstwo było dla mnie czymś innym niż jest dziś. Teraz ja jestem kimś innym niż kiedyś. Przyznam rację - zdrada uczy. Mnie nauczyła wiele.

Dzisiaj dni wyglądają inaczej. Odkąd przewartościowałam swoje życie - dni są szczęściem, radością, bez względu na to co może mnie jeszcze spotkać. Nie boję się odejść i nie boję się zostać sama. Ten czas po zdradzie - wykorzystałam tak jak powinnam.

Nadal jestem z Mężem. I uważam, że obecnie nasze małżeństwo jest dużo lepsze od małżeństwa przed zdradą. Zmieniłam się ja, zmienił się On. Jesteśmy szczęśliwi pomimo obecności zdrady w naszym życiu. Podnosiłam się dość długo, ale jestem na szczycie smile.

25

Odp: Zdrada = zabójstwo

Ale wciąż kręcisz się wokół tematu zdrady smallangel...
czy aby na pewno całkiem wylizałaś rany ?
czy może jednak tak do końca nie da się tego zrobić ?

Zdrada zabija.
Niektórych dosłownie... miał 38 lat, dwoje małych dzieci i żone szmate... on pracował za granicą, ona puszczała zarabiane w wyrzeczeniach  pieniądze i siebie również... odszedł... kilkanaście dni temu... powiesił się.

Znam kilka takich przypadków z mojego miasta.

26

Odp: Zdrada = zabójstwo

Jeśli chodzi o mnie to co prawda nie doświadczyłem zdrady ( i mam nadzieje że nie doświadczę) ale najbliższe osoby które znam i znajomi właśnie przez zdradę kończyli swoje związki.
Dla mnie to jest popieprzone, dlaczego nie lepiej odjeść? Tylko rani się tą drugą osobę? Dla mnie zdrada jest nie wybaczalna i nawet jak będę w kilkunastoletnim małżeństwie i mieć dzieci to dla mnie to będzie koniec, ze zdradzającymi jest tak jak z alkoholikami czy narkomanami, zdradzili i wielce prawdopodobne że będą zdradzać dalej.

27 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-05-07 13:37:08)

Odp: Zdrada = zabójstwo
eine_gute_ehefrau napisał/a:

Ale wciąż kręcisz się wokół tematu zdrady smallangel...
czy aby na pewno całkiem wylizałaś rany ?
czy może jednak tak do końca nie da się tego zrobić ? (...)

To tylko Twoje takie wyobrażenie smile
Tak całkiem wylizałam rany. Zdrada nie powoduje u mnie już żadnych emocji, choć pamiętam,że się wydarzyła. Nie żyjąc nią na co dzień. Nawet pisząc tu, pisze bez jakichkolwiek emocji. Dziś tak umiem, ale kiedyś "wyglądało" to znacznie inaczej. 
Wybaczyłam zdradę Mężowi, nie mam ochoty całe życie się smucić z tego co się stało. Stało się i się nie odstanie - a trzeba żyć. A ja chce żyć, a nie wegetować.

Tak kręcę się wokół tematu zdrady, bo tą znam od podszewki, z własnego doświadczenia, przeżyłam. Nie wypowiadam się w tematach, o których nic nie wiem i pisze, by pisać. To nie dla mnie smile. Udzielam się tam, gdzie temat jest mi "bliski"

Czy aby na pewno wyleczona? Na pewno, najbardziej mógłby poświadczyć to Mój Mąż - On jak nikt inny, widzi moją diametralną zmianę, chwilę po zdradzie, a dziś - kolosalna różnica smile. Dziś nie gadam, nie pytam, nie wracam do tematu i dziś nawet nie pamiętam dat - a kiedyś myślałam, że do końca moich dni będą wyryte w pamięci smile.

28

Odp: Zdrada = zabójstwo
eine_gute_ehefrau napisał/a:

Niektórych dosłownie... miał 38 lat, dwoje małych dzieci i żone szmate... on pracował za granicą, ona puszczała zarabiane w wyrzeczeniach  pieniądze i siebie również... odszedł... kilkanaście dni temu... powiesił się.

