Witam... Nie wiem co myśleć o tej sytuacji więc proszę o rade...
chodzi o mojego meża, jesteśmy po ślubie cywilnym 1,5roku, tyle też razem mieszkamy, mamy roczną córkę, on nigdy nie był "idealny", ale ostatnio strasznie się zmienił... zaczął strasznie mnie olewać, ignorować, jest obojętny...nie zajmuje się także naszą córką gdy jest w domu.. nie ma między nami tego co było wcześniej... dokładnie chodzi o to, że gdy proszę o coś np. żeby przyniósł małej picie, ten nadal siedzi przed tv i nie reaguje, proszę drugi raz to słyszę "chyba cię pojebało"i tak jest dokładnie ze wszystkim, gdy chcę żeby pojechał ze mną na zakupy to mu się nie chcę i słyszę to samo... często sprawia mi przykrość, poniża mnie.. Gdy rozmawiamy często słyszę że "pierdole głupoty', jestem głupia lub"chyba cię po jebało", często mnie obraża, wyzywa... jak mówię, że źle mi przy nim gdy mnie tak traktuje to słyszę " to spierdalaj do matki jak ci coś nie pasuje"... W łożku też się nie układa, gdy chcę się kochac to on nie ma siły, jest zmęczony, chcę mu się spać, gdy chcę, żeby mnie przytulił to mówi, że nie bo mu nie wygodnie. a jeżeli już sie kochamy to tylko z mojej inicjatywy... nawet się nie całujemy... wczoraj zapytałam czy jeszcze coś do mnie czuje to powiedział może tak a może nie... często tego nie wytrzymuje i idę do łazienki się wypłakać, on nawet na to nie zareaguje, nie przeprosi... mówi, że to moja wina ale ja go nigdy nie poniżałam, wyzywałam, czasem powiedziałam coś głupiego gdy mnie zdenerwował ale żałowałam i przeprosiłam za to... on zachowuje się jakby mu nie zależało na nas, na córkę też czasem krzyczy gdy jest w domu, a to że coś rozwala, że kręci się gdy ją nosi np w sklepie... nie wiem co mam o tym myślec, co z tym zrobić... nic już nie wiem... czuję się bardzo źle... Proszę o rade, w razie pytań pisać bo napewno nie napisałam wszystkiego.. przepraszam za wulgaryzmy, i dodam tylko że on ma 23lata, ja 20...
aaa i jeszcze jedno ze mną nigdzie nie chcę mu się jechać , ale gdy ktoś inny go po prosi żeby gdzieś pojechał, to zawsze jedzie nie ważne gdzie i o której... Wczoraj mi powiedział, że woli jechac gdzieś tam z kimś niż siedziec ze mną w domu... a jak już jest w domu to siedzi przed tv, laptop lub kładzie się spać...
Podobne tematy
2 2014-04-14 17:08:40 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-14 17:08:48)
Takiego żeś wybrała to masz. Wzieliscie slub z powodu "wpadki" ? Bo nie wyglada zeby on w ogole Cie kiedykolwiek kochał. Jak tak sobie pozwalasz...
nie takiego go wybrałam!!!
Nie był taki, jesteśmy ze sobą 4 lata, zawsze był czuły i kochający...
To nie był ślub z powodu wpadki... bo to nie była wpadka, oboje chcieliśmy dziecka.
To, że mam 20 lat nie oznacza że jestem nie dojrzałą kobietą i że moje dziecko było wpadką!!!!!
!!!
nigdy nie był idealny to raz, a dwa - moze uczucie zaślepiało jego wady i nie widzialas tego jaki jest.
nie był idealny, to prawda. miał wady jak każdy człowiek...
Ale był kochającym facetem i czułym... gdyby był taki jak teraz, gdyby tak mnie traktował kiedyś, zakończyła bym to dużo, dużo wcześniej... on się zmienił bardzo od jakiegoś czasu...
