Witam. Jestem Kacper lat 24. Zacznę może od tego, że byłem w 5 miesiecznym zwiazku. Był to mój najlepszy okres w życiu, mhm lub top5 najlepszych okresów życiowych moich jak do tej pory. Zwiazek uznaje za udany przez to, że komunikowaliśmy sie ze soba do pewnego momentu, jeśli coś nie było tak między nami. Jakiś kłótni nie było, żeby był foch później. Czułem się kochany przez nia. Wszystko było fajnie dla mnie do naszego ostatniego wyjazdu na Poznań. Robiliśmy sobie takie wycieczki właśnie, by pozwiedzać róźne miasta. Wtedy na ostatnim wyjeździe teraz to zrozumiałem już była inna nie inicjowała nic tylko ja przejałem pałeczke a ona tam była fizycznie, ale duchowo już nie. Rozstaliśmy się 2 miesiace temu, gdy usłyszałem od niej nie wie co czuje do mnie... Nie wiedziałem co powiedzieć aż... Z rana taka wiadomość jak wstałem zero dotyku nic.. O 180stopni zmieniła sie ona.. Po rozstaniu inicjowałem kontakt z 2 razy, ale usłyszałem tylko, że dalej nie wie czemu tak jest i nie chciałby wrócić do tamtych dni ze mna.. Poczułem się wtedy jakbym był jakimś psycholem, że za coś ona mnie wini.. Teraz gdy mija 2 miesiac od rozstania.. Mhm dalej nie wiem czemu tak sie stało, gdzie sie straciła ta niby miłość... Raz czuje sie dobrze a raz nie i coraz bardziej myśle, że nie poznam odpowiedniej dziewczyny dla siebie. Jak wy radziliście sobie po rozstaniu? Ja np zapisałem sie na siłownie nowa fryzura itp. W tygodniu fajnie nie myśle aż tak, ale w weekend tragedia.. Może trochę chaotycznie napisałem, ale nie wiem od czego zaczac po prostu czuje sie jakbym był na rollercoasterze emocjonalnym
Jeszcze dodam, że 2 tyg wcześniej dostałem od niej wymarzony prezent plus tydzień później mieliśmy właśnie ten wyjazd na Poznań. Spotykaliśmy sie na weekend cały. Tylko w tygodniu, w któym rozstalismy sie pisała jak czeka na mnie itp
Pierwsza miłość. Niestety to zawsze boli najbardziej. Wszyscy to przeżywali. Niektórzy w wieku 16 lat, a inni w wieku 24 lat. Lepiej przeżyć to wcześniej niż później. Nie ma na to jakiejś specjalnej rady. Musisz to odchorować. Czas leczy rany. Antidotum na zmniejszenie złego nastroju to spotkania, wyjścia, zajęcia sportowe, naukowe. W końcu kogoś poznasz i zakochasz się ponownie.
Co do przyczyn rozstania to trudno powiedzieć. Mogło to być dosłownie wszystko. Dziewczyna najwyraźniej uznała, że to nie to. Życie.
Pierwsza miłość. Niestety to zawsze boli najbardziej. Wszyscy to przeżywali. Niektórzy w wieku 16 lat, a inni w wieku 24 lat. Lepiej przeżyć to wcześniej niż później. Nie ma na to jakiejś specjalnej rady. Musisz to odchorować. Czas leczy rany. Antidotum na zmniejszenie złego nastroju to spotkania, wyjścia, zajęcia sportowe, naukowe. W końcu kogoś poznasz i zakochasz się ponownie.
Co do przyczyn rozstania to trudno powiedzieć. Mogło to być dosłownie wszystko. Dziewczyna najwyraźniej uznała, że to nie to. Życie.
No tak..To juz moja 2 dziewczyna. I nawet mówiłem podczas sobie, ze jak nie ona to inna i dam rade. Nawet do niej mowiłem, że realistami badzmy i patrzmy sie tu i teraz. A teraz ona sobie radzi zajebiście a ja ledwo co
Potraktuj to jako doświadczenie. Nie mozna stawiac calego siebie na zwiazek bo zycie jest tak przewrotne w tych czasach ze jednego dnia wyznajemy milosc kolejnego nie wiemy co czujemy.
