TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Witam:)

sama jestem żoną tirowca od lat kilkunastu. Mamy niby-rodzinę, dwójkę dzieci (bo ja nalegałam;) - kupy się to wszystko nie trzyma.
Trudno ogarnąć, czy to przez tę jego pracę - myślę, że między innymi tak - i myślę, że takich jak ja jest więcej, a zauważyłam, że brak miejsca w sieci dla nas.

Popisujemy tu i tam i nic na stałe - jak nasi Panowie - cały czas w drodze - hah - dosłownie - oni jeżdżą wyboistymi drogami, a my kierujemy nasz wspólny wózek po wyboistej drodze życia.

Jeśli chcecie o tym pogadać - to zapraszam:) Chętnie pogadamy sobie o naszym losie- o trudach, o przeciwnościach, ale też o radościach - może znajdzie się ktoś, kto ma na to złoty środek;)

Z góry uprzedzam - ja dużo marudzę, bo jestem na takim etapie życia, że już nie wiem co robić z tym moim TIRowcem, a jedno wiem na pewno- nie chcę już tak żyć.

aaa - panowie Tirowcy mile widziani, pod warunkiem, że nie bajkopisarze...:) - chętnie posłucham historii z drugiej strony:)

Zapraszam na pogaduchy:)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Czesc smile
Ja mam meza tirowca ...pracuje juz w tym zawodzie kilka lat ... wszem bylo ciezko ale juz sie przyzwyczailismy do rozstan ... wiemy ze musimy to wytrzymac dopoki nie skonczymy budowy ... jestesmy malzenstwem 3.5roku mamy synka ... ale musimy wytrzymac ... do spelnienia marzenia ....ok2lata ...

23.08.2013r o godz 12:20 big_smile przez CC pojawił się na świecie mój synek Dawidek.... 50cm szczęścia z wagą 3600 <3

3

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Witam wszystkie żony/kobiety tirowców.
Jestem mężatką prawie rok, z moim M jesteśmy razem 3 lata, mamy 5 miesięcznego synka.
To, że będzie jeździł wiedziałam od początku. Byłam przyzwyczajona do takiego życia a przynajmniej tak mi się wydawało.
Mój tato również jest kierowcą, rozwiedli się z mamą po 17 latach małżeństwa. Powód ?
Tata po kilkunastu latach jeżdżenia dom zaczął traktować jak hotel, dosłownie. Przyjeżdżał zjeść, wykąpać się, popieprzyć i co najważniejsze, spotkać się z kolegami na piwo lub częściej flaszkę.
Myślałam, że to kwestia faceta..
Chyba się jednak myliłam. Mój M zachowywał się dobrze, przed narodzeniem małego. Wyjeżdżał w poniedziałek, z reguły wracał w sobotę. Wtedy mi pomagał, spacery, czasem kino.
Gdy urodził się synek, zaczęłam mieć wrażenie, że jestem z nim sama. Mąż bardzo chciał dziecko, sprawiał wrażenie, że jest na nie gotowy.
Jednak gdy mały się urodził, zaskoczył go chyba ogrom obowiązków. Nie wstaje do małego w nocy, żeby go nakarmić (jest na butli, a nie na piersi), zmienia mu pampersy tylko wtedy gdy są posiusiane, kupa- woła mnie. Gdy idzie na piwo z kolegami, małego nie bierze, bo przecież idzie z kolegami. Obiecuje nam spacer, ale jak wraca jest zbyt zmęczony. Skutkiem tego jest mój samotny spacer, jak w każdy dzień tygodnia. Na osiedlu wyglądam jak samotna matka, nie tylko w tyg ale w weekend również.
Gdy on wraca, ja mam posprzątane mieszkanie, ugotowany obiad.. M zje obiad, musi odpocząć przy piwie i tv. Ja sprzątam po obiedzie.
Później przychodzi czas, gdy kolega pisze smsa i wtedy już jest zmęczony.. Na piwo zawsze ma siłę, na nas- niekoniecznie.

Nie wiem jak to zmienić, żeby się zaangażował w dom. M uważa, że jeśli pracuje ciężko przez cały tydzień to w wekend ma prawo do odpoczynku. Tylko czy ja nie pracuje ? Ja nie potrzebuje odpoczynku ? Jego zachowanie odczuwam jako by był kawalerem. Pracuje i tyle. A przecież chciał rodzinę, uprzedzałam go, że będzie wracał z trasy, a w domu znowu będzie "praca" przy dziecku. Mówił, że będzie gotowy. A teraz ? Ja nie śpię od 6 rano, bo mały tak wstaje. On śpi w najlepsze dalej. Chciałabym odpocząć zrobić coś dla siebie ale nie mam kiedy. M nie potrafi zrozumieć że oprócz tego, że cały czas tęsknie, również jestem zmęczona.
Dziewczyny poradźcie jak mam mu przetłumaczyć że tak nie wygląda rodzina ???

