Nie mam dużego doświadczenia. Przez kilka lat uprawialam seks z jednym chłopakiem. On jest moim drugim mężczyzną. Początkowo seks byl bardzo udany. Ale dzisiejszej nocy nastąpiła katastrofa. Staralam sie, jak umiałam. Bylam otwarta na nowości, namietna etc. Ale zrobilo mi sie przykro, jak powiedział, zebym sie tyle nie ruszala, bo przez to ciagle wypada penis. Wydaje mi sie, ze sie na mnie wyzyl za to, ze sam nie umial go włożyć. I w rezultacie ciagle próbował mi penetrowac cewke moczowa. Potem zaczelo nam nawet wychodzic, trwalo to dosc dlugo. Na koniec ubral sie w pizame i poszedl wywalic prezerwatywe i puscil wode w łazience. Nie wiem, czy nie doszedl, czy go obrzydzilam, czy o co innego poszło. W każdym razie czulam sie nieprzyjemnie i poszlam spac. Kazde z nas zasnelo po swojej stronie lozka. W srodku nocy mnie obudzil, bo wzielo go na przytulanie. Przesunelam sie jednak na skraj lozka, bo nie mialam na to ochoty. Poza tym bylo mi za gorąco. Mam do niego zal i go nie przeskocze. Najgorsze jest to, ze w tym tygodniu ma urodziny i nie wiem, jak sie z nich wymiksowac. Jakos odechcialo mi sie tej znajomości.
Podobne tematy
A jak długo się znacie? Jak duże on ma doświadczenie w sprawach łóżkowych?
A jak długo się znacie? Jak duże on ma doświadczenie w sprawach łóżkowych?
Znamy sie od niespelna roku, razem jestesmy od listopada. Nie wiem, jakie ma doświadczenie, bo nie chce o tym rozmawiać. Najbardziej boli mnie to, ze to mnie obarczyl wina. Moj eks nigdy tak nie robil. Nawet jak sie dopiero uczyłam i popełnialam błędy, to mnie nie obwinial, tylko zachęcal, zebysmy zrobili to inaczej.
Seks nie zawsze wychodzi. Zależy jak się później będziecie czuli - tylko od Was. Może dla niego też to była nowość i podświadomie obarczył Cię winą, ponieważ nie widział, jak sobie z tym poradzić. Niektórzy mężczyźni zapewne są bardzo czuli na tym punkcie. Jak jest teraz między Wami?
Seks nie zawsze wychodzi. Zależy jak się później będziecie czuli - tylko od Was. Może dla niego też to była nowość i podświadomie obarczył Cię winą, ponieważ nie widział, jak sobie z tym poradzić. Niektórzy mężczyźni zapewne są bardzo czuli na tym punkcie. Jak jest teraz między Wami?
On jest w pracy do 19, a ja wlasnie wrocilam z biura. Na razie jest nijak. A ja mam traume i chyba jeszcze dlugo nie bede potrafila mu zaufac i pojsc z nim do łóżka. Po pierwsze, nie wiem, kiedy i za co mnie ofuknie. Po drugie, diabelnie boli mnie cewka moczowa.
Traume bedziesz miala bo raz nie wyszlo? Wez to na klate, porozmawiajcie i juz. Tutaj nie ma czego az tak przezywac. Seks moze czasami nie wyjsc, jak ktos go bierze na mocno powaznie to tak sie dzieje jak u Was. Seks ma byc fajny, bardziej jak zabawa, odstresowanie sie. Jak u mnie nie wychodzi to sie smiejemy i probujemy. Na poczatku caly czas penis wypadal. Im wiecej praktyki tym lepiej. Ja czesto koncze poobcierana wiec tez mowie jak mam dosc. Musisz sie nauczyc tego, ze jak ktos mowi ze lepiej mu jest jak sie nie ruszasz to sie nie ruszasz. Aa Ty masz mowic ze Cie boli bo uderza w ujscie cewki moczowej. Tylko tak mozna wypracowac fajny seks. Bo seks sam nie przyjdzie fajny tylko sie nad nimpracuje
Po pierwsze, on Ci nie powiedział nic złego, więc nie wiem, skąd ta wielka trauma i po czym.
O seksie trzeba rozmawiać. O swoich oczekiwaniach również.