Trudno Ci jest bo takie krotkie relacje ktore rozpadaja sie jeszcze w stanie poczatkowych motyli w brzuchu bola mocno bo jeszcze nie zdazylismy poznac partnera w pełni i wydaje nam sie ze byl idealny i jedyny. Nie bez przyczyny wiele par przezywa rozczarowanie soba po roku dwoch czesto pozniej. Wy nie dotrwaliscie do tego czasu wiec musisz sobie jakos to poukladac w glowie, przestac ja idealizowac.
Taki krotki zwiazek to tak na prawde wstep do jakiejs glebszej relacji i poprostu ona uznala ze to nie to.
Przebywaj z ludzmi, zapisz sie na kurs, biegaj, odwraccaj swoja uwage od tego. Nie probuj wejsc jej do glowy czemu tak sie stalo bo prawdy sie nie dowiesz a ciagle myslenie nie pomoze Ci stanac na nogi.
Widzisz Kacper, takie to życie. Powodów mogło być mnóstwo i nie warto dociekać który. To że masz teraz mocną jazdę na psychice to jest normalne. Mówię Ci to z własnego przykładu, sam jestem po rozstaniu już ponad 3 miesiące. Powoli bedziesz z tego wychodził, ale zawsze się czegoś nauczysz.Podjąłeś dobre kroki. Siłownia, nowa fryzura itp. Mówisz weekendami jest ciężko, to polecam Ci imprezy ze znajomymi, oczywiście nie zalewaj się w trupa ponieważ poranny kac + dół psychiczny robią swoje wierz mi. Zawsze na takiej imprezie możesz poznać inną dziewczynę. Pewnie masz obniżone poczucie własnej wartości, więc nawiązanie nowych kontaktów, relacji z kobietami powinno Ci pomóc. Mi pomogło, tylko musisz zamknąć w główce ten rozdział. Nikogo do niczego nie zmusisz a tym bardziej do miłości.
Brak pomysłu na życie po rozstaniu? Czym się zajmowałeś zanim poznałeś tamta dziewczynę? Jakieś hobby, pasje? Brak? To trzeba znaleźć coś co sprawi Ci frajdę. Nigdy, ale to nigdy nie stawiaj kobiety na pierwszym miejscu w swoim życiu. Na pierwszym miejscu jesteś Ty i Twoje życie.
Potraktuj to jako doświadczenie. Nie mozna stawiac calego siebie na zwiazek bo zycie jest tak przewrotne w tych czasach ze jednego dnia wyznajemy milosc kolejnego nie wiemy co czujemy.
Trudno Ci jest bo takie krotkie relacje ktore rozpadaja sie jeszcze w stanie poczatkowych motyli w brzuchu bola mocno bo jeszcze nie zdazylismy poznac partnera w pełni i wydaje nam sie ze byl idealny i jedyny. Nie bez przyczyny wiele par przezywa rozczarowanie soba po roku dwoch czesto pozniej. Wy nie dotrwaliscie do tego czasu wiec musisz sobie jakos to poukladac w glowie, przestac ja idealizowac.Taki krotki zwiazek to tak na prawde wstep do jakiejs glebszej relacji i poprostu ona uznala ze to nie to.
Przebywaj z ludzmi, zapisz sie na kurs, biegaj, odwraccaj swoja uwage od tego. Nie probuj wejsc jej do glowy czemu tak sie stalo bo prawdy sie nie dowiesz a ciagle myslenie nie pomoze Ci stanac na nogi.