4

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Witam. też jestem żoną tirowca. Mój mąż pracuje za granicą widzimy się co dwa tygodnie od soboty rano do niedzieli po południu. Mamy trójkę małych dzieci. mieszkam z nimi sama. jest mi bardzo ciężko. ostatnio mam wrażenie,że nasz związek się wali.

5

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

dwa dni co dwa tygodnie to stanowczo za malo.. ale niestety taki kraj, mama z trojka dzieci albo bedzie klepac biede z mezem, albo bedzie zyla na jako takim poziomie, ale bez niego. Bo nie oszukujmy sie, kierowca ni zarabia 10tys a sam tez cos musi jesc, pic, palic.. My mamy synka 5 miesiecznego, maz wraca na kazdy wekend, chyba ze sie zle ulozy.. zastanawiam sie nad zlobkiem i praca, zeby byl czesciej w domu, ale obawiam sie ze to nie wyjdzie.. a na walacy si zwiazek ? sami tez mielismy kilka ciezkich momentow, z ktorych jakos wyszlismy. jezeli sie kochacie, sprobujcie to jakos naprawic , porozmawiac, chociaz doskonale sobie zadje sprawe ze w dwa dni wszystkiego nie da sie nadgonic. A maz wiadomo jak to facet, pewnei chce sie z kolegami spotkac, napic piwka, odpoczac.. nie dziwie sie mu.. ale my tez przeciez chcemy cos z nich miec..

6

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Witam! Jestem zoną męża Tirowca 6 lat ale znamy sie już ponad 10. Jeździ od zawsze z tym że z przerwami na próbę pracy na miejscu. Mamy córkę 5 lat. Nie ma szans na drugie bo jedno już sama wychowałam patrząc i ubolewając że to półsierota. Mój TZ jeździ w systemie najgorszym 4/1,3/1 czasem przy dobrych wiatrach ale rzadko ida sie przyjechać po tygodniu. Nie widzę w oddali lepszej przyszłosci. Masakra. miewaliśmy chwile słabości i prowadzilismy istne wojny ale mineło i teraz pozostała tylko rutyna. Corka (chciałam napisać moja) nasza na szczescie nie płacze jak mąż wyjeżdza, chyba też nauczyła się. jesteśmy całkiem same, mieszkamy same. rodzina daleko. Ostatni rok to mam wrażenie że przeleciał mi przez palce. Cieszę się że powstało miejsce takie jak to. Ale widzę że każdy przypadek jest inny. Fajnie że możemy sie dzielić problemami i radościami. Pozdrawiam serdecznie.

7

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Tego sie obawiam, rutyny i ciągłej samotności. Mam nadzieje, że jak skończe studia i mąż będzie codziennie w domu, wszystko zmieni się na lepsze. U nas ciągle powtarza się problem, że on chce w wekend odpocząć, a ja robić wszystko z nim, gdzieś, niekoniecznie przy piwie przed blokiem..

8

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Cześć cześć
reaktywacja jestem przyszłą żoną kierowy Tira. Nigdy nie miałam z jego pracą problemu, nigdy mu tego nie zabraniałam, zresztą sama to uwielbiam i daje mi to mnóstwo frajdy. Czasami jest ciężko, tęsknota, nie jesteśmy na 'wyciągnięcie ręki'.


Miałam  styczność z życiem w puszce, myciem się z bańki i korzystania z toalety "na małysza" czy na łonie natury. Oczekiwała sama godzinami w upale, aż wreszcie nas rozładują/załadują. Nasłuchałam się rozmów na CB radiu, wygłodzonych nie raz mężczyzn (często mężów). A gdy sama tam swój głos zostawiałam, w odpowiedzi często "koleżanko, a czym jedziesz" ?

Mój tata powtarza,że jak byłam małą dziewczynką to mówiłam 'będę miała męża kierowcę tira' i chyba się marzenia z  dzieciństwa spełnią za dwa lata:)
jestem z Nim bardzo szczęśliwa, czasami jest bardzo ciężko jak się dłużej nie widzimy, to tęsknota doskwiera bardzo, ale dajemy radę.