Ale czego potrzebujesz od forumowiczów/ek? Jak dla mnie tak sie nie okazuje milosci + brak szacunku nawet do własnego dziecka. Nie sądze, że ludzie sie zmieniają aż tak. Taki był, tylko tego nie widziałaś, lub był taki rzadko, a reszta to była gra.
trzymam to wszystko w sobie, czasem dobrze jest napisać to gdzieś i po rozmawiać z kimś.. może ktoś miał podobną sytuację do mojej i opowie jak to było , czy mąż sie zmienił, co na niego wpłyneło, czy związek rozpadł..
Wiem, że nie tak okazuje się miłość, może teraz pokazuje swoją drugą twarz...
ja nie mogłam wiedzieć, że tak będzie wyglądało moje życie z nim... że tak się zmieni w kilkanaście miesięcy po ślubie...
Dla mnie to jest jego zmiana, jak wcześniej miałam zauważyć że on jest taki. Nawet po ślubie, po urodzeniu się dziecka był kochającym, czułym facetem, to się zmieniło ok 2 mieś temu, wcześniej owszem były spory między nami ale nie padały z jego ust przykre słowa, wyzwiska.każdy powiedział co miał do powiedzenia,bez żadnych awantur, krzyków, wyzwisk. kilka dni milczenia, odzywania się tylko w sprawach "służbowych" i było ok, to było bardzo rzadko, mniej niż raz w miesiącu.. wcześniej wgl mnie nie wyzywał, nie krzyczał.. był spokojnym facetem odkąd pamiętam, dlatego go po kochałam...
No dobrze, ale teraz sytuacja się diametralnie zmieniła, a po tamtym facecie o którym piszesz ślad nie został.
Pytanie - jaka jest przyczyna tej drastycznej zmiany ?
I jeszcze jedno - co chcesz dalej z obecną sytuacją zrobić ? Jak zareagować ?
nie mam pojęcia jaka jest tego przyczyna, wydaje mi się, że to dla niego za dużo, tak jakby nagle zatęsknił za beztroskim życiem wolnego faceta... tylko on zarabia pieniądze a ja dostaje wychowawczy ale to tylko 470zł, ciagle na coś brakuje, bo opłat wychodzi ok 1.5tyś nie udaje nam się zaoszczędzić.. ja nic sobie nie kupuje od wakacji nie wydałam na potrzeby zbędne ani grosza, małej żeby wyszło taniej kupuje odziez używaną... on myśli o zmianie auta, o zrobieniu prawka na tiry, ale nie ma jak zebrać tyle kasy.... myślę, że rodzina go przerasta... Wykorzystuje fakt, że jestem teraz od niego zależna. Wcześniej miałam swoją prace byłam nie zależna może dlatego teraz przestał mnie szanowac... Co z tym zrobić nie mam pojęcia, gdybym odeszła sama nie dałabym rady się utrzymać i dziecka....
Jakis powod tego jest. Oczywiscie on nie ma prawa sie tak zachowywać, ale zauważył po prostu że juz nie jestes dla niego atrakcyjna,bo uzależniona. Typowe.
z chęcią wróciłbym do pracy, ale chce zająć się dzieckiem bo ono jest dla mnie teraz najważniejsze... staram się by nie patrzyła na to co się dzieje w domu... mam nadzieję, że jego zachowanie się zmieni... jeżeli nie.. to będzie trzeba się rozstać ale nie chcę teraz o tym myśleć... kocham go bardzo ale jeżeli jego zachowanie się nie zmieni to rozstanie będzie jedynym wyjściem..
Tylko nie zapomnij go uprzedzić.
ja mu już o tym mówiłam, że jeśli się nie zmieni to straci rodzinę...
Ja może trochę teraz się boje tego, że jeśli odejdę on nie będzie starał się nas odzyskać, trochę mnie to przeraża...
Wiem, że może tak być...
