netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie kocha(jeszcze?), nie tęskni ale jednak...

12 odpowiedzi9 345 wyświetleńzałożony przez ewelina102, 25.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie kocha(jeszcze?), nie tęskni ale jednak...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Nie kocha(jeszcze?), nie tęskni ale jednak...

Witam Drogie Panie,
nie przypuszczałam, że będę jeszcze tworzyć jakiś wątek akurat w tym dziale a jednak.... ehh
Kto mnie pamięta to wie, że od mojego rozstania z narzeczonym minęło dwa lata (1,5 "formalnie"), dałam sobie czas, aby to wszystko gdzieś we mnie uspokoiło się. A teraz meritum.

Od jesieni tamtego roku spotykam się z chłopakiem o 8 lat starszym, któremu tak się poukładało, że mu związki z dziewczynami nie wyszły (ostatni bo podobno dziewczyna bardzo w trakcie się zmieniła na niekorzyść, ale generalnie nie chciał mówić o co chodziło bo uznał to za przeszłość, a poprzednia po 1,5 roku razem nie chciała zrobić kroku naprzód-z czego zrozumiałam, ze chyba chodziło o wspólne mieszkanie). Nim my się zaczęliśmy spotykać, był około dwóch lat sam. Ja początkowo byłam nastawiona na nie i raczej mówiłam, ze jedynie koleżeństwo wchodzi w grę, ale postarał się tak, że w końcu te koleżeńskie spotkania zmieniły się w randki. No i tak spotykaliśmy się do końca lutego, w między czasie zauważyłam parę cech, które nas różnią typu ja lubię rozmawiać, on jest raczej milczący, trochę inny gatunek książek nas interesuje, inna muzyka, ale było ok. Wkurzało mnie też z czasem to, że nie jest osobą bardziej "wylewną" i chodzi tu nie tylko o słowa, ale również o przytulanie (generalnie nie ma zbyt dużej potrzeby przytulania). To wszystko jakoś tak budowało mimo wszystko pewną obawę przed większym zaangażowaniem(bo może tylko do mnie nie chce się tak przytulać itp.) i koniec końców z całą pewnością mogę powiedzieć, że jeszcze się w nim nie zakochałam. Ale mi na nim zależy.
I właśnie od końcówki lutego do połowy marca mieliśmy sporą przerwę bo oboje byliśmy w rozjazdach i w tym czasie ponieważ (chyba z powodu oglądania jakiegoś romansidła zapytałam go o to czy za mną tęskni) dało mu to do myślenia. I po przemyśleniu sprawy doszedł do wniosku, że nie tęsknił za mną w tym czasie tak bardzo, aby mu mnie brakowało(tylko trochę i wystarczały mu nasze codzienne rozmowy), co de facto oznacza, że on również się we mnie jeszcze nie zakochał i zastanawia się czy to dlatego, że już jest za stary czy po prostu potrzebuje więcej czasu(wczorajsza rozmowa oczywiście wymuszona przeze mnie). Nie przeszkadzało by mi to gdyby zwyczajnie nie zaczął mnie olewać tzn. nagle stał się bardzo zajętą osobą i jakoś zaczął nas od siebie oddalać.(nadal codzienne rozmowy, ale unikanie dłuższych spotkań). Z tego też powodu zaczęłam z nim tą rozmowę, a by dowiedzieć się o co chodzi. Po rozmowie właśnie to usłyszałam, że przez ten czas zastanawiał się nad sobą i opisaną powyżej sytuacją i nie chce, żebyśmy się rozstawali tylko dali sobie jeszcze trochę czasu. Powiedziałam mu, że zgodzę się ale jeśli ma to wyglądać tak jak ostatnio to nie ma szans bo nic z tego nie będzie. Odpowiedział, że nie wiedział, że w ten sposób odbierałam jego zachowanie i że wszystko wróci do normy. Ustalenia z dziś więc zobaczymy.

Ale no właśnie. Nie mam zbyt dużego doświadczenia z facetami i nie wiem czy jest sens to dalej ciągnąć? Ja jestem osobą bardzo ostrożną, dopiero jak czuję się w relacji pewnie potrafię zaangażować się w pełni emocjonalnie(w byłego pokochałam po ponad roku chodzenia), a tu nie wiem czy będzie ten moment pewności(z drugiej strony mój były tez potrzebował około roku), więc rozumiem, że nie musi nic takiego do mnie jeszcze czuć, z drugiej strony wiem, że on również się zaangażował, ale teraz jestem pewna, że mniej niż ja.
Nie wiem Kobietki, może wy coś więcej zobaczycie, odpowiem na ewentualne pytania, bo nie da się tak opisać wszystkiego. Wiem, że już teraz byłoby mi ciężko to zakończyć, chociaż wiem że dałabym radę i po jakimś czasie bym się ogarnęła i trochę boje się że im później tym będzie gorzej.