Nie myślę o raju, miłości nie ma dziś, nie oczekuję czarów, po prostu daj mi żyć.

9 Ostatnio edytowany przez tirzona (2016-01-21 12:01:50)

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

hej, istnieje jeszcze to forum ???
też jestem żoną kierowcy na miedzynarodówce , chyba zaczynam wariować bo mówię do jego zdjęcia przy stole tak wiec szukam kontaktu z innymi Paniami .
Powspierać sie ,po marudzić nasze samotne życie :-)

10

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Witam. Jestem żoną kierowcy na międzynarodówce. Chętnie pogadam sobie z Paniami, które wiedzą z czym to się je i tak dalej....

11

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Hej dziewczyny mój mąż również jest kierowcą na międzynarodówce, często nie ma go w domu nawet 3 tygodnie

12

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Wątek dawno nie odświeżany ale może warto wink hej angelon, mój mąż także jeździ wink

13 Ostatnio edytowany przez angelOn (2017-07-07 13:31:00)

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

I ile lat już tak pracuje? Mój dopiero zaczyna właściwie, w tym roku zrobił prawo jazdy C+E i obecnie  się przyucza

14

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Oj u nas to hmm tak z 5 lat będzie, ale rzeczywiście początki były bardzo trudne żeby to pogodzić wszystko, ułożyć życie praktycznie na nowo.

15

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

To długo. I jak sobie dajesz z tym wszystkim radę? My jesteśmy na początku tej drogi i póki co bardzo mnie to przeraża. Ale mąż pokochał tą pracę, widzę że go satysfakcjonuje i się realizuje, i na dobrą firmę trafił ma umowę wszystko (zaczyna w Linku)  bo mu się podoba a to umówmy się nie tak łatwo w dzisiejszych czasach.

16

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Dobrze że odrazu trafił na dobrą firmę mój TŻ nie miał tyle szczęścia i trochę na początku się przejechaliśmy, a to nie wypłacali kasy a to kasa od stołem bez umowy albo  w ogóle tragiczne warunki w trasie miesiąc, okropni ludzie itd...

17

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Jestem tzw tirowcem. Mam Zone z ktora jestem od 12 lat i dwoje Dzieci w wieku szkolnym. Technicznie jestem codzien w domu, praktycznie jednak Dzieci widuje 2 dni w tygodniu a Zone najczesciej przed wyjsciem do mojej pracy lub po powrocie z Jej pracy takze mozna powiedziec ze jestesmy szczesciarzami. Kazda wolna chwile spedzam w domu, nigdzie nie chodze na zadne piwo czy z kolegami, w kazdej wolnej chwili naprawiam, remontuje, sprzatam i gotuje, zajmuje sie ogrodkiem lub sprzatam auto, najczesciej w obecnosci Dzieci aby dac im przyklad. Moja Zona jednak ma niecodzienne podejscie, gdy mowie ze pomaluje plot to mowi po co? Nawet niewie ile radosci sprawiloby mi gdyby przyszla wtedy do mnie i poprostu pobyla, udajac ze cos tam macha pedzlem, kiedy sprzatam czy gotuje sytuacja jest podobna, najczesciej jej wolny czas polega na: telefon w jednej rece, laptop w drugiej, tv na caly regulator i tyle, poprostu niby jestesmy razem a tak naprawde jest myslami zupelnie gdzie indziej. „Obiad sobie nakladaj, kawe moge ci zrobic( od kiedy mamy ekspres)” i tyle jej rozmowy w moim kierunku. Gdy pytam sie czy wszystko ok czy cos pomoc albo zrobic to gada zebym nie wymyslal albo no przeciez wiesz, juz zapomniales? Zero wzajemnosci.

Czy wy, kobiety tirowcow tez tak macie? A moze to ja wymyslam? Bo jak dla mnie Zona jest uzalezniona od messendzera i innych internetowych bajerow, juz nawet jak chce normalnie z nia porozmawiac to wole napisac bo predzej normalnie odpowie przez viber niz w realu.

Co o tym myslicie?