Znam kilka takich przypadków z mojego miasta.

To jest straszne. sad

Ja osobiście wiem o trzech zdradach w moim otoczeniu. Ale nie wykluczam, że w innych związkach były/są też zdrady, tylko nic o tym "publicznie" nie wiadomo. W tej jednej zdradzany mąż niczego się nie domyśla, w tych dwóch związki się rozpadły. Ale zdradzeni nie są szczęśliwi, ta zdrada źle wpłynęła na ich psychikę, a niby wydawali się silni psychicznie... Niby. hmm

A co ze zdradzającymi? Akurat o nich mogę powiedzieć, że to są źli ludzie, to nie znaczy, że uważam każdego zdradzającego za kogoś takiego (to by za proste było), ale w przypadku tych dwojga tak jest, żadnych wyrzutów sumienia u nich nie ma, nic a nic. Trzymają się "lepiej" od tych zdradzonych, chociaż też tak fajnie im nie jest. Życie jednak potrafi dać w kość. hmm

29

Odp: Zdrada = zabójstwo
Dominisia21 napisał/a:
eine_gute_ehefrau napisał/a:

Niektórych dosłownie... miał 38 lat, dwoje małych dzieci i żone szmate... on pracował za granicą, ona puszczała zarabiane w wyrzeczeniach  pieniądze i siebie również... odszedł... kilkanaście dni temu... powiesił się.

Znam kilka takich przypadków z mojego miasta.

To jest straszne. sad

Ja osobiście wiem o trzech zdradach w moim otoczeniu. Ale nie wykluczam, że w innych związkach były/są też zdrady, tylko nic o tym "publicznie" nie wiadomo. W tej jednej zdradzany mąż niczego się nie domyśla, w tych dwóch związki się rozpadły. Ale zdradzeni nie są szczęśliwi, ta zdrada źle wpłynęła na ich psychikę, a niby wydawali się silni psychicznie... Niby. hmm

A co ze zdradzającymi? Akurat o nich mogę powiedzieć, że to są źli ludzie, to nie znaczy, że uważam każdego zdradzającego za kogoś takiego (to by za proste było), ale w przypadku tych dwojga tak jest, żadnych wyrzutów sumienia u nich nie ma, nic a nic. Trzymają się "lepiej" od tych zdradzonych, chociaż też tak fajnie im nie jest. Życie jednak potrafi dać w kość. hmm

To jest straszne i smutne gdy czlowiek zda tutaj sobie z tego sprawe ilu ludzi tak naprawde przezylo zdrade...az nie mozliwe-ja chyba zylam w innym swiecie...nasi znajomi, wszystkie przecietne ale szczesliwe pary, w rodzinie u mnie i u meza takze tematu zdrady nigdy nie bylo.
A od kiedy mnie to spotkalo i zaczelam czytac na ten temat, chocby tylko tutaj to zgroza!!!
Nic dziwnwego ze depresja to teraz bardzo "pospolita" choroba. Tylko po co ludzie sami to sobie i swoim najukochanszym osoba robia to nie wiem i nie umiem zrozumiec???Przeciez mozna pogadac, zaproponowac ewentualne zmiany, isc na kompromisy lub niestety na koncu sie rozstac ....ale zdrada .....

30

Odp: Zdrada = zabójstwo
smallangel napisał/a:
eine_gute_ehefrau napisał/a:

Ale wciąż kręcisz się wokół tematu zdrady smallangel...
czy aby na pewno całkiem wylizałaś rany ?
czy może jednak tak do końca nie da się tego zrobić ? (...)

To tylko Twoje takie wyobrażenie smile

To raczej obawa smallangel.
Moja własna, bo choć jest coraz lepiej to... czasem wątpię.

31

Odp: Zdrada = zabójstwo
smallangel napisał/a:

Dzisiaj dni wyglądają inaczej. Odkąd przewartościowałam swoje życie - dni są szczęściem, radością, bez względu na to co może mnie jeszcze spotkać. Nie boję się odejść i nie boję się zostać sama. Ten czas po zdradzie - wykorzystałam tak jak powinnam.