Traume bedziesz miala bo raz nie wyszlo? Wez to na klate, porozmawiajcie i juz. Tutaj nie ma czego az tak przezywac. Seks moze czasami nie wyjsc, jak ktos go bierze na mocno powaznie to tak sie dzieje jak u Was. Seks ma byc fajny, bardziej jak zabawa, odstresowanie sie. Jak u mnie nie wychodzi to sie smiejemy i probujemy. Na poczatku caly czas penis wypadal. Im wiecej praktyki tym lepiej. Ja czesto koncze poobcierana wiec tez mowie jak mam dosc. Musisz sie nauczyc tego, ze jak ktos mowi ze lepiej mu jest jak sie nie ruszasz to sie nie ruszasz. Aa Ty masz mowic ze Cie boli bo uderza w ujscie cewki moczowej. Tylko tak mozna wypracowac fajny seks. Bo seks sam nie przyjdzie fajny tylko sie nad nimpracuje
Ja mialam duzy dystans, ale on zawsze podchodzi do tego powaznie, nie da sie normalnie pogadac. Kiedys nie umial zalozyc prezerwatywy, to potem chcialam z tego zrobic element gry wstępnej, a on sie obrazil. Mnie ta zla atmosfera zaczela sie udzielac. Po prostu seksualnie nie jesteśmy zgrani. Z bylym mozna bylo sie poprzytulac i całować jak cos nie wyszlo. Wielokrotnie mu mówiłam, ze nie znoszę tarmoszenia za włosy. Ale do niego to nie dociera. Jest tez pare innych rzeczy, ktorych nie lubię. Mówiłam mu, zeby nie szarpal tak za piersi, bo boli. Nie pchal sie z palcami do pochwy na starcie, bo boli. Nie chce tego robic po ciemku i pod kołdrą. Ale ja sobie moge mówić. Dlatego mam dosyc i chce zakończyć te znajomość.
Po pierwsze, on Ci nie powiedział nic złego, więc nie wiem, skąd ta wielka trauma i po czym.
O seksie trzeba rozmawiać. O swoich oczekiwaniach również.
Szkoda, ze on dalej robi to, czego nie lubie, choc wielokrotnie mu o tym mowilam, ze np. mnie to boli. Jak sie nie ruszam jest źle, jak sie ruszam jeszcze gorzej. My do siebie kompletnie nie pasujemy.
Jeśli on ma w nosie Twoje protesty i to co do niego mówisz to znaczy że Cię nie szanuje. W takim wypadku masz rację że chcesz zakończyć znajomość. W prawdziwym związku jeśli cos jest nie tak,równiez w seksie,to się o tym rozmawia. U was tego zabrakło.
Cyngli napisał/a:Po pierwsze, on Ci nie powiedział nic złego, więc nie wiem, skąd ta wielka trauma i po czym.
O seksie trzeba rozmawiać. O swoich oczekiwaniach również.
Szkoda, ze on dalej robi to, czego nie lubie, choc wielokrotnie mu o tym mowilam, ze np. mnie to boli. Jak sie nie ruszam jest źle, jak sie ruszam jeszcze gorzej. My do siebie kompletnie nie pasujemy.
Więc skoro nie pasujecie, to zakończ związek. Tego przecież chcesz.
Po co ten wątek?
Mam do niego zal i go nie przeskocze. Najgorsze jest to, ze w tym tygodniu ma urodziny i nie wiem, jak sie z nich wymiksowac. Jakos odechcialo mi sie tej znajomości.
Normalnie. Powiedz mu że nie odpowiada ci taki sposob traktowania w lozku wiec kończysz te znajomosc.
I tak, to JEST wystarczający powód.
13 2018-03-19 22:29:12 Ostatnio edytowany przez hehheh (2018-03-19 22:58:22)
Więc skoro nie pasujecie, to zakończ związek. Tego przecież chcesz.
Po co ten wątek?
Żeby porozmawiać? Od tego jest forum?
A Ty Cyngli po co się silisz na pisanie w wątku, który uważasz za zbędny?
Naprawdę nie ma przymusu żebyś musiała się udzielać. Szczególnie, gdy robisz to opryskliwie. O innych sytuacjach nie wspominając.
Bo w wielu wątkach jakieś takie mało wnoszące komentarze dajesz jakbyś czuła przymus. Tutaj nabijanie na licznik komentarzy się liczy?