18

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Drogi Yogi. Mam podobnie... Z ta różnicą że jestem ot tą właśnie "szczęśliwa" żona... Moj mąż pracuje jako kierowca juz kupe lat... Jeszcze przed ślubem jeździł... Wiec że tak powiem wiedziałam z czym się to je... Wiedziałam że bywa w domu tylko 2-3 godziny bo przecież musi tez sie przespać... Ze czekają mnie samotne noce... I niby wszystko to wiedzialam a jednak nie spodziewałam sie chyba po sobie że tak bardzo będzie mi to przeszkadzać... Wszystko zmieniło się z czasem gdy pojawiły się dzieci... Nie mogę powiedziedziec ze mój M nie pomagal.. Pomagał i stara sie pomagać kiedy jest... Ale jest go zbyt mało... Czasem odbierze dzieci jeśli wcześniej zjedzie....nakarmi... Ale kiedy ja pojawie sie w pobliżu przejmuję pałeczkę bo przecież jest tyle do zrobienia... Remonty, naprawy itd... No dzieci tu raczej nie pomoga a beda przeszkadzać wiec ja ogarniam dzieci i dom a M to co sobie zaplanował... Ja tu rozumiem Twoją żonę... Ja tez podobnie podchodze do tematu... Po co to robic? Po co malowac ten durny płot... Wolałabym jak w normalnej rodzinie usłyszeć choćmy na spacer,  wyjedzmy gdzies choć na chwile.... Spędzmy milo czas bo mamy go tak niewiele... Ale nie bo wszystko inne jest wazniejsze... A swiat sie nie zawali jak cos naprawione bedzie z posligiem na konto zadowolonych dzieci.... Do tego dochodzi jeszcze jedna kwestia... Kobieta podporzadkowuje cale zycie i poswieca je na dom, dzieci czasem jesli ma to na prace... Nikt sie jej nie pyta co by chciala zrobic... Czy potrzebuje miec czas dla siebie... Kiedy juz nie wytrzymuje psychicznie szuka wyjscia i oderwania sie od codzienności... Niestety w tym wszystkim brakuje tegoz wlasnie Meza ktory mialby czas i powiedzialby idz do fryzjera, kosmetyczki czy na zakupy czy chocby sama do znajomej na kawe.... W praktyce kombinuje i zalatwia zeby ktos sie zaopiekowal dziecmi zeby nie musiala ich wszedzie ciagnac ze soba... To wszystko sprawia ze ta kobieta nie czuje sie juz kobietą! Tylko i wyłącznie matką, sprzątaczka, opiekunka itd... Mysle ze stad takie zachowanie.... Ja czesto tez uciekam w wirtualny świat... Bo to odskocznia od codziennosci przy ktorej nie trzeba kombinowac, wychodzic, martwic sie tym zeby wszystko zdazyc zalatwic... Mozna choc na chwile sie "zapomniec"... Współczuję wszystkim zwiazkom gdzie jest kierowca tira... Czy to krajowka czy miedzynarodowka... Ta praca dzieli ludzi i oddala od siebie... Czy kierowca zjezdza dziennie czy nie to w zasadzie wielkiej roznicy nie ma bo i tak kazde żyje własnym życiem.... Tylko czy pieniądze, ktore już nie są az tak wygorowane za tego typu pracę sa warte poświęcenia wszystkiego? Czesto sie nad tym zastanawiam

19

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Jestem też żoną kierowcy. Mamy troje dzieci. Ja ogarniam dom on ogarnia to żebyśmy miały wszystko. Jesteśmy młodzi. Codziennie jesteśmy na tel. Rozmawiamy ze sobą. Dajemy radę. Ale tak... na dłuższą metę to nie zda egzaminu. On ma swój świat Tam a ja Tu. Staramy się oboje jak możemy . Powoli staje się to męczące ale rozmowa i jeszcze raz rozmowa. To pomaga. Pozdrawiam. Z chęciś porozmawiam z innymi kobietami na te tematy.

20

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Cześć dziewczyny smile

Ja co prawda nie jestem żoną kierowcy tira, ale też słomiana wdowa. Mój mąż jest spawaczem. Pracuje na kontraktach zagranicznych. Czasem nie ma go w domu 6 tygodni, czasem 4 miesiące, zależy jaka firma, gdzie, ile roboty. Potem zwykle wraca na 2-3 tygodnie, czasem dłużej. Jeździ po całym świecie. Wielokrotnie było tak,że np rozmawialiśmy raz w tygodniu, bo telefon satelitarny na platformie nie działał, albo było za dużo chętnych i listy kolejkowe. Jesteśmy razem od 12 lat, mamy 4 dzieci, troje chorych. Bywa ciężko, ale myślę, że to wszystko kwestia organizacji. Chociaż marze, żeby pójśc sobie na basen tongue