2

Odp: Nie kocha(jeszcze?), nie tęskni ale jednak...

Może po prostu oboje macie problem w wyrażaniu emocji, w artykułowaniu uczuć. Piszesz "ostrożna". Może i on jest taki "ostrożny". Obojgu wam coś nie wyszło. Podrapało duszę.
Może omów się z nim. Po co macie oboje rozmyślać osobno nad wami. Porozmyślajcie razem smile

3 Ostatnio edytowany przez ewelina102 (2013-03-26 17:50:45)

Odp: Nie kocha(jeszcze?), nie tęskni ale jednak...

No właśnie rozmawialiśmy o tym, powiedziałam mu, że jeśli chodzi o uczucia to u mnie to trwa zanim poczuję coś głębszego do drugiej osoby, ale przywiązuje się do osób, angażuję i im później tym trudniej jest mi coś skończyć, on odpowiedział, że ma tak samo i dlatego chce abyśmy dalej się spotykali i zobaczyli. Tyle, że szkoda że nie dałam mu skończyć, bo nie wiem jak on sobie wyobrażał to dalsze spotykanie, bo nim skończył powiedziałam mu, że nie wyobrażam sobie abyśmy mieli się teraz "cofnąć" w spotykaniu i zaczynać tak jakby od nowa(czyli np. mniej spotkań, tylko gdzieś na mieście itp.) bo wtedy to dla mnie nie ma w ogóle sensu i albo ciągniemy to co teraz było dalej(ale w formie przed jego dziwnym zachowaniem), albo podejmujemy inną decyzję. No i on powiedział na to ok.
Wszystko jest jeszcze bardzo świeże i póki co czuję się bardzo dziwnie i niepewnie, właściwie to łapię się na tym, że czekam aż powie, że jednak to nie ma sensu. Sama nie wiem co robić:( Nie chcę ciągle żyć w takiej niepewności, tym bardziej że rodzi to frustrację bo ciągle doszukuję się oznak w jego zachowaniu i wypowiedziach, że mu nie zależy, aby to kontynuować... Nie wiem może powinnam to przeczekać, aż po tej rozmowie jakoś się między nami uspokoi

Ps. dziś przyjechał do niego jego tata, a mieliśmy razem oglądać mecz u mnie, a jako że gdy on przyjeżdżał to M. zawsze z nim siedział, to również dziś powiedział, że niestety z tego powodu nie przyjedzie do mnie. Ale później pomyślałam, że mógłby zaproponować, abyśmy razem u niego pooglądali (jego rodziców znam), ale nie zaproponował (nigdy wcześniej w sumie też nie, ale teraz wiecie włączyło mi się analizowanie każdego jego zachowania), a moją propozycję potraktował w formie żartu (fakt że przyjechał specjalnie po mnie po pracy, żeby podrzucić mnie do mechanika, którego sam mi załatwił, chociaż go o to nie prosiłam, tylko powiedziałam, że muszę wymienić pewne części w samochodzie)

4

Odp: Nie kocha(jeszcze?), nie tęskni ale jednak...

Uważam, że podstawą jest określenie czego się oczekuje wobec partnera. Co chce się żeby było. I dalej mówi się partnerowi o tym. Bo inaczej wyjdzie tak, że kobieta chce minetki, facet sie nie domyśli, znaczy że mu nie zależy albo, że nie rozumie jej potrzeb.
Gdy dana osoba pisze swojej połówce czy tęskni, to nie ma co się namyślać, bo albo się tęskni albo nie. Przykładowo - pyta dziewczyna faceta- kochasz mnie? On patrzy się i mówi - hmm, no nie wiem, daj mi 2 dni bym to przemyślał. Jest oczywiste, że nie kocha, uczucia są w człowieku i one nie potrzebują czasu do namysłu. Czas do namysłu potrzebny kalkulowaniu - co lepiej, czy tak czy tak.
Co do przytulania - jakiś czas temu znałem dziewczynę, taka anty do przytulania, zawsze dystans, nie lubiła, ale jak poznała faceta swojego to jak tylko widzę ich to ona słodzi mu i przytula się. Jest faktem, że ktoś komu zależy dąży do bliskości.
Co więc robić? Odważnie zapytać się jak widzi waszą znajomość, czy wolny związek, czy coś więcej. I tu trzeba wymagać konkretnych słów lub czynów. Jeśli nie, czas poszukać facetów co lubią się przytulać. Wierz mi autorko, jest ich bez liku.

5

Odp: Nie kocha(jeszcze?), nie tęskni ale jednak...