Ja bardzo chętnie przeczytałem z ciekawością, jaki był dla niej najgorszy seks w życiu. Myślę, że niejedna osoba z niedużym doświadczeniem też uzna go za interesujący.
Ale zrobilo mi sie przykro, jak powiedział, zebym sie tyle nie ruszala, bo przez to ciagle wypada penis. Wydaje mi sie, ze sie na mnie wyzyl za to, ze sam nie umial go włożyć.
Heh, chyba za małego ma.
I dziwny, że woli nieruszającą się kobietę. Z resztą jest facetem, po męsku to można chwycić ruchliwą a nie opryskliwie się żalić...
Chociaż może się mylę, bo jestem prawiczkiem.
Więc skoro nie pasujecie, to zakończ związek. Tego przecież chcesz.
I daruj sobie wmawianie kobiecie, co ona chce.
Seks jest bardzo ważną częścią związku i jeśli w tej sferze się nie układa to znajomość ma raczej marne perspektywy.
Myślę,że najlepiej będzie postawić sprawę jasno i powiedzieć mu z jakiego powodu uważasz,że nie ma sensu być razem.
Cyngli napisał/a:Po pierwsze, on Ci nie powiedział nic złego, więc nie wiem, skąd ta wielka trauma i po czym.
O seksie trzeba rozmawiać. O swoich oczekiwaniach również.
Szkoda, ze on dalej robi to, czego nie lubie, choc wielokrotnie mu o tym mowilam, ze np. mnie to boli. Jak sie nie ruszam jest źle, jak sie ruszam jeszcze gorzej. My do siebie kompletnie nie pasujemy.
Nie ma właściwie co się dłużej zastanawiać, bo facet traktuje Cię jak ciało a nie kobietę.
Egoizm w seksie przekłada się też na życie codzienne:) w facetach najlepsze jest to, że czujemy się przy nich bezpieczne. Myśle, że faceci też szukają takich kobiet. A ten mężczyzna nijak zadbał o Twoj komfort. Życie przy takim będzie identyczne jak w łóżku. W moich oczach to chłopczyk, nie mężczyzna (i nie mam na myśli nieudanego seksu, a reakcję na niego i niesłuchanie partnerki). Do odstrzału
Traume bedziesz miala bo raz nie wyszlo? Wez to na klate, porozmawiajcie i juz. Tutaj nie ma czego az tak przezywac. Seks moze czasami nie wyjsc, jak ktos go bierze na mocno powaznie to tak sie dzieje jak u Was.
Nie wierzę w to, co czytam. Seks to bliskość (nie tylko fizyczna), intymność i zaufanie, tymczasem autorka została potraktowana przedmiotowo, doznała bólu fizycznego, upokorzenia i traumy i ma to wziąć na klatę, ma zrobić z siebie poligon doświadczalny, bo koleś jest niedoświadczony? Nie tylko niedoświadczony, ale i pozbawiony empatii i wyczucia - egoista.
Seks ma byc fajny,
Rozkaz! Szkoda tylko, że w/w przypadku nie był ![]()
Karinben, nie miej żadnych skrupułów, skoro mówisz "nie", tak nie chcesz, mówisz, że Cię boli, a on robi to nadal, to tak, jakby Cię gwałcił. Nic dziwnego, że czujesz się sponiewierana i czujesz do niego niechęć (delikatnie mówiąc). Niech sobie ćwiczy na dmuchanej lali.
18 2018-03-19 23:42:51 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-03-19 23:51:16)
Josz, nie musisz wierzyć.
Chodziło mi o to, że to jest naturalne, że coś nie wychodzi. Każdy ma swoje pierwsze razy. To nie zmienia tego, że jest intymność i zaufanie. Trzeba rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz roznawiać. I pamiętać o tym, że nie od razu wszystko wyjdzie tak, jak chcemy.
Autorka daje sama siebie od dłuższego czasu traktować przedmiotowo, to ma konsekwencje. Mnie też czasami bolało, ciężko było na początku się zgrać, ale nie mam traumy. Bo nie leżała komunikacja. A opowiadanie o traumie tutaj jest bardzo na wyrost. Zwlaszcza, ze autorka nie mowi o tym, czy poinformowala chlopaka o tym, ze jej nie jest ok. Przezywa po skonczonym seksie zamiast reagowac na biezaco.