21

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Hej jestem narzeczoną tirowca. Od niedawna wyjeżdża. Niby tylko na tydzień. W domu jest tylko dzień lub dwa. Jak dla mnie to mało. Ostatni jego wyjazd była dla mnie straszy. Został okradziony. Na szczęście miał dwa telefony. Dalej mieliśmy ze sobą kontakt. Niestety później kontakt się urwał. Przez dłuższy czas  nie dawał znaku życia. Byłam przerażona. Nie wiedziałam już co mam robić. Nie znałam nikogo z jego pracy. Bo to nowa praca. Skontaktowałam się z jakimś jego znajomym i dostałam numer kumpla z pracy. To mi nic nie dało. Dla mnie to był okropny czas. Ostatecznie okazało się, że telefon mu się zepsuł. Na szczęście nic poważnego. Dziewczyny jak wy dajecie sobie radę w takich sytuacjach.

22

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Może macie jakieś rady dla mnie początkującej.
Pozdrawiam

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców
PatKot napisał/a:

Może macie jakieś rady dla mnie początkującej.
Pozdrawiam


Witaj,
Nie ma zestawu właściwych rad. Jedyną radą jest wsłuchanie się w głębię tego co czujesz - do męża, do siebie, do dzieci.
Może to brzmi banalnie, ale uwierz mi, że to jedyna droga aby:
1) przejść przez życie Razem - jako rodzina na papierze, bo nie uzyskasz normalnego kontaktu z mężem spotykając się z nim jedynie dwa dni w tygodniu, bądź nieraz nawet rzadziej...
2) znaleźć w sobie moc, aby udźwignąć ciężar bycia dla siebie samej i waszych dzieci "matką i ojcem/ przyjacielem i opiekunem" - ta codzienność bywa różna, bywa pełna wyzwań, a bywają też spokojne fale pełne równowagi; dodatkowo wymaga decyzji - czy sama sobie poradzę z byciem kobieta i mężczyzną w domu? ( mam na myśli pełną samodzielność - dom, przemeblowania, naprawy, obowiązki domowe, itp. - szybko się zorientujesz, że masz do wyboru dwie opcje: 1- sama decyduję o wszystkim i angażuję w swoją przestrzeń fachowców, czy przyjaciół bez patrzenia na męża; 2 - czekam na niego, bo obiecał, że "razem to zrobimy, jak będzie w domu", co jest tak na prawdę nieosiągalne.
3) szukanie wewnętrznej równowagi emocjonalnej przy uczuciu rozdarcia - mam męża, ale czuję się jak samotna kobieta/ matka, bo Jego nigdy przy mnie nie ma



Jestem w związku od 7-8 lat, mamy małe dziecko. Na początku sądziłam, że to tymczasowo tak wygląda, bo to były początki mojego (...) w tej branży.
Jednak rozwój akcji szybko nadszedł i w sumie niezauważalnie, bo był to proces można powiedzieć niezauważalny - szukanie właściwej firmy, więc co jakiś czas zmiana pracy, więc i inne godziny pracy, niby widywanie się co drugi dzień, ale na kilka godzin, potem wyjazdy dłuższe, potem znowu tryb zmienny, obecnie wygląda to tak, że czuję się jak kobieta prowadząca pensjonat dla jednego stałego gościa, gdzie wiem że potrzebuje ten gość ciepła domowego, dobrego jedzenia, podstawowego komfortu (normalna łazienka, wygodne łóżko, budzenie o umówionej porze), i świętego spokoju - dobry sen, relaks przed tv/ komputerem, brak problemów.

Gdy dziecko choruje: mnie nie bierz pod uwagę, musisz sama ogarnąć temat.
Gdy chcę zaplanować wspólny wyjazd: być może się uda, ale nie rezerwuj jeszcze czasu, bo zobaczymy co będzie.
Gdy chcę w weekend wyjść na spacer: ojej..., a nie możemy posiedzieć w domu? ciągle gdzieś jeżdżę.....jestem tym zmęczony.
Gdy chcę zaprosić znajomych (swoich, bo mój (...) ich nie ma.....): ok, spoko, zobaczymy czy będę. (a jak jest, to widzę, że jest miły, ale czeka aż pójdą aby mieć spokój w domu....
Dwa dni temu był Dzień Kobiet: czekałam. poszłam w końcu spać. przyjechał - obudził z życzeniami (było to bardzo miłe); dostałam czekoladki bo wszystkie kwiaciarnie już były zamknięte.....


