Witam. Nigdy bym nie pomyślała że będę musiała zasięgnąć waszej rady. Poznaliśmy się jakiś tydzień temu, on mnie zagadnął na jednym z portali (23l. jest spod Poznania a ja 20l. spod Zamościa) potem przenieśliśmy się na gg. Zaczęliśmy rozmawiać o tym że nie potrafimy sobie znaleźć stałego partnera/partnerki i o naszych planach na przyszłość, marzeniach...często było tak że mieliśmy identyczne zdania i poglądy na różne tematy. Zaproponował spotkanie, zgodziłam się bo czułam że to może się udać mimo dzielącej nas odległości. Lubiłam go i na początku sądziłam że będę w stanie go później pokochać. Przejechał dla mnie 700 km by móc spędzić ze mną dwa dni. Było naprawdę cudnie, cały czas byliśmy jakby przyklejeni do siebie - on oczekiwał ode mnie szczerego przytulenia jakiego żadna dziewczyna nie chciała mu tego dać. ja mu to dałam. niestety chyba nie jesteśmy tak dobrze do siebie dopasowani jak myślałam. nudziły mnie jego opowieści o jego pracy, o jego działalności kibica lecha poznań, bez przerwy gadał o tym że chce kupić sobie nowe auto jakiejś japońskiej marki. brakowało nam wspólnych tematów. zupełnie nie trafił w moje upodobania. na dodatek nie podoba mi się fizycznie i nie odpowiada mi jego styl ubioru.
Jedyne co zrobiło na mnie wrażenie to jego poświęcenie, chęć przejechania tylu kilometrów tylko po to by móc się do mnie przytulić. I tu powstaje pytanie - jak mu powiedzieć że nic z tego nie będzie, że do siebie nie pasujemy?
Podobne tematy
No tak, a Ty nie pierwsza, która mu to powie. Mysle jednak, że prawda będzie najlepszym sposobem, bez kręcenia. Tak jak tu mówisz. Może mu tym też pomożesz. ![]()
A jakby podobał Ci się fizycznie to brak wspólnych tematów by nie przeszkadzał? ![]()
A jakby podobał Ci się fizycznie to brak wspólnych tematów by nie przeszkadzał?
Autorka musi tą znajomość potraktować również jako porażke. Odpowiedzieć sobie na pytanie czemu poddała się łudzie rozmów internetowych, a real był uderzeniem twarzą o beton.
Autorka musi tą znajomość potraktować również jako porażke. Odpowiedzieć sobie na pytanie czemu poddała się łudzie rozmów internetowych, a real był uderzeniem twarzą o beton.
Tak, dokładnie tak się poczułam - mocne zderzenie z rzeczywistością.
Nawet gdyby podobał mi się fizycznie to nie potrafiłabym z nim być no bo jak już mówiłam - brak wspólnych tematów.
adamajkis napisał/a:Autorka musi tą znajomość potraktować również jako porażke. Odpowiedzieć sobie na pytanie czemu poddała się łudzie rozmów internetowych, a real był uderzeniem twarzą o beton.
Tak, dokładnie tak się poczułam - mocne zderzenie z rzeczywistością.
Nawet gdyby podobał mi się fizycznie to nie potrafiłabym z nim być no bo jak już mówiłam - brak wspólnych tematów.
Skoro nie macie wspólnych tematów to o czym rozmawialiście w sieci? ![]()
jenna94 napisał/a:adamajkis napisał/a:Autorka musi tą znajomość potraktować również jako porażke. Odpowiedzieć sobie na pytanie czemu poddała się łudzie rozmów internetowych, a real był uderzeniem twarzą o beton.
Tak, dokładnie tak się poczułam - mocne zderzenie z rzeczywistością.
Nawet gdyby podobał mi się fizycznie to nie potrafiłabym z nim być no bo jak już mówiłam - brak wspólnych tematów.Skoro nie macie wspólnych tematów to o czym rozmawialiście w sieci?
Właśnie, coś mi tu śmierdzi ![]()
Albo chodzi o rozczarowanie wyglądem, albo brak chemii zupełny (co i tak z fizycznością się wiąże)
W każdym razie, nie wina autorki.. nie ma co brnąć w to dalej, chłopak przeżyje, nie przejmuj się.
o tym czego nam brakuje w życiu, co nam przeszkadza, o tym jak bardzo różnimy się od otaczającego nas społeczeństwa, o planach i marzeniach. w sieci dogadywaliśmy się lepiej niż w realu.
brak chemii - tego wyrażenia mi brakowało ![]()
Myślę,że rozczarował Cię jego wygląd i to wystarczyło żeby nie było chęci na coś więcej,skoro w sieci rozmawialiście o życiu to co za problem podjąć ten sam temat w realu?
Zabrakło fizyczności,nie powalił wyglądem i ubiorem...oczy nie dały znaku.