Witaj, bardzo proszę poczytaj moje posty, nie napisałam w nich wszystkich szczegółów mojego życia z toksykiem, bo powstałaby książka ale jestem w podobnej sytuacji, z tą różnicą że ciągnie się to już 12 lat. Widzę wiele zbieżności w naszych związkach. I niestety nic się nie zmieniło na lepsze a powiedziałabym że na gorsze. Nie uzależniaj się od niego ponieważ później w przyszłości nie będziesz mogła odejść, będziesz kobietą kochającą za bardzo, kobietą współuzależnioną od przemocy psychicznej, kobietą w toksycznym związku aż w końcu psychicznym wrakiem kobiety z nerwicą i depresją, kobietą która się nie uśmiecha, która jest nerwowa, pobudliwa, krzyczy na dzieci, kobietą stającą na rzęsach żeby dogodzić toksykowi- ale tu błąd JEMU NIE MOŻNA DOGODZIĆ! Jesteś w lepszej sytuacji niż ja ponieważ już teraz, po tak krótkim czasie otworzyłaś oczy, szukasz wsparcia. Ja ocknęłam się przed kilkoma miesiącami ale warto było. Przeczytałam kilka książek na temat przemocy i toksycznych związków, przewertowałam internet, w końcu udałam się do psychologa. Powoli podjęłam walkę o siebie i dzieci ale jest mi trudno, trudno mi odejść, jestem uzależniona i niestety albo stety zdaję sobie z tego sprawę. Próbuję rozmawiać z moim mężem, pokazać mu co i jak jest nie tak w naszym związku ale na razie z marnymi skutkami. Jak wszyscy tutajj twierdzą takie typy się nie zmieniają, nie widzą swojej winy, za wszystko obarczają swoje partnerki, oni są krystaliczni a my takie złe. Proszę poczytaj moje posty. Nie będę Ci radzić żebyś odeszła bo sama na chwilę obecną tego nie zrobiłam. Życzę Ci dużo siły i wytrwałości i większej mądrości życiowej niż ja mam. Przed Tobą jeszcze długa droga, z takim mężem będzie to droga ciernista i pod górę. Jedyne co mogę Ci teraz poradzić to idź do pracy, uniezależnij się. Ja wracałam do pracy jak kończył mi się urlop macierzyński a dzieci miały 6 mies i zostawały z niańką.Po opłaceniu niańki z pensji zostawało mi 500zł ale miałam pracę, byłam niezależna, byłam wśród ludzi, nie byłam kocmołuchem domowym (słowa mojego męża).Podejmij jakiś krok do przodu, zrób to dla siebie i córki. Trzymaj się, jeżeli będziesz chciała o coś zapytać to odezwij się.
ja mu już o tym mówiłam, że jeśli się nie zmieni to straci rodzinę...
Ja może trochę teraz się boje tego, że jeśli odejdę on nie będzie starał się nas odzyskać, trochę mnie to przeraża...
Wiem, że może tak być...
straci rodzine, to dość pusty przekaz. po prostu jesli nie zacznie sie normalnie zachowywac, to go zostawisz, bo jak na razie to tylko krzywdzi i Ciebie i dziecko. a jesli jemu cos w Tobie nie pasuje, ze sie tak zachowuje to niech sie okresli.
pytałam go o to wiele razy, ale on nie umie, nie chcę ze mną o tym rozmawiać... zawsze jest wymówka że nie ma teraz czasu bo ogląda film, gra lub idzie spać...
Widocznie cos w nim sie wypalilo i juz Cie nie kocha. Chyba nie ma co naprawiac.
19 2014-04-15 14:45:42 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-04-15 14:58:41)
pytałam go o to wiele razy, ale on nie umie, nie chcę ze mną o tym rozmawiać... zawsze jest wymówka że nie ma teraz czasu bo ogląda film, gra lub idzie spać...