Właśnie krótki mój zwiazek jest jak i ten pierwszy zwiazek był krótki. Tutaj mam ból głowy i myśle o powodzie, bo nawet teraz na chłodno ich nie widze. Tydzień wcześniej widziałem ta różnice to wtedy tylko o. Ale wcześniej nic. Nawet prezent mi dała taki drogi a pieniedzy nie miała zbyt dużo. Ogólnie co do tego co napisalas, że życie przewrotne jest to prawda. Dlatego nigdy nie wyjade sam z dziewczyna z dala od domu rodzinnego. Jeszcze boli mnie, bo mysle, że mnie w ogóle nie kochała
Widzisz Kacper, takie to życie. Powodów mogło być mnóstwo i nie warto dociekać który. To że masz teraz mocną jazdę na psychice to jest normalne. Mówię Ci to z własnego przykładu, sam jestem po rozstaniu już ponad 3 miesiące. Powoli bedziesz z tego wychodził, ale zawsze się czegoś nauczysz.Podjąłeś dobre kroki. Siłownia, nowa fryzura itp. Mówisz weekendami jest ciężko, to polecam Ci imprezy ze znajomymi, oczywiście nie zalewaj się w trupa ponieważ poranny kac + dół psychiczny robią swoje wierz mi. Zawsze na takiej imprezie możesz poznać inną dziewczynę. Pewnie masz obniżone poczucie własnej wartości, więc nawiązanie nowych kontaktów, relacji z kobietami powinno Ci pomóc. Mi pomogło, tylko musisz zamknąć w główce ten rozdział. Nikogo do niczego nie zmusisz a tym bardziej do miłości.
Brak pomysłu na życie po rozstaniu? Czym się zajmowałeś zanim poznałeś tamta dziewczynę? Jakieś hobby, pasje? Brak? To trzeba znaleźć coś co sprawi Ci frajdę. Nigdy, ale to nigdy nie stawiaj kobiety na pierwszym miejscu w swoim życiu. Na pierwszym miejscu jesteś Ty i Twoje życie.
Miałem hobby siłownie i pilke nozna, ale właśnie miesiac przed rozpadem zatraciłem to i na niej sie skupiłem.. Ale wróciłem już do tej formy, tylko te myślenie. A wczoraj byłem na imprezie to tak czułem sie jakbym ja zdradzał nie wiem czemu
Miałem hobby siłownie i pilke nozna, ale właśnie miesiac przed rozpadem zatraciłem to i na niej sie skupiłem.. "
I to był błąd.
Może za bardzo się skupiłeś na niej, czuła się osaczona, nie wiem tak gdybam, mogła też wrócić do byłego.
Czas leczy rany.
W związku trzeba też mieć swoje życie.
Miałem hobby siłownie i pilke nozna, ale właśnie miesiac przed rozpadem zatraciłem to i na niej sie skupiłem.. "
I to był błąd.
Może za bardzo się skupiłeś na niej, czuła się osaczona, nie wiem tak gdybam, mogła też wrócić do byłego.
Czas leczy rany.W związku trzeba też mieć swoje życie.
Wiem to był bład sam nie wiem co mi wtedy odbiło.. Ale chyba, bo ja w sumie przez zwiazek bałem sie to co sie właśnie stało.. Że wstanie i powie nie kocham cie... Z 1 dziewczyna byłem 4 miesiace i przy tej drugiej dziewczynie odliczałem te 4 miesiace starałem, ale wiadomo nie jak psychol normalnie. Jak mineły te 4 miesiace, wtedy zaczęło sie odpusciłem silke, pilki nie ogladałem. Bardziej zabiegałem sie o jej uwagę nie dałem jej pierwszego ruchu. Tylko ja zaczynałem to wszystko co było ogromnym błędem. Najgorsze, że podczas zwiazku mówiłem sobie, ze nie jak ta to inna bla bla i nie spodziewałem sie, że tak ja kocham..