Jakby dobrze się im rozmawiało, to sądzę, że fizyczność zeszłaby na drugi plan
Najwyraźniej zabrakło "tego czegoś", co może trudno zdefiniować, ale albo to jest, albo tego nie ma.
Nie zawsze to, że dobrze się z kimś pisze, przekłada się na to, że w jego towarzystwie czujemy się dobrze i naturalnie, niestety.
Cóż, Autorko, pozostaje Ci szczerze powiedzieć koledze, że dziękujesz za wspólnie spędzony czas i bardzo miło Ci się zrobiło, że przejechał tyle km żeby z Tobą pobyć i w związku z tym bardzo Ci przykro, że masz wrażenie że do siebie nie pasujecie i nic z Twojej strony nie iskrzy, bo gdyby nie to, to byłabyś wniebowzięta ![]()
Następnym razem polecam spróbować porozmawiać przez tel, może przez kamerki. Tzn przy następnym obiekcie westchnień.
A temu powiedziec prawde. Tak się robi, a nie owija.
Najlepiej jak mu powiesz wprost i to jak najszybciej bo narobi sobie nadziei na to, że coś będzie dalej. W kłamstwach łatwo się pogubić później
on już narobił sobie nadziei...i mam problem bo bierze mnie na litość...lubię go, nie chcę tracić z nim kontaktu ale wiem też że nie byłabym w tym związku szczęśliwa. i co teraz mam robić?
To powiedz że chcesz przyjaźni, bo w związku z nim nie będziesz szczęśliwa. Po co owijać? Chłopak coraz bardziej się nastawi, coraz większe nadzieje. Im szybciej to zrobisz tym dla niego lepiej.
To powiedz że chcesz przyjaźni, bo w związku z nim nie będziesz szczęśliwa. Po co owijać? Chłopak coraz bardziej się nastawi, coraz większe nadzieje. Im szybciej to zrobisz tym dla niego lepiej.
dokładnie. Przecież nie będziesz na siłę z nim i oszukiwać sama siebie
17 2014-04-27 21:18:35 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-27 21:19:31)
To powiedz że chcesz przyjaźni, bo w związku z nim nie będziesz szczęśliwa. Po co owijać? Chłopak coraz bardziej się nastawi, coraz większe nadzieje. Im szybciej to zrobisz tym dla niego lepiej.
Ona chce z nim sie przyjaźnić czy to ma być tekst spławiający? Sorry, wóz albo przewóz.
Boli was jak inni z wami głupio zrywają, a sami chcecie serwować jakimiś dennymi tekścikami na odczepnego?
Kubasiewicz napisał/a:To powiedz że chcesz przyjaźni, bo w związku z nim nie będziesz szczęśliwa. Po co owijać? Chłopak coraz bardziej się nastawi, coraz większe nadzieje. Im szybciej to zrobisz tym dla niego lepiej.
Ona chce z nim sie przyjaźnić czy to ma być tekst spławiający? Sorry, wóz albo przewóz.
Boli was jak inni z wami głupio zrywają, a sami chcecie serwować jakimiś dennymi tekścikami na odczepnego?
Dokładnie.
Po co te pozory współczucia i traktowanie człowieka jak kogoś niepełnosprytnego?
A może tak naprawdę chodzi o to by właśnie troszkę miał złudzenia i wychodził ze skóry, by autorkę "zdobyć"?
Krótka piłka: nie jesteś zainteresowana i tyle.
Chemia nie powstaje z litości.
byłam z nim szczera i nie jest dobrze bo facet grozi że skończy ze sobą, uznał że jeśli ja go nie chcę to on nie ma po co dalej żyć...jestem kompletnej rozsypce przez całą tą sytuację...
Nie traktuj tego powaznie, bo pomyslisz, ze kazdy taki jest i że on na serio to zrobi. Też trafił się kolejny ciapciak, jak ja to nazywam.
byłam z nim szczera i nie jest dobrze bo facet grozi że skończy ze sobą, uznał że jeśli ja go nie chcę to on nie ma po co dalej żyć...jestem kompletnej rozsypce przez całą tą sytuację...
Eee...to trafiłaś na kompletnego frustrata. Nie dziwie się, że nie było chemii.
Miałaś być jego lekiem na problemy i samotność.
Myślałam, że to jakiś normalny kolo w miarę, który po prostu się Tobą zauroczył.
Masakra.
W sytuacji szantażu emocjonalnego nie rób nic.
Już powiedziałaś w sumie co miałaś do powiedzenia, ale jak on tak reaguje to daj spokój.
Jak wejdziesz z nim w jakieś polemiki, to będzie na tym "jechał" ile się da.
Brrr..poznałam kilku takich gości, straszne to jest.
Typowy desperat który jak już nie potrafi słowami Cie brać na litość to bierze szantażem z targnięciem sie na swoje zdrowie/życie. Nie odzywaj się, po prostu odłącz się jakby Cie nigdy nie było.