netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Życie po rozstaniu...

4 odpowiedzi2 096 wyświetleńzałożony przez Leska_90, 16.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Życie po rozstaniu...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1 Ostatnio edytowany przez Leska_90 (2014-04-16 21:37:35)

Temat: Życie po rozstaniu...

Witam Was,
to mój pierwszy post. Zdecydowałam się napisać, bo nie mogę poradzić sobie z moim życiem i liczę, że pomożecie mi chłodno spojrzeć na to wszystko. Opowiem Wam moją historię - historię jakich pełno...
Mam 25 lat. Będąc nastolatką - poznałam mojego byłego już narzeczonego. Byliśmy ze sobą 7 lat. Od trzech lat mieszkaliśmy ze sobą, a od dwóch lat byliśmy zaręczeni. Ślub miał odbyć się w wakacje. On jest kilka lat starszy ode mnie.
Nasz związek był moim zdaniem idealny. Byliśmy nie tylko partnerami, ale też najlepszymi przyjaciólmi. Tuż po maturze zdecydowałam się na studia w innym mieście - aby być bliżej mojego TŻ. Nie miałam tutaj nikogo. Jego rodzina stała się moją rodziną. Jego znajomi moimi. Wszystko mu poświęciłam. Odkąd mieszkaliśmy ze sobą żyłam tylko domem, studiami oraz firmą, którą założyłam. Nie miałam na nic czasu. Nie spotykałam się ze swoimi znajomymi, bo każdą wolną chwilę poświecałam narzeczonemu. On i jego potrzeby były dla mnie najważniejsze. Bardzo dużo pracowałam, bo firma się rozwijała, ale robiłam to dlatego żebyśmy mieli zagwarantowaną lepszą przyszłość. Narzeczony bardzo mnie wspierał, a później nawet zaangażował się w pracę w mojej firmie. Jakiś czas temu zachorował. Musiał wyjechać do innego miasta na leczenie. W każdej wolnej chwili do niego jeździłam. Wrócił. Jego stan zdrowia się poprawił i po jakimś czasie oznajmił mi, że się wyprowadza ode mnie, bo kogoś poznał na tym leczeniu!!!! Nawet sobie nie wyobrażacie jaki to był dla mnie cios!! W tamtej chwili myślałam, że umrę... Nie rozumiałam jego zachowania. Nie rozumiałam dlaczego tak postąpił. Nadal nie rozumiem. Moje życie w tamtym momencie legło w gruzach. Zostałam sama, bez rodziny, bez przyjaciół w mieście oddalonym o 400 km od mojej rodzinnej miejscowości. On wyprowadził się do znajomego. Później powiedział mi, że dusił się w tym związku, bo zachowywaliśmy się jakbyśmy mieli po 70 lat! Najgorsze jest to, że nigdy nie pokazał mi, że jest mu źle... Następne tygodnie były straszne. Nie mogłam skupić się na pracy, nie mogłam skupić się na nauce na egzaminy, cały czas płakałam. Bolało mnie to, że mój najlepszy przyjaciel, partner, miłość mojego życia zostawił mnie dla laski, którą praktycznie nie zna.. Po rozstaniu traktował mnie bardzo źle - wyzywał, krzyczał na mnie. Nie znałam go od tej strony. Nigdy wcześniej tak się nie zachowywał. Mieliśmy wspólne mieszkanie, samochód, kredyty. Musieliśmy to wszystko załatwić - podzielić się naszym majątkiem.W tamtych momentach właśnie tak źle mnie traktował - wyzywał od materialistek itp.
Dowiedziałam się potem, że on z tą dziewczyną później nawet się nie spotkał. Ona mieszka 400 km od naszej miejscowości.
Po kilku tygodniach postanowiłam się wyrwać z miasta. Pojechałam do przyjaciółki z licealnych czasów do miejscowości oddalonej o 700 km od mojej. Tam poznałam pana X - mojego równieśnika, który o dziwo ma historię podobą do mnie. Również został porzucony po kilku latach związku. Bardzo się polubiliśmy. Postanowiliśmy utrzymać tą znajomość i spotkać się jeszcze raz. Miesiąc później pojechaliśmy razem na wakację za granicę. Było cudownie -  przestałam myśleć o moim byłym narzeczonym. Myślę, że wyjazd z panem X był dla mnie i dla niego rodzajem terapii i próbą zapomnienia o przeszłości. Mimo tego, że bardzo się polubiliśmy to obydwoje zdajemy sobie sprawę, że ta znajomość jest bez przyszłości, bo ja nie poświece się już dla faceta i nie zostawie swojej pracy, a on jest również w bardzo skomplikowanej sytuacji i nie ma możliwości zmiany miejsca zamieszkania. Poza tym cały czas kocham mojego narzeczonego.
Odkąd wróciłam to nie mogę dojść do siebie. Cały czas płaczę. Myślę o moim byłym i zastanawiam się co we mnie jest nie tak, że on mnie zdradził i zostawił. Boję się, że za jakiś czas będzie chciał do mnie wrócić, a ja wymiękne i dam mu szanse. Z całego serca tego bym nie chciała, bo taki związek by mnie jeszcze bardziej zniszczył. Myślę też o panu X...
Dziewczynyyy.. nie wiem jak mam dalej żyć. Boję się, że do końca życia będę sama, że już nikomu nie zaufam. Że nie będę umiała nawiązać normalnych relacji z facetami... A wiecie co? Najbardziej o czym marzyłam to o tym żeby założyć z nim rodzinę. Myślałam, że on jest idealnym kandydantem na męża i ojca. W najgorszych koszmarach nie spodziwałam się, że moje życie będzie tak wyglądać...
Zdaję sobie sprawę, że ta historia jest opowiedziana bardzo chaotycznie i być może chłodno, ale mam taki mętlik w głowie i dlatego nie potrafię inaczej...

2

Odp: Życie po rozstaniu...

To się szybko pocieszyłaś i wyjechałaś z takim samym pokrzywdzonym jak Ty Obrazek dodany przez użytkowniczkę

3

Odp: Życie po rozstaniu...

Nie wspominać zbyt wiele, nie zadawać sobie pytań i tym bardziej nie wymyślać sobie odpowiedzi na te pytania, zadbać wreszcie o siebie i o swoje życie. Ty powinnaś być priorytetem dla siebie. Może odnowić stare znajomości? smile Wychodzić do ludzi i nie zamykac się na świat. To nie sprawi, że przestaniesz kochać z dnia na dzien, ale pozwoli wrócić do względnej równowagi i z czasem będzie bolało trochę mniej...

4

Odp: Życie po rozstaniu...

A w następnym związku nie robić wszystkiego z myślą o facecie, nie zostawiać dla niego przyjaciół, pracy, mieszkania, nie przeprowadzać się i stracić wszystko, bo potem zostaje się z ręką w przysłowiowym nocniku. Mieć przestrzeń dla siebie, mieć swoje sprawy, znajomych, przyjaciół i swoje hobby czy pasję. Tak naprawdę to ty jesteś najważniejsza nikt inny.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Życie po rozstaniu...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026