Witam wszystkich forumowiczów! To mój pierwszy post, dlatego proszę o wyrozumiałość. Mam okropny dylemat i nie wiem, co zrobić.. liczę, że ktoś z Was mi pomoże. Bardzo się z tym męczę, już nie wiem kogo poprosić o radę w tej sprawie.. Jeśli ktoś wytrwa do końca, to szacunek
Oto moja historia:
Pół roku temu zostałam wolontariuszką na festiwalu muzycznym w moim mieście. Poznałam tam pewnego chłopaka i właśnie z nim mam teraz problem. Przedstawiła mi go organizatorka festiwalu, kiedy podaliśmy sobie dłoń on spojrzał mi głęboko w oczy i przedstawił się. Poczułam się niesamowicie, miałam wrażenie, że mu się spodobałam. Dyskretnie spoglądałam na niego w tłumie, aby ocenić czy warto się w tą znajomość angażować i zaczął mi się podobać. Tego samego wieczoru przyszedł z jakąś dziewczyną, która trzymała go za rękę.. Wtedy zrozumiałam, że gość chce się zabawić moim kosztem i nie ma wobec mnie poważnych zamiarów. Następnego dnia puścił mi oko, często przechodził koło mnie, spoglądał na mnie.. Czułam się głupio, gdy mnie tak obserwował, a do tego pamiętałam o dziewczynie, z którą go widziałam i nie miałam pojęcia, co z tym zrobić. Nie myślałam wtedy, że on być może wstydzi się do mnie zagadać i tylko patrzy się na mnie, szuka kontaktu, ale nie wie jak zacząć. Widywałam się z nim przez tydzień czasu prawie codziennie. Zawsze było to samo, koleś szukał kontaktu wzrokowego.. a ja zrobiłam coś potwornie głupiego (z perspektywy czasu teraz to wiem) przestałam zwracać na niego uwagę. Zupełnie go ignorowałam, nie chciałam mu się tak łatwo dać złapać. Podobało mi się to, że mimo iż przyprowadzał jeszcze kilka razy tamtą dziewczynę, wodził za mną wzrokiem jakby wolał mnie od niej. Po tygodniu facet się poddał i to on zaczął mnie ignorować. Wtedy ja postanowiłam nawiązać z nim kontakt, ale on szedł w zaparte i widziałam, że nawet bawi go to unikanie. Kiedy festiwal się skończył przestaliśmy się widywać, ale ja nie mogłam przestać o nim myśleć.
Męczyłam się i chciałam zapomnieć, czułam że zniszczyłam tą znajomość i już nic nie da się zrobić, dlatego wybrałam się na spotkanie w sprawie kolejnego wolontariatu. Nie spodziewałam się, w ogóle nie miałam pojęcia, że on też przyjdzie na to spotkanie. Byłam w szoku, że znowu się spotkaliśmy.. tylko, że on znowu przyszedł z tamtą dziewczyną. Byłam przekonana, że on jest na mnie obrażony, więc nawet do niego nie zagadywałam i gdy spotkanie się skończyło wyszłam. Poszłam na przystanek, a on został. Akurat nadjechał mój tramwaj, wsiadłam i gdy odjeżdżałam zobaczyłam go jak wybiegł (sam!) z budynku, w którym było spotkanie i rozglądał się dookoła w pośpiechu zakładając kurtkę. Wtedy pomyślałam, że chyba wybiegł za mną.. Mieliśmy jeszcze jedno spotkanie pożegnalne związane z pierwszym festiwalem, cały czas czułam, że między nami jest jakieś napięcie. Jakieś ukradkowe spojrzenia, coś się działo. Chciałam wtedy nareszcie do niego zagadać, długo układałam w myślach, to co chcę mu powiedzieć.. ale zabrakło mi odwagi i nie zrobiłam tego. Wtedy widzieliśmy się po raz ostatni.
Dwa tygodnie temu przypadkowo spotkałam go w sklepie. Poznałam go bez problemu, serce zaczęło mi mocno bić i nie mogłam przestać się na niego patrzeć. Kiedy mnie zauważył patrzyliśmy się sobie prosto w oczy, ale z jego twarzy nie odczytałam żadnych emocji. Kiedy mnie mijał zmierzył mnie wzrokiem i poszedł w swoją stronę. Zabrakło mi głosu, nie potrafiłam się do niego odezwać tak mnie zamurowało. Po tygodniu od tego spotkania napisałam do niego długą wiadomość. Mamy wspólnych znajomych, to tylko kwestia czasu kiedy znowu się spotkamy na jakimś festiwalu i jak to będzie wyglądało, że się do siebie nie odzywamy.. Więc napisałam mu, że mam świadomość upływu czasu, ale jest mi przykro, że tak wyszło i nie chciałabym żeby był na mnie przez cały czas obrażony. Nie składałam żadnych desperackich obietnic, ani nie byłam nachalna. Odpisał mi kilka minut po wysłaniu przeze mnie wiadomości. Stwierdził, że nie pamięta, za co ma być na mnie obrażony. Uznałam, że nie ma do czego wracać i pisać mu o tym, co wtedy myslałam itd więc napisałam mu, że cieszę się, że nie jest już na mnie obrażony. Już nie więcej nie odpisał. Po kilku dniach wysłałam mu zaproszenie do znajomych, ale nie przyjął go, ale też nie odrzucił. Nie wiem, co myśleć o takim zachowaniu. Męczę się z tym potwornie, chciałabym wiedzieć, czy ma ochotę kontynuować dalej tą znajomość, nawet na poziomie koleżeńskim.. Pozostawił mnie w takim beznadziejnym zawieszeniu. Chciałabym do niego znowu napisać, ale boję się, że wyjdę na natarczywą idiotkę. Pomocy!