Jesli mozesz wyprowadz sie do mamy . Nie rzucaj słów na wiatr straszeniem ze to zrobisz a tak naprawdę nic nie robisz .
Niech poczuje ze cie traci. Bo to ze ty mówisz na niego nie działa , może za często to mówisz a on już sie do tego przyzwyczaił i po prostu już cie nie słucha. Niech zobaczy co to jest obowiazek w domu . Ugotowac , wyprac itp. Teraz bedzie musiał na to znależć czas. Bo TV kolo niego nie zrobi . Jak sam bedzie musiał to zrobic jakis czas. Innego wyjscia nie widze . Twoje czyny nie kolejne słowa ktore juz zna.
A jeszcze jedno . Sprawdź czy nie ma kogoś na boku .
Jeśli jego zmiana zachowania zmieniła sie w ciągu krótkiego czasu to coś może być na rzeczy .
On ci nie powie prawdy , wiec nawet go o to nie pytaj bo będzie kolejny powód do awantury.
ja mu powiedziałam to tylko raz, niedawno że jeśli się nie zmieni to pewnego dnia zostanie sam...
U mnie jest taka sytuacja, że nikt w rodzinie nie wie o moich problemach, moim siostrom życie się nie ułożyło i dostarczały mamie wystarczająco stresu... ja nie chce dostarczać jej kolejnego stresu, wolę udawać że jest dobrze, nie chcę jej martwić jeszcze swoimi problemami.. więc wyprowadzka do niej nie jest możliwa, nie tylko z tego względu, ale także warunków nie ma dla dziecka... mają małe mieszkanko i oboje pracują na noc i w dzień śpią. moja mama jest dobrą kobietą i wiem, żeby mnie przyjęła.
A nie moglabys isc do pracy? Wynajac jakies mieszkanko z przyjaciolka?
a co do innej kobiety, nie wchodzi to w grę...
pracuje w rodzinie, po pracy wraca do domu,
wiem zawsze kiedy kończy, gdzie jest, z kim jest itp...
obecnie przebywam na urlopie, moje znajome albo mają rodzinę albo szkołę i są na utrzymaniu rodziców...
Mogłabym przerwać urlop i wrócić do pracy, ale nie miałabym z kim zostawić córki, w grę wchodziła by wtedy jedynie niania, po wynajęciu jej zostawało by mi 300zł, pracowałam w warszawie na same bilety wydawałam prawie 400zł...
Nie moglabys z matka jej zostawiac?
za urlop dostaje 470zł czyli więcej niż bym zarobiła....
niestety w Polsce mamy takie zarobki, że żyć godnie jest bardzo trudno...
jak pisałam wyżej pracuje na noce od z dojazdem od 15 do 9.30 co drugi dzień, w pracy mamy grafik od pon-sob i jeden dzień wolny za sobotę od 7 do 18... mogłabym zrezygnować z tej pracy i poszukać innej
gdybym miała z kim ją zostawić, to wolałabym iść do pracy i odpocząć od tej sytuacji z mężem, może wszystko by się uspokoiło....
niestety nie pochodzę z miasta, gdzie o prace nie trudno, zawsze gdzieś by się człowiek załapał czy to tu czy to tam... ale będąc w obecnej sytuacji, tu nawet nie ma żłobka, do przedszkola jest za malutka , to choć bym stawała na rzęsach nie dałabym rady...
A jakas Sasiadka bezrobotna jako opiekunka. Moze po sąsiedzku mniej weźmie .
o tym nie myślałam, bo nie znam tu zbyt wielu kobiet.... chyba, że z mojej miejscowości... będę musiała sie za tym rozejrzeć, albo napisać jakieś ogłoszenie i zobaczymy ile by mnie to kosztowało
Ja miałam taka sąsiadkę
moze tez jest jakas młoda mama ktora siedzi z dzieckiem i dopilnowała by twojego i jeszcze pare złoty jej wpadnie .