"Co więc robić? Odważnie zapytać się jak widzi waszą znajomość, czy wolny związek, czy coś więcej. I tu trzeba wymagać konkretnych słów lub czynów. Jeśli nie, czas poszukać facetów co lubią się przytulać. Wierz mi autorko, jest ich bez liku."

Co do wolnego związku to z całą pewnością nie wchodzi w grę i jest to moje i jego zdanie. Teraz niby jest czas aby zobaczyć czy coś z tego będzie, czy zacznie mu bardziej zależeć czy nie, czy oboje poczujemy coś głębszego. Czasem tak mi się właśnie wydaje jak piszesz, że gdybym była TĄ dziewczyną to nie było by problemów z przytulaniem, sam by do tego dążył. Ale od początku chociaż to on zabiegał o tę znajomość widziałam z jego strony pewną rezerwę, nie wiem czy to wynik tego, że za wyjątkiem jednej dziewczyny to partnerki go zostawiały i "zamknął się w sobie" bo się sparzył, a ma już swoje lata (37 będzie w tym roku) czy zwyczajnie od początku to nie miało być to. Jak już pisałam nie przeszkadzało mi to bo sama nie jestem typem dziewczyny, która łatwo się zakochuje, ale po tych jego rozmyślaniach i naszej rozmowie(dwóch w sumie), zastanawiam się co dalej, czy jeszcze poczekać, dać nam trochę czasu, czy może gdy ktoś popatrzy na to z boku od razu zauważy, że nie ma sensu?
A co do tych facetów do przytulania to i owszem wiem, że jest wielu - szkoda tylko że w większości zajętych ;-) (to taka mała ironia do tego co obserwuje na imprezach z pracy), ale może gdybym spotkała takiego to też jakoś szybciej przełamałabym tą barierę ehh bo chyba jednak większość kobietek lubi takie gesty smile

6

Odp: Nie kocha(jeszcze?), nie tęskni ale jednak...

Rezerwa istnieje, gdy brak zaufania, gdy nie wie się, czy temu komuś zależy, gdy nie jest się pewnym tej osoby. Gdy człowiek czuje, że ktoś akceptuje go, jest na dobre i złe, to otwiera się. Jeśli jest się osobą chłodną, zamkniętą, to druga wyczuwa to. I wtedy od tego jak jej zależy wszystko się toczy. Zawsze ktoś pierwszy krok musi zrobić.......
Z tą rezerwą, to jest też tak, że istnieje mocno na odległość, ciężko mieć, gdy się jest blisko, gdy patrzy w oczy, gdy się rozmawia. Łatwo coś napisać, ciężko w oczy powiedzieć, szcz. jak nagle rezerwa znika. Tylko spotkania mogą zmienić sytuację.
Kobiety? Tak samo jak mężczyźni, pragną czuć się pożądane, wyjątkowe, jedyne, a dotyk to droga by pokazać jak bardzo. Dlatego każdy to lubi.

7 Ostatnio edytowany przez ewelina102 (2013-03-31 22:39:22)

Odp: Nie kocha(jeszcze?), nie tęskni ale jednak...

Zgadzam się Remi, tylko co zrobić by ona zniknęła? Dla mnie naturalnym było to, że z czasem spędzamy ze sobą więcej czasu, aby właśnie gdzieś zgubić tą barierę, ale w pewnym momencie zaczęłam czuć, że "wchodzę z butami" w jego ułożone poniekąd życie, do którego zresztą sam mnie zaprosił. Dlaczego tak się stało nie wiem, może mu się wydawało, że może otworzyć się na nową osobę, a może to zwyczajnie ja nią nie jestem. Póki co piszemy, rozmawiamy, nawet częściej on inicjuje wymianę sms'ów, a ja ciągle myślę i analizuję. I właściwie nie wiem po co. I nie wiem co robić, dalej utrzymywać ten układ, czy dać sobie już spokój? Ile można czekać, aż tej drugiej stronie zacznie zależeć?

8

Odp: Nie kocha(jeszcze?), nie tęskni ale jednak...

Jako, że historia już skończona powiem co było dalej - spotykaliśmy się w większości z jego inicjatywy, ale na spotkania przyjeżdżał z nastawieniem jakby go ktoś zmuszał. Wreszcie dziś nie wytrzymałam i co prawda przez tel, ale innej możliwości nie było zapytałam co dalej, na co przywołał swoją rzewną historię z dziewczyną na której mu bardzo zależało X-lat temu, a która go zostawiła i że nie chce aby tak się z nami stało(tylko w odwrotnej sytuacji), bo nie chce żebym cierpiała tak jak on wtedy i możemy zostać przyjaciółmi :-D A ja sobie pomyślałam, że szczęście, że się w nim nie zakochałam, bo chociaż pocierpię z braku rozmów, esów i spotkań do, których się przyzwyczaiłam to mam nadzieje, że szybko to minie. I chociaż jestem smutna to czuje ulgę, że wreszcie mogę przestać się zastanawiać i analizować. Tylko co z Wami Panowie jest nie tak, że nie potraficie takich rzeczy powiedzieć wprost tylko czekacie aż przyprze się Was do muru ehhh

9

Odp: Nie kocha(jeszcze?), nie tęskni ale jednak...

