Od sierpnia (chyba) mam konflikt z moim bratem. Mieszkamy w jednym domu z nim moją siostra młodsza i rodzicami. Mam 18 lat on ma 24 siostra jest trochę młodsza. Odkąd brat zaczął zadawać się z trochę podejrzanym towarzystwem któremu w głowie tylko zabawy i miał dziewczynę bez pracy bez szkoły taką widać prostą dziewczyna i nie żeby to był mój wymysł tylko sporo moich znajomych ją zna i niestety sporo chłopaków ją też miało. Ale nie o tym teraz. Mamy w domu trudną sytuację i brat mimo że pracuje nie dokłada się do życia. Od czasu do czasu kupi sobie coś do kanapek jak już lodowka robi się pusta. Kiedyś jak była dyskusja w domu i on jakby z pretensjami do rodziców że nic do jedzenia nie ma, to ja się wkurzyłam i powiedziałam że może by zaczął się dokładać wreszcie bo ani nie sprząta ani nie kupuje nic do domu. Po prostu jak pasożyt. Od tamtej pory o wszystko się mnie czepia, za moimi plecami do mamy gada bzdury o mnie z tym, że ona wie, że brat się specjalnie czepia i czasami mówi mu żeby dał spokój już i nie gadał głupot. Pamiętam, że zawsze zazdrościł tego, że lepiej się uczę niż on się uczył i mam chłopaka o którym każdy ma dobre zdanie a jego zawsze zostawiały albo coś i teraz miał taką właśnie która dobrej opinii nie miała. I wydaje mi się, że on zazdrości tego trochę i dlatego cały czas się mnie czepia. Ja m.in. przez niego mam nerwicę i teraz biorę codziennie proszki uspokajające bo bardzo szybko się denerwuję a tu stres w szkole, w domu tak samo to można się wykończyć. Nauczyłam się go trochę olewac i to co mówi, bo tak mnie trochę narzeczony nauczył żeby pokazać mu że jego zdanie nic dla mnie nie znaczy i to mu się znudzi. Czasem mi się to udaje ale nie zawsze i od razu czuje że się trzęse ze zdenerwowania, kołacze mi serce, niekiedy boli. Prawie rok wytrzymuję z jego przygryzaniem na każdym kroku ale ile można? Planujemy wyprowadzić się z narzeczonym, on od siebie bo ma siostrę, o której pisałam wątek kiedyś, a ja z domu swojego. Niestety nie mamy kasy na to a narzeczony ma kredyt i nie damy rady się wyprowadzić przez pewnie najbliższy rok lub dwa. Nie wiem jak sobie radzić z tym. Kiedyś zostałam w domu bo mam bardzo bolesne miesiączki i zwijałam się z bólu, nie poszłam do szkoły. Wtedy wolne miał mój brat i mama była w domu. On oczywiście się zaczął czepiac że jestem w domu a nie w szkole jakby był moim ojcem. Mama mówi mu że boli mnie brzuch i nie poszłam a on oczywiście że tak na pewno, że symuluje itp. Skąd on może wiedzieć co to znaczy taki ból? Cały czas się o coś czepia przy byle okazji. Gdy wiem że on zostaje w domu i ja też będę to się strasznie denerwuje, boli mnie głowa, serce, kręci mi się w głowie. Przez bóle głowy byłam u neurologa, który stwierdził że to przez stres one są ale dał mi skierowanie na tomografię. Zalecił mało stresu ale jak skoro brat mnie prześladuje psychicznie?
1 2014-04-25 09:30:23 Ostatnio edytowany przez sophie2 (2014-04-25 09:31:51)
Podobne tematy
Nikt Ci niczego, czego jeszcze nie wiesz nie poradzi .. musisz to znosić i tyle.. Rozumiem Ci bo mam podobną tyle że gorszą sytuacje bo mnie prześladuje ojciec alkoholik. Z tym wyjątkiem że ja jestem od Ciebie starsza, studiuje, pracuje ii nie mogę się wyprowadzić do swojego faceta z powodu mamy. Przez to również jestem na tabl. uspokajających..
Jak brat coś do Ciebie mówi, złośliwego,nie miłego,nie przyjemnego - po prostu się wyłącz (ja się nauczyłam, po paru latach takich męk ) .. Olej to .. jeżeli masz wsparcie ze strony rodziców to nie jest źle.. wyprowadzka ? Nie wiem czy sobie poradzisz w wieku 18 lat bo życie (jeśli nie masz kasy) daje w du.pe . No ale to Twoja osobista sprawa..
Musisz to jakoś wytrwać i tyle.. jeżeli nie możesz żyć z nim w zgodzie to po prostu nie interesuj się tym co on robi/mówi .. tak jak do tej pory .. nic innego nie poradzisz..
A pocieszyć się możesz tym że inni mają gorzej ..
Pozdrawiam.
Jestem psychicznie wykończona, pisałam o tym w innym wątku i dlatego nie daje sobie rady z tym. Próbuje normalnie gadać z nim ale on później robi to samo....
Tak wiem .. Ja też jestem uwierz więc Cie rozumiem.. ale co zrobisz? Dopóki będziesz z nim mieszkać pod jednym dachem to musisz się z tym męczyć .. jeżeli nie da się z nim w żaden sposób porozumieć żeby w końcu odpuścił.
no trudno. będę musiała to jakos znosić