Nadal jestem z Mężem. I uważam, że obecnie nasze małżeństwo jest dużo lepsze od małżeństwa przed zdradą. Zmieniłam się ja, zmienił się On. Jesteśmy szczęśliwi pomimo obecności zdrady w naszym życiu. Podnosiłam się dość długo, ale jestem na szczycie smile.

smallangel,
czy pamiętasz jeszcze tamte obrazy, czujesz ból?
jak zapomnieć o złym pamiętając o dobrym?

32

Odp: Zdrada = zabójstwo

Absolutnie nie zgadzam się, że zdrada=zabójstwo
Inaczej bym to nazwała
Zdrada = Koniec
Koniec, nieodwracalny stan bez możliwości powrotu do czegoś, co było przed
Jak okres dzieciństwa. Kiedyś się kończy i nie ma powrotu, potem może być różnie, lepiej , gorzej, ale nigdy tak samo.

33

Odp: Zdrada = zabójstwo

Jesli sie pisze hymny na temat zdrady to tez nie jest to cos w jakim kierunku nalezy isc, poprzez wlasnie wyolbrzymianie, stawianie nie wiadomo jak wysoko. Zdrada, jak kazda zwykla rzecz w zyciu czlowieka (wiekszosc tego nie chce ale wielu ma) ma swoje okreslone, lub moze miec, skutki ale ma rowniez swoje okreslone przyczyny. Jest zalezna od charakteru, sytuacji. Moze byc nawet "usprawiedliwiona". Dlatego pisanie w ogolnosci o tym "klasycznym" zachowaniu sie obecnym spolecznie nie ma sensu. Jesli np. mamy przysiege malzenstka i w pierwszej kolejnosci wymieniamy milosc, wiernosc... to np. okreslone zycie w malzenstwie, gdzie sprzeniewierza sie milosci, jest juz zdrada, lbu czyms gorszym od zdrady w sensie wiernosci. Oczywiscie zdrada nie musi byc sposobem reagowania ale jest czesto wybieranym. To nie koniec poniewaz tak samo koncem wszystkiego bylyby wojny, zle mysli, i inne, licznie obecne wsrod ludzi "przywary". Czlowiek, ktory w taki sposob stawia sprawe, nie tylko traci mozliwosc zrozumienia drugiego czlowieka, ale rowniez czesto zostaje sam. To co napisalem nie jest uspawiedliwieniem zdrady ale koniecznosci zwrocenia uwagi na to ze jest to zjawisko obecne w spoleczenstwie i jako takie dotyczace ludzi, ma swoje rozmaite odcienie i uwarunkowania. Jest to jednak cos powaznego bo gleboko rani ludzi, o czym czesto nie mamy glebszego pojecia.

34

Odp: Zdrada = zabójstwo

Maniek
proste pytanie czy zostałeś zdradzony?

35

Odp: Zdrada = zabójstwo

Proste pytanie i prosta odpowiedz. Jednak spojrzenie na "problem" zmienia sie z czasem. Wlasciwie w ludziach jest tyle przywar (klamstwo, obluda, zlosc, gniew, nieudolnosc, brzydki wyglad, itd.) ze nie chce sie z nimi zyc, przebywac. Z drugiej strony w "tych samych" ludziach spotyka sie altruizm, opiekunczosc, odpowiedzialnosci, wspolczucie, refleksje, cieplo. Wiec ja sie pytam, jak zyc, jak zyc? A moze znaczenie ma to jak my patrzymy, myslimy i na co zwracamy uwage. Chcialbym byc dobrym prorokiem dla samego siebie bo widze ze odrzucenie meczacych mysli jest blogoslawienstwem a przypominanie sobie na powrot o tym co bylo jest niszczeniem samego siebie. Co leczy rany? Czas, bliskosc ukochanej osoby, nawet naiwnosc z doza podejrzliwosci. Dzieci, inne sprawy i problemy, koniecznosc walki z problemami zdrowotnymi, odpowiedzialnosci, spedzanie czasu razem, rozmowy. Niestety po odpuszczeniu pojawia sie cos co trudno jest mi zdefiniowac. Cos co mnie niepokoi. Co odrzucic a co zostawic? Tego nie wiem.