Z braku laku i kit dobry. Oznacza to, że dopóki nie ma kogoś nowego to się jest z kimś. Coś jak je się chleb 2dniowy, bo trzeba, gdyż świeżego nie ma.

Nie tylko faceci, tak mają. Kobiety również. Z autopsji - kiedyś poznałem kobietę, wszystko fajnie, dobrze, nagle ni z gruszki ni pietruszki - Wiesz, jesteś świetnym facetem, naprawdę wyjątkowym. Ale nie dla mnie... I wszystko.

10

Odp: Nie kocha(jeszcze?), nie tęskni ale jednak...

Mimo, że problem rozwiązany to napisze swoje 3 grosze.
Byłam w podobnej sytuacji jak Ty, Ewelino- też spotykałam sie z pewnym chłopakiem jakiś czas a znalismy sie ok 3 lat. W ciagu tych lat on co jakisczas pojawiał sie w moim życiu ale mnie był obojętny. Od zeszłego roku zaczelismy sie spotykać bardziej regularnie, ale on też zaczął sobie pogrywać. Ostatni reż rozmawialsmy w lutym. Zapytałam czego on spodziewa sie po naszej znajomości (bo związkiem tego nazwać nie można). Odparł wymijająco, że on ma swoje plany, cele, swój biznes i to wszystko jest dla niego najważniejsze i nikt nie bedzie go ograniczał w życiu- przekaz jasny, zrozumiałam w 100%. Powiedziawszy co miał do powiedzenia zaczał sie do mnie dobierać, ale mnie nie interesuje seks dla seksu, szukam związku wiec go pogoniłam.
Podobnie jak Ty postawiłam go pod ścianą i zmusiłam by sie określił i nie byłam zainteresowana tym, co miał mi do zaproponowania.
Tyle, że moja psycholog (bo od kilku m-cy chodze na terapie) stwierdziła, ze powinnam grać w jego gre, walczyć taką samą bronią- nie wiem do czego miałby to prowadzić i troche zaplątałam sie. Nie wiem do czego miałby to prowadzić ale wiem, że gdy facet coś sobie zakoduje w głowie to żadna kobieta mu tego nie wybije.

PS.Remi dobre rady smile złówki chłopie smile

11

Odp: Nie kocha(jeszcze?), nie tęskni ale jednak...

Większość wpisów na forum, to wpisy "gorących głów" - zakochanych po uszy dziewczyn i chłopaków, którym emocje całkowicie przesłaniają zdrowy rozsądek. Twój wpis jest o tyle ciekawy, że opisany przez ciebie związek, nie-związek, wydawał się być taki cholernie zracjonalizowany, pozbawiony fantazji, spontaniczności. Przegadany, zamiast przeżyty. Nauczka dla wszystkich (także dla mnie) - podchodźmy do nowych związków na chłodno ale nie na zimno.

Skoro po pół roku związku, nie poczuliście żadnych motylków to po prostu nie pasowaliście do siebie.

12

Odp: Nie kocha(jeszcze?), nie tęskni ale jednak...

Też tak myślę, chociaż też wydaję mi się, że gdyby nie ta wyczuwalna właściwie od początku bariera ja mogłabym się zakochać, ale jestem na tyle ostrożną osobą, że muszę czuć się bezpiecznie i pewnie nim zainwestuję coś więcej w związek. Taki typ. Teraz właśnie przechodzę chyba przez to co bywa w takich sytuacjach najgorsze czyli poczucie pustki i braku czegoś(chociaż wczoraj pisał, a jak mu odp po paru godzinach to zadzwonił i dziś po raz pierwszy rano zadzwonił dwa razy jak nie odbierałam, a zwykle czekał aż oddzwonię - ale rozumiem, że to jest to jego 'przyjaźnienie się', chociaż jeśli nie zrozumiał rano aluzji to przy najbliższym razie będę musiała to uciąć, bo potem tym bardziej mi przykro jak się nie odzywa w porach gdy zwykle rozmawialiśmy). Wniosek jest taki, że należy chyba słuchać tej przysłowiowej intuicji, zwłaszcza gdy ona krzyczy, a nie karmić się nadzieją, że jakoś się ułoży.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie kocha(jeszcze?), nie tęskni ale jednak...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026