I tak, seks ma być fajny. To nie jest rozkaz, tylko stwierdzenie. Trzeba go sobie zbudować takiego, żeby był fajny dla nas.
Edit. Zeby nie bylo, ja nie uwazam ze to jej wina, albo ze teraz ona ma przepraszac. Tylko uwazam ze tutaj zawiodla komunikacja. Z obu stron. I to trzeba wziac na klate.
Josz, nie musisz wierzyć.
Chodziło mi o to, że to jest naturalne, że coś nie wychodzi. Każdy ma swoje pierwsze razy. To nie zmienia tego, że jest intymność i zaufanie. Trzeba rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz roznawiać. I pamiętać o tym, że nie od razu wszystko wyjdzie tak, jak chcemy.Autorka daje sama siebie od dłuższego czasu traktować przedmiotowo, to ma konsekwencje. Mnie też czasami bolało, ciężko było na początku się zgrać, ale nie mam traumy. Bo nie leżała komunikacja. A opowiadanie o traumie tutaj jest bardzo na wyrost. Zwlaszcza, ze autorka nie mowi o tym, czy poinformowala chlopaka o tym, ze jej nie jest ok. Przezywa po skonczonym seksie zamiast reagowac na biezaco.
I tak, seks ma być fajny. To nie jest rozkaz, tylko stwierdzenie. Trzeba go sobie zbudować takiego, żeby był fajny dla nas.
Edit. Zeby nie bylo, ja nie uwazam ze to jej wina, albo ze teraz ona ma przepraszac. Tylko uwazam ze tutaj zawiodla komunikacja. Z obu stron. I to trzeba wziac na klate.
Zgadzamy się z Tobą w 100%. Obie strony na bieżąco powinny rozmawiać. Ale Karinben dopisała, że próbowała wcześniej łagodzić te sytuacje, ale spotkała się z przysłowiowym fochem. Jak ktoś nie chce z Tobą rozmawiać i z góry obarcza Cie winą (w seksie, gdzie powinnismy bardzo dbać o komfort partnera) to się nie dogadacie.
20 2018-03-20 00:14:17 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-03-20 00:22:00)
Heheh, Autorka sama napisała, że chciałaby zakończyć ten związek... Niczego jej nie musiałam wmawiać.
Nie uważam też, by wątek był bezużyteczny, zapytałam o powód jego założenia, bo Autorka wie doskonale, co powinna zrobić i jakie będą tego konsekwencje.
Reszty nie skomentuję, jak zwykle potrzebujesz się wyżyć na mojej osobie. Już mi się rzygać od tego chce.
Zgadzam się z tym, że seks powinien być fajny, namiętny, ale do tego niezbędne jest zaufanie i wzajemny szacunek, wczuwanie się w odczucia partnera.
Tutaj tego zabrakło, owszem, być może w tamtym momencie zabrakło też komunikacji, jednak autorka, mimo jasnych sygnałów już wcześniej była przez niego traktowana dość brutalnie.
Problem w tym, że w sytuacjach intymnych, przy braku porozumienia, łatwo złamać delikatną granicę tejże intymności, doprowadzając do niechęci, nawet obrzydzenia do konkretnego osobnika i właśnie traumy.
Przypominam sobie sytuację w jakiej znalazłam się w wieku chyba lat 15, gdy na letnim obozie wybrałam się na romantyczny spacer z obozową sympatią, chłopakiem rok ode mnie starszym. Szliśmy trzymając się za ręce, rozmawialiśmy, było miło i nagle on przyciągnął do mnie do siebie, zaczął namiętnie całować. Nie dość, że oślinił mi pół twarzy, wepchnął język do moich ust, to jeszcze przywarł do mnie tak, że czułam jego wzwód. Nie byłam na to gotowa, poczułam obrzydzenie i do końca obozu obchodziłam chłopaka szerokim łukiem.
Owszem, byłam niedojrzała, a tutaj mówimy o dorosłych ludziach, jednak także z niewielkim doświadczeniem. Chodzi jednak o tę granicę intymności i zarazem delikatności, którą chlopak autorki przekroczył (nie jeden raz), podobnie jak tamten chłopak w stosunku do mnie.