Właśnie krótki mój zwiazek jest jak i ten pierwszy zwiazek był krótki. Tutaj mam ból głowy i myśle o powodzie, bo nawet teraz na chłodno ich nie widze. Tydzień wcześniej widziałem ta różnice to wtedy tylko o. Ale wcześniej nic. Nawet prezent mi dała taki drogi a pieniedzy nie miała zbyt dużo. Ogólnie co do tego co napisalas, że życie przewrotne jest to prawda. Dlatego nigdy nie wyjade sam z dziewczyna z dala od domu rodzinnego. Jeszcze boli mnie, bo mysle, że mnie w ogóle nie kochała
Sprawiasz wrażenie bystrego chłopaka Kalko i nie beczysz tak straszliwie jak co poniektórzy porzuceni,więc dojdziesz do siebie raczej szybko,a i związek miałeś krótki .
Niektóre uczucia są nieracjonalne takie jak to co czułeś ,na imprezie ,niektóre działają siłą rozpędu bywają skutkiem budowania lojalności
albo trudno określić dlaczego takie są ,wymagają czasem głębszej analizy jeżeli dręczą męczą szkodzą na dłuższą metę,ale chyba nie w Twoim przypadku.
Za jakiś czas założę się że docenisz to co się stało,a powód rozstania to na ogół jest właśnie taki ,mogła Ciebie nie kochać,tak jej się tylko zdawało starczyło jej energii tylko na 5 miesięcy ,o ile nie kręciła na boku z innym lub byłeś plastrem to postąpiła w miarę fair z Tobą nie narażając Ciebie i siebie na stratę czasu .Rozstania w ogromnej większości są bolesne tak jest i już szukanie powodów jest odruchowe ,ale niewiele daje albo nic ponieważ nie ma się dostępu do cudzej głowy .
Nie szukaj natychmiast plastra czy zastępstwa po niej ,przeżyj emocje jak człowiek ,nie uciekniesz przed sobą w jakieś znieczulacze,co nie znaczy żebyś siedział domu i rozkminiał ,analizował,użalał się rozpaczał ,szukał na siłę winy i wad w dziewczynie to strata czasu,wychodź do ludzi ,wróciłeś do hobby bardzo dobry ruch,inny sposób na rozstanie co nauka czegoś nowego ,albo jakieś zmiany w życiu.
kalka3011996 napisał/a:Właśnie krótki mój zwiazek jest jak i ten pierwszy zwiazek był krótki. Tutaj mam ból głowy i myśle o powodzie, bo nawet teraz na chłodno ich nie widze. Tydzień wcześniej widziałem ta różnice to wtedy tylko o. Ale wcześniej nic. Nawet prezent mi dała taki drogi a pieniedzy nie miała zbyt dużo. Ogólnie co do tego co napisalas, że życie przewrotne jest to prawda. Dlatego nigdy nie wyjade sam z dziewczyna z dala od domu rodzinnego. Jeszcze boli mnie, bo mysle, że mnie w ogóle nie kochała
Sprawiasz wrażenie bystrego chłopaka Kalko i nie beczysz tak straszliwie jak co poniektórzy porzuceni,więc dojdziesz do siebie raczej szybko,a i związek miałeś krótki .
Niektóre uczucia są nieracjonalne takie jak to co czułeś ,na imprezie ,niektóre działają siłą rozpędu bywają skutkiem budowania lojalności
albo trudno określić dlaczego takie są ,wymagają czasem głębszej analizy jeżeli dręczą męczą szkodzą na dłuższą metę,ale chyba nie w Twoim przypadku.
Za jakiś czas założę się że docenisz to co się stało,a powód rozstania to na ogół jest właśnie taki ,mogła Ciebie nie kochać,tak jej się tylko zdawało starczyło jej energii tylko na 5 miesięcy ,o ile nie kręciła na boku z innym lub byłeś plastrem to postąpiła w miarę fair z Tobą nie narażając Ciebie i siebie na stratę czasu .Rozstania w ogromnej większości są bolesne tak jest i już szukanie powodów jest odruchowe ,ale niewiele daje albo nic ponieważ nie ma się dostępu do cudzej głowy .Nie szukaj natychmiast plastra czy zastępstwa po niej ,przeżyj emocje jak człowiek ,nie uciekniesz przed sobą w jakieś znieczulacze,co nie znaczy żebyś siedział domu i rozkminiał ,analizował,użalał się rozpaczał ,szukał na siłę winy i wad w dziewczynie to strata czasu,wychodź do ludzi ,wróciłeś do hobby bardzo dobry ruch,inny sposób na rozstanie co nauka czegoś nowego ,albo jakieś zmiany w życiu.