36

Odp: Zdrada = zabójstwo

Maniek
czyli tak czy nie?

37

Odp: Zdrada = zabójstwo

Czy zdrada=zabójstwo?
Na pewno nie w sensie dosłownym. Zdrada zabija zaufanie, zabija poczucie wartości. Na pewno może doprowadzić zdradzonego do próby samobójstwa, szczególnie jeśli jego poczucie własnej wartości jest na tyle niskie, że zdradzacz "był całym światem" i pokazuje, ze fałszywie wykreowane w sobie poczucie, ze  drugą osobę ma się na własność,  było tylko ułudą.
Zdrada to na pewno sygnał, że to koniec. Dla jednych definitywny koniec związku, dla innych koniec takiego związku jaki był dotychczas.

PS Uprzedzając pytanie stokrotka1978 - tak

38

Odp: Zdrada = zabójstwo

starr
ale o kim piszesz, ze tak? o sobie?

39

Odp: Zdrada = zabójstwo

Przełożyłem to na pytanie: starr, czy zostałeś zdradzony?
i dałem odpowiedź :-)

40 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-10-18 13:29:31)

Odp: Zdrada = zabójstwo
poszukiwaczka1975 napisał/a:

smallangel,
czy pamiętasz jeszcze tamte obrazy, czujesz ból?
jak zapomnieć o złym pamiętając o dobrym?

Nie, nie pamiętam obrazów, nie czuje już żadnego bólu. Nie ma nawet już żadnych emocji związanych z tym wydarzeniem.
Jak zapomnieć o złym? Czas pewnie zrobi swoje, a najbardziej to przewartościowanie życia. Zaczęłam bardziej myśleć o sobie. I przetłumaczyłam sobie, że czasu nie cofnę, życie jest tylko jedno, a ja chciałabym przeżyć życie jak najlepiej. Akceptacja wydarzenia jest istotną sprawą. I wybaczenie. Wybaczyłam, poczułam ulgę.

LonelyM napisał/a:

Absolutnie nie zgadzam się, że zdrada=zabójstwo
Inaczej bym to nazwała
Zdrada = Koniec
Koniec, nieodwracalny stan bez możliwości powrotu do czegoś, co było przed
Jak okres dzieciństwa. Kiedyś się kończy i nie ma powrotu, potem może być różnie, lepiej , gorzej, ale nigdy tak samo.

Absolutnie nie musisz się zgadzać. Nie wiesz co czuje zdradzona osoba, bo nie doświadczyłaś tego na własnej skórze. Niby tak niewiele, a WIELE.

Mam wrażenie, że niektórzy nie rozumieją do końca przekazu.
Ja o piekle wy o niebie smile

41 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-10-19 06:40:58)

Odp: Zdrada = zabójstwo
smallangel napisał/a:

Nie, nie pamiętam obrazów, nie czuje już żadnego bólu. Nie ma nawet już żadnych emocji związanych z tym wydarzeniem.
...Wybaczyłam, poczułam ulgę.

Mam wrażenie, że niektórzy nie rozumieją do końca przekazu.
Ja o piekle wy o niebie smile

A ja mam wrażenie, że masz tendencję do nadmiernego dramatyzowania i szafowania WIELKIMI słowami.
Bo SORRY - ale gdyby TA zdrada była faktycznie zabójstwem to RACZEJ nie bylibyście razem... Bo nikt nie MIESZKA z zabójcą JAKBY NIGDY NIC, jakby NIC SIĘ NIE STAŁO... Ty żyjesz, a PO ZABÓJSTWIE to niemożliwe - zabójca "nie siedzi" z wyrokiem dożywocia. Więcej - dobrze się macie smile i tego gratulować tylko!
Ale może warto "miarkować" słowa?
Choćby PO TO, by czynem faktycznie dotkniętym nie przydawać bólu i goryczy... Spłycając ich dramat.
Szczególnie osoba "rozumiejąca", szczycąca się empatią jest do tego zobowiązana.