Dlatego nie dziwię się Karinben, że z trudem teraz znosi jego towarzystwo i chce uciekać z tego związku. Trudno oczekiwać, że teraz, z pełnym zaufaniem, nawet po kolejnej rozmowie z nim, bez stresu znowu podda się jego "zabiegom".
22 2018-03-20 11:34:20 Ostatnio edytowany przez hehheh (2018-03-20 11:36:47)
[napisałem tutaj odpowiedź do innego wątku przez pomyłkę]
Cyngli napisał/a:Więc skoro nie pasujecie, to zakończ związek. Tego przecież chcesz.
Po co ten wątek?Żeby porozmawiać? Od tego jest forum?
A Ty Cyngli po co się silisz na pisanie w wątku, który uważasz za zbędny?
Naprawdę nie ma przymusu żebyś musiała się udzielać. Szczególnie, gdy robisz to opryskliwie. O innych sytuacjach nie wspominając.
Bo w wielu wątkach jakieś takie mało wnoszące komentarze dajesz jakbyś czuła przymus. Tutaj nabijanie na licznik komentarzy się liczy?
Ja bardzo chętnie przeczytałem z ciekawością, jaki był dla niej najgorszy seks w życiu. Myślę, że niejedna osoba z niedużym doświadczeniem też uzna go za interesujący.Karinben napisał/a:Ale zrobilo mi sie przykro, jak powiedział, zebym sie tyle nie ruszala, bo przez to ciagle wypada penis. Wydaje mi sie, ze sie na mnie wyzyl za to, ze sam nie umial go włożyć.
Heh, chyba za małego ma.
I dziwny, że woli nieruszającą się kobietę. Z resztą jest facetem, po męsku to można chwycić ruchliwą a nie opryskliwie się żalić...
Chociaż może się mylę, bo jestem prawiczkiem.
Cyngli napisał/a:Więc skoro nie pasujecie, to zakończ związek. Tego przecież chcesz.
I daruj sobie wmawianie kobiecie, co ona chce.
dzieki za odpowiedź z meskiej perspektywy. Trudno mi stwierdzić, jakiego dokładnie ma, bo on ma fiola na punkcie wyłączania swiatla. I to powtarzam mu od kilku miesiecy, zeby zostawil światło.
Zgadzam się z tym, że seks powinien być fajny, namiętny, ale do tego niezbędne jest zaufanie i wzajemny szacunek, wczuwanie się w odczucia partnera.
Tutaj tego zabrakło, owszem, być może w tamtym momencie zabrakło też komunikacji, jednak autorka, mimo jasnych sygnałów już wcześniej była przez niego traktowana dość brutalnie.
Problem w tym, że w sytuacjach intymnych, przy braku porozumienia, łatwo złamać delikatną granicę tejże intymności, doprowadzając do niechęci, nawet obrzydzenia do konkretnego osobnika i właśnie traumy.
Przypominam sobie sytuację w jakiej znalazłam się w wieku chyba lat 15, gdy na letnim obozie wybrałam się na romantyczny spacer z obozową sympatią, chłopakiem rok ode mnie starszym. Szliśmy trzymając się za ręce, rozmawialiśmy, było miło i nagle on przyciągnął do mnie do siebie, zaczął namiętnie całować. Nie dość, że oślinił mi pół twarzy, wepchnął język do moich ust, to jeszcze przywarł do mnie tak, że czułam jego wzwód. Nie byłam na to gotowa, poczułam obrzydzenie i do końca obozu obchodziłam chłopaka szerokim łukiem.
Owszem, byłam niedojrzała, a tutaj mówimy o dorosłych ludziach, jednak także z niewielkim doświadczeniem. Chodzi jednak o tę granicę intymności i zarazem delikatności, którą chlopak autorki przekroczył (nie jeden raz), podobnie jak tamten chłopak w stosunku do mnie.
Dlatego nie dziwię się Karinben, że z trudem teraz znosi jego towarzystwo i chce uciekać z tego związku. Trudno oczekiwać, że teraz, z pełnym zaufaniem, nawet po kolejnej rozmowie z nim, bez stresu znowu podda się jego "zabiegom".
bardzo trafne porównanie. Kazdy ma swoje granice, ktorej druga strona nie powinna naruszac. Ja nie znosze paru rzeczy, on o tym wie. Jak mnie cos boli, to mowie o tym od razu. A on to lekcewazy.