Dlatego to już był ostani temat mój założony na temat tego zwiazku. Może być, że nie kochała tylko mogła mi to powiedzieć. A tak cały czas kochała mówiła. Ogólnie ja jestem człowiekiem, który wierzył w miłość, myślał, że zwiazek polega na zaufaniu szczerości i dzieleniem sie z druga połówka swoim szczęściem. Podejmowaniem wspólnie decyzji ważnych dbanie o siebie itp. A teraz już nie wierzę aż tak w to... Jestem taki, że jak kobieta mi mówi coś w oczy to wierze jej po pewnym czasie i ufam. Tej ex chyba ani razu nie robiłem scen zazdrości ufałem jej w 100%. Nie byłem jakimś psycholem jak w 1 zwiazku
"Ogólnie ja jestem człowiekiem, który wierzył w miłość, myślał, że zwiazek polega na zaufaniu szczerości i dzieleniem sie z druga połówka swoim szczęściem. Podejmowaniem wspólnie decyzji ważnych dbanie o siebie itp."
I tak jest, nie zrażaj się, po prostu nie trafiłeś na swoją połówkę.
Zaufanie trzeba mieć, ale nie bezgraniczne.
"Ogólnie ja jestem człowiekiem, który wierzył w miłość, myślał, że zwiazek polega na zaufaniu szczerości i dzieleniem sie z druga połówka swoim szczęściem. Podejmowaniem wspólnie decyzji ważnych dbanie o siebie itp."
I tak jest, nie zrażaj się, po prostu nie trafiłeś na swoją połówkę.
Zaufanie trzeba mieć, ale nie bezgraniczne.
Pewnie z czasem mi to wróci. No cóż zostało sie pogodzić z tym i żyć dalej.. Może zauważe w przyszłości co zawiniło. Dziękuje
Spróbuj do tego podejść bardziej na logikę mi też to pomagało po rozstaniu. Bardzo wiele osób porzuconych myli miłość z urażonym ego. I bardzo długo potrafią żyć w przekonaniu że kogoś tak bardzo kochali a tak naprawdę to urażona duma że ktoś wybrał życie bez nas. Miał prawo życz jej szczęścia i jej strata.
Nie przestawaj wierzyć w miłość. Miłość tak właściwie pojawia się dopiero po czasie. To co jest w takich krótkich relacjach to stan zakochania do miłości jeszcze daleka droga. A że w dzisiejszym świecie używamy słowa kocham cie na wyrost no coz...
Spróbuj do tego podejść bardziej na logikę mi też to pomagało po rozstaniu. Bardzo wiele osób porzuconych myli miłość z urażonym ego. I bardzo długo potrafią żyć w przekonaniu że kogoś tak bardzo kochali a tak naprawdę to urażona duma że ktoś wybrał życie bez nas. Miał prawo życz jej szczęścia i jej strata.
Nie przestawaj wierzyć w miłość. Miłość tak właściwie pojawia się dopiero po czasie. To co jest w takich krótkich relacjach to stan zakochania do miłości jeszcze daleka droga. A że w dzisiejszym świecie używamy słowa kocham cie na wyrost no coz...
Ah oczywiście ja jej życzę szczęścia i nawet wybaczam jej, że skrywała przez 2 tyg, że coś sie zmienia na rzecz moich urodzin i wyjazdu wspólnego. Jednak nie wybacze jej nigdy, to że ostatni nasz tydzień pisała do mnie, że teskni tak za mna i dawała ta nadzieje właśnie... Tego nie umiem zrozumieć i sam bym już na wyjezdzie powiedział drugiej osobie, że coś nie jest tak. A co do tej miłości zgodzę sie w 100%. Sam używam tego słowa za wcześnie weług mnie i musze wydorośleć chyba do zwiazku z kobietami