42 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-10-19 11:35:25)

Odp: Zdrada = zabójstwo
Anhedonia napisał/a:
smallangel napisał/a:

Nie, nie pamiętam obrazów, nie czuje już żadnego bólu. Nie ma nawet już żadnych emocji związanych z tym wydarzeniem.
...Wybaczyłam, poczułam ulgę.

Mam wrażenie, że niektórzy nie rozumieją do końca przekazu.
Ja o piekle wy o niebie :)

A ja mam wrażenie, że masz tendencję do nadmiernego dramatyzowania i szafowania WIELKIMI słowami.
Bo SORRY - ale gdyby TA zdrada była faktycznie zabójstwem to RACZEJ nie bylibyście razem... Bo nikt nie MIESZKA z zabójcą JAKBY NIGDY NIC, jakby NIC SIĘ NIE STAŁO... Ty żyjesz, a PO ZABÓJSTWIE to niemożliwe - zabójca "nie siedzi" z wyrokiem dożywocia. Więcej - dobrze się macie :) i tego gratulować tylko!
Ale może warto "miarkować" słowa?
Choćby PO TO, by czynem faktycznie dotkniętym nie przydawać bólu i goryczy... Spłycając ich dramat.
Szczególnie osoba "rozumiejąca", szczycąca się empatią jest do tego zobowiązana.

Dramatyzuje? Dramatyzowałam 5 lat temu. Teraz nie ma to miejsca w moim życiu. Widocznie błędne masz spostrzeżenia.
Widzisz jestem Kobietą, która nie przekreśliła " swojego zabójcy" za jeden niemoralny uczynek. Nie jestem od tego by wymierzać komuś karę. Nie tylko ten jeden występek świadczy o wartości człowieka. I mimo iż zadał cios prosto w moje serce, cieszę się, że nie dostał "dożywocia", a dostał szansę na to by mógł pokazać, że moja wiara w Niego jako CZŁOWIEKA nie była pomyłką. Miałam rację.
Jestem tu gdzie jestem, to zasługa także i moja, bo wykonałam kawał dobrej roboty NAD SOBĄ. Bo tu tkwił ogromny problem. Teraz nie ma sobie nic do zarzucenia.

43 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-10-19 11:38:04)

Odp: Zdrada = zabójstwo

Ja nie do końca zgadzam się, ze stwierdzeniem, że zdrada=zabójstwo, ale przyznaję mu sporo racji.
Jasne, że zdrada nie zabija człowieka dosłownie, ale bazując na własnym przykładzie mogę potwierdzić, że jest to "rodzaj zbrodni".
W moim przypadku zdrada sprawiła, że dawna Przyszłość nie żyje, umarła i została pogrzebana. A to wszystko zapoczątkowała zdrada mojego męża - więc to było zabójstwo.
Ale...Umarł król - niech żyje król (albo królowa smile )
Bo narodziłam się jakby na nowo i dzisiaj ja, świat, ludzie, życie wyglądają inaczej.
Byłam częścią dawnego świata, teraz jestem centrum nowego świata,
Dawna Przyszłość nigdy nie była KKZB, ale z pewnością była KUZB (kobieta ufająca za bardzo), ale została uśmiercona.
Zmieniłam się, rozwinęłam się, jestem inna,
Dzisiaj jestem bardziej radykalna, bardziej bezkompromisowa, bardziej zdystansowana i może nawet bardziej wyniosła, bo często czuję pogardę do zdradzających, do tych słabych, bezrefleksyjnych ludzi, którzy ulegli własnej słabości nie licząc się z konsekwencjami, jakie ich czyn przyniesie osobie, z którą z własnej woli żyły we współzależności.
Dzisiaj jestem
Mniej ufna wobec innych, nawet najbliższych osób - ufam sobie:
Mniej skłonna do dawania, do poświęceń - bardziej egoistyczna.
Mniej wierząca w przyzwoitość, zasady, honor, prawość innych - bardziej bazująca na własnych wartościach.
Mniej czerpiącą sił i wiary od najbliższych - więcej z wewnątrz siebie.

I jeszcze jedno: zdrada - podobnie jak zabójstwo - może być w afekcie lub z premedytacją.

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada = zabójstwo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026