Dla mnie to koniec związku. Seks jest ważną sferą w życiu obojga ludzi, jeżeli jeden z partnerów ma to w przysłowiowych czterech literach jak mu mówisz co i jak a on to zlewa. Nie ma to największego sensu ciągnąc w nieskończoność.
Ja mialam duzy dystans, ale on zawsze podchodzi do tego powaznie, nie da sie normalnie pogadac. Kiedys nie umial zalozyc prezerwatywy, to potem chcialam z tego zrobic element gry wstępnej, a on sie obrazil. Mnie ta zla atmosfera zaczela sie udzielac. Po prostu seksualnie nie jesteśmy zgrani. Z bylym mozna bylo sie poprzytulac i całować jak cos nie wyszlo. Wielokrotnie mu mówiłam, ze nie znoszę tarmoszenia za włosy. Ale do niego to nie dociera. Jest tez pare innych rzeczy, ktorych nie lubię. Mówiłam mu, zeby nie szarpal tak za piersi, bo boli. Nie pchal sie z palcami do pochwy na starcie, bo boli. Nie chce tego robic po ciemku i pod kołdrą. Ale ja sobie moge mówić. Dlatego mam dosyc i chce zakończyć te znajomość.
I bardzo dobrze. Nie jesteś przecież worem ziemniaków.
Jeśli już ileś razy próbowałaś rozmawiać z nim o seksie i za każdym razem trafiałaś na zupełnie niepodatny grunt, to nie masz się co wiele zastanawiać.
Karinben napisał/a:Ja mialam duzy dystans, ale on zawsze podchodzi do tego powaznie, nie da sie normalnie pogadac. Kiedys nie umial zalozyc prezerwatywy, to potem chcialam z tego zrobic element gry wstępnej, a on sie obrazil. Mnie ta zla atmosfera zaczela sie udzielac. Po prostu seksualnie nie jesteśmy zgrani. Z bylym mozna bylo sie poprzytulac i całować jak cos nie wyszlo. Wielokrotnie mu mówiłam, ze nie znoszę tarmoszenia za włosy. Ale do niego to nie dociera. Jest tez pare innych rzeczy, ktorych nie lubię. Mówiłam mu, zeby nie szarpal tak za piersi, bo boli. Nie pchal sie z palcami do pochwy na starcie, bo boli. Nie chce tego robic po ciemku i pod kołdrą. Ale ja sobie moge mówić. Dlatego mam dosyc i chce zakończyć te znajomość.
I bardzo dobrze. Nie jesteś przecież worem ziemniaków.
Jeśli już ileś razy próbowałaś rozmawiać z nim o seksie i za każdym razem trafiałaś na zupełnie niepodatny grunt, to nie masz się co wiele zastanawiać.
W ogóle z nim można rozmawiać jak ze ścianą. Poza tym mam dość jego fochów. Nie pasujemy do siebie, a ja nie chcę, żeby ciągle mnie bolało.
W ogóle z nim można rozmawiać jak ze ścianą. Poza tym mam dość jego fochów. Nie pasujemy do siebie, a ja nie chcę, żeby ciągle mnie bolało.
Ale zerwałaś już nim, czy jeszcze dumasz, a tu na forum szukasz tylko popleczników twojego "co se myślę o..."?
Karinben napisał/a:W ogóle z nim można rozmawiać jak ze ścianą. Poza tym mam dość jego fochów. Nie pasujemy do siebie, a ja nie chcę, żeby ciągle mnie bolało.
Ale zerwałaś już nim, czy jeszcze dumasz, a tu na forum szukasz tylko popleczników twojego "co se myślę o..."?
Zerwałam, w ogóle ciężko mi jest, ale to minie. Zrobiłam to wczoraj.
30 2018-03-21 21:52:59 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2018-03-21 21:54:57)
Na ileś podejść zawsze jakaś cześć zakończy się fiaskiem , taka jest kolej rzeczy.
Nie ma chyba sensu zmieniać od razu - po jednym nieudanym seksie.
Może się okazać , że ludzi nie starczy na podmianę, jeżeli wszystko jest do momentu nieudanego seksu.
Zerwałam, w ogóle ciężko mi jest, ale to minie. Zrobiłam to wczoraj.
!
To gratulacje ![]()
Trzymaj się, będzie dobrze ![]()