Takie życie to podwójna samotność i wiecznie nieuzupełnione zasoby poczucia bezpieczeństwa i docenienia w wytrwałości trwania przy sobie mimo braku wspólnej codzienności.

24

Odp: TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców
Bignąca za życiem napisał/a:
PatKot napisał/a:

Może macie jakieś rady dla mnie początkującej.
Pozdrawiam


Witaj,
Nie ma zestawu właściwych rad. Jedyną radą jest wsłuchanie się w głębię tego co czujesz - do męża, do siebie, do dzieci.
Może to brzmi banalnie, ale uwierz mi, że to jedyna droga aby:
1) przejść przez życie Razem - jako rodzina na papierze, bo nie uzyskasz normalnego kontaktu z mężem spotykając się z nim jedynie dwa dni w tygodniu, bądź nieraz nawet rzadziej...
2) znaleźć w sobie moc, aby udźwignąć ciężar bycia dla siebie samej i waszych dzieci "matką i ojcem/ przyjacielem i opiekunem" - ta codzienność bywa różna, bywa pełna wyzwań, a bywają też spokojne fale pełne równowagi; dodatkowo wymaga decyzji - czy sama sobie poradzę z byciem kobieta i mężczyzną w domu? ( mam na myśli pełną samodzielność - dom, przemeblowania, naprawy, obowiązki domowe, itp. - szybko się zorientujesz, że masz do wyboru dwie opcje: 1- sama decyduję o wszystkim i angażuję w swoją przestrzeń fachowców, czy przyjaciół bez patrzenia na męża; 2 - czekam na niego, bo obiecał, że "razem to zrobimy, jak będzie w domu", co jest tak na prawdę nieosiągalne.
3) szukanie wewnętrznej równowagi emocjonalnej przy uczuciu rozdarcia - mam męża, ale czuję się jak samotna kobieta/ matka, bo Jego nigdy przy mnie nie ma



Jestem w związku od 7-8 lat, mamy małe dziecko. Na początku sądziłam, że to tymczasowo tak wygląda, bo to były początki mojego (...) w tej branży.
Jednak rozwój akcji szybko nadszedł i w sumie niezauważalnie, bo był to proces można powiedzieć niezauważalny - szukanie właściwej firmy, więc co jakiś czas zmiana pracy, więc i inne godziny pracy, niby widywanie się co drugi dzień, ale na kilka godzin, potem wyjazdy dłuższe, potem znowu tryb zmienny, obecnie wygląda to tak, że czuję się jak kobieta prowadząca pensjonat dla jednego stałego gościa, gdzie wiem że potrzebuje ten gość ciepła domowego, dobrego jedzenia, podstawowego komfortu (normalna łazienka, wygodne łóżko, budzenie o umówionej porze), i świętego spokoju - dobry sen, relaks przed tv/ komputerem, brak problemów.

Gdy dziecko choruje: mnie nie bierz pod uwagę, musisz sama ogarnąć temat.
Gdy chcę zaplanować wspólny wyjazd: być może się uda, ale nie rezerwuj jeszcze czasu, bo zobaczymy co będzie.
Gdy chcę w weekend wyjść na spacer: ojej..., a nie możemy posiedzieć w domu? ciągle gdzieś jeżdżę.....jestem tym zmęczony.
Gdy chcę zaprosić znajomych (swoich, bo mój (...) ich nie ma.....): ok, spoko, zobaczymy czy będę. (a jak jest, to widzę, że jest miły, ale czeka aż pójdą aby mieć spokój w domu....
Dwa dni temu był Dzień Kobiet: czekałam. poszłam w końcu spać. przyjechał - obudził z życzeniami (było to bardzo miłe); dostałam czekoladki bo wszystkie kwiaciarnie już były zamknięte.....


Takie życie to podwójna samotność i wiecznie nieuzupełnione zasoby poczucia bezpieczeństwa i docenienia w wytrwałości trwania przy sobie mimo braku wspólnej codzienności.



Wiem, że życie takie jest ciężkie. Mój tata jest kierowcą tira. Mniej więcej wiem, z czym to się je. Jednak inaczej jak ma się faceta, którego częściej nie ma w domu. Nic nie poradzę, zakochałam się. Dobrze wiedziałam, że jest kierowca ciężarówki.
Chciałabym zalegalizować nasz związek. Mam to w planach, co bardzo mnie cieszy. Zobaczymy, co życie nam przyniesie.


Pozdrawiam serdecznie i dziękuje za odpowiedź.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » TIR-zona czyli kafejka dla samotnych żon kierowców

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018