Witam wszystkich ![]()
Jak się zapewne domyślacie, zapraszam wszystkich dietujących się.
Temat zaczerpnęłam z pewnej książki, która obiecuje mi, że ta dieta będzie już ostatnia w moim życiu.
Jestem na niej 3 tydzień, schudłam ze 4 kilo, choć chyba ani jednego dnia nie trzymałam się jej w 100%. No ale zeszłam z 69 na 65 przy wzroście 164 cm.
Nienawidzę bowiem być na diecie, a byłam na wielu - począwszy od jakichś dziwnych saszetek i tablete w liceum, po dietę pani Błaszczyszyn, dietę Atkinsa, potem odchudzanie niby w medycznej instytucji, teraz ta- moja ostatnia. Oby.
Oprócz zadanej diety, mam też ćwiczenia 2-3 razy na siłowni. Dziś zamierzam się trzymać diety, zobaczymy, jak mi się to uda. Zawsze polegnę, kiedy widzę innych jedzących, albo jak jedziemy do dziadków z małą, albo na wizycie u rodziny. A tu jeszcze idą święta ![]()
Jestem niewyspana, słaba i głodna
Ech. Czemu człowiek musi się tak namęczyć, żeby spalić ten tłuszcz. To nie fair - zawsze byłam grubsza, mimo dużej ilości ruchu. Mam PCO i Hashimoto, to zapewne nie pomaga.
Najbardziej chyba boję się, że nawet jak schudnę, to za parę miesięcy nadrobię, bo tak było do tej pory. W każdym razie zamierzam tu pisać o moich zmaganiach, bo to podobno pomaga utrzymać motywację
Zapraszam wszystkich, którzy zmagają się z kilogramami ![]()