Wszystko zaczeło się jakiś czas temu, ale z każdym dniem było gorzej tylko że tego nie widziałam. Od dziecka byłam gnebiona i bita w szkole za to że bronie słabszych ale to już przeszłość. Wiele przeszłam w życiu i zaczełam mieć wątpliwości. Ostatnio zmarła mi mama i to było jakby wstrząs. Nie potrafie zaufać sobie ani innym, jedyne na czym mi zależy to ochrona mojej rodziny. Zawaliłam szkołe przez chorobe mamy a teraz musze uratować stopnie by nie zniszczyć sobie roku. Mój brat tylko imprezuje, siostra na okrągło gada z chłopakiem a tata płacze. Wiem że musimy minąć trochę czasu, z początku myślałam że mnie to nie ruszy ale czasem poprostu lecą mi łzy. Nie wiem co powinnam zrobić, wiele siedzi w mojej głowie. Nie wiem nawet czy moge komuś zaufać ani kto chce mnie zranić. Nic niewiem, straciłam wiare w siebie i w innych oraz nadzieje. Ciągle analizuje to wszystko i się zastanawiam, nie mam siły by żyć ale z drugiej strony nie umiem się poddać i zrezygnować. Mam plany na życie ale nie wiem czy wogóle tego chce. Już nic nie wiem, cokolwiek bym nie postanowiła pojawiają się wątpliwości. Wszystko w domu jest na mojej głowie, a w szkole nie wiem czy dam sobie rade. Całe życie ludzie powtarzają że jestem do niczego i nie mam prawa żyć. Ojciec również powiedział mi że jestem nie udacznikiem. Jedyną osobą która kiedy kolwiek we mnie wierzyła była mama. Nie wiem nawet dlaczego tutaj pisze ale chce wreszcie odzyskać swoją pewność siebie i przestać mieć ciągle watpliwości. Nie ma osoby która by mnie znała, a ja nie chce odkrywać swoich uczuć. Tak samo jak nie chce pokazać nikomu swoich emocji czy myśli. Nigdy się tak nie zachowywałam i niewiem co się ze mną dzieje. Musze podjąć decyzje co dalej z tym wszystkim i odzyskać wole walki. Dlatego proszę o jakieś rady osoby które kiedykolwiek to przeszły, które miały wątpliwości albo zmarła im bliska osoba. Z charakteru lubie pomagać, nigdy się nie poddaje, jestem rozważna, telerancyjna, odpowiedzialna. Nie zamierzam się zabijać chociaz wielu by tego chciało ale nie dam im tej satysfakcji że mnie pokonali. Śmierć mamy poprostu mną wrząsneła i zmusiła do rozmyśleń ale również zmusiła mnie by zastanowiła się nad wszystkim. Wiem że zła przeszlość ma duży wpływ na moje wątpliwości, bo coś kiedyś się zrodziło w mojej głowie i każda zła rzecz tylko to potegowała. Wiem że ból po stracie nigdy nie minie ale z czasem naucze sie z tym żyć. Nie mam z kim porozmawiać, zawsze byłam sama i nie mam przyjaciół. Mam nadzieje że ktoś to przeczyta i odpisze. Przepraszam że strasznie chaotycznie pisze ale mam straszny chaos w głowie.
Pozdrawiam